Polska. Serce zostało w Polsce

Serce zostało w... Polsce, a zwłaszcza w moich rodzinnych stronach. Od 30 lat mieszkam w Kanadzie, a pochodzę ze wsi Chechło leżącej przy Pustyni Błędowskiej, na granicy Jury Krakowsko-Częstochowskiej, w gminie Klucze - mówi Jerzy Adamuszek*, geograf, autor książek podróżniczych.
To stara wioska (pierwsze wzmianki z XI w.), a jej nazwa pochodzi od czasownika "chechłać", czyli taplać się w błocie. Pamiętam te błota z dziecięcych spacerów do lasu, bo obok piasków i pagórków są też obszary podmokłe. Wracam tam często, od 1989 r. nawet dwa razy w roku. Wygłaszam prelekcje w szkołach, lubię opowiadać młodzieży o swoich podróżach. W 1998 r. spotkało mnie zaszczytne wyróżnienie: zostałem honorowym obywatelem gminy Klucze.

Niezapomniany dzień w podróży...

W 1986 r. przejechałem trasę z Alaski do Ziemi Ognistej. W Kolumbii ciągle mijałem punkty kontrolne, szlabany - wiadomo, to kraj niebezpieczny. Nocą podczas jednej z kontroli żołnierz wycelował we mnie lufę karabinu i zażądał "dolaros efectivos", czyli gotówki. Serce podjechało mi do gardła, ale zacząłem rozmowę, poczęstowałem go papierosem, czekoladą. Lufa zaczęła opadać... Mówiłem, że mam tylko czeki, z którymi wrócę rano, jak tylko otworzą bank. Nie wiem, czy w to uwierzył, ale w końcu udało mi się odjechać.

Najlepsze wakacje spędziłem w...

Dużo podróżuję, ale od lat nie miałem typowych wakacji. Te z dzieciństwa wspominam wspaniale, chociaż nigdzie z rodzicami nie wyjeżdżałem. Pracowałem przy budowie domu i w polu, kosiłem zboże, pasłem krowy. W wolnych chwilach biegałem z kolegami po lesie, skakałem z drzewa na drzewo, goniłem kuropatwy i zające. Tylko raz, mając 12 lat, wyjechałem na kolonie - do Wadowic, ok. 100 km od domu. Ale tak tęskniłem za rodzicami, że postanowiłem wrócić na własną rękę. Zostawiłem kartkę wychowawcy. Szukali mnie, wywołało to sporo zamieszania.

W Polsce lubię...

Na studiach najczęściej jeździłem w Tatry, Bieszczady, Beskidy, bardzo to wówczas lubiłem. Ale w Bałtyku pierwszy raz wykąpałem się dopiero w 2008 r., kończąc kajakowy spływ Wisłą od źródeł do ujścia - 1059 km. W młodości pragnąłem wypłynąć z Chechła rzeczką Centurią, a potem Przemszą do Wisły i dalej, aż do morza. To marzenie, nieco zmodyfikowane, spełniłem, mając 53 lata. Wisła jest niezwykle piękną rzeką. Płynąłem sam, więc kontakty z ludźmi nabierały szczególnej wagi. Rozmawialiśmy o Wiśle, bo moi rozmówcy zazwyczaj byli z nią związani: pracowali na promach, przy regulacji rzeki lub utrzymaniu jej czystości, często wykonywali zawód dziedziczony z pokolenia na pokolenie. Kontakty z ludźmi są zawsze istotnym elementem moich podróży.

Podróżuję z...

własnymi myślami. Nie zabieram książek ani najnowszych zdobyczy hi-tech. Czasem, kiedy jadę samochodem z Montrealu w dalekie trasy, biorę stare kasety, które przywiozłem do Kanady 30 lat temu, z zestawem piosenek studenckich oraz z utworami Kaczmarskiego, Wysockiego, kabaretu Elita. Przypominają mi młodość, słucham ich raz do roku, i to wystarczy.

Mój ulubiony hotel...

Najbardziej lubię nocować u przyjaciół, znajomych, rodziny. Hotele mnie nie interesują, choć czasem trudno ich uniknąć. Z Alaski na Ziemię Ognistą jechałem używanym cadillakiem, którego wnętrze nieco przerobiłem i nazwałem Hotel Cadillac. W miejsce przedniego fotela włożyłem sklejkę długości 180 cm i szerokości 40 cm - służyła mi za łóżko. Powyżej zamontowałem półkę-stół, na której przygotowywałem jedzenie. Wodę gotowałem za pomocą grzałki podłączonej do samochodowej zapalniczki. Za łazienkę służyła miednica i pojemnik z wodą, które ustawiałem obok samochodu. Trasa wpisana do księgi Guinnessa zajęła mi 18 i pół dnia, ale cała podróż trwała prawie dwa miesiące.

Niebo w gębie poczułem...

Śledzie, kiszone ogórki, kiszona kapusta, schabowy, golonka, rosół - to moje ulubione potrawy. Zaskakujące jest, jak daleko od Polski można je odnaleźć. Będąc w południowej Brazylii odwiedziłem polską osadę Guarani das Missoes . Większość mieszkańców mówi po polsku, choć jest to polszczyzna niemal sienkiewiczowska - osiedlili się tam pod koniec XIX w. Ugoszczono mnie rosołem, buraczkami, kapustą i czerniną - zupą z krwi kaczki.

Moja noga więcej nie stanie w...

Na razie nie ma takiego miejsca.

W najbliższym czasie będę w drodze do...

Wkrótce wracam do Kanady, a później wybieram się do Australii. Byłem tam już trzy razy, ale nadal ciągnie mnie bardzo, ponieważ moja córka Dania wyszła za mąż za Australijczyka i od kilku lat mieszka w Perth.

Wymarzony cel podróży...

Słowa "podróż" i "marzenie" kojarzą mi się z czymś lekkim. Tymczasem ja w podróżach szukam trudności. Dlatego nie chodzi mi o marzenia, a raczej o cele, wysiłek sportowy, wyzwanie. Mam przed sobą taki cel, ale go nie zdradzę, żeby nie zapeszyć.

* Jerzy Adamuszek jest autorem książek: "Wyrachowane szaleństwo", "Kuba to nie tylko Varadero", "Słonie na olejno". Jego osiągnięcia trzykrotnie zarejestrowano w "Księdze rekordów Guinnessa", m.in. pierwszy (i jak dotąd jedyny) samotny przejazd samochodem osobowym z Alaski na Ziemię Ognistą. W 2007 r. prezydent RP odznaczył go Srebrnym Krzyżem Zasługi. Więcej informacji: www.sawsrodnas.ca

Artykuł pochodzi z Gazeta Turystyka - sobotniego dodatku do Gazety Wyborczej