Minus 55 stopni Celsjusza nikogo tutaj nie dziwi. Tak wygląda życie w zamkniętym mieście

Kamil Białas
Życie tutaj potrafi płatać figle. Zimą dzień trwa zaledwie kilkadziesiąt minut, a słońce szybko chowa się za horyzontem. Wszędzie czuć okropny dym z pobliskiej kopalni, która mieszkańcom daje pracę, ale jednocześnie sprawia, że ci szybciej umierają. Do odległego miasta dotarła fotograf Elena Chernyshova, która na zdjęciach pokazała codzienność żyjących tam Rosjan.

Norylsk to najzimniejsze, tak duże miasto na świecie. Średnia roczna temperatura powietrza wynosi tutaj zaledwie minus 10 stopni Celsjusza. Zimą bywają dni, kiedy termometry pokazują nawet minus 55 stopni. Norylsk jest również największym miastem wysuniętym najdalej na północ i jednym z trzech, które znajdują się na obszarze panowania wiecznej zmarzliny. Jego położenie sprawia, że dni są tutaj wyjątkowo krótkie, a słońce często wyłania się zza horyzontu tylko na kilkadziesiąt minut.

Decyzja o utworzeniu miasta zapadła w 1936 r. kiedy to geolodzy odnaleźli tutaj ogromne złoża niklu, miedzi i kobaltu. Wtedy też rozpoczęła się budowa ogromnego metalurgicznego kompleksu. Zbudowali go więźniowie gułagów. Przez blisko 20 lat na przymusowe roboty zesłano tutaj pół miliona więźniów. Wiele tysięcy z nich straciło tu życie. Efektem ich pracy jest gigantyczny przemysłowy kompleks, który dziś generuje 2 proc. PKB kraju.

Obok kompleksu powstało miasto. Jego szczegółowy plan zatwierdzono w 1940 r. Władze chciały, aby na mroźnym krańcu Rosji powstał robotniczy raj. To miała być swego rodzaju wizytówka. Miejsce, w którym każdy znajdzie pracę i będzie wiódł szczęśliwe życie. W efekcie w centrum wzniesiono socrealistyczne budynki, które swym wyglądem miały nawiązywać do imponującej zabudowy Sankt Petersburga. Jednak centrum miasta to tylko fasada, kilkadziesiąt metrów dalej kryje się inna rzeczywistość. Wypełniają ją ogromne, powstałe w latach 60. blokowiska.

Decyzja o utworzeniu miasta zapadła w 1936 r. kiedy geolodzy odnaleźli tutaj ogromne złoża niklu, miedzi i kobaltu. Wtedy też rozpoczęła się budowa ogromnego metalurgicznego kompleksu. Zbudowali go więźniowie gułagów. Przez blisko 20 lat na przymusowe roboty zesłano tutaj pół miliona więźniów. Wiele tysięcy z nich straciło tu życie. Efektem ich pracy jest gigantyczny przemysłowy kompleks, który dziś generuje 2 proc. PKB kraju.Decyzja o utworzeniu miasta zapadła w 1936 r. kiedy geolodzy odnaleźli tutaj ogromne złoża niklu, miedzi i kobaltu. Wtedy też rozpoczęła się budowa ogromnego metalurgicznego kompleksu. Zbudowali go więźniowie gułagów. Przez blisko 20 lat na przymusowe roboty zesłano tutaj pół miliona więźniów. Wiele tysięcy z nich straciło tu życie. Efektem ich pracy jest gigantyczny przemysłowy kompleks, który dziś generuje 2 proc. PKB kraju. fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com) fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com)

Obok kompleksu zbudowano miasto. Jego szczegółowy plan zatwierdzono w 1940 r. Władze chciały, aby na mroźnym krańcu Rosji powstał robotniczy raj. To miała być swego rodzaju wizytówka ówczesnego ustroju. Miejsce, w którym każdy znajdzie pracę i będzie wiódł szczęśliwe życie. W efekcie w centrum wzniesiono socrealistyczne budynki, które swym wyglądem miały nawiązywać do imponującej zabudowy Sankt Petersburga. Jednak centrum miasta to tylko fasada, kilkadziesiąt metrów dalej kryje się inna rzeczywistość. Wypełniają ją ogromne, powstałe w latach 60. blokowiska.Obok kompleksu zbudowano miasto. Jego szczegółowy plan zatwierdzono w 1940 r. Władze chciały, aby na mroźnym krańcu Rosji powstał robotniczy raj. To miała być swego rodzaju wizytówka ówczesnego ustroju. Miejsce, w którym każdy znajdzie pracę i będzie wiódł szczęśliwe życie. W efekcie w centrum wzniesiono socrealistyczne budynki, które swym wyglądem miały nawiązywać do imponującej zabudowy Sankt Petersburga. Jednak centrum miasta to tylko fasada, kilkadziesiąt metrów dalej kryje się inna rzeczywistość. Wypełniają ją ogromne, powstałe w latach 60. blokowiska. fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com) fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com)

Po drugiej wojnie światowej zlikwidowano tutejszy gułag. W efekcie zaczęło brakować rąk do pracy. By ściągnąć do miasta nowych pracowników zaczęto oferować bardzo atrakcyjne, jak na ówczesne realia warunki. Pracownicy zakładów mogli liczyć na cztery razy większe pensje od średniej krajowej. Kuszono ich też mieszkaniami w cieplejszych regionach Rosji, które dostawali na własność po kilkunastu latach pracy.Po drugiej wojnie światowej zlikwidowano tutejszy gułag. W efekcie zaczęło brakować rąk do pracy. By ściągnąć do miasta nowych pracowników zaczęto oferować bardzo atrakcyjne, jak na ówczesne realia warunki. Pracownicy zakładów mogli liczyć na cztery razy większe pensje od średniej krajowej. Kuszono ich też mieszkaniami w cieplejszych regionach Rosji, które dostawali na własność po kilkunastu latach pracy. fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com) fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com)

Po drugiej wojnie światowej, kiedy zlikwidowano tutejszy gułag, część robotników wyjechała. By zachęcić nowych do pracy zaczęto oferować bardzo atrakcyjne, jak na ówczesne realia warunki. Pracownicy zakładów mogli liczyć na cztery razy większe pensje. Kuszono ich też mieszkaniami w cieplejszych regionach Rosji, które dostawali na własność po kilkunastu latach pracy.

Robotnicy w kopalniach pracują na trzy zmiany. Te funkcjonują 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Ciężkie warunki pracy są wynagradzane wcześniejszą emeryturą. Można na nią przejść już w wieku 45 lat. Dziś z działającym tu przemysłem związanych jest 60 proc. mieszkańców, a bezrobocie w mieście wynosi zaledwie jeden procent.

Kopalnie działają 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Robotnicy pracują w nich na trzy zmiany. Ciężkie warunki pracy są wynagradzane wcześniejszą emeryturą. Można na nią przejść już w wieku 45 lat. Dziś z działającym tu przemysłem związanych jest 60 proc. mieszkańców, a bezrobocie w mieście wynosi zaledwie jeden procent.Kopalnie działają 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Robotnicy pracują w nich na trzy zmiany. Ciężkie warunki pracy są wynagradzane wcześniejszą emeryturą. Można na nią przejść już w wieku 45 lat. Dziś z działającym tu przemysłem związanych jest 60 proc. mieszkańców, a bezrobocie w mieście wynosi zaledwie jeden procent. fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com) fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com)

Wysokość zarobków może dziwić. Pracownicy kopalni otrzymują od 1200 do 2000 dolarów miesięcznie. W porównaniu z resztą kraju kwota ta jest bardzo atrakcyjna, jednak nie pozwala im na wysoki standard życia. Odległe położenie miasta i konieczność sprowadzania wszystkich produktów samolotami sprawia, że ceny w sklepach należą do najwyższych w kraju.Wysokość zarobków może dziwić. Pracownicy kopalni otrzymują od 1200 do 2000 dolarów miesięcznie. W porównaniu z resztą kraju kwota ta jest bardzo atrakcyjna, jednak nie pozwala im na wysoki standard życia. Odległe położenie miasta i konieczność sprowadzania wszystkich produktów samolotami sprawia, że ceny w sklepach należą do najwyższych w kraju. fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com) fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com)

Jest szansa na to, że sytuacja mieszkańców ulegnie poprawie. Trwa właśnie program wymiany starych urządzeń w zakładach na ekologiczne. Program ma trwać pięć lat, a po jego zakończeniu emisja szkodliwych substancji ma się zmniejszyć prawie trzykrotnie.Jest szansa na to, że sytuacja mieszkańców ulegnie poprawie. Trwa właśnie program wymiany starych urządzeń w zakładach na ekologiczne. Program ma trwać pięć lat, a po jego zakończeniu emisja szkodliwych substancji ma się zmniejszyć prawie trzykrotnie. fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com) fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com)

Wysokość zarobków może dziwić. Pracownicy kopalni otrzymują od 1200 do 2000 dolarów miesięcznie. W porównaniu z resztą kraju kwota ta jest bardzo atrakcyjna, jednak nie pozwala im na wysoki standard życia. Odległe położenie miasta i konieczność przywożenia wszystkich produktów samolotem sprawia, że ceny w sklepach należą do najwyższych w kraju.

Metalurgiczny kompleks oddalony jest od miasta o prawie 30 kilometrów. Robotnicy docierają do niego autobusami. Te kursują w kolumnach liczących 15-20 autobusów. Kursy odbywają się trzy razy dzienne i dostosowane są do godzin pracy w kopalni.

Metalurgiczny kompleks oddalony jest od miasta o prawie 30 kilometrów. Robotnicy docierają do niego autobusami. Te kursują w kolumnach liczących 15-20 autobusów. Kursy odbywają się trzy razy dzienne i dostosowane są do godzin pracy w kopalni.Metalurgiczny kompleks oddalony jest od miasta o prawie 30 kilometrów. Robotnicy docierają do niego autobusami. Te kursują w kolumnach liczących 15-20 autobusów. Kursy odbywają się trzy razy dzienne i dostosowane są do godzin pracy w kopalni. fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com) fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com)

Do Norylska nie może jednak przyjechać każdy. Miasto od 2001 r. nosi status 'miasta zamkniętego', a to oznacza, że odwiedzić go mogą jedynie obywatele Federacji Rosyjskiej i Białorusi. Status ten nadawany był już w czasach Związku Radzieckiego. Otrzymywały go te miejscowości lub osiedla, które miały duże znaczenie militarne.Do Norylska nie może jednak przyjechać każdy. Miasto od 2001 r. nosi status "miasta zamkniętego", a to oznacza, że odwiedzić go mogą jedynie obywatele Federacji Rosyjskiej i Białorusi. Status ten nadawany był już w czasach Związku Radzieckiego. Otrzymywały go te miejscowości lub osiedla, które miały duże znaczenie militarne. fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com) fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com)

Do Norylska nie może jednak przyjechać każdy. Miasto od 2001 r. nosi status "miasta zamkniętego", a to oznacza, że odwiedzić go mogą jedynie obywatele Federacji Rosyjskiej i Białorusi. Status ten nadawany był już w czasach Związku Radzieckiego. Otrzymywały go te miejscowości lub osiedla, które miały duże znaczenie militarne.

Do miasta nie sposób dostać się droga lądową. Jego mieszkańcy skazani są na podróżowanie samolotem. Wprawdzie istnieje drogowe połączenie z miastem Dudinka, ale stamtąd można jedynie dopłynąć statkiem do równie zimnego Murmańska lub Archangielska. Regularnie latają samoloty do Moskwy, jednak koszt biletu w dwie strony wynosi tysiąc dolarów.

Do miasta nie sposób dostać się droga lądową. Jego mieszkańcy skazani są na podróżowanie samolotami. Wprawdzie istnieje drogowe połączenie z miastem Dudinka, ale stamtąd można jedynie dopłynąć statkiem do równie zimnego Murmańska lub Archangielska. Regularnie latają samoloty do Moskwy, jednak koszt biletu w dwie strony wynosi tysiąc dolarów.Do miasta nie sposób dostać się droga lądową. Jego mieszkańcy skazani są na podróżowanie samolotami. Wprawdzie istnieje drogowe połączenie z miastem Dudinka, ale stamtąd można jedynie dopłynąć statkiem do równie zimnego Murmańska lub Archangielska. Regularnie latają samoloty do Moskwy, jednak koszt biletu w dwie strony wynosi tysiąc dolarów. fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com) fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com)

Bolączką mieszkających w Norylsku Rosjan są śnieżyce. Te pojawiają się już na początku października. Opady śniegu są tak intensywne, że pokrywają całe miasto warstwą o ponad metrowej grubości. Trzeba wtedy wyznaczać specjalne przesmyki, które umożliwiają ludziom dotarcie do domów, sklepów czy szkół.

Prócz mrozu, mieszkańcy Norylska borykać się muszą z wieloma innymi problemami. Miasto zajmuje siódme miejsce na liście 10 najbardziej zanieczyszczonych miast na świecie (dane instytutu Blacksmith). Winny jest tutaj ciężki przemysł, który z jednej strony daje pracę i skromny, ale pewny dochód, a z drugiej powoduje skrajne zanieczyszczenie powietrza.

Prócz mrozu, mieszkańcy Norylska borykać się muszą z wieloma innymi problemami. Miasto zajmuje siódme miejsce na liście 10 najbardziej zanieczyszczonych miast na świecie (dane instytutu Blacksmith). Winny jest tutaj ciężki przemysł, który z jednej strony daje pracę i skromny, ale pewny dochód, a z drugiej powoduje skrajne zanieczyszczenie powietrza. To, co ulatuje z fabrycznych kominów barwi później śnieg na ciemny kolor. Zanieczyszczone powietrze sprawia, że średnia długość życia wynosi tutaj zaledwie 60 lat. Z kolei ryzyko zachorowania na raka jest dwa razy większe niż średnia dla całego kraju.Prócz mrozu, mieszkańcy Norylska borykać się muszą z wieloma innymi problemami. Miasto zajmuje siódme miejsce na liście 10 najbardziej zanieczyszczonych miast na świecie (dane instytutu Blacksmith). Winny jest tutaj ciężki przemysł, który z jednej strony daje pracę i skromny, ale pewny dochód, a z drugiej powoduje skrajne zanieczyszczenie powietrza. To, co ulatuje z fabrycznych kominów barwi później śnieg na ciemny kolor. Zanieczyszczone powietrze sprawia, że średnia długość życia wynosi tutaj zaledwie 60 lat. Z kolei ryzyko zachorowania na raka jest dwa razy większe niż średnia dla całego kraju. fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com) fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com)

Bolączką mieszkających w Norylsku Rosjan są śnieżyce. Te pojawiają się już na początku października. Opady śniegu są tak intensywne, że pokrywają całe miasto warstwą ponad metrowej grubości. Trzeba wtedy wyznaczać specjalne przesmyki, które umożliwiają ludziom dotarcie do domów, sklepów czy szkół.Bolączką mieszkających w Norylsku Rosjan są śnieżyce. Te pojawiają się już na początku października. Opady śniegu są tak intensywne, że pokrywają całe miasto warstwą ponad metrowej grubości. Trzeba wtedy wyznaczać specjalne przesmyki, które umożliwiają ludziom dotarcie do domów, sklepów czy szkół. fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com) fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com)

To, co ulatuje z fabrycznych kominów barwi później śnieg na ciemny kolor. Zanieczyszczone powietrze sprawia, że średnia długość życia wynosi tutaj zaledwie 60 lat. Z kolei ryzyko zachorowania na raka jest dwa razy większe niż średnia dla kraju.

Noce polarne trwają tutaj nawet dwa miesiące. Brak naturalnego światła jest szkodliwy dla zdrowia, dlatego większość mieszkańców Norylska ma w swoich mieszkaniach lampy UV. Ci, którzy ich nie mają korzystają z solariów otwartych niemal na każdej ulicy. Dodatkowo mieszkańcy Norylska rekompensują sobie brak parków czy drzew na ulicach zakładając w swoich pokojach małe ogródki. Te nie zastępują wprawdzie prawdziwych skwerów, ale pozwalają oczom odpocząć od wszechobecnej szarzyzny.

Noce polarne trwają tutaj nawet dwa miesiące. Brak naturalnego światła jest szkodliwy dla zdrowia, dlatego większość mieszkańców Norylska ma w swoich mieszkaniach lampy UV. Ci, którzy ich nie mają korzystają z solariów otwartych niemal na każdej ulicy. Dodatkowo mieszkańcy Norylska rekompensują sobie brak parków czy drzew na ulicach zakładając w swoich mieszkaniach małe ogródki. Nie zastępują one prawdziwych skwerów, ale pozwalają oczom odpocząć od wszechobecnej szarzyzny.Noce polarne trwają tutaj nawet dwa miesiące. Brak naturalnego światła jest szkodliwy dla zdrowia, dlatego większość mieszkańców Norylska ma w swoich mieszkaniach lampy UV. Ci, którzy ich nie mają korzystają z solariów otwartych niemal na każdej ulicy. Dodatkowo mieszkańcy Norylska rekompensują sobie brak parków czy drzew na ulicach zakładając w swoich mieszkaniach małe ogródki. Nie zastępują one prawdziwych skwerów, ale pozwalają oczom odpocząć od wszechobecnej szarzyzny. fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com) fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com)

Miasto zupełnie inaczej wygląda w okresie polarnych dni. Te trwają tutaj od końca maja aż do lipca. Temperatura w mieście dochodzi wtedy nawet do 25 stopni. Korzystając z ciepła mieszkańcy spędzają na zewnątrz długie godziny. Jednak o trzeciej nad ranem Norylsk wygląda jak wymarłe miasto. Opustoszałe ulice wypełnia wtedy tylko światło.Miasto zupełnie inaczej wygląda w okresie polarnych dni. Te trwają tutaj od końca maja aż do lipca. Temperatura w mieście dochodzi wtedy nawet do 25 stopni. Korzystając z ciepła mieszkańcy spędzają na zewnątrz długie godziny. Jednak o trzeciej nad ranem Norylsk wygląda jak wymarłe miasto. Opustoszałe ulice wypełnia wtedy tylko światło. fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com) fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com)

Miasto zupełnie inaczej wygląda w okresie polarnych dni. Te trwają tutaj od końca maja aż do lipca. Temperatura w mieście dochodzi wtedy nawet do 25 stopni. Korzystając z ciepła mieszkańcy spędzają na zewnątrz długie godziny. Jednak o trzeciej nad ranem Norylsk wygląda jak wymarłe miasto. Opustoszałe ulice wypełnia wtedy tylko światło.

Wolny czas mieszkańcy spędzają uprawiając sport. Oderwać się od codzienności pozwala klub "Mechanika". Raz w miesiącu grupa wolontariuszy organizuje w nim zabawę, która stwarza rzadką okazję do potańczenia przy współczesnej muzyce.

Latem ulubionym miejscem spotkań staje się brzeg jeziora Dolgoe. Ten sztuczny zbiornik według sowieckich architektów, miał stać się częścią miejskiego parku. Drzew jednak nigdy nie posadzono. Mimo to, mieszkańcy spędzają czas nad brzegiem jeziora, kąpią się i organizują pikniki.

Wolny czas mieszkańcy spędzają uprawiając sport. Oderwać się od codzienności pozwala klub 'Mechanika'. Raz w miesiącu grupa wolontariuszy organizuje w nim zabawę, która stwarza rzadką okazję do potańczenia przy współczesnej muzyce. Młodszym mieszkańcom doskwiera kiepska oferta kulturalna i brak perspektyw. Ci, którzy nie chcą swojej przyszłości wiązać z przemysłem metalurgicznym marzą tylko o jednym - chcą stąd wyjechać.Wolny czas mieszkańcy spędzają uprawiając sport. Oderwać się od codzienności pozwala klub "Mechanika". Raz w miesiącu grupa wolontariuszy organizuje w nim zabawę, która stwarza rzadką okazję do potańczenia przy współczesnej muzyce. Młodszym mieszkańcom doskwiera kiepska oferta kulturalna i brak perspektyw. Ci, którzy nie chcą swojej przyszłości wiązać z przemysłem metalurgicznym marzą tylko o jednym - chcą stąd wyjechać. fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com) fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com)

Latem ulubionym miejscem spotkań staje się brzeg jeziora Dolgoe. Ten sztuczny zbiornik według sowieckich architektów, miał stać się częścią miejskiego parku. Drzew jednak nigdy nie posadzono. Mimo to, mieszkańcy spędzają czas nad brzegiem jeziora, kąpią się i organizują pikniki.Latem ulubionym miejscem spotkań staje się brzeg jeziora Dolgoe. Ten sztuczny zbiornik według sowieckich architektów, miał stać się częścią miejskiego parku. Drzew jednak nigdy nie posadzono. Mimo to, mieszkańcy spędzają czas nad brzegiem jeziora, kąpią się i organizują pikniki. fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com) fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com)

Dla wielu mieszkańców Norylska najlepszym sposobem, aby przyzwyczaić się do mrozów jest hartowanie ciała.Dla wielu mieszkańców Norylska najlepszym sposobem, aby przyzwyczaić się do mrozów jest hartowanie ciała. fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com) fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com)

Ulubionym słowem tamtejszych uczniów jest "aktirovka". W dniach największych mrozów szkoły są zamknięte i ogłasza się właśnie "aktirovkę". Dzieci spędzają ten czas w domach, często bez rodziców. Jednak nie oznacza to, że mają wakacje. Nauczyciele codziennie przesyłają im SMSem zadania domowe.

Młodszym mieszkańcom doskwiera kiepska oferta kulturalna i brak perspektyw. Ci, którzy nie chcą swojej przyszłości wiązać z przemysłem metalurgicznym marzą tylko o jednym - chcą stąd wyjechać.

Jest szansa na to, że sytuacja mieszkańców ulegnie poprawie. Trwa właśnie program wymiany starych urządzeń w zakładach na ekologiczne. Program ma trwać pięć lat, a po jego zakończeniu emisja szkodliwych substancji ma się zmniejszyć o 2 i pół razy.

Jednak żaden rządowy program nie zatrzyma globalnego ocieplenia. Średnia temperatura w Norylsku powoli, ale systematycznie się podnosi. Zjawisko to zagraża stabilności gruntów i budynkom, których już 7 proc. grozi zawaleniem. Mieszkańcy zagrożonych budynków mogliby przenieść się do stojących w innej części miasta bloków, których budowę rozpoczęto jeszcze w okresie pieriestrojki. Prace budowlane jednak wstrzymano w chwili rozpadu Związku Radzieckiego. Zamarznięte od ponad 20 lat budynki stoją puste i ciągle czekają, aż ich budowa się zakończy.

Ulubionym słowem tamtejszych uczniów jest 'aktirovka'. W dniach największych mrozów szkoły są zamknięte i ogłasza się właśnie 'aktirovkę'. Dzieci spędzają ten czas w domach, często bez rodziców. Jednak nie oznacza to, że mają wakacje. Nauczyciele codziennie przesyłają im SMSem zadania domowe.Ulubionym słowem tamtejszych uczniów jest "aktirovka". W dniach największych mrozów szkoły są zamknięte i ogłasza się właśnie "aktirovkę". Dzieci spędzają ten czas w domach, często bez rodziców. Jednak nie oznacza to, że mają wakacje. Nauczyciele codziennie przesyłają im SMSem zadania domowe. fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com) fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com)

Norylsk w Rosji to jedno z najzimniejszych miast na świecie.Norylsk w Rosji to jedno z najzimniejszych miast na świecie. fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com) fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com)

Miejscowa szkoła rodzenia.Miejscowa szkoła rodzenia. fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com) Szkoła rodzenia, fot. Elena Chernyshova (elena-chernyshova.com)