Ten ekspres 'polarny' z wagonem ze szklanym dachem wbija w fotel. A prawie nikt nim nie jeździ! [ZDJĘCIA]

Kolej Transsyberyjską kojarzy prawie każdy, ale konia z rzędem temu, kto słyszał o Kolei Transkanadyjskiej. Widoki z trasy są - jak to się mówi, gdy nie wiadomo, co powiedzieć - nie do opisania, obsługa pociągu zachowuje się w sposób trudny do uwierzenia, a przy odrobinie szczęścia można mieć dla siebie cały wagon. Myślimy o polskiej kolei i płaczemy z żalu i zazdrości.

Zobaczcie niesamowite zdjęcia autorstwa Patryka Świątka, autora bloga Paragon z Podróży.

Pociąg w Kanadzie to nie jest specjalnie popularny środek transportu - drogi i się wlecze. Odradzają go szczerze nawet miejscowi. W role pasażerów wcielają się więc głównie turyści, nieliczni. Ale jak podróżnik się uprze, to nic mu nie stanie na drodze - ani skąpe dane o połączeniach, ani dezinformacja na dworcu, ani podwyżka cen biletów w ostatniej chwili. I dobrze, bo gdyby nie upór Patryka Świątka, być może nie zobaczylibyśmy tych genialnych zdjęć i nie planowali właśnie własnej podróży podobną trasą.

Kiedy ktoś zapytałby mnie jaka jest jedna, najlepsza rzecz jaką można zrobić podczas pobytu w Kanadzie bez wahania odpowiedziałbym - wsiąść do pociągu. I odlecieć. [Patryk Świątek]

Pierwotna trasa Patryka zakładała podróż pociągiem z Toronto do Edmonton (59 godzin jazdy za 420 dolarów kanadyjskich, co w przeliczeniu na złote polskie daje 1300 - auć). W wyniku wspomnianej już dworcowej dezinformacji cena ta jeszcze (zamiast zmaleć) wzrosła. W takich chwilach naprawdę zdeterminowani nie wracają pierwszym lotem do mamy w Polsce, tylko przeczesują stronę internetową kolei w poszukiwaniu planu B.

Tak zrobił nasz bohater i znalazł "złotego Graala" Via Rail Canada: Canrailpass, czyli bilet upoważniający do siedmiu dowolnie długich (czyli w przypadku Kanady - nawet wielotysięcznych) pojedynczych przejazdów na terenie całego kraju w ciągu 60 dni. Za 800 dolarów kanadyjskich. Miarę pieniądza oblicza się w zestawieniu do tego, co można za niego dostać. 420 to było dużo, ale teraz te 800 - to prawdziwa okazja.

Na koniec Kanady

I tym sposobem Patryk dotarł nie do Edmonton, lecz do Churchill - miejsca "na końcu Kanady", gdzie nie jeżdżą samochody (nie ma dla nich drogi), można za to dolecieć samolotem z Toronto lub Winnipeg na kilkudniową wyprawę z podglądaniem polarnych niedźwiedzi za - bagatela - 4-10 tysięcy kanadyjskich dolarów. Albo dojechać pociągiem, a dziwić się temu będzie nawet konduktor składu. Ta podróż trwa dwa dni.

Cel podróży: Churchillfot. Patryk Świątek, Paragon z Podróży

Fot. Patryk Świątek, Paragon z PodróżyFot. Patryk Świątek, Paragon z Podróży

Po tym przydługim wstępie - pora na pociąg!

Choć nie jedzie na biegun, kojarzy się z najprawdziwszym ekspresem polarnym.

Fot. Patryk Świątek, Paragon z PodróżyFot. Patryk Świątek, Paragon z Podróży

Pociąg, w którym:

- każdy z pasażerów ma do dyspozycji co najmniej dwa fotele - wysłużone, ale wielkie i piekielnie wygodne, z podnóżkiem i możliwością obrotu każdego rzędu o 180 stopni, co w praktyce oznacza, że jednym zamaszystym ruchem z nawet czterech foteli można zrobić sobie łóżko (w klasie ekonomicznej);

W pociągu Kolei Transkanadyjskiejfot. Patryk Świątek, Paragon z Podróży

- konduktor wita pasażerów radosnym: "Cześć wszystkim! Jestem Denis i będę do Waszej dyspozycji w trakcie tej podróży. Mam nadzieję, że humory Wam dopisują! Przed nami superdroga. Zaraz sprawdzę Wasze bilety i przypiszę Wam miejsca. Jeżeli będziecie mieli jakiekolwiek pytania - służę pomocą! Fajnie, że razem jedziemy". A w porze posiłków mówi przez megafon: "Gooooood morning everybody! It's breakfast/lunch/dinner time!". I to nie jest podstawiony dla żartów człowiek ani wariat;

- cały skład jest fantastyczny i pełen miejsc sensacyjnych (w toalecie naprzeciwko muszli stoi skórzana kanapa, jest osobny wagon śniadaniowy i restauracyjny, w wagonie sypialnym są prysznice itd.);

Fot. Patryk Świątek, Paragon z PodróżyFot. Patryk Świątek, Paragon z Podróży

Toaletowy pokój zwierzeń... / fot. Patryk Świątek, Paragon w PodróżyToaletowy pokój zwierzeń... / fot. Patryk Świątek, Paragon w Podróży

Wagon restauracyjny / fot. Patryk Świątek, Paragon w PodróżyWagon restauracyjny / fot. Patryk Świątek, Paragon w Podróży

Wagon śniadaniowy / fot. Patryk Świątek, Paragon w PodróżyWagon śniadaniowy / fot. Patryk Świątek, Paragon w Podróży

Palarnia / fot. Patryk Świątek, Paragon w PodróżyPalarnia / fot. Patryk Świątek, Paragon w Podróży

Wagon prestiż / fot. Patryk Świątek, Paragon w PodróżyWagon prestiż / fot. Patryk Świątek, Paragon w Podróży

Kabina prestiż / fot. Patryk Świątek, Paragon w PodróżyKabina prestiż / fot. Patryk Świątek, Paragon w Podróży

- rozkład jazdy jest nieortodoksyjny - kilka godzin w te czy we wte nie robi nikomu większej różnicy, pasażerowie wsiadają dosłownie w polu (wcześniej dzwoniąc z informacją, gdzie będą stać), a konduktor przechadza się po wagonach pytając podróżnych czy ktoś nie ma ochoty na postój na papierosa lub małe zwiedzanie;

Stacja kolejowa w stylu kanadyjskim / fot. Patryk Świątek, Paragon z PodróżyStacja kolejowa w stylu kanadyjskim / fot. Patryk Świątek, Paragon z Podróży

fot. Patryk Świątek, Paragon w Podróżyfot. Patryk Świątek, Paragon w Podróży

- wreszcie, jest ON - wagon panoramiczny. Z olbrzymimi oknami i szklanym dachem, za którymi migają niezmierzone przestrzenie kanadyjskiej tajgi. Wagon, w którym można siedzieć, ile tylko się chce, bez żadnej dopłaty.

Dość gadania, musicie to zobaczyć.

Fot. Patryk Świątek, Paragon z PodróżyFot. Patryk Świątek, Paragon z Podróży

Fot. Patryk Świątek, Paragon z PodróżyFot. Patryk Świątek, Paragon z Podróży

Wagon panoramicznyFot. Patryk Świątek, Paragon z Podróży

Wagon panoramicznyFot. Patryk Świątek, Paragon z Podróży

Gdyby nie te zdjęcia, pomyślelibyśmy, że ktoś ten pociąg zmyślił. Ale na szczęście jest, istnieje naprawdę. Nas woła, a Was?

fot. Patryk Świątek, Paragon z Podróżyfot. Patryk Świątek, Paragon z Podróży

Całą świetną relację Patryka Świątka przeczytacie TUTAJ >>