Polacy często chwalą się na Facebooku zdjęciami z tych miejsc. A za takie selfie grozi nawet 500 zł kary

Selfie na granicy to kosztowna atrakcja

Selfie na granicy to kosztowna atrakcja (fot. pcdazero/Pixabay.com/CC0)

Amatorzy selfie, turyści i grzybiarze. Według funkcjonariuszy Straży Granicznej to właśnie oni najczęściej nielegalnie przekraczają granice. Niektórzy celowo, inni nieświadomie. Niezależnie od motywacji to, co robią jest karalne.

Sezon turystyczny i wczesna jesień to dla pracowników Straży Granicznej okres wytężonej pracy. Mają pełne ręce roboty nie tylko na strzeżonych przejściach, ale też na tzw. zielonych granicach.

Nie tylko Polacy, lecz także obcokrajowcy odwiedzający nasz kraj bardzo często przekraczają granice w niedozwolonych miejscach. Głównie po to, by zrobić sobie zdjęcie ze słupkiem granicznym, a później pochwalić się nim na Facebooku czy Instagramie.

Polska z lotu ptaka jest super! Oto latarnia morska w Rozewiu nakręcona dronem

"Lekkomyślni selfie-maniacy nie robią sobie nic z zakazów"

To karalne wykroczenie, ale chętnych na taką pamiątkę nie brakuje. Potwierdza to rzeczniczka Komendy Głównej Straży Granicznej, Agnieszka Golias:

- Do czynienia z takimi przypadkami mamy, niestety, bardzo często. Zwłaszcza w okresie wakacyjnym. Trudno znaleźć wytłumaczenie dla lekkomyślności selfie-maniaków, którzy zupełnie świadomie przekraczają granicę tylko po to, aby zrobić sobie zdjęcie, i nie robią sobie nic z zakazów, o których informują ich znaki. Nielegalne przekroczenie granicy jest czynem karalnym na podstawie art. 49a § 1 kodeksu wykroczeń zagrożonym karą grzywny w wysokości do 500 złotych - podkreśla.

Samochodem po Zalewie Wiślanym

Przyłapani na gorącym uczynku amatorzy selfie rzadko mogą liczyć na wyrozumiałość strażników i zamiast pouczenia, dostają najwyższe możliwe mandaty. Przekonała się o tym m.in. grupka młodych osób, których sesja zdjęciowa na granicy z Rosją kosztowała w sumie 2000 zł.

Więcej fantazji w nielegalnym przekraczaniu granic mają ci, którzy robią to nieświadomie albo tak się tłumaczą. Tak, jak mężczyźni, którzy pokonali granicę polsko-rosyjską, jadąc samochodem po zamarzniętym Zalewie Wiślanym. Podczas interwencji strażników tłumaczyli, że chcieli znaleźć "najlepsze miejsce do łowienia ryb". Koszt takiej "wycieczki"? Po 100 zł na głowę.

Na tej samej granicy zostali też ujęci Irlandczycy, którzy w 2016 roku przyjechali do Krynicy Morskiej, by wziąć udział w maratonie. Trenując przed zawodami, dwaj mężczyźni "zapędzili się" i przekroczyli granicę, co kosztowało ich po 500 zł.

Do pracy w Berlinie z nożem i mapą

Zdarzają się też przypadki, w których tłumaczenie "nie wiedziałem" nie przekona nawet najbardziej wyrozumiałych strażników. Jednym z nich jest ubiegłoroczna sytuacja z granicy polsko-ukraińskiej, na której doszło do zatrzymania 28-letniego Mołdawianina. Mężczyzna, wyposażony w nóż myśliwski i mapę, próbował przekonać strażników, że wybiera się... do pracy w Berlinie. Tym razem nie skończyło się na mandacie - 28-latek został przekazany stronie ukraińskiej.

Grzyby to nie wymówka

W nielegalnych wypadach za granicę przodują turyści - zarówno Polacy, jak i obcokrajowcy. Co ciekawe, najczęściej to nie młodzież, a osoby w wieku 30-50 lat robią sobie takie pamiątki.

Amatorzy selfie przekraczają granice z każdym sąsiadującym z Polską państwem, nawet z obwodem kaliningradzkim, Białorusią oraz Ukrainą, które nie należą do Unii Europejskiej.

Z doniesień Straży Granicznej wynika, że szczególnie upodobali sobie granicę z Ukrainą przebiegającą w Bieszczadach. Co roku w sezonie wakacyjnym funkcjonariusze przyłapują co najmniej kilkadziesiąt osób, którym marzy się zdjęcie na tle zewnętrznej granicy Unii Europejskiej. 

Ale oprócz nich na przekraczanie zielonych granic często decydują się też grzybiarze. . Zamiast kosza prawdziwków zbieracze przeważnie przynoszą jednak z takiej wyprawy mandaty.

Mimo że strażnicy nie zawsze decydują się na nakładanie najwyższej kary na osoby nielegalnie przekraczające granice, w większości przypadków, niezależnie od powodu, muszą się one liczyć z uszczupleniem portfela.

Nie warto też polegać na tłumaczeniu, że nie miało się świadomości złamania prawa w ten sposób, bo pasy graniczne są wyraźnie oznakowane - słupkami i tablicami. Nierzadko towarzyszą im też rowy i zasieki, których nie da się nie zauważyć, więc nawet największy entuzjasta grzybów czy zapalony spacerowicz nie przekona strażników o swojej niewinności.

Zobacz też:

Szukanie skarbów, szampan i szkoła własnego imienia. "Najdroższe wakacje świata" to luksus za 4 mln złotych

Po lewej słona, po prawej słodka. Niesamowite zjawisko "podzielenia" wody uchwycone na Bałtyku

Zobacz także
Komentarze (156)
Polacy często chwalą się na Facebooku zdjęciami z tych miejsc. A za takie selfie grozi nawet 500 zł kary
Zaloguj się
  • expel

    Oceniono 203 razy 171

    Autora pogięło. Albo redaktora, który puścił tekst sprzed lat. Granicę shengeńską (np. między Polską a Niemcami, Litwą, Słowacją i Czechami) można sobie przekraczać gdzie i kiedy się chce. Wyjątki mogą się zdarzać w parkach narodowych, np. w Tatrach.
    Mandaty dla polskich grzybiarzy w Niemczech?? Chyba dawno temu.
    Ogarnij się, gazeto.

  • qrczakoff

    Oceniono 100 razy 94

    Jesteście wielcy. Zdjęcia z granicy w strefie Schengen, a opisy z rosyjskiej, ukraińskiej i białoruskiej. Potem ci co czytają tylko zdjęcia nie wiedzą o co chodzi i panikują.

  • rlnd

    Oceniono 89 razy 79

    "Ale oprócz nich na przekraczanie zielonych granic często decydują się też grzybiarze. Amatorów darów lasu kuszą zwłaszcza niemieckie knieje, bo u naszego zachodniego sąsiada zbieranie grzybów nie jest tak popularne, jak w Polsce i Europie Wschodniej. Zamiast kosza prawdziwków zbieracze przeważnie przynoszą jednak z takiej wyprawy mandaty."

    Polska przystąpiła do układu z Schengen w 2007 roku. Układ ten zakłada, iż
    " Granice wewnętrzne mogą być przekraczane w każdym miejscu bez dokonywania odprawy granicznej." (źródło: www.mswia.gov.pl/pl/aktualnosci/5087,dok.html)

    Cenisz dobre dziennikarstwo?

  • argrabi

    Oceniono 70 razy 60

    Konwencja Wykonawcza do układu z Schengen. Artykuł 2, punkt 1. "Granice wewnętrzne mogą być przekraczane w każdym miejscu, bez poddawania przekraczających je osób jakiejkolwiek kontroli." Koniec. Kropka. Dziękuję.

  • sacc77

    Oceniono 52 razy 48

    Nielegalne przekroczenie granicy pomiędzy państwami strefy Shengen przez obywatela Unii Europejskiej?
    Autor(-ka)... Zmień dealera albo bierz ćwierć działki bo cos ci wybitnie nie służy...

  • bkiton

    Oceniono 57 razy 47

    O czym jest ten tekst, bo ni ch..... nie rozumiem.
    Ludzie, nie ośmieszajcie.

  • majkel33

    Oceniono 27 razy 23

    Abstrahując już od zdjęcia ale naprawdę czy zrobienie sobie zdjęcia ze słupkiem granicy, będąc metr za nim zasługuje na mandat? Jeszcze zbieranie grzybów to rozumiem, ale reszta to gruba przesada. Jak ta granica ma być taka sterylna to może trzeba tam zrobić drut kolczasty i strefę z minami...

  • siwywaldi

    Oceniono 22 razy 22

    Pierdu, pierdu. Nasza straż Graniczna jest tak "liczna", że trzeba mieć wyjątkowego pecha i być wyjątkową ofermą by się na nich nadziać. Zresztą z Białorusią i Rosją dzieli nas jeszcze "pas ziemi niczyjej". Nie polecam jednak eksperymentowania, bo zwłaszcza pogranicznicy białoruscy są "mało wyrozumiali", o czym przekonał się już niejeden turysta chcący obejrzeć ich część Puszczy Białowieskiej :-)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane