Begpackersi ruszyli w świat. W Azji mają ich już dość. Na czym polega fenomen żebropodróżowania?

Rzuć pracę, jedź w podróż dookoła świata, znajdź siebie - kto z nas chociaż raz nie czytał takich rad? Niektórzy się zdecydowali. Spełniają swoje marzenia, po drodze wykorzystując dobroć tych, którzy często na luksus długiego podróżowania nie mogą sobie pozwolić. Azja ma duży problem z tzw. begpackersami.

Kiedyś mówiło się o backpackersach, czyli podróżujących przez świat po kosztach, z dobytkiem w plecaku, dziś coraz bardziej znany staje się termin begpackers (od ang. to beg - żebrać i słowa backpacker), co na polski można przetłumaczyć jako żebropodróżnicy. Zwróciłam na nich uwagę podczas ostatniej wizyty w Oslo, ale begpackersi to realny problem nie w bogatej Norwegii, ale w zupełnie innym rejonie świata - w Azji. Fenomen występuje też w Ameryce Południowej. Dotyczy często biednych krajów. 

Życie kosztem innych

Pamiętacie popularny program "Azja Express"? Był on krytykowany m.in. za to, że bogaci celebryci dla rozrywki wyłudzają pomoc od biedniejszych miejscowych. "Na naszych oczach TVN wraz z celebrytami wykorzystało tych ludzi, traktując ich oraz ich świat i kulturę niczym wielkie studio, planszę do gry z poustawianymi pionkami" - pisali podróżnicy z inicjatywy post-turysta. Dodawali, że mieszkańcy azjatyckich krajów "dokładali się z własnej, często skromnej kieszeni" do programu i dobrej zabawy widzów. 

Podobnie, jak uczestnicy "Azja Experss", zachowują się begpackersi, czyli żebropodróżnicy. 

"Zbieram na podróż dookoła świata"

Chyba każdy chciałby czasem rzucić wszystko i ruszyć w podróż. Ale nie każdy ma tyle pieniędzy, by zostawić pracę i przez długie miesiące zwiedzać świat. Większości muszą wystarczyć wakacje. Żebropodróżnicy nie przejmują się takimi drobnostkami, jak praca, dach nad głową i pieniądze na utrzymanie. Zawsze można poprosić innych ludzi, by je nam zapewnili - prawda? A że dający im gościnę muszą pracować i być może nigdy nie będą sobie w stanie pozwolić na wakacje? To już ich nie obchodzi.

Tacy podróżnicy - pochodzący głównie z zachodnich krajów - liczą na wsparcie napotkanych "lokalsów", którzy zaproszą ich pod swój dach, nakarmią i z którymi zrobią sobie zdjęcie (często drogim aparatem) i wrzucą je na Facebooka czy Instagram. Czasem wprost żebrzą na ulicy o pieniądze, na "podróż dookoła świata" i "realizację marzeń". Czasem, siedząc na ulicy ramię w ramię z chorymi ludźmi proszącymi o wsparcie w trudnej sytuacji, coś sprzedają, np. zrobione w podróży zdjęcia. Albo oferują... przytulanie. 

Ich celem są m.in. Tajlandia, Laos, Indonezja, Malezja. Na Instagramie czy Facebooku można znaleźć mnóstwo zdjęć begpackersów. Wrzucają je ludzie oburzeni tym zjawiskiem. Oczywiście można powiedzieć, że nie znają historii żadnej z uwiecznionych przez siebie osób. Być może ktoś został okradziony w podróży i potrzebuje pieniędzy? Racja, ale samo zjawisko jest niezaprzeczalne i stało się na tyle problematyczne dla miejscowych, że zaczęli się buntować. 

Bali straszy żebropodróżników

W artykule na portalu Medium autorka zwraca m.in. uwagę na kwestię legalności żebrania w podróży. Na wizie turystycznej nie można zarabiać. Dlatego właśnie, jak pisały media, w odpowiedzi na plagę żebropodróżnictwa w Tajlandii turyści przed wjazdem do kraju bywali proszeni o pokazanie pieniędzy. Chodziło o 20 tysięcy batów, czyli około dwa i pół tysiąca złotych. 

Dość żebropodróżników mają też na Bali, popularnej turystycznej wyspie w Indonezji. - Widzieliśmy wiele przypadków problematycznych turystów, ostatnio są to Australijczycy, Brytyjczycy lub Rosjanie - powiedział dziennikarzom Setyo Budiwardoyo, pracownik Biura Imigracyjnego na Bali.

Turystów, którym zabraknie pieniędzy lub będą udawać żebraków, wyślemy do ich ambasad - stwierdził urzędnik.

A co wy sądzicie o takim sposobie podróżowania? Dajcie znać w komentarzach.

Komentarze (196)
Begpackersi ruszyli w świat. W Azji mają ich już dość. Na czym polega fenomen żebropodróżowania?
Zaloguj się
  • warabara

    Oceniono 136 razy 130

    A wystarczy popracować i zarobić na dalszą podróż. Inaczej jest się pasożytem.

  • walkirrr

    Oceniono 91 razy 81

    zwykłe nieroby i pasożyty, tak jak te influencery, gonić to paralizatorami

  • lignan

    Oceniono 88 razy 80

    W krajach gdzie żebractwo i włóczęgostwo są zakazane powinni być wsadzani do pierdla na kilka dni. Migiem, by to oduczyło pasozyyowania.

  • simona_gwizdziel

    Oceniono 73 razy 73

    Co to za przyjemność siedzieć i żebrać zamiast zwiedzać, byczyć się na plaży czy łazić po górach? Pomijając aspekty etyczne, to zwykłe marnowanie czasu.

  • robertus555

    Oceniono 58 razy 50

    Pierdel jest najlepszym rozwiązaniem. Przy okazji będą mieć niezwykłe wspomnienia.

  • zdzisiopierdzisio

    Oceniono 61 razy 47

    Zapraszamy do polski, tu dają pieniądze za oddany głos w wyborach, a żebrać będziemy my za parę lat.

  • brajanu

    Oceniono 43 razy 43

    Chorzy ludzie. W adidasach za miesięczna wypłatę w Azji, zebraja tam na ulicach o żarcie i podwózkę.

    Na szczęście sa gonieni przez policję i miejscowych.
    Obejrzałem przypadkiem jeden odcinek tego szajsu o polskichcw...ebrytach. Ludzie z pensja kilkunastu czy kilkudziesięciu tys zł miesięcznie od wieśniaków w Azji zebrali o nocleg czy jedzenie.
    Wstyd i żenada.

    A ci begpakersi do roboty by sie wzięli. 3 czy 4 miesiące i można odłożyć na wakacje jak sie chce.

  • 500nadziecko

    Oceniono 39 razy 39

    Nikt nie lubi żebractwa. Widocznie za dużo tego jest. Miejscowi chcą zarabiać a nie utrzymywać turystów.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX