Turyści oburzeni rachunkiem w greckiej restauracji. Zapłacili równowartość 3,6 tys. zł. Jest oświadczenie lokalu

Turyści z Nowego Jorku na długo zapamiętają wyjazd na grecką wyspę Mykonos. I bynajmniej nie z powodu widoków i wspaniałej pogody. W jednej z tamtejszych restauracji za kalmary, sałatki, piwo, sok i wodę zapłacili równowartość blisko 3600 zł.

Rachunek na blisko 3600 zł

Wszystko zaczęło się, gdy turysta z USA zamieścił w serwisie TripAdvisor recenzję lokalu DK Oyster Mykonos w Grecji i dołączył do niej zdjęcie rachunku (zobaczycie je TUTAJ). Za trzy sałatki z kurczakiem, sześć talerzy kalmarów, sześć lokalnych piw, dwie butelki wody i jeden sok pomidorowy grupa gości zapłaciła 836,20 euro, czyli prawie 3600 zł. Na rachunku widać, że same kalmary kosztowały 591 euro, zatem za jedną porcję turyści zapłacili aż 98,50 euro. Na sześć piw goście wydali 150 euro (25 euro za kufel), na sałatki 59,40 euro (zatem jedna kosztowała 19,80), 17,80 euro na dwie wody oraz 18 euro na sok.

Autor recenzji dodaje, że obsługa jest nieuczciwa i odmawia podania menu oraz cen. Amerykanie nie są jedynymi gośćmi restauracji, którzy nacięli się na wysokie ceny. Wiele innych osób, które ją odwiedziły, również zamieściło na TripAdvisorze niepochlebne recenzje i zdjęcia swoich rachunków. Wiele z nich apeluje, aby unikać tego miejsca. Trzeba jednak dodać, że spośród 841 recenzji zostawionych w serwisie, 371 ma najwyższą notę, a ogólna ocena restauracji to cztery na pięć gwiazdek.

Recenzja za namową konkurencji?

Na oficjalnym fanpage'u lokalu pojawiło się oświadczenie wydane przez PASKEDI, czyli organizację zarządzającą restauracjami w Grecji. Można przeczytać je zarówno w języku greckim, jak i angielskim.

Padło w nim m.in. stwierdzenie, że atak klientów i mediów, które opisały historię, jest niesprawiedliwy. PASKEDI skontaktowało się z właścicielami restauracji, aby wyjaśnić sprawę. W oświadczeniu zwrócono uwagę, że rachunek, który krąży po sieci, nie jest rachunkiem biednego turysty, który poszedł do luksusowej restauracji nad brzegiem morza. Został wystawiony dla dziewięciu osób, z których każda zapłaciła po około 90 euro. W oświadczeniu czytamy też, że goście równie dobrze mogli pójść 200 metrów dalej i zapłacić za obiad 15 euro. 

Odpowiedź zawiera również sugestię, aby media, zanim opiszą sytuację, zorientowały się, jaki koszt ponoszą najemcy lokali (m.in. czynszu za metr kwadratowy). Właściciele restauracji w rozmowie z PASKEDI stwierdzili też, że klienci otrzymali rachunek i nie złożyli żadnej skargi - ani przed opuszczeniem lokalu, ani później na policji. Dodają, że ich zdaniem gość został namówiony do zamieszczenia negatywnej recenzji w internecie przez konkurencyjną firmę, która zwróciła uwagę, że za jedzenie zapłacił o wiele za dużo. 

W restauracji został przeprowadzony audyt, który nie wykazał żadnych nieprawidłowości. PASKEDI zaapelowało, aby nie obrzucać oszczerstwami lokalu, który działa w uczciwy sposób. W oświadczeniu padła też zachęta w kierunku mediów, aby zawsze starały się zapoznać ze wszystkimi szczegółami przed publikacją swoich tekstów.

Całe oświadczenie można przeczytać tutaj

Komentarze (182)
Turyści oburzeni rachunkiem w greckiej restauracji. Zapłacili równowartość 3,6 tys. zł. Jest oświadczenie lokalu
Zaloguj się
  • kor-ka

    0

    Na marginesie ukrywanie menu przed klientami jest nawet w Grecji nielegalne. Grecja przecież jest w UE, a w całej Unii obowiązuje przecież rozporządzenie nr 1169/2011, nakazujące podawanie dokładnego składu potraw i to jeszcze ze zwróceniem uwagi na alergeny.
    Oprócz tego w cywilizowanych krajach istnieje obowiązek odpowiedniego uwidaczniania cen.
    W Polsce np. mamy rozporządzenie w sprawie uwidaczniania cen towarów i usług.

  • kor-ka

    0

    Skutek będzie taki, że turyści zaczną masowo podejrzewać wszystkie greckie knajpy o naciąganie i traktować ich jak potencjalnych oszustów. Będą robić zdjęcia menu (żeby nie podmienili przy rachunku), a jeśli nie ma menu, to domagać się podawania na piśmie i podpisywania, ile zapłacą za to, co chcą zamówić. Albo będą w drzwiach pytać, czy mają menu, czy są oszustami itp.
    W efekcie przykrości spotkają też całą masę przyzwoitych restauratorów.

  • wojt3k

    Oceniono 3 razy 1

    poczytajcie recenzje innych klientów (także Greków) .. Najpierw naganiacze łapią cię na ulicy z zaskoczenia, potem kelner nie daje menu a na koniec okazuje się że za wszystko przepłacasz x10. Takie praktyki niezależnie od kraju, położenia itd powinny być piętnowane. I marnym wytłumaczeniem jest to, że lokal dużo płaci za czynsz - no chyba nie 10 razy tyle co knajpa 200 metrów dalej/wyżej.

  • wladca_piaskownicy

    Oceniono 5 razy 3

    Nie usiadlbym za granicą w restauracji, w której nie byłoby menu z cenami. Jakieś ćwierćmózgi tam poszły.

  • ryszard-nowohucki

    Oceniono 3 razy 1

    Patrzcie, nikt nie przeprasza i sie nie wstydzi, że jest Grekiem...

  • koll11

    Oceniono 3 razy 3

    Znam z doswiadczenia w Grecji naciagany rachunek i to duzo.

  • only.devil

    Oceniono 8 razy -2

    Widać, że podróżujący beneficjenci 500+ zdarzają się we wszystkich krajach.

  • lucifer

    Oceniono 3 razy -1

    Grecja ch...owa. Ludzie mili, ale tylko chleja ta rakie, wciskajac kazdem.
    A trawy , tak duzo zdrowszej, nie kupisz. Nie polecam.
    Espania forever! lepsza w kazdy sposob.

  • markit44

    Oceniono 5 razy -3

    Trzeba być frajerem, żeby płacić 25 euro za piwo. Pyszny Mykonos można nabyć bezproblemu w markecie, jak i inne produkty spożywcze, tylko uprzednio należy kupić jakieś rozmówki polsko-greckie. W Grecji również pyszne pasztety w puszkach oraz zupki chińskie. Ale nie każdy frajer to wie i ładuje sie do knajp nad samym możem.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX