Turysta oszukany przez taksówkarza. Za przejechanie pół kilometra zapłacił 930 dolarów

Szkocki turysta padł ofiarą oszustwa w Nowej Zelandii. Za pięciominutową podróż taksówką z dworca do hotelu zapłacił 930 dolarów, czyli ponad dwa tysiące złotych

John Barrett udał się w podróż do Nowej Zelandii z żoną. Choć ich hotel znajdował się zaledwie 500 metrów od dworca kolejowego, na którym wysiedli, małżonkowie postanowili złapać taksówkę. Żadne z nich nie przypuszczało, że to może być ich najdroższa podróż w życiu. 

Za pięć minut jazdy zapłacił ponad dwa tysiące złotych

Na początku nic nie wskazywało na to, że przejażdżka taksówką może słono kosztować turystów, którzy do niej wsiedli. Biały samochód miał na dachu napis "Wellington", a kierowca posługiwał się identyfikatorem. To wzbudziło ich zaufanie, bo taksówka należała do popularnej korporacji w Wellington, czyli stolicy Nowej Zelandii. John Barrett twierdził również, że kiedy spojrzał na licznik, kwota nie przekraczała 10 dolarów. W momencie płatności czytnik kart został zasłonięty ręką przez kierowcę, a poszkodowany nie otrzymał za transakcję żadnego pokwitowania. 

John kilka godzin później uświadomił sobie, że coś jest nie tak, kiedy jego płatność w supermarkecie została odrzucona. Kiedy przyjrzał się bliżej historii płatności na swoim koncie, dostrzegł transakcję na 930 dolarów nowozelandzkich na rzecz "Taxi Wellington". Po przeliczeniu na złotówki jest to blisko 2400 złotych. 

Ta historia ostatecznie ma szczęśliwe zakończenie. Taksówkarz tłumaczył swój błąd zmęczeniem. Zamiast wbić kwotę 9,3 dolara pominął niechcący przecinek i naliczył 930 dolarów. John Hart, który jest dyrektorem korporacji, w rozmowie z Stuff New Zealand powiedział, że codziennie mają jakieś skargi, ale ta była najpoważniejszą w historii. Tydzień po niemiłym incydencie poszkodowany turysta otrzymał zwrot całej kwoty, która wcześniej została pobrana z jego karty, a w ramach rekompensaty od korporacji otrzymał w prezencie 50 dolarów. Choć ta historia skończyła się dobrze, John przyznaje, że niesmak pozostaje. 

Zagraniczne podróże. Jak porozumieć się nie znając języka?

Uwaga na oszustów 

Choć historia Johna w Nowej Zelandii skończyła się dla niego dobrze, to nie zawsze tak jest. Jedna z naszych czytelniczek ostrzega, aby zawsze być czujnym. Ją nieprzyjemna sytuacja z taksówką spotkała na Bali. Martyna wraz z mamą chciały zamówić przejazd z oficjalnej korporacji Blue Bird Group. Poprosiły o to obsługę restauracji, w której jadły obiad.

- Wsiadamy do środka, a kierowca od razu mówi, ile będzie nas kosztować kurs. - opowiada z oburzeniem. - Powiedziałyśmy, że ma włączyć licznik, ale tego nie zrobił. Okazało się, że to wcale nie była taksówka z tej oficjalnej korporacji. Strasznie denerwowało mnie takie wyciąganie pieniędzy z turystów - mówi. 

Nie trzeba jednak jechać za granicę, aby paść ofiarą oszustów. Takie historie dzieją się też w Polsce, o czym przekonała się Natalia. Miała mało czasu na przemieszczenie się z Dworca Centralnego w Warszawie na Dworzec Gdański, wsiadła więc do pierwszej taksówki, która stała przed wejściem na dworzec. Tuż po zamknięciu drzwi usłyszała, że to nie jest zwykła taksówka, a licznik już nabił 100 zł. Natalia wspomina, że wygląd mężczyzny kierującego samochodem nie zachęcał jej do negocjacji, więc ostatecznie przystała na jego warunki podróży.

- Dojechałam na miejsce i zdążyłam na pociąg - mówi Natalia. - Jednak to była najdroższa podróż taksówką w moim życiu. Za 10-minutowy przejazd zapłaciłam ponad 500 złotych. Ktoś może powiedzieć, że to niezgodne z prawem i nie powinnam płacić temu kierowcy. Jednak ja wolałam nie ryzykować. Mój "taksówkarz" na moje zaskoczenie wywołane wysokością rachunku zareagował bardzo agresywnie. Poza tym, moim zdaniem, jeśli ktoś oszukuje ludzi w ten sposób codziennie, to raczej może nie mieć oporów, by wyrządzić komuś krzywdę - dodaje. 

Komentarze (51)
Turysta oszukany przez taksówkarza. Za przejechanie pół kilometra zapłacił 930 dolarów
Zaloguj się
  • wydzielina_fizjologiczna

    Oceniono 48 razy 40

    Nie trzeba wyjeżdzać z kraju, żeby być oszukanym przez cudzoziemców. Wystarczy tylko iść do sklepu w Szwecji albo Francji i kupić trochę wołowiny.

  • my_kroolik

    Oceniono 51 razy 35

    Jakoś nigdy mnie nie oszukał kierowca w Uberze, a taksiarz próbował już kilkukrotnie. I oni mają czelność wzywać do przestrzegania prawa.

  • radioideaxp

    Oceniono 34 razy 32

    Sorry, ale ta historia z 500zł jest dziwna. Gdybym usłyszał 100zł po zamknięciu drzwi, w tym samym momencie bym wysiadł i wezwał policję.

  • labeo

    Oceniono 23 razy 23

    Tam przynajmniej go przeprosili, a nas mafie taksówkowe pod dworcami i lotniskami kroją nie tylko turystów, ale też rodaków i nikt nie przeprasza i nic z tym nie robi.

  • banan125

    Oceniono 22 razy 20

    dlaczego Wolska jest pełna sqrvysynów - w rzeźniach, w taksówkach....

  • true_lysander

    Oceniono 16 razy 16

    Złotówa to stan umysłu. Obojętnie od narodowości.

  • 4ted

    Oceniono 15 razy 15

    Byłem na nartach w Chochołowie. Zapłaciłem 75zł za karnet, dopiero następnego dnia, jak wyrzucałem paragony zorientowałem się, że jeden jest na dziwną kwotę 750zł. Zgadnijcie za co.

    Na szczęście jeszcze byłem w Zakopcu i sprawę wyjaśniłem, kasę odebrałem. Terminal był ustawiony na wielkie cyfry, więc cała liczba się przesuwała się powoli po ekranie. Rzuciłem okiem i było 75, na zero już nie czekałem i potwierdziłem płatność. Czy to była pomyłka?

  • puzonik48

    Oceniono 31 razy 15

    W Niemczech ,zamówiona taksówka z lotniska nie przyjechała ,musiałam skorzystać z jednej ze stojących przed lotniskiem .Różnica w cenie wynosiła raptem 10 euro .Następnego dnia szef korporacji w której zamawiałam taksówkę przyjechał z bukietem kwiatów i zwrócił mi całą kwotę jaką zapłaciłam za inną taksówkę .Miłe i godne polecenia :)

  • gazeta1960

    Oceniono 11 razy 9

    "Choć ta historia skończyła się dobrze, John przyznaje, że niesmak pozostaje".
    Przypomniał mi się dowcip: kolega mówi swojemu przyjacielowi, że on i żona nie chcą go więcej widywać. Czemu? - pyta zaskoczony facet. Wiesz, gdy byłeś u nas ostatnio, to zginął mój portfel.
    No co ty, jak możesz mnie posądzać o taki czyn?!
    Nie, już dobrze, portfel się znalazł, ale niesmak pozostał...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX