Komentarze (235)
W samolocie schowała jabłko "na później". Gorzko pożałowała, gdy na lotnisku trafiła do celnika
Zaloguj się
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • tetradrachma

    Oceniono 3 razy 3

    Pamiętam jak (w latach sześćdziesiątych) wracałem samochodem z Bułgarii i DOPIERO na granicy rumuńsko-ukraińskiej w Vadul-Siret rumuński celnik (podkreślam rumuński !) zakwestionował legalność wwożonego w "rumuński obszar vito-sanitarny.... bułgarskiego arbuza" i zaproponował abym .....go na miejscu .....zjadł, albo on arbuz "aresztuje". No i aresztował.

  • zygmund

    Oceniono 7 razy 7

    Najbardziej podobało mi się jak służby podejrzewały pasażerkę lat 90 z pampersem, że w pampersie jest semteks. W czasie kontroli osobistej jednak okazało się, że to nie był semteks.

  • elbertson

    Oceniono 6 razy 0

    Wjeżdzając wypełnia się kwestonariusz w którym się oswiadcza czy posiadasz miedzy innymi owoce , warzywa , nasiona itd , który musi być własnorecznie podpisany.
    Taki kraj , wierzą Ci w wielu sprawach , ale gdy oszukasz to nie mam zmiłuj

  • pandzik

    Oceniono 4 razy 0

    W Australii zabieraja owoce i warzywa przy przekroczeniu granicy "stanu" jadac samochodem
    Takie przepisy. Trzeba sie tego trzymac.

  • gj61

    Oceniono 4 razy 0

    Do Australii czy Nowej Zelandii mogliby jej nie wpuścić jakby zaczęła dyskutować. Tam dopiero walą grzywny...

  • sselrats

    Oceniono 5 razy -1

    podrozowanie nie jest dla idiotow z fejzbuka

  • iks24

    Oceniono 4 razy 0

    Zakaz do zakaz. Kropka. Kobieta ma tzw. Global Entry czyli usprawniona procedure odprawy paszportowo-celnej przy wjezdzie/powrocie do USA. O zasadach zostala dokladnie poinformowana w czasie tzw. interview przed wydaniem jej Global Entry Pass. Przed podejsciem do celnika odpowiedziala na 10 pytan w automacie/komputerze skanujacym jej paszport niezgodnie z prawda (celowo czy niecelowo nie ma znaczenia) ze nie wwozi ZADNEJ zywnosci. Kropka. Naruszyla przepisy.

  • sselrats

    Oceniono 5 razy -3

    Oczywisty blad Crystal. W deklaracji celnej zakreslila odpowiedz "nie" na pytanie czy wwozi owoce - myslala, ze jedno jablko to nie owoce.

    1 I am (We are) bringing
    (a) fruits, vegetables, plants, seeds, food, insects: Yes No
    (b) meats, animals, animal/wildlife products: Yes No
    (c) disease agents, cell cultures, snails: Yes No
    (d) soil or have been on a farm/ranch/pasture: Yes No

  • qrzysiu

    Oceniono 29 razy 17

    Wniosek z tego jest jeden. Nie latać do tego szemranego państwa zwłaszcza deltą

  • rw1270

    Oceniono 5 razy 3

    Jest to faktycznie dosc dziwny przypadek. Przechodze przez kontrole celno-sanitarna (tzn. najczesciej po prostu oddaje kwitek) co roku i raz mnie poprosili o postawienie walizek do przeswietlenia. Precyzyjnie mowiac niedozwolonym jedzeniem nie zajmuje sie nie kontrola celna (US Customs), ale sanitarna (US Dept. of Agriculture), ktorych urzednicy dzialaja razem w tych samych pomieszczeniach. Podczas tych przeswietlen uprzejmy i usmiechniety urzednik po prostu tlumaczyl co wolno, czego nie i ludzie ktorzy mieli niedozwolone rzeczy w malych ilosciach byli po prostu pouczani i zywnosc wyrzucana. Nikt na nikogo nie krzyczal, czy tez nikt nikogo zlosliwie nie scigal. Tak jest najczesciej - jakies pojedyncze jablko, szczegolnie jesli widac, ze to byla pomylka, a nie celowe ukrycie, po prostu kaza wyrzucic. Mnie sie, ze kobieta wszystkiego nie powiedziala o tym incydencie - moze byla niegrzeczna wobec celnika, awanturowala sie, przewracala oczami, stroila miny, robila gesty i facet postanowil ja uwalic "za kare". Piecset dolcow to nie jest majatek, ale wystarczajaco boli, by pamietac nastepnym razem.

    Inna sprawa to celnicy i urzednicy sanitarni w USA bywaja bardziej upierdliwi wlasnie wobec wlasnych obywateli, a znacznie mniej wobec obcokrajowcow (wychodzac ze slusznego zalozenia, ze obcokrajowiec moze nie wiedziec, wiec wystarczy go pouczyc i zabrac "kontrabande"). Slyszalem kilka historii o nieprzyjemnym traktowaniu na lotnisku przy kontrolach panstwowych wlasnie od obywateli. Najgorsze co mnie spotkalo w ciagu tych 20 lat podrozy i powrotow to piec lat temu, kiedy bylem jeszcze na zielonej karcie, urzednik imigracyjny zwrocil uwage na nieco uszkodzony rabek (doslownie odlamane dwa-trzy milimetry) i zaczal ja ogladac, potem podniesionym glosem narzekal, ze jak moglem ja uszkodzic i pytal czy aby na pewno jej w jakis sposob jej nie podmienilem. Na moja spokojna i potulna odpowiedz, ze nie, wbil pieczatke w paszport i sie skonczylo (bo wszystko sie przeciez zgadzalo z komputerem). Potem juz dostalem obywatelstwo, wiec karte oddalem.

  • Oceniono 8 razy -2

    Ja wyciągnąłem wnioski już dawno i do kraju 4-tego świata nie wybieram się. Analfabeci emocjonalni i mordercy co żyć bez broni nie potrafią . Od ryja do ogona największe stężenie psychopatów .

  • gazeta-pl-chlam

    Oceniono 7 razy 1

    "albo przynajmniej powinny przypominać pasażerom o zakazie wwożenia owoców"
    Przypominają

  • stavros2002

    Oceniono 21 razy 1

    Faszystowski kraj i debilni jankesi. Trzypasmowy expressway miedzystanowy i wszyscy oni jadą 70 mil/h bo tyle wynosi limit. Ja wdepnąlem kiedlakiem ile fabryka dała jak u nas na A4 i zaraz przyplątal się kop faszysta i dał mi wezwanie do kortu, chciałem mu dać 100 baksów i posadzili mnie na miesiąc za jakaś brajbry.

  • lobuz5

    Oceniono 6 razy -2

    Celnik to swinia i tyle w temacie.

  • js08836

    Oceniono 19 razy -1

    1 jabłko zagroziło bezpieczeństwu narodowemu The United States of Ameryka. Siatka jabłek ,to wypowiedzenie wojny. Worek jabłek, to koniec ludzkości. Jankesi mają zryte berety. Szkoda, że to jabłko nie było zgniłe. Nie można by je uznać za wwóz świeżego.

  • przechrztaimason

    Oceniono 26 razy 16

    Ałtorze Artykóła i Komętujoncy! Obowiązuje BEZWZGLĘDNY zakaz przywożenia jakiegokolwiek żarcia do USA. Po tym jak zawleczono tam sporo różnego rodzaju ksenofitów i pasożytów z którymi ledwo sobie poradzono (albo nie) wprowadzono w latach 90' bezwzględny i całkowity zakaz przywozu wszelkiej żywności do USA. Trąbią o tym ulotki, tabliczki, pouczenia w konsulatach przy staraniu się o wizę, nagłówki na deklaracjach celnych. Trzeba być kompletnym półgłówkiem by to zignorować. Albo Prawdziwym Polakiem wiozącym pęta kiełbasy do rodziny w Czykago i robiącym niesamowite bydło na lotnisko a potem żalącym się wszędzie jacy to Amerykanie faszyści, bo nie wpuścili tylko deportowali i to z zakazem wjazdu na 10 lat.

  • hal_gravity

    Oceniono 14 razy -2

    Amerykanie to Naziści. Wybiórczy ale naziści. Zwykli ludzie są tam mieszani z g....em ale wyżej postawieni są nie do ruszenia.

  • robal_pl

    Oceniono 28 razy 10

    Zachęcam do nielatania do USA. Jest to upokarzające i narusza godność osobistą.

  • kolpik124

    Oceniono 33 razy 13

    może to głupie dla polskich ułanów i kombinatorów, ale w USA przestrzganie prawa traktowane jest śmiertelnie poważnie, nasze "śmiało zmiescisz się" albo banknot w dowodze rejestracyjnym nia mają tam racji bytu (oczywiście zdarzają się wyjątki, ale na zasadzie tych potwierdzających regułę)

    mozna śmiać się z jankesów-kretynów których trzeba prowadzić za rękę, ale to oni zbudowali mocarstwo bazujące na śmiertelnie poważnym traktowaniu przepisów Konstytucji i prawa

  • lolik52

    Oceniono 10 razy 0

    Przed każdą podróżą koniecznie sprawdzajmy obowiązujące regulaminy i prawo danego kraju, aby uniknąć nieprzyjemnych sytuacji, straty czasu, pieniędzy i nerwów.

    -a może olać ich wszystkich i nie latać?toż to qrfa cały kodeks karny,drogowy i uj wiej jaki jeszcze trzeba przestudiować aby nie sparzyc się na jakimś nic nie znaczącym drobiazgu czy nie zależeć od humoru i nastroju jakiegoś urzędnika..Żyjemy w czasach globalizacji,ale w sferze życiowej ta globalizacja w średniowieczu.
    Wszędzie jakieś podwodne kamienie.
    W takiej Estonii,niby Europejski kraj a jadąc główną ulicą na skrzyżowaniu nie masz znaku "droga z pierwszeństwem przejazdu",ten z podporządkowanej ma znak "ustąp pierwszeństwo"

    To co ja ma robić będąc na głównej?Właśnie,zasada pierwszeństwo z prawej!a teraz wyobraźcie sobie reakcję aborygenów gdy im blikuje skrzyżowanie w godzinie szczytu.
    Zresztą w przepisach drogowych owego bantustanu nie ma nic o braku takiego znaku na drodze głównej.Aborygeny to znają i jeżdżą na pamięć,ja według przepisów...

  • sselrats

    Oceniono 15 razy 3

    Oj tam, oj tam. Co sie podniecac nieobytymi. Jak ruscy w wojne weszli na zimie poniemieckie to zarowki tlukli bo nie wiedzieli co to takiego te szklane banieczki.

  • sselrats

    Oceniono 12 razy 6

    W samolocie przed ladowaniem rozdali karty do deklaracji celnej. trzeba bylo wypelnic zgodnie z prawda. Proste.

  • natassja

    Oceniono 5 razy -1

    Poczuła się jak przestępca - lepiej niech się czuje jak niekumata baba, co nie umie przeczytać tabliczek informujących o zakazie.

  • precyzyjny

    Oceniono 13 razy 1

    CIekawostka sa dwie grupy na jakie mozna podzielic wpisy pod artykulem. Osoby, ktore maja cos do powiedzenia w temacie I rozumieja ze nie ma co sie niepotrzbnie burzyc przeciwko przepisom- nie wolno wwozic do USA zywnosci jesli nie jest w firmowo zamknietym kontenerze I koniec.Ludzie ci mieszkaja lub jezdza do USA, wiec otarli sie o te czesto irracjonalne, regulacje .
    Druga grupa to zgraja gnojkow, ktorzy o temacie nie wiedza nic ale musza glupkowato pyskowac. Internet na to pozwala. Przy stole takiemu gnojkowi dalbym z otwartej w pysk i juz, na 10 minut spokoj, bo w kiblu tamowalby krew z nosa. A zreszta, pewnie w ogole zapewnie nie odwazylby sie pyskowac .

  • sselrats

    Oceniono 9 razy 1

    Nie chodzilo o to, ze wwozila, tylko ze nie zadeklarowala. USA to kraj porzadku.

  • wiktor_jerofiejew

    Oceniono 9 razy 9

    Miesiac temu na lotnisku w Paryzu na trasie Paryz -Miami -Panama City
    Francuskie linie Air France w poteznej kolejce do odprawy 5 RAZY sprawdzali mi paszport i boarding pass...a w Miami TYLKO raz ...
    Ale mi to zwisa ,skora maja takie potrzeby ...

  • z-za-wody

    Oceniono 16 razy 12

    szkoda że autor nie doczytał wersji angielskiej. Ta pani miała Global Entry pass, i podlega innej procedurze kontroli, o której powiedzieli jej podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Wiem bo taką miałem miesiąc temu. Zwyczajny turysta nie miałby takich problemów. No ale sensacja jest, i wszyscy mają opinie :)

  • sselrats

    Oceniono 12 razy 0

    A wystaraylo zdeklarowac jaka zywnosc sie wwozi. Takei skomplkowane? Dla tej pani widocznie tak.

  • shtalman

    Oceniono 4 razy 2

    I tak właśnie jabłka zyskują na wartości

  • lud.czerski.wyklety

    Oceniono 43 razy 35

    "obowiązek zgłaszania celnikom o wwożeniu wszelkich świeżych owoców."

    a co z nieświeżymi?

  • smiki48

    Oceniono 8 razy 0

    to jest właśnie demokracja w amerykańskim wydaniu. Ograniczanie praw obywatelskich na kazdym kroku. USA nagminnie łamią prawa innych ludzi. Np. bezkarnie podsłuchują obywateli innych państw w tym Polski. I co? G..no. Nawet jak podsłuchiwali kanclerz Niemiec, to nic się nie stało. A to wszystko za zgodą prezydentów USA. W normalnym państwie taki Obama zostałby aresztowany na płycie lotniska.

  • sztucznypolak

    Oceniono 20 razy 12

    Normalne przepisy fitosanitarne w wielu czesciach swiata.
    Np. Australia (rowniez loty wewnetrzne), Nowa Zelandia, kraje Oceanii, Chiny, Europa (np. przywoz miesa spoza Europy).
    Glupota jest dyskutowanie z funkcjonariuszami tych sluzb. I tak sie nie wygra.

  • justsaying

    Oceniono 37 razy 19

    W USA prawo jest interpretowane dosłownie nie ważne czy ma sens czy nie. Za kradziez 6 batonikow zaliczyliby ci 6 kradziezy a nie jedna I poszedlbys siedziec 6 razy dłużej, nie ważne ze jednen batonik kosztował kilka Dalarow, sam fakt kradzieży kilku jest ważniejszy niż wartość kradzionego towaru. Ludzie pracujący w TSA są słabo opłacani i takie akcje jak z tym jabłkiem pozwalają im poczuć się ważnym, w ich rękach maja władze. Z kolei nie chcą podpaść kierownikom wiec wykonują swoją robotę nazbyt sumiennie. Nie dziwmy się, coś zrobią nie tak będą potraktowani jak przestępcy i pójdą siedzieć. USA to kraj cichego terroru. Niby demokracja jest ale za szczelnie ogrodzonym płotem. Tego doświadczasz za każdym razem jak wjeżdżasz do tego kraju.

  • popijajac_piwo

    Oceniono 56 razy 44

    Ja bym oskarżył linie lotnicze o podrzucenie jabłka w czasie lotu. Bo na pewno sama go nie zamawiała i nie kupiła. W Stanach miałaby szansę pięć stów ugrać...

  • krunghtep01

    Oceniono 29 razy 25

    To pooglądajcie sobie serial (dokumentalny) o kontroli na lotniskach australijskich!!! Do N.Zelandii nie wolno nawet puszkowanej żywności.

  • pigeon_shit_dust

    Oceniono 13 razy -1

    Bardzo dobrze. Dawno temu juz sie nauczylem na wlasnej skorze, ze nawet z najbardziej kretynskimi z przepisami walczyc nie mozna , a nawet jesli mozna, to nie warto. Sciagnac buty? Sciagam. Wypiad doope? Wypinam.
    Ludzie z TSA to glupcy najgorszego sortu, a ci z Imigracji i customs nie sa o wiele lepsi. Nalezy uwzgeldnic fakt, ze oni te robote robia dlatego, ze nie potrafia sobie znalezc zadnej innej bo sie nie nadaja, przynajmniej TSA.
    Warto wziac Global Entry ( Trusted Traveler) albo zrobic Pre-Check, niekiedy to ulatwia wszelkie odpawy i kontrole, ale tez nei zawsze bo czasami po prostu TSA zamyka te linie i po ptokach.

  • kemotkemot

    Oceniono 16 razy 2

    raz piszecie ze leciala do Paryza, a raz ze z Paryza. Zdecydujcie sie zanim cos napiszecie bo ja cenie dobre dziennikarstwo. A tak dla waszej informacji - pasazerka leciala z Paryza do USA i tam 'dopadlo' ja US customs

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX