Murau - perełka w sercu Styrii. Jechaliśmy rowerową ścieżką marzeń - 300 km w większości z górki [AUSTRIA]

To idealne miejsce na wakacje albo któryś z długich weekendów. Najlepiej z rowerem (własnym lub pożyczonym na miejscu) - przez Murau przebiega słynna, ponad 300-kilometrowa ścieżka rowerowa Murradweg, którą (prawie) cały czas jedzie się w dół.

Małe miasteczko u podnóży szczytu Kreischberg, a ile kryje w sobie niespodzianek! Kto je raz odwiedzi, już zawsze będzie tęsknił za porośniętymi lasem wzgórzami, za ostrym nurtem rzeki Mur i gościnnością mieszkańców.

Choćby na całym świecie pewnego dnia zabrakło prądu, w Murau nie zgaśnie światło w żadnym domu, nie przestanie też działać ogrzewanie. A wszystko dzięki trzem wodnym elektrowniom, które przetwarzając na energię elektryczną siłę wody, od dwudziestu lat dostarczają prąd całej okolicy. Elektrociepłownia na biomasę wykorzystuje zaś największe bogactwo regionu – drewno.

Murradweg – rowerowa ścieżka marzeń

Rzeka Mur, której nazwę czasem spolszcza się, nazywając ją Murą, to skarb, jaki dała temu miejscu przyroda. Wartki nurt krystalicznie czystej wody nie tylko pomaga wytworzyć energię elektryczną, ale także wspaniale urozmaica krajobraz. To właśnie wzdłuż rzeki biegnie słynna ścieżka rowerowa, wiodąca od źródeł Mur (Mury) aż do gorących wód termalnych w miejscowości Bad Radkersburg. Można nią jechać jeszcze dalej, aż do Słowenii i Chorwacji.

Ponieważ różnica wysokości między punktem początkowym a końcowym styryjskiego odcinka ścieżki wynosi ok.700 m., prawie cały czas zjeżdżamy w dół. Krótkie odcinki prowadzą wprawdzie pod górę, ale nie są one trudne do pokonania nawet dla niezbyt zaawansowanego rowerzysty.

Znakomitym rozwiązaniem jest wtedy e-bike, czyli rower wspomagany elektrycznie (takie, jak również zwykłe rowery można wypożyczyć na miejscu, np. w Intersport Pintar w Murau, www.sportpintar.com; wypożyczenie e-bike'a na tydzień kosztuje niewiele ponad 100 Euro, roweru – ok. 50 Euro; e-bike’i można naładować we wszystkich restauracjach znajdujących się przy trasie). Ścieżka została poprowadzona przede wszystkim z myślą o rowerzystach, ale warto ją polecić także miłośnikom jazdy na rolkach.

Jeśli ktoś chce spędzić na rowerowej wycieczce tylko kilka godzin, warto w Murau wsiąść (z rowerem) do zabytkowej kolejki wąskotorowej Murtalbahn, z wagonem będącym kiedyś salonem cesarza Franciszka Józefa. Około półtorej godziny zajmie nam przejazd do miejscowości Tamsweg, skąd możemy, już na dwóch kółkach, wrócić do Murau, zwiedzając po drodze np. Muzeum Drewna.

A jeśli ktoś preferuje sporty wodne, Mur zaprasza miłośników spływów i raftingu. Będą momenty emocjonujące, ale nad bezpieczeństwem czuwają zdaniem tutejszych mieszkańców nimfy wodne – pomnik jednej z nich, siedzącej na nabrzeżnym głazie, możemy podziwiać w Murau.

Spacer po Murau

Murau może poszczycić się 700-letnią historią. Jej świadectwem są chociażby średniowieczne mury i zabytkowe kościoły – katolickie i protestanckie. O współistnieniu obu wyznań, a także o fascynującej przed- i powojennej historii tego miejsca pisze Jan Grzegorczyk w arcyciekawej książce "Jezus z Judenfeldu".  Nazwy i nazwiska są zmienione, ale zdarzenia w stu procentach autentyczne.

Osobliwością jest górujący nad miastem zamek, w którym na przełomie XVI i XVII wieku mieszkała Anna Neumann, wybitna „bizneswoman” swoich czasów.

Nie tylko umiała gospodarować swym ogromnym majątkiem (odziedziczonym po kilku mężach), świadczyła też poddanym swego rodzaju usługi bankowe. Mogli u niej zdeponować swoje oszczędności, aby później odebrać je z zyskiem. W oczach niektórych uchodziła z tego powodu za czarownicę. W dodatku była protestantką - gdy zmarła w wieku 88 lat, nie mogła zostać pochowana w miejscowym kościele parafialnym. Arcybiskup Salzburga zgodził się jednak na pogrzeb kościelny, ale ciało „pani na Murau” złożono w kościele w taki sposób, że jej głowa znalazła się poza obrębem murów świątyni... Dopiero w 1873 r. Anna znalazła swe ostateczne miejsce spoczynku w klasztornym kościele kapucynów. W Murau nadal spotkać można jego dawną właścicielkę – uwieczniono ją w brązie przed budynkiem Starostwa Powiatowego.

Zamek jest obecnie własnością księcia Karela Jana Schwarzenberga, który udostępnił część jego powierzchni zwiedzającym. Bryła raczej skromna, za to wnętrza – no cóż, fani łowiectwa będą zachwyceni. Korytarze i komnaty zdobią (?) setki poroży i dziesiątki wypchanych zwierząt. Książę i jego syn spędzają większość czasu na polowaniach, a prezentację trofeów myśliwskich uważają za swoją powinność. Inne atrakcje Murau to Muzeum Diecezjalne, Muzeum Rzemiosła oraz otwarte w tym roku  Muzeum Eksperymentów i Majsterkowania.

Na pewno warto tu przyjechać 15 sierpnia, kiedy to odbywa się uroczysta parada z olbrzymią figurą Samsona. Wędruje ona uliczkami w towarzystwie straży obywatelskiej i kapeli miejskiej a także tłumów mieszkańców i turystów.

W góry, miły bracie

W okolicach Murau można nie tylko korzystać z uroków sportów rowerowych czy wodnych, ale także wędrować po górach. Na tych, którzy zdecydowanie wolą schodzić niż wchodzić, czeka kolejka gondolowa, którą wjechać można na szczyt góry Kreischberg (stacja w miejscowości St. Lorenzen). Fanów wspinaczek uspokajamy – wiedzie tam też oczywiście pieszy szlak turystyczny. Powędrować możemy także na inne szczyty:  Frauenalpe (2004 m n.p.m.), Gstoder (2140 m n.p.m.), Kramerkogel (1802 m n.p.m.) i do jeziora Hauserer See (1878 m n.p.m.). Podejścia nie są wielkim wyzwaniem alpinistycznym; bliżej im do tych z naszych Bieszczad niż Tatr.

Wędrując po okolicy możemy z bliska podziwiać największe bogactwo regionu, jakim są drzewa, przede wszystkim modrzewie i limby. Porastają one 75% powierzchni powiatu Murau. Dzięki nim zalicza się go do najbardziej zalesionych zakątków Styrii. Z rolnictwa i leśnictwa lub pokrewnych im działów gospodarki utrzymuje się jedna piąta ludności. Drewno jest podstawowym budulcem tutejszych domów. Są one utrzymane w podobnej stylistyce, co bardzo podnosi walory krajobrazowe. Unikalnym zabytkiem drewnianej architektury jest Holz-Europabrücke (Drewniany Most Europejski), łączący osiedla St. Georgen i St. Lorenzen. Jest to największy dopuszczony do ruchu pojazdów ciężarowych drewniany most w Europie.

Drewno jest dla regionu tak ważne, że poświęcono mu specjalne muzeum. W Muzeum Drewna w Murau możemy podziwiać historyczne warsztaty ciesielskie i stolarskie, niezwykłe drewniane konstrukcje, meble, zabawki, dzieła sztuki dekoratorskiej.  

Za szczególnie cenne drzewo uznaje się w Styrii limbę, zwaną tu „królową Alp”. Z powodu karczowania hal, działalności górniczej i nadmiernej eksploatacji do celów użytkowych alpejska limba występuje dziś w wielu miejscach jedynie na niewielkich, trudno dostępnych obszarach. Powiat Murau może natomiast poszczycić się największym zwartym obszarem występowania limb w Europie. Drzewo to jest wyjątkowo odporne na surowe warunki klimatyczne. Drewnu limby przypisuje się właściwości uspokajające, dlatego stolarze używają go m.in. do wyrobu łóżek.

Z szyszek zaś produkuje się popularną limbówkę. W procesie destylacji szyszki są drobno krojone i zalewane na około 5 tygodni wódką zbożową. Limbówkę doprawia się cukrem lub miodem.

Hop, kufel piwa

W Murau od końca XV wieku waży się piwo – i to nie byle jakie. Można to sprawdzić samemu, gdyż w działającym przy browarze  Museum der Brauerei Murau (jak również w pobliskiej restauracji „Lercher”) jest okazja do degustacji. Od 1910 r. miejscowy browar ma status spółdzielni. Jako jeden z pierwszych w Europie wykorzystuje on energię pochodzącą wyłącznie ze źródeł odnawialnych. Oznacza to, że w procesie produkcji piwa nie stosuje się już paliw kopalnych. Ponadto wykorzystuje się nieznane dotąd możliwości oszczędzania energii, na przykład niskotemperaturowe źródła ciepła. Browarnicy z Murau myślą ekologicznie już od prawie dwóch dziesięcioleci. Dzięki podjętym przez nich działaniom w ciągu ostatnich 15 lat zaoszczędzili ponad dwa miliony euro. Za swoją „piwną ekologię” browar w Murau otrzymał już wiele wyróżnień.

Noclegi w Murau:

W regionie Murau-Kreischberg znajdują się obiekty noclegowe o każdym standardzie i w każdej kategorii cenowej: od hoteli spa i hoteli rodzinnych z opieką nad dziećmi przez małe hoteliki i przytulne pensjonaty, po kwatery prywatne w gospodarstwach agroturystycznych. Nocleg w kwaterze prywatnej kosztuje od 25 €/os. ze śniadaniem.

Godnym polecanie miejscem jest stojąca przy jednym z górskich szlaków  Murauerhütte - rodzinny pensjonat, w którym czuje się wyjątkową serdeczność i prawdziwie styryjską gościnność. Nocleg ze śniadaniem kosztuje tu od 26 €/os., ze śniadaniem i obiadokolacją - od 37 €/os.

Wędrując na Frauenalpe, mijamy malownicze schronisko Bernhard-Fest-Hütte, w którym także można zarezerwować nocleg. Ale uwaga! Nie ma tam prądu ani bieżącej wody - trzeba ją czerpać z pobliskiego źródła. „Dzięki prostemu, spokojnemu stylowi życia daję sobie radę z codziennymi wyzwaniami” – zdradza właścicielka, która pomimo swoich osiemdziesięciu lat wciąż jest bardzo aktywna.

Region Murau-Kreischberg posiada certyfikat regionu przyjaznego rodzinom.

Z myślą o najmłodszych przygotowano specjalny program rodzinnych atrakcji, dzięki któremu dzieci na pewno nie będą się nudzić.

Na koniec dodajmy, że do Murau warto wybrać się także zimą. Tereny narciarskie wokół miasteczka ulokowane na stokach Nockberge. Jedno z najbardziej słonecznych miejsc w austriackich Alpach oferuje ponad 40 km tras narciarskich.

Skomentuj:
Murau - perełka w sercu Styrii. Jechaliśmy rowerową ścieżką marzeń - 300 km w większości z górki [AUSTRIA]
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX