Trip we dwoje w Gazeta.pl! "Nie rzuciliśmy korpo, żeby podróżować. Nie chcemy podtrzymywać tego mitu"

17.03.2017 11:23
Dwa lata temu minęli się w drzwiach sopockiego klubu. Ona - blondwłosa prawniczka, on - blondwłosy instruktor kilku dyscyplin sportowych. Od tego czasu są razem: na rowerze, w wodzie, w powietrzu i na vlogu Treneiro.

Rozmawiamy z Zuzią Treneiro i Andrzejem Treneiro z Treneiro Vlog o tym, jak mieć fajne, aktywne życie, pracując na etacie, o miłości Polaków do aquaparków i jednym ważnym argumencie za tym, by natychmiast przestać narzekać.

Jak oglądam niektóre Wasze filmiki, to pocą mi się ręce ze strachu.

Zuzia: - Nam też.

Jesteście na 450. miejscu na świecie wśród blogów w swojej kategorii (Travel). A niedawno zaczęliście.

Andrzej: - Ja od zawsze coś kręciłem, dla siebie. Kanał miałem wcześniej, ale przez długi czas nic tam nie wrzucałem. Dwa lata temu poznałem Zuzę, a w międzyczasie jeszcze Igora Leśniewskiego, który uświadomił mi, że na YouTube można być profesjonalnym twórcą. Wtedy pomyślałem o tym trochę poważniej i zacząłem dodawać filmy raz na miesiąc.

Z: - Bo na początku trzeba się przełamać. Wszyscy patrzą na ciebie jak na głupka - chodzisz z kamerą, gadasz do niej. Musisz znosić docinki znajomych: „O, vloger, co tam kręcisz?”.

A: - Od lipca 2016 roku co tydzień w każdy czwartek na kanale pojawia się nowy film.

Kiedy się zorientowaliście, że ludzie oglądają wasz kanał? Że czekają?

A: - Cały czas jesteśmy niedużym kanałem. Zawsze trochę oglądali. Jak przekroczyliśmy 10 tys. subskrypcji, to już wiedzieliśmy, że na pewno wyszliśmy poza znajomych. A trzeba zaznaczyć - nie jest to łatwy temat na Polskę.

Dlaczego?

A: - Bo YT to druga po Google największa “wyszukiwarka”, a ludzie wyszukują to, co znają. Najłatwiej przebić się z tematami popularnymi - np. jak mieć piękne paznokcie, co student powiedział. Jeśli nie byłeś w danym miejscu lub nigdy o nim nie słyszałeś, nie masz pojęcia, jak pięknie jest w Zermatt, to na pewno nie będziesz tego szukać, a szansa, że YT sam zaproponuje Ci ten kontent, jest mała. W podróżach dodatkowo trudno wyróżnić się wśród filmików z wakacji - tych jest mnóstwo i ludzie wcale nie chcą ich oglądać. Trzeba się wysilić, żeby widz widział, że dostaje coś więcej.

Skąd się znacie? Pytam, bo to, że jesteście zakochani, jest ważną częścią kanału.

Z: - Poznaliśmy się w Mewie Towarzyskiej, to taki klub w Sopocie. Ja wychodziłam, Andrzej wchodził. Zrobiłam Andrzejowi “eye contact”. Koledzy mnie nauczyli takiej techniki podrywu w trzech krokach, ale to sekret (śmiech).

A: - Zagadałem: „Może jednak zostaniesz?”. No i została. To, że na kanale pojawiła się dziewczyna, to tylko lepiej. Ale nie wiem, czy nazwałbym to zaplanowaną strategią.

Od razu się zgadaliście, że oboje lubicie sport?

A: - Tak, to była jedna z rzeczy, o których rozmawialiśmy pierwszego wieczora. Zuza wcześniej jeździła na snowboardzie, ale też pokazała mi wakeboard i surfing. Ja ją wciągnąłem w rowery.

Z: - Tak naprawdę szukałam kogoś, kto by mnie tego nauczył.

A: - Widzisz. Nie ma przypadków.

Zuza i Andrzej TreneiroZuza i Andrzej Treneiro fot. Archiwum prywatne

Kto jest w waszej parze odważniejszy?

Z: - Wczoraj się nad tym zastanawialiśmy. W sportach - ja.

A: - Ja niestety mam za sobą trzy poważniejsze złamania, więc też trochę straumatyzowany umysł. W sporcie Zuza jest większym harpaganem. Jedzie, nie patrzy. Ja muszę coś wyćwiczyć i jak już czuję, że jestem pewien, to wtedy robię.

Kto wystawia głowę z auta i pyta o drogę?

A: - Ja.

Z: - Jak Andrzej mi każe do kogoś dzwonić, to od razu mówię, że nie mam numeru. W życiu Andrzej jest odważniejszy. Świadczy o tym sam fakt, jak on się przeniósł do Warszawy.

A: - W dwa dni rzuciłem pracę i przyjechałem tutaj. I nie żałuję.

Jest coś, czego próbowaliście i już byście tego nie powtórzyli, bo to jednak było zbyt hardkorowe?

Z: - Pizza z jednej z polskich sieciówek (śmiech).

A: - Tak, nie lubimy głównie słabej pizzy. A serio, nie wybieramy raczej rzeczy, które by nam nie podpasowały.

Rzecz, którą bardzo chcielibyście zrobić, ale się boicie?

A: - Skok ze spadochronem.

Z: - O tak. Tu trzeba mocno zawalczyć, żeby zaufać sprzętowi, gdy wszystko ci mówi: „Nie wychodź, zginiesz!”. Ale zrobimy to.

Zdarza się, że internauci chcą, żebyście coś przetestowali?

Z: - Non stop. Z jakiegoś powodu dzieciaki uwielbiają aquaparki. To jest jakiś polski fenomen.

A: - Nie tylko dzieciaki. I nie tylko polski.

Z: - My możemy się tylko cieszyć, bo akurat w to trafiliśmy, dobrze się bawiąc. Ale przyznaję, że jestem w lekkim szoku, kiedy wrzucamy film z Zermatt, sami wciąż jesteśmy pod wrażeniem, jak tam jest pięknie, jak lecimy helikopterem, i dostajemy komentarz: „Przetestujcie aquapark np. w Solcu Kujawskim” (bez urazy dla tej miejscowości, na pewno ma fajny park). Nieważne, że właśnie zjechaliście z lodowca, bo ten aquapark na pewno bardziej by wam się podobał. Pod każdym naszym filmem jest lista miejsc, gdzie mamy pojechać, głównie aquaparki, ale zdarza się, że ktoś poleca miejsce w górach, w którym spędził ferie. 

A: - Wydaje mi się, że ludzie lubią, kiedy pokazujemy miejsca, z którymi potrafią się zidentyfikować. W Polsce już coraz więcej osób jeździ za granicę, ale wciąż nie jest to mainstream.

Co Wy na to, że oglądają Was dzieci?

A: - Nigdy nie planowałem, że będę w jakikolwiek sposób docierał do młodszego widza. Nasz kontent oglądają głównie dorośli, ale 20% widzów mamy w najmłodszej grupie wiekowej. Bardzo się cieszymy, że dzieciaki chwytają, że w internecie można obejrzeć coś innego niż gaming, że poza YT jest życie - park linowy, trampoliny, ścianka, aquapark, rower.

Wydaje mi się, że w Polsce nie ma w tej chwili mediów i kanałów, które pokazywałyby alternatywę spędzania czasu wolnego, która naprawdę jest atrakcyjna dla młodych ludzi. Ja zresztą stąd jestem „treneiro”. Jako instruktor narciarstwa i innych sportów zawsze miałem super kontakt ze swoimi podopiecznymi.

Z: - Można ich namawiać, ale jeżeli nie trafisz do nich w ich języku, to nic się nie zmieni.

A: - Pokazujemy im prawdziwe emocje, nie reżyserowane.

Zdarzyło wam się, że rodzice dzieci dziękowali wam za zachęcenie ich pociech do wyjścia z domu?

Z: - Mieliśmy wiadomość od mamy dziecka, które nas ogląda - ucieszyła się, że dziecko akurat tego szuka w sieci, a przy tym sama zaczęła oglądać.

A: - Zawsze bardzo chętnie odpisuję na wiadomości, w których ktoś pyta o rady odnośnie tego, co było w naszych filmach.

Macie już swoich etatowych hejterów?

A: - Stałych nie. A odpisujemy na 99% komentarzy.

Z: - Ale na ewentualny hejt tak „po ludzku”, np.: „Słuchaj, zastanów się nad tym, co piszesz, nie znasz w pełni sytuacji”. Część internautów uważa, że jeśli ktoś robi coś publicznie, na większą skalę, to można mu rzucić w twarz cokolwiek, bo to już nie jest człowiek, tylko produkt. Chyba nikt nie myśli o tym, że taka np. Natalia Siwiec jest człowiekiem i może jej być przykro, jak ktoś ją zwyzywa. Pokazujemy, że jesteśmy ludźmi, mamy uczucia.

A: - Wydaje mi się, że w ludzie w internecie się przyzwyczaili, że ich komentarz trafia w próżnię. Jest jakieś medium, które nie odpowiada na hejt. Pamiętam jeden komentarz: „O nie, teraz wszyscy chcą być fit, w jakim smutnym świecie żyjemy”. Zapytałem czy mamy nagrywać gaming, mimo że jestem po AWF-ie i przez całe życie uprawiam sport. Komentarz od razu zniknął. A czy mamy hejterów - okaże się po tym artykule.

Z: - Spodziewamy się tego. Na razie jeszcze oglądają nas ludzie, którzy chcą i lubią.

Ludzie wam czasem zazdroszczą fajnego życia?

A: - Nie wiem, czy jest czego zazdrościć. Wiadomo, że w internecie wygląda to, jak wygląda, bo pokazujemy tylko fajne rzeczy. Ludzie nie chcą oglądać smutnych rzeczy, więc ich nie pokazujemy, ale jak każdy mamy swoje problemy. Kanał jest o tym, co może robić każdy normalny człowiek. Przekrój społeczny w Polsce jest bardzo duży i nie każdego stać na wszystko. My akurat mamy to szczęście, że możemy sobie pozwolić na wyjazd do Szwajcarii, bo oboje pracujemy, ale nieraz taki wyjazd spłaca się jeszcze długo po powrocie. Tak wybraliśmy - dla nas wyjazdy są ważniejsze niż auto na kredycie albo większe mieszkanie.

Pytają: „Skąd macie pieniądze?”

A: - Tak. I odpowiedź jest zawsze ta sama: pracujemy.

Z: - Staramy się też pokazywać, że pewne rzeczy nie kosztują aż tak dużo, jak by się mogło wydawać, że można je robić różnymi sposobami. Np. w większego tripa można jechać dużym samochodem i w nim spać.

A: - Nasz samochód kosztował 6 tysięcy złotych, Volkswagen Transporter T4 z 1997 roku. Jak jedziemy przez Polskę, to 70% gospodarstw ma te samochody. Kolega od którego go kupiliśmy nazwał go „PanToster” i tak zostało.

Andrzej Treneiro za kierownicą Pana TosteraAndrzej Treneiro za kierownicą Pana Tostera fot. Archiwum prywatne

Zuzia, Ty jesteś prawniczką na etacie. W pracy wiedzą, co robisz po godzinach?

Z: - Tak. Mój szef wie, dla niego to jest ok - to dla mnie najważniejsze. Mam świadomość, że może mnie ktoś rozpoznać z klientów, więc uważam, żeby się za bardzo nie wygłupić.

A: - Zuza chyba dobrze trafiła ze swoim pracodawcą i balans między pracą a życiem jest u niej zachowany. Mówi się korpo, korpo, a ja z mniejszymi pracodawcami miałem dużo mniej przyjemne akcje.

Zuzanna Kloc - z zawodu prawniczka, po godzinach sportowy 'harpagan' (jak mówi o niej Andrzej)Zuzanna Kloc - z zawodu prawniczka, po godzinach sportowy 'harpagan' (jak mówi o niej Andrzej) fot. Archiwum prywatne

Na blogu podkreślacie, że dzielicie obowiązki służbowe z wyjazdami.

A: - Tak. O to w tym u nas chodzi. Nie rzuciliśmy pracy w korpo, żeby podróżować. W ogóle nie uważamy się za super podróżników. Pokazujemy tylko to, co każdy człowiek przy odrobinie motywacji jest w stanie zrobić.

Z: - Nie chcemy podtrzymywać tego mitu, że żeby uprawiać sport czy oglądać świat, trzeba to robić na milion procent. Nie każdy może sobie pozwolić na gap year. I nie każdy tak chce. My wcale nie chcielibyśmy przez rok zasuwać jak mróweczki, nie wydawać ani grosza, żeby potem móc powiedzieć: „Rzucili korpo i pojechali być wolni na Kamczatce”.

Czemu?

Z: - Bo to jest rok naszego życia, którego nie odzyskamy. Wolimy sobie jeździć po troszku.

A: - „Rzucanie korpo” było przez pewien czas bardzo nośnym tematem. Myślę, że takie decyzje bywają powodem hejtów i frustracji ludzi. Moim zdaniem każdy musi znaleźć swoją drogę. Tu nie chodzi o wybór między skrajnościami “praca w korpo - brak życia” albo “podróż - odcinka od jakiejkolwiek pracy i cywilizacji”. Trzeba znaleźć swój złoty środek.

Jest ileś form pośrednich?

A: - Mnóstwo. Chyba dlatego udaje nam się unikać hejtu, że nie uczymy ludzi, jak mają żyć, nie mówimy: „Jak nie będziecie podróżować, to straciliście życie”.

Z: - Albo: „Jesteście gorsi, bo pracujecie na etacie”.

A: - Każdy ma swoje priorytety i jeżeli stwierdza, że dla niego najważniejsza jest w tej chwili rodzina, ale lubi podróżować i chce sobie kupić samochód campingowy za 300 tysięcy złotych, to niech go sobie kupi. Nawet jak ma gdzieś jechać raz w życiu, a poza tym ten samochód będzie stał na trawniku. Nikt nie może sobie rościć praw, żeby temu człowiekowi mówić, jak ma żyć, oceniać jego wybory. Każdy chce robić fajne rzeczy. A jakie to są? Dla każdego co innego.

Nie da się ukryć, że w środowisku ludzi, którzy podróżują, często powraca ten podział na podróżników i turystów.

A: - Tylko co to za różnica? Chyba tylko dla ludzi, którzy chcą się poczuć lepiej od innych. Jeżeli podróżujesz, to jesteś turystą  i na odwrót. Sami nie chcielibyśmy być klasyfikowani: „O, oni robią z siebie podróżników, a są turystami”. Każdy niech robi to, co lubi, i tylko niech nie sprawia tym przykrości innym.

Z: - Są ludzie, którzy wolą spać w namiocie w Gruzji, są tacy, którzy wybiorą  hotel all inclusive, bo to lubią, nawet nie z powodu różnicy w cenie. Ja jestem za tym, żeby nie mówić temu, kto chce leżeć przez tydzień na plaży, że nie powinien tego robić, albo że nie jest to podróż.

To jest to, co chcielibyście przekazać ludziom? Róbcie co chcecie i cieszcie się tym?

Z: - Tak. Przede wszystkim korzystajcie z tego, co macie. Ja kiedyś miałam takie „oświecenie”, że to, co się dzieje w moim życiu, to są moje wybory. I kiedy marudzę na to, jak sobie to życie ułożyłam, to tak naprawdę marudzę na to, co sama wybrałam. I co mogę zmienić. Gdy ludzie z jednej strony chcieliby zobaczyć dużo świata, z drugiej lubią swoją pracą, to zawsze jest coś pośrodku. Pula dni urlopowych - może nie wielka, ale jest. Można zagadać z pracodawcą i wziąć urlop bezpłatny.

Jak ktoś chce żyć tak, jak my, to powiemy mu – żyjcie raczej tak, jak wy chcecie. I korzystajcie z tego, co jest u was możliwe. Jeśli macie tylko trochę czasu wolnego, to korzystajcie z tego trochę. Nie stać was na Alpy, to jedźcie w Tatry. Nie lubicie gór - też macie do tego prawo.

Andrzej, a co Ty byś powiedział ludziom, którzy chcieliby robić to, co Wy?

A: - Róbcie to, bo jest super. Ale czy chcecie żyć tak, jak my – nie wiem, bo nie znacie tak naprawdę naszego życia z jego ciemniejszymi stronami. Pięć lat temu, po studiach, pracowałem za 1300 złotych, z tego wynajmowałem mieszkanie i spłacałem 500 zł kredytu studenckiego. Nie wiem, czy każdy by tak chciał. Jeżeli ty dasz radę, to podejrzewam, że poradzisz sobie w każdej sytuacji.

Trzeba pamiętać, że życie ma się jedno i tylko od nas zależy, jak je sobie ułożymy. Nie ma co zazdrościć innym, bo każdy ma i lepiej, i gorzej. A 90% sukcesu to jest ciężka praca i konsekwencja. W życiu nie ma nic za darmo, zawsze coś jest kosztem czegoś innego. Najważniejsze, żebyśmy na koniec dnia się z tym w miarę dobrze czuli. Bo wiadomo, że nigdy nie będzie tak, jak w internecie. Internet to telewizja, oglądacie to, co wybraliśmy, żeby pokazać i co chcemy zachować jako wspomnienie.

Dzięki. Najważniejsze pytanie na koniec: pojedziecie do tego Solca Kujawskiego?

Z: - Mamy trochę parków trampolin i aquaparków na liście. Nie obiecujemy, ale pewnie pojedziemy. Ogólnie chcemy odwiedzić też mniejsze miasta, bo nasi widzowie zasługują na to, żeby pokazać im atrakcje w ich okolicy.

Andrzej Treneiro - absolwent AWFiS w Gdańsku, były zawodnik Dirt MTB. Obecnie prowadzi firmę Twosix.video i kanał YT Treneiro Vlog.

Zuzia Treneiro - prawnik z wykształcenia, snowboardzistka z zamiłowania. Obecnie pracuje na etacie i każdą wolną chwilę poświęca na sport i prowadzenie wspólnie z Andrzejem vloga.

YouTube: Treneiro Vlog, Facebook: Treneiro Vlog

Co piątek na Gazeta.pl możecie obejrzeć nowy odcinek cyklu "Trip we dwoje", w którym Zuzia i Andrzej Treneiro pokazują, co można robić w wolnym czasie.

Quiz dla długodystansowców. 100 pytań z geografii
1/100Gdzie znajduje się Góra Kościuszki?
Komentarze (38)
Trip we dwoje w Gazeta.pl! "Nie rzuciliśmy korpo, żeby podróżować. Nie chcemy podtrzymywać tego mitu"
Zaloguj się
  • malepifko

    Oceniono 41 razy 31

    Jak dorosła kobiet jest Zuzią, to dlaczego jej równie dorosły partner nie jest Andrzejkiem?

  • uthark

    Oceniono 21 razy 17

    Praca w korpo nie oznacza, że człowiek nie jest wolny. Ja pracuję w korporacjach od 2000r. i nie chcę przejść do prywaciarza. W korpo mam znacznie większą pensję nuż u prywaciarza i pracuję 8h dziennie. Mam czas dla żony, dziecka, siebie, a także pieniądze na ciekawe spędzanie wolnego czasu. Prywaciarz zmuszał do bycia dyspozycyjnym 24/7 za marne grosze.

  • mietekkowalski

    Oceniono 30 razy 16

    Ze szwagrem palimy dzisiaj śmieci na działce! Będzie piwo, chipsy i kiełbasa! Chcecie vloga?!

  • racetam

    Oceniono 20 razy 14

    Może nie zalapaliscie jeszcze, ale te komentarze typu pojedzcie do aquaparku w Solcu to reklama. Nie do końca chodzi o to byście pojechali tam (choć recenzja pewnie też im zrobi dobrze) chodzi o to by post został dostrzeżony przez wasz target...

  • kay48

    Oceniono 16 razy 8

    Kuzwa, to juz w Polsce sie nie podrozuje tylko tripuje..???

  • kloceklego

    Oceniono 14 razy 8

    "Trip we dwoje w Gazeta.pl!"

    fekin chel, "trip". w ogóle nie lajkuję tego kontentu, chyba potrzebuję tripu do psycholożki

  • cezar85

    Oceniono 25 razy 7

    mają tripa czy trypla, bo się gubię w tej nowomowie?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

  • Hotele
  • Hotele Zurych
  • Hotele Bazylea
  • Szukaj hotelu

  • Szukaj hotelu w Zurychu

  • Szukaj hotelu w Bazylei