Wielkanoc na Kaszubach: Zielony dyngus i prażnica w każdym domu

15.03.2017 12:42

ARKADIUSZ ACICHOCKI

Wielkanoc na Kaszubach, czyli Jastrë, to święta, które wyglądają nieco inaczej niż w pozostałych regionach Polski. Tu tradycyjny zielony dyngus i pisanki w jednym kolorze łączą się z poszukiwaniem słodkich prezentów zostawionych przez zająca.

Kaszuby nazywane najbardziej urokliwym zakątkiem Polski to miejsce, które warto odwiedzić bez względu na okazję i porę roku. Wielkanoc w tym regionie to święta, w których tradycje przekazywane są od pokoleń.

W wielkanocny poranek Kaszubi wybierają się nad jezioro, rzekę lub strumień, aby symbolicznie zmyć z siebie grzechy, rzucone uroki i choroby. To stary tradycyjny zwyczaj, które przetrwał na Kaszubach do dziś.

wielkanocne potrawywielkanocne potrawy ARKADIUSZ ĆCICHOCKI

Wiôldżi Pòst na Kaszubach

Oczekiwanie na Wielkanoc rozpoczyna Wiôldżi Pòst, czyli Wielki Post. Jednymi z potraw, które Kaszubi jedli przez 40 dni postu, były solone śledzie oraz żur.

Po 40 dniach Kaszubi mieli już tak dosyć tego jedzenia, że urządzali pogrzeb żuru i śledzia. Rybę zatykano na gałązkę, do gara z resztą żuru wrzucano wszelkie śmieci i to wszystko porzucano gdzieś - np. na polu nielubianego sąsiada

- opowiada Katarzyna Kulikowska z Muzeum Etnograficznego w Gdańsku.

W czasie postu chętnie sięgano również po suszone owoce, z których przygotowywano zupy owocowe, oraz ziemniaki podawane z zsiadłym mlekiem lub maślanką. Na czas postu mieszkańcy Kaszub całkowicie rezygnowali z masła i jaj.

Niedziela Palmowa, czyli palmy na Kaszubach
 
Przewiązane wstążką gałązki wierzbowe z baziami to tradycyjne palmy na Kaszubach. Tuż po mszy w Niedzielę Palmową poświęcone gałązki jako ochronę przed nieszczęściem wieszano w domu, najczęściej za obrazem.

Po roku przed nadejściem kolejnych Świąt Wielkanocnych palmę palono w piecu. Wierzono, że zarówno popiół po spaleniu palmy, jak i zjedzona bazia zapewnią zdrowie, szczęście i będą lekarstwem na wszystkie dolegliwości.

Fot. Mikołaj Kuras / Agencja Gazeta

Pisanki tylko na jeden kolor

W Wielką Sobotę w każdym kaszubskim domu przygotowywano święconkę. W koszyczku obowiązkowo musiały znaleźć się: kiełbasa, sól, kawałek chleba, ciasta i oczywiście jajka. W niektórych domach wkładano do koszyczka również baranka z masła.

Tradycyjne pisanki kaszubskie nie były malowane we wzory, ale miały tylko jeden kolor.
Do ich barwienia dawniej używało się tylko naturalnych barwników - łupin cebuli, soku z buraków, jagód, pokrzywy czy kory dębowej.

Ostatnie dni Wielkiego Tygodnia służyły przygotowaniom potraw na stół świąteczny. Ich święcenie rozpowszechniło się na Kaszubach dopiero po pierwszej wojnie światowej. Pisanki kaszubskie to tylko jednobarwne malowane jajka, przy użyciu dawniej kolorowego papieru, przede wszystkim czerwonego. Robiono natomiast z wydmuchiwanych jaj gęsich, kaczych lub kurzych ptaszki i zawieszano u sufitowych belek w izbie

- czytamy w książce "Chmielno. Wiadomości o środowisku wsi" Bernarda Grzędzickiego.

Wielkanoc na Kaszubach to jajka na słoninie

Tradycyjna potrawa wielkanocna na Kaszubach wielu może zdziwić. 

Mieszkańcy tego regionu Polski jedzą prażnicę, czyli jaja smażone na słoninie lub boczku. Na świątecznym stole wielką jajecznicą zajada się cała rodzina, nakładając sobie porcje z dużej patelni postawionej na stole.

Potrawami, których poza jajkami pod każdą postacią nie mogło zabraknąć na świątecznym stole, były mięsa i wędliny: zylc, czyli wieprzowa galaretka z nóżek, salceson, wątrobianka, wędzona i gotowana szynka. Na obiad serwuje się gęsinę lub kaczkę.

Najważniejszymi ciastami wielkanocnymi były - młodzowy kuch z kruszonką, czyli placek drożdżowy, oraz babka.

jajecznicajajecznica istock.com

Lany poniedziałek na Kaszubach

Dyngus, czyli dëgùsë w języku kaszubskim, to święto, które mieszkańcy Kaszub obchodzą bez grama wody. W tym regionie Polski przetrwał dyngus zielony, czyli prastary zwyczaj smagania się po nogach rózgami z gałęzi jałowca przynoszonymi do domu w poście.

Tradycyjnie to chłopcy chodzili od domu do domu i smagali gałązkami dziewczęta. Był to dość bolesny zwyczaj - nogi piekły i były czerwone. Dawniej był to powód do dumy i oznaka powodzenia, panny, które zostały pominięte smaganiem jałowcem, miały szybko nie wyjść za mąż.

W kolejnym dzień po kaszubskim lanym poniedziałku następował rewanż, i to dziewczęta smagały chłopców gałązkami jałowca.

Gniazdko dla wielkanocnego zajączka

Szukanie zająca to wielkanocny zwyczaj pochodzący z Niemiec, który przyjął się na Kaszubach. To zabawa w lany poniedziałek szczególnie lubiana przez dzieci.

Ze słomy lub siana najmłodsi formują gniôzdka, ukrywając je później w domu, ogrodzie lub stodole.

Widzôl të tegò zajca, òn pewno mùszi miec tu gniôzdo

- po tych słowach dzieci mogą rozpocząć poszukiwania słodkich prezentów (cukierków, czekoladek, ciasteczek) ukrytych w gniazdkach przez zajączka.

POLECAMY:
Kiedyś poszukiwacze skarbów szukali tu złota. Dziś tatrzański wąwóz ma szansę trafić na listę UNESCO

Ta ścieżka to rowerowy cud świata, ale... ma w Polsce konkurencję!





Skomentuj:
Wielkanoc na Kaszubach: Zielony dyngus i prażnica w każdym domu
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

  • Hotele
  • Hotele Zurych
  • Hotele Bazylea
  • Szukaj hotelu

  • Szukaj hotelu w Zurychu

  • Szukaj hotelu w Bazylei