"Młoda dziewczyna i facet w hawajskiej koszuli wrócą z wakacji okradzeni. To ich wina, ale i tak spadnie na obsługę hotelową” [HISTORIA I KOMENTARZ EKSPERTA]

Poniższa historia jest wymyślona, ale równie dobrze może być prawdziwa i spotkać każdego. Jej autor wcielił się w rolę złodzieja, który aby okraść turystów leci z nimi na zorganizowane wakacje. Opłaca się - turyści zebrani w jednym miejscu to żyła złota, do tego robią wiele, by ułatwić oszustowi pracę. Jak nie dać się oskubać na urlopie? Przeczytajcie opowiadanie i rady eksperta.

Stoję w hali odpraw na lotnisku w Warszawie. Już zaczynam czuć to miłe podniecenie związane z wyjazdem. Zawsze z zazdrością patrzę na dziesiątki szykujących się do podróży turystów, zwłaszcza na tych, którym beztroska towarzyszy już od początku podróży. To właśnie ona jest powodem, że lecę teraz z nimi.

Mimo pokonanych kilometrów, zawsze się stresuję. Lekko muskam palcami sekretny portfel pod spodniami, sprawdzając czy jest. Paszport i bilet schowane są w paszportówce pod koszulą. Czy czegoś zapomniałem?

Pycha

Trzy dziewczyny w kolejce do odprawy wymieniają uwagi o rzeczach, które zabrały ze sobą. Każda taszczy ogromną walizę. Cieszę się, że stoją za mną, ponieważ skontrolowanie ich na lotnisku zajmie wieczność, głównie przez ogrom widocznych na pierwszy rzut oka kosztowności. Podczas oczekiwania sporo dowiaduję się o zawartości bagażu wszystkich Pań. Jedna kupiła właśnie drogi aparat, druga wzięła notebooka, bo musi odebrać na miejscu kilka maili. Z kolei trzecia zadaje niedyskretne pytanie o ilość posiadanej gotówki - 500, 700 czy 1000 Euro, padają po kolei kwoty. Oglądam się przez ramię, niby szukając kogoś w hali.

Chciwość

Przede mną stoi Pan w hawajskiej koszuli, z żoną. Ubrany od stóp do głów w markowe ciuchy, z plecakiem wskazującym na fotograficzną zawartość. Stajemy przed obsługą. Facet zdejmuje plecak i z kieszonki wyciąga grubaśny portfel z dokumentami, kartami, gotówką, paszportem, biletem. Prosi o miejsca przy oknie. Chwilę później proszę o miejsce w tym samym rzędzie i przechodzę przez odprawę.

Mam tylko bagaż podręczny, reszta mi niepotrzebna. Wszystko można kupić na miejscu. W strefie wolnocłowej przyglądam się współpasażerom. Wszyscy oczywiście kupują alkohol na drogę. Taka polska tradycja. I dobrze. Też kupuję małą flaszkę, nie znoszę miejscowego alkoholu.

Trzy poznane wcześniej dziewczyny kupują drinki. Jedna płaci kartą i wciska na terminalu PIN swojej karty - 2846; krzyżyk. Mógłbym się nawet specjalnie nie przyglądać, ponieważ dziewczyna podnosi terminal prawie do nosa i wciska klawisze wskazującym palcem. No cóż, może nie widzi dobrze przez słoneczne okulary. Wymieniam z dziewczyną spojrzenia i dla odwrócenia uwagi chwalę wybór alkoholu. Rzucam jeszcze miły uśmiech numer trzy i życzę przyjemnego lotu.

Nieumiarkowanie

Godzinę później jesteśmy już w powietrzu. Impreza się rozkręca i chociaż nie wolno, wszyscy polewają alkohol, popijając soczkiem przyniesionym przez stewardessy. Po następnych dwóch godzinach niektórych trzeba uciszać, a inni udali się na krótką drzemkę. Wstaję, otwieram luk bagażu podręcznego i rozsuwam swój plecak, nie zdejmując go z półki. Otwieram też plecak Pana w hawajskiej koszuli i w dwie sekundy zawartość jego portfela zmienia właściciela. Zostawiam mu karty i paszporty oraz część gotówki. Stratę zauważy dopiero przy pierwszym rachunku. Wyciągam z plecaka książkę i zajmuję swoje miejsce. Nikt nie zwrócił na mnie uwagi.

Lenistwo

Hotel pierwszorzędny. Zawsze biorę wariant All inclusive, bo darmowe drinki ułatwiają nawiązywanie znajomości. Na przykład z trójką widzianych wcześniej dziewcząt, z którymi wylądowaliśmy w tym samym hotelu. Znamy się już na tyle dobrze, że jemy wspólnie śniadania, kolacje i wychodzimy na wieczorne imprezy albo przesiadujemy w pokojach do późnej nocy.

Siedzimy właśnie nad basenem, kiedy mówię, że zapomniałem czegoś z pokoju. Biorę z leżaka klucz i wędruję po labiryncie korytarzy. Otwieram drzwi i w niecałe 30 sekund wyjmuję z leżącego w szufladzie portfelika wszystkie karty i część gotówki. Na wierzchu miga mi obudowa netbooka i etui aparatu fotograficznego. Zostawiam je tym razem.
Wracam, udaję gapę i tym razem biorę klucz do swojego pokoju, gdzie zanoszę fanty. Jak mantra w głowie brzmi 2846, 2846 Jeśli dziewczyna jest wystarczająco leniwa, to wszystkie karty będą miały ten sam PIN. Jestem szczęściarzem. Wina i tak spadnie na lokalesów lub obsługę hotelu. Wieczorem inkasuje gotówkę z różnych bankomatów. Nie biorę dużo. Kilka tysięcy Euro ze wszystkich trzech znalezionych kart.

Szwendając się po mieście, przy restauracyjnym stoliku wystawionym na ulicę zauważam Pana w hawajskiej koszuli i jego towarzyszkę. Sądząc po zastawionym morskimi rarytasami stole, strata nie była dla niego bolesna. Znajomy plecak przewieszony jest za jedno ramię przez poręcz sąsiedniego krzesła. Wystarczy chwila na odwrócenie ich uwagi, pytaniem o drogę czy kantor, i plecak zniknąłby na zawsze. Niektórzy nie są w stanie się niczego nauczyć. Jestem sam, więc zostawiam tę okazję lokalnym specjalistom działającym w duetach.

Z beztroską turystów spotykam się na każdym kroku. Damskie torebki nęcą zawartością, przewieszone przez opalone ramiona. W tym tłumie żadna nawet nie zauważy, kiedy ich zawartość zniknie przez szparę wyciętą w spodzie torebki.

Fotografia ostatnio mnie pasjonuje, chociaż chyba bardziej fotografujący. Znam już wszystkie marki plecaków i toreb fotograficznych. Wiem, że im droższy plecak, tym ciekawsza zawartość. Tak jak fotograf udaje się na łowy w poszukiwaniu ciekawego obiektu, tak sam staje się przedmiotem łowów dla innych. Fotograf musi zabrać ze sobą dokumenty (karty kredytowe, dowód, pieniądze, dowód rejestracyjny etc.), sprzęt do fotografowania i coraz częściej także przenośny komputer. Jak są zajęci pilnowaniem sprzętu, to nie zwracają uwagi na dokumenty. Jak robią zdjęcia, to nie zwracają uwagi na resztę sprzętu. Kupują te cacka, potem nie chce im się tego nosić i zostawiają je w pokoju hotelowym lub w aucie na parkingu. Uwielbiam fotografię.

Mija dziesiąty dzień wyjazdu. Pora wracać. Trzy poznane dziewczyny trochę markotne, bo jedną okradli. Ponoć obsługa sprzątająca. Wyrazy współczucia, wycieczka przecież zapowiadała się tak pięknie. No, ale przynajmniej paszport został, więc kłopotów mniej. Pieniądze rzecz nabyta. Do wypchanych waliz i tak by już nie zmieściły się lokalne pamiątki, więc dziewczyny oszczędzą na nadbagażu. A dla mnie? Udany wyjazd. Lądujemy w Warszawie. Nareszcie wakacje. Ach, ten stres w pracy

Czego powinieneś się nauczyć z tej historii?

Większość kradzieży ma charakter okazjonalny. To nie napady czy włamania. Tracimy swoją własność głównie przez beztroskę. Oto kilka porad jak tego uniknąć:

1. Nie przechwalaj się w miejscach publicznych (knajpach, restauracjach, autobusach, metrze) co masz i ile masz.

2. Epatując bogactwem zwracasz na siebie uwagę, czasem nawet prowokujesz.

3. Podczas podróży (samolotem, autokarem, pociągiem) zawsze trzymaj dokumenty, karty i pieniądze przy sobie. Jeśli masz większą ilość gotówki, powkładaj ją w różne miejsca NA SWOIM CIELE. Przydadzą się tzw. sekretne portfele, które chowa się na szyi pod bielizną, na biodrach, na kostce, lub paski ze schowkiem na pieniądze. Zostaw pod ręką taką ilość gotówki, jaka będzie Ci potrzebna w podróży, by kupić kawę, kanapkę etc.

4. Nie zostawiaj w podręcznym bagażu żadnych cennych rzeczy, chyba że masz możliwość zamknięcia torby lub plecaka na kłódeczkę.

5. Używając karty zasłoń dłonią klawiaturę, zarówno przy bankomacie, jak i w przenośnym terminalu. To żaden obciach. Nie ustawiaj tego samego PIN-u dla wszystkich kart.

6. Nie zostawiaj w hotelu wszystkich rzeczy na wierzchu. Jeśli nie ma dość dużego przenośnego sejfu, schowaj tam tylko dokumenty lub karty. Sprzęt elektroniczny zawsze chowaj przed wyjściem z pokoju, lub przypnij go używając specjalnych zabezpieczeń (zapięć kensington, przenośnych sejfów etc.). Ostatecznie schowaj sprzęt na najwyższą półkę w szafie lub zamknij w walizce.

7. Nie rozstawaj się z kluczem do pokoju lub zostaw go w recepcji. W przypadku kradzieży odpowiedzialność będzie po stronie hotelu.

8. Nie ufaj od razu nowym znajomościom. Nie wpadaj w paranoje, ale pamiętaj, że z przyjacielem trzeba najpierw zjeść beczkę soli.

9. Jeśli utracisz karty kredytowe, natychmiast zablokuj je w banku.

10. Nie wieszaj aparatu czy torebki na oparciu krzesła w restauracji. Mogą zniknąć szybciej, niż zdążysz zjeść frytki. W niektórych egzotycznych rejonach trzymanie aparatu na stoliku to też nienajlepszy pomysł. Możesz usunąć firmowe plakietki producenta torby, odpruwając je. Nawę producenta aparatu da się świetnie zakleić czarną taśmą izolacyjną.

11. Nie zostawiaj nic w samochodzie.

12. Jeśli masz sporo sprzętu, zaopatrz się w skrzynki z zamknięciem (dla profesjonalistów) lub przenośne sejfy podróżne (dla amatorów i profesjonalistów).

13. Postaraj się chociaż zachować tzw. „uważność” pomimo wakacyjnego klimatu. Nie musisz być Jamesem Bondem, aby zwracać uwagę na wytatuowane kropki między palcami etc., ale przynajmniej czasem rozejrzyj się, kto Wam się przygląda.

Autorem komentarza jest Arkadiusz Majewski, właściciel firmy Red Bird.

Komentarze (21)
"Młoda dziewczyna i facet w hawajskiej koszuli wrócą z wakacji okradzeni. To ich wina, ale i tak spadnie na obsługę hotelową” [HISTORIA I KOMENTARZ EKSPERTA]
Zaloguj się
  • Magda Nowak

    Oceniono 42 razy 32

    Czytam komentarze i oczy przecieram :-) Panowie, autor jako właściciel biura podróży naoglądał się wielu takich "markotnych min" po tym jak turyści zostali okradzeni i dzieli się swoimi spostrzeżeniami. Gdyby nie niefrasobliwość turystów, kłopotów byłoby mniej. Wystarczy pomyśleć. W rajach turystycznych okres wakacyjny to wielkie żniwa nie tylko dla rolników .

  • staszek78

    Oceniono 83 razy 21

    winic okradzionego za to ze go okradli to tak jakby zgwałconą dziewczynę winić za to ze ja zgwałcili (bo np.: była zbyt swobodnie ubrana, wymalowana, wypiła drinka itp). Ostatnio byli tacy 'specjaliści' co zgwałcona w lesie Kabackim dziewczyne obwiniali że dała się zgwałcić bo sama biegała wieczorem po parku

  • obywatel_nienumerowanej_rp

    Oceniono 47 razy 17

    Do powyższego 13-logu dodałbym kolejny punkt: unikaj Polaków za granicą... nie tylko ze względu na możliwość zostania przez nich okradzionym... Natychmiast uciekaj z miejsca, w którym słychać "Ona tańczy dla mnie" i inne pijackie "przeboje" polskiej wiochy... Obsługa hotelowa w wielu krajach wie, że kiedy usłyszy disco polo (wierzcie mi, że doskonale rozpoznają tą żenującą "twórczość") albo polski hip-hop, wróży to bardzo długimi i przykrymi godzinami pracy, z wizytą policji włącznie...

  • daga_1

    Oceniono 22 razy 14

    Z poniższych postów jeden wniosek. Polaków nie ma co uczyć ani przestrzegać, oni i tak wiedzą lepiej. Oczywiście, że to złodziej jest winny ale co mi z tego, skoro, to mnie okradł. On i tak nie czuje wyrzutów z tego powodu.

  • bling.bling

    Oceniono 44 razy 10

    A potem się obudziłem... No ale zarządzanie strachem to nie tylko metodą rządzenia ale równiż świetny zarobek w czasach wakacyjnego sezonu ogórkowego

  • lewania

    Oceniono 25 razy 9

    straszne wkrecanie ludzie w paranoje! rozumiem, ze trzeba byc uwaznym ale zaklejanie marki aparatu tasma maskujaca??? really? a potem chodzi taka znerwicowana Polka na urlopie w pieknym miejscu z torebka pod pacha nerwowo rozgladajaca sie na prawo i lewo.

    Rozsadek jest wskazany we wszystkich sferach zycia, ale nie dajmy sie zwariowac.

  • allerune

    Oceniono 44 razy 4

    moim zdaniem straszna bzdura :) będąc ostatnio na wycieczce, z samolotu, którym lecieliśmy, tylko jedna rodzina wylądowała w tym samym hotelu więc sytuacja gdzie na lotnisku podejrzało się PIN a potem w hotelu dorwało się karty... hmmm... graniczy z cudem

    poza tym coraz więcej kart ma powiadomienia SMS o każdej transakcji, więc coś takiego raczej szybko zostałoby zauważone

    co do chodzenia po hotelu z czyimś kluczem i grzebania mu w rzeczach... nigdy nie wiadomo czy ktoś do pokoju nie wróci, albo czy nie zapuka do niego pani sprzątająca pokoje... "profesjonalny" złodziej raczej by nie zaryzykował nie mając "czujki"

    jestem maniakiem fotografii i ostatnio sam miałem wątpliwości czy branie sprzętu za prawie 20 tysięcy na wakacje jest dobrym pomysłem. Okazało się, że nikt się nim nie interesował, a problematyczne było głównie noszenie wszystkiego i ból pleców :)

    oczywiście profesjonalny złodziej sobie poradzi, ale autor artykułu powinien raczej zająć się pisaniem tanich powieści kryminalnych, bo podejrzewam że nie ma pojęcia o tym w jaki sposób się kradnie...

  • korollaq

    Oceniono 2 razy 2

    Po co te smętne historie o chwaleniu się zawartością bagaży, skoro na bramkach trzeba wyjąć całą elektronikę do kontroli?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX