Komentarze (124)
Cofka, prąd wsteczny - to rzekomo najczęstsze przyczyny utonięć w Bałtyku. Na pewno? [PYTAMY EKSPERTA]
Zaloguj się
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • plastikpiokio

    Oceniono 21 razy 19

    w bałtyku ludzi topi PIWKO I GORZAŁA

  • ildefrans

    Oceniono 76 razy 28

    "Przyznaję, nie umiem czytać cyrylicy, pomógł mi tłumacz Google.."
    Czasami jestem wdzięczny losowi, że urodziłem się w mrocznych czasach komunizmu a edukację zapewnił mi reżim Jaruzelskiego. A ofiary reform niejakiego Handke powinny wyżej wymienionego "wyhuśtać" na ulicznej latarni.

  • beznamyslu

    Oceniono 46 razy 34

    Super artykuł, bardzo potrzebny. Z miesiąc temu szukałem w polskim internecie informacji o co chodzi z tymi wciągnięciami w morze i nie mogłem nic znaleźć, oprócz właśnie niejasnych informacji na temat "cofki".
    To straszne, że nie ma edukacji w tym zakresie w szkole. Wystarczyłoby, żeby wuefista zrobił 15 min. przed wakacjami wykładu.
    Komentatorom sugerującym lekcje pływania zamiast religii chciałbym zaproponować inne rozwiązanie - lekcje tolerancji zamiast religii. Pozdrawiam.

  • lehoo

    Oceniono 56 razy 34

    Topią się dwa rodzaje ludzi: ci co nie potrafią pływać oraz ci, co myślą, że potrafią.

  • zmora_upiora

    Oceniono 46 razy 40

    Od dziecka wiem, że jak cię może wciąga w głąb to trzeba płynąć równolegle do plaży...Nie wiem skąd wiedzieli to moi rodzice, ale wpajali mi to przed każdym wyjazdem nad morze.

  • jego_eminencja

    Oceniono 50 razy 44

    w Polsce jest bardzo du ludzi którzy nie umieją plywac a wchodza do morza czy jeziora na glebokosc do pasa i chodza sobie po dnie, az tu nagle fala ich wynosi lub trafiają na glebie,
    tracą grunt pod nogami, zazwyczaj ktos jest obok i im pomaga lub po chwili odzyskują grunt pod nogami,
    ale ze ludzi wchodz atak gleboko bez umiejetnosci plywania mnie zadziwia, dlaczego zmiast spacerowac po dnie nie prubują plywania?
    ja sie sam nauczylem plywac na plytkiej wodzie do pasa, spacer po dnie morza lub jeziora to nie spacer po dnie basenu... ludzie tego nie rozumieją

  • walek7003

    Oceniono 48 razy 48

    Pływam raczej dobrze, ale miałem raz spotkanie z takim prądem w Jastarni. Dopłynąłem do plaży wyczerpany i zmarznięty....Nauczkę zrozumiałem, pływam sobie "przy bojach"..:-)

  • spokojny_swir

    Oceniono 52 razy 50

    Tylko jedno pytanie: dlaczego takiej tablicy, jak na ostatnim obrazku nie ma przy każdym wejściu na plażę?

  • kibicokazjonalny

    Oceniono 69 razy 67

    Witam! Przez 10 sezonów pracowałem na kąpielisku nadmorskim jako ratownik. W WOPRze doszedłem do stopnia Instruktora Ratownictwa i choć od paru lat - z przyczyn o których poniżej - nie angażuję się w ratownictwo jak kiedyś, chciałbym dodać parę słów od siebie. Według mnie gwałtowny wzrost liczby utonięć w ostatnich latach nie jest spowodowany przez prądy, cofki itp. które przecież nie występują w Bałtyku od wczoraj, ale przez niemal zupełną dekompozycję WOPRu jako organizacji. Kiedy zaczynałem przygodę z ratownictwem (pod koniec ubiegłego wieku) chętnych na kursy było zazwyczaj więcej niż miejsc na nich, kursy centralne (na wyższe stopnie) były "elitarne", aby zostać instruktorem należało zajmować się ratownictwem przez minimum 6 lat, wraz z odpowiednimi stażami i pracą na różnego rodzaju kąpieliskach. Niestety teraz kursy ratownicze może prowadzić osoba, która z ratownictwem miała cokolwiek wspólnego przez 2 lata. WOPR stracił monopol na prowadzenie szkoleń. Niestety na własne życzenie - grupa ludzi zwietrzyła możliwość zarobienia niezłych pieniędzy na dodatkowych szkoleniach, których zasadność - oprócz finansowej - była mocno naciągana. Tworzenie dodatkowych stopni, sztuczne pójście w "zawodowstwo" w organizacji, która w swojej nazwie ma słowo "ochotnicze" spowodowało gwałtowny odpływ młodych ludzi, którzy przecież zazwyczaj nie dysponują wolnymi zasobami pieniężnymi na dodatkowe niewiele dające szkolenia. Tutaj rzeczywiście mamy poważną lukę w systemie edukacji. Nie wiem, czy ktoś jeszcze pamięta, że 15 lat temu w gminie Mielno odbywały się eliminacje do pracy? Oceniane były różnie, ale świadczyło to chociażby o tym, że chętnych było więcej niż miejsc, bo ta praca to była fantastyczna przygoda i nobilitacja. Teraz coraz więcej jest osób z przypadku i coraz gorzej wyszkolonych. Jednocześnie przecież zwiększyła się ilość pływalni w Polsce, czyli - teoretycznie - jest dużo więcej osób trenujących pływanie, a co za tym idzie powinno być więcej chętnych do zostania ratownikiem. Niestety WOPR wśród swoich członków zaczął być postrzegany jako organizacja, która cały czas wyciąga ręce do ich portfeli. Mam nadzieję, że nowe władze WOPRu zauważają tę sytuację i postarają się ją zmienić, choć teraz - bez monopolu - będzie im bardzo trudno. Szkoda mi, że pod przykrywką zawodowstwa i wymogów unijnych osoby wywodzące się z WOPRu rozmontowały tę organizację. Jasne, że WOPR wymagał zmian, ale - jak widać - bardziej przemyślanych, bo działało to całkiem dobrze. Niestety Panie Telak (były prezes WOPR), to wszystko zdarzyło się podczas Pana rządów, więc trudno o to Pana nie obwiniać. Jeszcze słowo o tym, co napisał Pan Kukułka - gdy pracowałem na plaży oczywiste było to, że gdy pogarszały się warunki i zmienialiśmy flagę na czerwoną (zakaz kąpieli), to większość ratowników przesuwała się na akweny niestrzeżone, bo tam wtedy robiło się niebezpiecznie. Nie mogliśmy zabronić tam ludziom wejścia do wody, ale pilnowaliśmy, by było bezpiecznie. Tak wyszkolili nas instruktorzy z WOPRu i tak później szkoliłem swoich kursantów. Na 100m plaży było nas 4. lub 5. choć przepisy wymagały 3. Mieliśmy dużo mniej sprzętu niż ratownicy mają teraz i przez wiele lat nie mieliśmy przypadku utonięcia. Ciekawe, czy któryś z panów redaktorów kiedyś opisze rzetelnie to, co stało się z WOPRem przez ostatnie 10 lat. Dla osób związanych z ratownictwem byłaby to ciekawa lektura.

  • akni4

    Oceniono 152 razy 86

    u nas zamiast lekcji religii które tylko ogłupiają dzieci, powinno się wprowadzić naukę pływania, naukę ekonomii, naukę oszczędności na co dzień ,itp.itp. nauk pożytecznych do życia!!!!!

  • Marian Jakl

    Oceniono 135 razy 117

    Jest jeszcze jedna metoda, przećwiczyłem niechcący na sobie. Jednak tylko dla dobrych pływaków. Kiedyś nad morzem spotkał mnie ten prąd, nie wiedziałem co to jest więc na początku miałem sporą panikę. Kumple sobie siedzieli na plaży i coraz bardziej się oddalając widziałem jak kompletnie nie zwracają na mnie uwagę. Co nie dziwi, bo kiedyś pływałem sportowo i nawet 8 km w basenie dawałem radę w najlepszej formie. Tylko,że basen to nie morze;)Więc spanikowałem i nie miałem tej wiedzy,ale wpadłem nie wiem czemu na dziwny pomysł. Ponieważ zawsze lubiłem nurkowac to zacząłem nurkować z jakiś metr, może półtora i płynąć w kierunku plaży. Okazało się,że na tej głębokości się dało. Oczywiscie za daleko się nie popłynie, nawet w formie, ale po kazdym wynurzeniu widziałem,ze się zbliżam. Tym sposobem dopłynąłem do plazy,ale straciłem sporo nerwów i kalorii. Wrażenie, kiedy nie możesz płynąć normalnie do przodu nie do opisania. A tymczasem okazuje się,ze gdybym miał wiedze, to bez wielkiego wysiłku popłynąłbym w bok;)nieźle.

  • zz1026

    Oceniono 233 razy 147

    uczyc zamiast czerwonych flag?

    sorry ale ten narod to przyglupy ich sie nie da nauczyc niczego
    tu potrzebna jest prosta rzeczy typu czerwona flaga
    czego wy chcecie uczyc skoro idioci mimo ze przez cale zycie slysza "jak sie nachlales to nie wchodz do wody" to i tak wlazi?

  • maxthebrindle

    Oceniono 344 razy 276

    Gdy moja nastarsza corka poszła po raz pierwszy do małej, wiejkiej szkołki w Irlandii byłem zdziwiony, ze kazano nam kupić kostium na OBOWIĄZKOWE lekcje pływania, skoro najbliższy basen był o 25 km od naszej wioski. Okazało się, że dzieciaki przez kilka tygodni, w kazdy wtorek wsiadały w autokar i jechały na lekcję, i tak od pierwszej do ostatniej klasy podstawówki.
    Naszej Małej pływanie się spodobało, a ponieważ ja i tak dojeżdząm sporo do pracy korzystając z komunikaci publicznej, zanim skonczyla podstawówkę przeprowadziliśmy się o te 25 km do miasteczka (17 tysiecy mieszkancow wraz z przyległościami, duza hala sportowa, kryty basen, teatr, kino z pięcioma salami, duża, nowoczesna biblioteka publiczna, galeria sztuki) i kupiliśmy jej karnet na basen (miesieczna opłata - 20 euro i w godzinach tzw. public można pływać do woli). Po paru mieiącach zaproponowano nam, by zapisac ja do klubu i tak tez się stało.
    Dzisiaj córka, która własnie zaczyna szkołę średnią ma juz na koncie garść medali lokalnych i krajowych zawodów w swojej kategorii wiekowej, jest też 'pod obserwacją' trenerów kadry narodowej. W klubie jest tez jej mlodszy brat (takze medalista) a najmłodszy pracuje nad minimami, by do klubu sie dostać. Oboje starszych zalicza corocznie jeden z wyzszych etapów tzw. Water Safety - dziś już wiem, że obowiązkowe lekcje pływania dla dzieci nawet z odległych wiejskich szkół są elementem tego programu. Czlonowie klubów pływackich mają mozliwość zaliczenia wyższych etapow, które nie tylo dają im po ukończeniu 16 lat prawo do pracy w charakterz ratownika basenowego i nauczyciela pływania, ale także uożliwiają opanowanie zasad ratownictwa na wodach otwartych i w oceanie.
    Po co to opisuję? Ano mam taką refleksję, że JEDYNĄ drogą do zapewnieia bezpieczenstwa w wodach wszelakich jest EDUKACJA od najmłodszych lat, ale musi byc ona powszechna. Nie chcę mieszać pływania z polityka, ale mam wrażenie, że gdyby polskim dzieciakom zafundować lekcje pływania zamiast religii, nic by sie złego nie stało. No ale skoro uznaliśmy, ze ratowanie duszy jest ważniejze od ratowania życia...

  • szczypr

    Oceniono 374 razy 326

    "Fala o wysokości metra to około 1000 kg w jednym metrze sześciennym"

    Co więcej, fala o wysokości centymetra to również około 1000 kg w jednym metrze sześciennym :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX