Jest fotografem samoukiem, a jego zdjęciami zachwycają się tysiące. Sadowski: Najlepsze w życiu zrobiłem godzinę jazdy od Wrocławia

Michał Sadowski jest fotografem amatorem, choć po jego zdjęciach wcale tego nie widać. Zapytaliśmy go, jaka jest recepta na zrobienie doskonałego zdjęcia, które przyciągnie uwagę. 'Moje ulubione zrobiłem telefonem' - mówi w rozmowie z nami.
Sadowski fotografią zajmuje się amatorsko, jest samoukiem. To zdjęcie zostało zrobione w Gruzji Sadowski fotografią zajmuje się amatorsko, jest samoukiem. To zdjęcie zostało zrobione w Gruzji Michał Sadowski

Aleksandra Podgórska, Gazeta.pl: Na początek muszę się upewnić: nie masz żadnego wykształcenia fotograficznego, prawda?

Michał Sadowski: Nie, nie mam. Z wykształcenia jestem programistą.

Czyli w kwestiach fotografii jesteś totalnym samoukiem?

- Totalnym. Wszystko, czego się nauczyłem, wiem z tutoriali, które są dostępne na YouTubie.

Czy w takim razie, żeby robić takie zdjęcia, jakie ty robisz, potrzeba też talentu, umiejętności zauważenia ciekawego kadru, czy też te tutoriale i praktyka wystarczą?

- Jeśli ja mam jakiś talent, to chyba bardzo, bardzo, bardzo ukryty. Kluczem do sukcesu jest po prostu robienie tysięcy zdjęć, z których któreś czasami okaże się dobre. Trzeba też nie bać się eksperymentów. Chociaż jestem wielkim fanem poradników, które podpowiadają, na co zwracać uwagę przy kompozycji, pamiętać o tym, aby w kadrze były linie prowadzące do podmiotu naszego zdjęcia itd., to uważam, że najlepszą nauką będzie wzięcie aparatu - wszystko jednego jakiego, choćby komórki - wyjście w teren i robienie zdjęć. A potem przyglądanie się im w postprodukcji w programie graficznym. Dopiero na tym etapie przychodzą na myśl refleksje: "A, mogłem trochę inaczej stanąć", "Tutaj mogłem zejść trochę niżej z obiektywem". Te uwagi można wykorzystać w przyszłości.

Michał Sadowski - szerzej znany jest jako założyciel firmy Brand24, która zajmuje się monitoringiem internetu i mediów społecznościowych. Po godzinach zmienia się jednak w fotografa amatora, którego profil na Instagramie obserwuje ponad 30 tysięcy osób. 

Przekonuje, że rodzaj sprzętu nie gra najważniejszej roli, ale czasem, jak np. w przypadku zdjęć z góry, jest istotny. Zdjęcie zrobione w Polsce Przekonuje, że rodzaj sprzętu nie gra najważniejszej roli, ale czasem, jak np. w przypadku zdjęć z góry, jest istotny. Zdjęcie zrobione w Polsce Michał Sadowski

Sprzęt nie odgrywa dużej roli? Skoro nawet najzwyklejszy telefon wystarczy?

- Bardziej chodzi o to, aby znaleźć się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. Najlepszy aparat to taki, który mamy pod ręką. Do dziś moimi ulubionymi zdjęciami są te zrobione zwykłym telefonem komórkowym, tylko po prostu w odpowiednim momencie.

Moim zdaniem myślenie, że sprzęt jest najważniejszy, jest największym przekłamaniem nie tylko w fotografii, lecz także w innych dziedzinach. To tak, jakbym powiedział ci, że bardzo podobał mi się twój artykuł i spytał, na jakiej klawiaturze pisałaś. Są oczywiście sytuacje, w których nie da się tego przeskoczyć. Nie zrobimy zdjęcia z góry, na którym wspaniale widać wijącą się drogę, jeśli nie mamy drona. 

To też może cię zainteresować: Krajobrazy jak z filmu science-fiction. Ich autorem jest polski fotograf. "Czekałem 20 godzin, żeby zrobić zdjęcie"

Mówisz o byciu w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. Masz jakieś wskazówki, o której porze dnia najlepiej fotografować? Czy ty to robisz spontanicznie?

- Teraz w większości przypadków staram się planować sesje, chociaż przyznam, że najlepsze zdjęcia wychodzą mi bez planowania. Jednym z takich zdjęć, z którego jestem bardzo zadowolony, a które nie było w żaden sposób zaplanowane, jest zdjęcie zrobione z wiaduktu. Akurat wracałem samochodem do rodzinnego miasta i zauważyłem pięknie zachodzące słońce. A że zawsze wożę ze sobą sprzęt, to zatrzymałem się, podbiegłem szybko z aparatem i zrobiłem takie zdjęcie:

Gdybym miał je wcześniej zaplanować, obliczać trasę słońca przy pomocy aplikacji, to myślę, że mógłbym to przegapić.

Więc oczywiście warto mieć sprzęt pod ręką, ale tak jak wspomniałem, dużo można też zaplanować. Najlepszą wskazówką, jaką mogę się podzielić, jest próba robienia zdjęć w czasie tzw. złotej godziny. Jest to godzina po wschodzie słońca i godzina przed zachodem słońca. Wtedy jest najlepsze światło, najładniejsze cienie, oczywiście przy założeniu, że jest słońce. Jeżeli niebo jest czyste albo jest szansa, że słońce wyjdzie zza chmur tuż przed zachodem, to możemy się spodziewać wspaniałych zdjęć.

Ja najbardziej lubię wschody. W takich miejscach jak szczyty gór czy wygasłe wulkany podczas zachodów zazwyczaj walczy się o miejsce z tłumem innych ludzi. W przypadku wschodów jest zupełnie odwrotnie. W okolicach 4 czy 5 rano jest zupełnie pusto, cisza, spokój. Wielu fotografów na swoich wyjazdach śpi więc w ciągu dnia, kiedy światło jest potencjalnie najsłabsze, a budzą się tylko na wschód lub zachód słońca.

Michał zdjęcia robi zarówno spontanicznie, jak i z wcześniejszym przygotowaniem. Sprawdza m.in. prognozy pogody. To powstało w Tatrach Michał zdjęcia robi zarówno spontanicznie, jak i z wcześniejszym przygotowaniem. Sprawdza m.in. prognozy pogody. To powstało w Tatrach Michał Sadowski

Ale chyba jest możliwość, aby w ciągu dnia też zrobić dobre zdjęcie?

- Tak, oczywiście, są odstępstwa od zasady złotej godziny. Na przykład, kiedy słońce jest za chmurami, które bardzo ładnie rozpraszają światło. Większość z moich ostatnio dodanych na Instagramie zdjęć była robiona w takich warunkach. To rozproszenie nadaje zdjęciom nostalgicznego klimatu, kolory wydają się przytłumione.

Czy poza złotą godziną na coś jeszcze zwracasz uwagę?

- Coraz częściej na prognozy pogody. Przeglądam meteorogramy, na których widzę nie tylko, czy danego dnia będzie ładna pogoda, lecz także to, w której warstwie atmosfery są chmury, jak wysoko, ile ich jest, czy jest potencjalna szansa na pojawienie się mgieł.

Są też aplikacje, które pozwalają obserwować ruch słońca i księżyca. Dzięki temu wiadomo,  jak się ustawić do zrobienia zdjęcia, kiedy np. jesteśmy nad jeziorem i chcemy mieć słońce za plecami, żeby ładnie doświetliło nam taflę wody. Zatem tego planowania trochę jest, ale paradoksalnie jednak najlepsze zdjęcia to spontaniczne zdjęcia.

Zobacz też: Burza szalała nad jego głową, a on stał na molo i robił zdjęcia. Jedno z nich robi piorunujące wrażenie

Zdarzyło ci się kiedyś bardzo długo czekać na idealny kadr?

- Tak i takie oczekiwanie może być albo bardzo nagradzające, albo bardzo frustrujące. Nieraz jechałem np. 300 kilometrów, nastawiając się, że wejdę gdzieś, gdzie jest wspaniały krajobraz, do tego jeszcze przewidywane są mgły, które będą nadawać zdjęciu wyjątkowego klimatu. Na miejscu okazywało się, że leje, jest brzydko, a po mgle nie ma śladu.

Z kolei kilka miesięcy temu, w Szwajcarii, czekałem na szczycie trzytysięcznika na odpowiednie warunki. Według prognozy chmury, które były wtedy na górze, miały się rozejść. Spędziłem tam więc trzy godziny i rzeczywiście, gdy niebo zrobiło się czyste, udało mi się zrobić takie zdjęcia, na jakich mi zależało:

Pierwsze robione było aparatem z ustawionym samowyzwalaczem, drugie dronem. Wiąże się z tym zabawna historia, bo nie wiedziałem nawet, że obok mnie jest taka przepaść. Zdawałem sobie sprawę, że jest spadek, ale nie wiedziałem, jak bardzo stromy, dopóki nie zobaczyłem zdjęcia. A jeszcze, gdy otworzyłem je na komputerze, to dopiero wtedy zobaczyłem, że widać lód z lodowca, który przybrał zielony kolor. Na ekranie komórki, którą sterowałem dronem, w ogóle tego nie było widać.

Mnie zaintrygowały też zdjęcia rozgwieżdżonego nieba, które często publikujesz. Jaka jest recepta na zrobienie takiego zdjęcia?

- Najważniejsze jest znalezienie miejsca, które nie jest bardzo mocno oświetlone. Jest specjalna strona, Light Pollution Map, na której można sprawdzić, gdzie znajduje się najbliższy punkt niskiego zanieczyszczenia nieba sztucznym światłem. W moich rodzinnych stronach mam Stobrawski Park Narodowy, w którym to zanieczyszczenie jest stosunkowo nieduże. Okazało się też, że dom, który postawiliśmy nad jeziorem wspólnie z rodziną, również znajduje się na takim obszarze. Udało mi się tam zrobić nawet timelapse, na którym widać przemieszczanie się drogi mlecznej.

Kluczem jest też pora miesiąca. Im dalej od pełni księżyca, tym lepiej, bo księżyc daje dużo światła, które sprawia, że gwiazdy są słabiej widoczne. Dobrze też poczekać na moment, gdy księżyc jest za horyzontem. Wtedy nawet komórką z włączonym samowyzwalaczem można zrobić takie zdjęcie, tylko trzeba położyć ją nieruchomo, żeby nie straciło ostrości.

Zobacz też: Fotograf National Geographic: Polska to kraj pełen prawdziwych perełek i miejsc do odkrycia. Chciałbym zobaczyć więcej!

Zdjęcie przedstawia dwa zestawione ze sobą zdjęcia tej samej drogi zrobione przez Michała o różnych porach roku Zdjęcie przedstawia dwa zestawione ze sobą zdjęcia tej samej drogi zrobione przez Michała o różnych porach roku Michał Sadowski

A czas naświetlania ma znaczenie? Samowyzwalacze w telefonach chyba można nastawić maksymalnie na 10 sekund.

- To powinno w zupełności wystarczyć. Optymalny czas to 15-20 sekund. Są też specjalne filtry, które nakłada się na obiektyw, a które zmniejszają ilość wpadającego światła. Dzięki temu zdjęcie można robić na przykład przez godzinę. To daje bardzo fajny efekt, bo to, co mamy na pierwszym planie, np. dom czy drzewo, jest ostre i nieruchome, a gwiazdy tworzą linię.

W komentarzach pod jednym z twoich zdjęć przyznajesz, że jest ono fotomontażem. Osobno powstało zdjęcie rozgwieżdżonego nieba, a osobno zdjęcie łąki i połączyłeś je ze sobą. Często ci się to zdarza?

- Już nie. Od tamtego czasu minęły około dwa lata. To był etap, kiedy uczyłem się bardzo dużo zagadnień fotograficznych. Takie zdjęcia nazywane są zdjęciami kompozytowymi. Są puryści, którzy widzą w tym coś złego, a są i tacy, którzy robią tego bardzo dużo. Ja uznałem, że jednak nie ma sensu. To trochę pójście na łatwiznę, bo trafienie na moment, kiedy jednocześnie mamy do czynienia z zamgloną łąką i drogą mleczną nad drzewem, jest bardzo trudne. A dążenie do znalezienia takiego unikalnego kadru to cała przyjemność fotografowania.

Stwierdziłem więc, że chyba nie do końca takie zdjęcia chciałbym robić. Wolę skupić się na uwiecznieniu na zdjęciu rzeczywistości, stanu faktycznego, bez niepotrzebnego naginania. Z fotomontażami mam też relatywnie niewielką więź emocjonalną, bo tak naprawdę nie widziałem tego, co na nich jest, nie było mnie tam w dokładnie takiej chwili.

Spodobał mi się też komentarz pod zdjęciem mostu we Wrocławiu, który brzmiał: "Niezłą Amerykę robisz z tej Polski na zdjęciach". Wydaje mi się, że wiele osób myśli, że trzeba wyjechać w dalekie i egzotyczne miejsce, aby uchwycić ciekawy kadr, bo przecież Polska to taka szarobura i brzydka...

- Postrzegam to jako swego rodzaju misję. Mam nadzieję, że jedno z przesłań, które płynie z moich zdjęć, jest takie, że często piękno jest bliżej niż nam się wydaje. Ludzie uwielbiają posługiwać się wymówkami, że muszą kupić dobry sprzęt albo pojechać na Malediwy, bo inaczej nie ma szans na dobre zdjęcia. To wszystko nieprawda. Najpiękniejsza zdjęcia, jakie kiedykolwiek zrobiłem, udało mi się zrobić w odległości godziny jazdy od Wrocławia. I, jak wspominałem wcześniej, często były nieplanowane i robione telefonem.

Jestem fanem polskich krajobrazów. Uważam, że nasz kraj ma gigantyczny potencjał i wiele wspaniałych kadrów można uchwycić na miejscu, nie podróżując do odległych zakątków świata.

To też może cię zainteresować: Sfotografował armagedon nad Tatrami. "Z wrażenia trzęsły mi się ręce". Internauci: "Cudo, nie zdjęcie!"

Do obróbki zdjęć używa m.in. Lightrooma i Snapseeda. Zdjęcie zrobione w Gruzji Do obróbki zdjęć używa m.in. Lightrooma i Snapseeda. Zdjęcie zrobione w Gruzji Michał Sadowski

Wróćmy jeszcze do programów graficznych. Które polecasz na początek?

- Przez długi czas robiłem zdjęcia tylko komórką i używałem darmowej aplikacji Snapseed, którą szczerze polecam. Ludzie często nie zdają sobie sprawy, że telefony mają szeroki tzw. zakres tonalny (w fotografii różnica pomiędzy najjaśniejszym i najciemniejszym punktem fotografowanej sceny - przyp. red.). Więc nawet jeśli na ekranie po zrobieniu zdjęcia cienie wydają się jedną wielką czernią, można to bez problemu poprawić w programie graficznym, chociażby właśnie w Snapseedzie. I nagle z tej ciemności wyłania się i twarz, i cała postać, i piękne niebo. Dodam, że jest to jeszcze prostsze, gdy aparat ma opcję robienia zdjęć w formacie RAW. Sprawdza się to na przykład w przypadku zdjęć zrobionych pod słońce.

Obrabiam zdjęcia też w Lightroomie, który również nie jest trudny w obsłudze. Świetne są też poradniki na YouTubie - genialne źródło bardzo praktycznej wiedzy. W tej chwili jest sporo kanałów, które rozbijają na czynniki pierwsze obróbkę zdjęć z popularnych profili na Instagramie. Bo często na początku swojego dążenia do doskonałości zaczyna się od prób odtwarzania tego, co robią inni. Czerpiemy z nich inspirację. Dlatego zachęcam do sprawdzenia, czy styl popularnego fotografa, którego zdjęcia wam się podobają, został rozpracowany w jednym z takich poradników.

Jak bardzo posunięta jest obróbka twoich zdjęć? Na jednym widziałam wodę o intensywnie zielonym kolorze. Chyba nie był do końca naturalny...?

- Pewnie mówisz o moich starszych zdjęciach, początkach. To chyba taka domena osób początkujących, że bardzo podkręcają kolory. Wydaje im się, że im wyższa saturacja, czyli nasycenie, tym lepiej, bo kolory są żywe. Czasami rzeczywiście tak było, ale nie zawsze. Na przykład w jeziorze Lago di Sorapiss w Dolomitach woda naprawdę ma intensywnie turkusowy kolor. Tam nie było potrzeby nakładania filtrów, a wręcz przeciwnie -  można było trochę zmniejszyć nasycenie, bo inaczej wyglądało to nienaturalnie.

Każdy ma własny styl i na swój sposób interpretuje zdjęcia. Ja na pewno staram się już nie robić drastycznych zmian, jak te wcześniej opisywane fotomontaże. Skupiam się na uwypukleniu cech, na których mi zależy w danym zdjęciu. To są niuanse, np. podkreślenie żółtej kurtki, żeby wyróżniała się na tle zieleni.

Wydaje mi się, że na moim profilu na Instagramie widać pewną ewolucję. Od zdjęć rodzinnych, robionych tylko telefonem, do tych bardziej wymuskanych. Mam nadzieję, że wyklarował się też jakiś mój własny styl i na ostatnich zdjęciach widać spójność.

Wiele zdjęć robisz też dronem. Czy poza tym, że daje on możliwość uchwycenia zupełnie innej perspektywy, ma jeszcze jakieś zalety?

- Poza wspomnianą perspektywą plusem jest to, że dron może służyć do oceny albo raczej rekonesansu, dzięki któremu jesteśmy w stanie znaleźć ciekawe miejsca. A to pociąga za sobą nowe, nietuzinkowe kadry i kompozycje. Tam, gdzie spędzam więcej czasu, często używam drona do wyszukiwania nieznanych miejsc lub punktów, np. wyróżniającego się drzewa lub ukrytego gdzieś strumienia.

Natomiast minusem jest to, że dron baaaardzo rozleniwia. Kiedyś, żeby zrobić spektakularne zdjęcie z wierzchołka skały, trzeba było się na nią wdrapać. Często w kilka osób, bo przecież jedna drugą musiała sfotografować. Teraz wystarczy wysłać tam drona.

Zdjęcie Michała Sadowskiego
Michał Sadowski

Może zainteresuje cię też: Para ze Śląska miała dosyć narzekań na Bałtyk. Postanowili go "odczarować" za pomocą zdjęć z drona

Komentarze (43)
Jest fotografem samoukiem, a jego zdjęciami zachwycają się tysiące. Sadowski: Najlepsze w życiu zrobiłem godzinę jazdy od Wrocławia
Zaloguj się
  • maxthebrindle

    Oceniono 30 razy 8

    'Kluczem do sukcesu jest po prostu robienie tysięcy zdjęć, z których któreś czasami okaże się dobre.'
    Bzdura! Miałem przyjemność poznać i pracować z wieloma doskonałymi FOTOGRAFIKAMI w czasach, gdy na sesji przeważnie mieli oni jedną rolkę filmu w aparacie i po naświetleniu tych 36 klatek, bez możliwości podglądu wykonanego kadru, opierając się jedynie na swojej wiedzy - przynosili z ciemni przynajmniej kilka doskonałych zdjęć. Pstrykanie tysięcy fotek, by potem podczas godzinnych nasiadówek nad Lightroomem, PSem czy innym softem, odkrywać w zdumieniu, co się spierdzieliło - to jest oznaka całkowitego beztalencia, maskowanego nadużywanymi przez tego pana filtrami Instagrama czy innego automagicznego narzędzia dla niedouków. Ciekawe, czy autorka tej rozmowy miała by ochotę lecieć samolotem z pilotem, który po każdym rozbicu maszyny i wyjściu ze szpitala analizuje zapis z kamer w kokpicie by zobaczyć, co źle wcisnął czy przekręcił a jego starania śledzi milion kretynów na FB, czy jednak z takim, który siadając za sterami od razu wie, co do czego służy i jak tego użyć, bo się tego nauczył? Niestety, dożyliśmy czasów, gdy 30 tysięcy zblazowanych klikaczy 'lubiących' cukierkowate fotki z Instagrama jest wystarczającym powodem, by z niedzielnego pstrykacza z nadmiarem gotówki (drony, wycieczki na ciekawe lokacje itp) zrobić gwiazdę fotografii...

  • Mario Marcucholek

    Oceniono 8 razy 4

    Michał jest prezesem prężnej polskiej spółki giełdowej o globalnym zasięgu Brand24 i przy okazji wypadów z biura pyka fotki z telefonu, drona itd. jak widać jedno i drugie dobrze mu wychodzi. Ja tam te jego obydwie twórczości lubiei cenie

  • heliheli

    Oceniono 11 razy 3

    zeby zrobic dobre zdjecie trzeba umiec widziec ze cos sie obok fajnego wydarza , a 99% tych ludzi z dyplomami i po studiach potyka sie tylko o swoje pro sprzety warte setki tysiecy a w ogole nie zauwazaja ze cos sie zajebi/stego wlasnie obok nich dzieje

  • occam

    Oceniono 7 razy 1

    Komórka, snapseed i wyjątkowy zakres tonalny aparatów w smarkfonach.

    Dziękuję za tę dozę humoru na niedzielę :)

  • Tomek Wiszniewski

    0

    Michał, to jest TURBO fantastyczne że robisz coś co kochasz – i że jeszcze tylu ludziom to się podoba! Nie tylko dużo podróżujecie z rodzinką, ale najpiękniejszymi chwilami dzielicie się z innymi. To jest genialne!

    Mnóstwo tu się krytyki wylało, często niekonstruktywnej. Krytyka totalnie ma sens jeśli jest po to żeby pomóc drugiemu stać się lepszym. Jeśli komuś się nie podoba, to zamiast tracić czas i energię na hejt, niech robi co mu się podoba.

  • exsero

    Oceniono 2 razy 0

    "Kluczem do sukcesu jest po prostu robienie tysięcy zdjęć, z których któreś czasami okaże się dobre."

    I tym samym zamiast siedzieć na powietrzu i cieszyć się przyrodą kolega siedzi przed kompem z wybiera spośród tych tysięcy zdjęć to dobre. Ciekawa metoda, ja uczyłem się na analogu, gdzie "tysięcy" zdjęć nie dało się tak łatwo zrobić i osiągnąłem swój cel bez gapienia się w monitor i czytania "tutoriali". To, co ten Pan robi to pokazuje, że ma szczęście i dobry komputer do poprawiania ujęć. Nic więcej. A jeśli chodzi o kompozycję - no cóż, wystarczy trochę popracować z albumami dobrych malarzy i przy odrobinie talentu (czego temu Panu nie odbieram) da się jej nauczyć.

  • bling.bling

    Oceniono 6 razy 0

    Zdjęcia poprawne, dobra kompozycja etc etc. Takie typowe ładne obrazki ale w rzeczywistości dość sztampowe. Nie chodzi nawet o to że są złe, mogą się podobać bo spełniają oczekiwania kanonu estetycznego. Ale najbardziej w nich brakuje emocji i tutaj odstają od tego co nazywa się dobrą fotografią.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX