W tych miejscach właściwie nie ma turystów, a są wspaniałe. Jedno z nich odwiedza zaledwie 2 tysiące osób w ciągu roku

Dwa tysiące osób rocznie, pięć tysięcy, osiem tysięcy. Tak, są jeszcze na świecie miejsca, do których turyści praktycznie nie dotarli. I choć podróż do niektórych nie jest tania ani szybka, może okażą się dobrą inspiracją?
1 Kiribati Kiribati shutterstock

Kiribati i Tuvalu

Liczba zagranicznych turystów Kiribati w ciągu roku: 5 tysięcy*
Liczba zagranicznych turystów Tuvalu w ciągu roku: 2 tysiące

*Dane pochodzą z raportu Światowej Organizacji Turystyki Narodów Zjednoczonych.

Kiribati doskonale nadaje się na leniwy wypoczynek, łowienie ryb, nurkowanie i surfing. Na Wyspach Gilberta, należących do Kiribati, można zobaczyć wiele reliktów po bitwach, które rozegrały się na tych terenach w czasie II wojny światowej. Częścią Kiribati są także Wyspy Feniks, których obszar jest chronioną strefą wpisaną na listę UNESCO. Z oficjalnej strony rządowej poświęconej turystyce dowiadujemy się, że na miejscu można zorganizować również wycieczki z lokalnymi przewodnikami

Czołg z okresu II wojny światowej na Kiribati
shutterstock

Dotarcie na Kiribati nie jest jednak tanie ani szybkie. Można na przykład liniami Emirates dolecieć do Brisbane (z przesiadką), a tam wsiąść w samolot linii Salomon Airlines. Sama podróż do Australii zajmie jednak w najlepszym wariancie prawie 26 godzin, a cena biletu w jedną stronę to ponad 2 tysiące złotych. Podróż z Brisbane do Tarawy (główny atol Kiribati) też nie należy do tanich - w dwie strony to ponad 1000 dolarów australijskich (jeden dolar australijski to około 2,65 zł).

Z kolei do Funafuti (główny atol Tuvalu) samoloty wylatują z miast Suva lub Nadi na Fidżi. Tuvalu, podobnie jak Kiribati, stworzone jest dla osób spragnionych niczym niezmąconego relaksu. Jego kameralność sprzyja też poznawaniu lokalnej kultury i obyczajów.

Tuvalu
Tomoaki INABA/flickr.com/CC BY-SA 2.0

Ze względu na odległość do Europy, a także ceny przelotów, Kiribati, Tuvalu czy Niue nie są krajami szczególnie chętnie wybieranymi przez turystów. Niemniej jednak, warto o nich wspomnieć - kto wie, być może kiedyś łatwiej będzie tam dotrzeć?

2 Niue Niue shutterstock

Niue

Liczba zagranicznych turystów w ciągu roku: 8 tysięcy

Niue to terytorium stowarzyszone Nowej Zelandii na wyspie koralowej na Oceanie Spokojnym. Leży w sąsiedztwie Tonga, Wysp Cooka oraz Samoa, w odległości około 2400 kilometrów od wybrzeży Nowej Zelandii. I to właśnie stamtąd są najwygodniejsze połączenia. Samoloty linii Air New Zealand wylatują z Auckland raz w tygodniu, ale w szczycie sezonu (od kwietnia do października) loty odbywają się dwa razy na tydzień. Podróż trwa około 3 godzin, a lotnisko znajduje się w bardzo bliskim sąsiedztwie głównego miasta Niue - Alofi. Lot z Auckland na Niue kosztuje około 300 dolarów.

Wybrzeże Niue
shutterstock

Na wyspie na pewno nie da się nudzić. Panuje tam tropikalny klimat, od kwietnia do listopada termometry pokazują od 20 do 28 stopni Celsjusza, a od grudnia do marca od 22 do 30 stopni C. 

Niue promuje się jako miejsce spokojne, pozbawione tabunów turystów i korków ulicznych, z dostępem do krystalicznie czystych wód idealnie nadających się do nurkowania czy uprawiania snorkelingu i podziwiania raf koralowych. 

Przez wyspę przebiegają też szlaki turystyczne, można jeździć na rowerach, odkrywać wnętrza jaskiń czy wybrać się na obserwowanie wielorybów i delfinów. Organizowaniem rozmaitych wycieczek zajmuje się Niue Tourism Visitor Information Center z siedzibą w Alofi, ale wyspę można też zwiedzać samodzielnie.

3 Zamek Vaduz Zamek Vaduz shutterstock

Liechtenstein

Liczba zagranicznych turystów w ciągu roku: 69 tysięcy

To nieduże państwo, które nie ma nawet własnego lotniska, warto odwiedzić chociażby dla wspaniałych widoków i dobrych warunków do uprawiania sportu np. wspinaczki, kolarstwa górskiego czy pieszych wędrówek. Idealnie nadaje się też na jednodniowy wypad, jeśli akurat przebywacie w Szwajcarii lub Austrii.

Jeśli zdecydujecie się odwiedzić Liechtenstein, zatrzymajcie się w stolicy kraju, Vaduz. Miasto zamieszkuje około 5 tysięcy osób. Góruje nad nim Zamek Vaduz, do dziś będący siedzibą rodziny książęcej. Niestety nie jest otwarty dla turystów. Mimo tego, nie rezygnujcie z wejścia na górę, bo rozciąga się stamtąd wspaniała panorama.

Drugim ważnym zabytkiem stolicy jest neogotycka katedra św. Floriana wybudowana w XIX wieku. 

Liechtenstein słynie też z produkcji aromatycznego wina. Turyści mogą odwiedzać winnice w Balzers malowniczo usytuowane na zboczu u stóp XIII-wiecznego zamku Gutenberg. Działające w gminie stowarzyszenia organizują liczne festiwale dla miłośników wina, m.in. Erlebnis Weinberg czy Weinfest Vaduz.

Zamek Gutenberg w Liechtensteinie
shutterstock

4 Widok na Saint Kitts Widok na Saint Kitts shutterstock

Saint Kitts i Nevis

Liczba zagranicznych turystów w ciągu roku: 114 tysięcy

Saint Kitts i Nevis to państwo na Karaibach, niedaleko Anguilli i Montserrat. Powierzchnia wysp jest górzysta ze względu na ich pochodzenie wulkaniczne. Najwyższym szczytem jest wulkan Mount Misery znany też jako Mount Liamuiga. Wzdłuż wybrzeży ciągną się rafy koralowe. Wyspy idealnie nadają się na relaksujący, leniwy wypoczynek. 

Warto wybrać się do Basseterre, czyli stolicy państwa, gdzie zobaczycie wiele wiekowych, kolonialnych budynków, m.in. gmach Muzeum Narodowego. Zajrzyjcie też na plac Niepodległości i nie pomińcie obszaru nazywanego The Circus lub Piccadilly Circus, gdzie stoi charakterystyczna, zielona wieża zegarowa i fontanna.

Piccadilly Circus lub The Circus w stolicy Saint Kitts i Nevis - Basseterre
shutterstock

Na Saint Kitts znajduje się też Park Narodowy Brimstone Hill Fortress wpisany na listę UNESCO, na terenie którego stoi XVIII-wieczna twierdza. 

Do stolicy kraju można dolecieć z lotniska Londyn-Gatwick (za około 3 tysiące zł w dwie strony) a także z Nowego Jorku (za około 2 tysiące zł w dwie strony), Miami (droższa opcja, bo ponad 4 tysiące zł) czy Toronto (również za około 2 tysiące zł w dwie strony). 

5 Orheiul Vechi w Mołdawii Orheiul Vechi w Mołdawii shutterstock

Mołdawia

Liczba zagranicznych turystów w ciągu roku: 121 tysięcy

Mołdawia, położona pomiędzy Rumunią a Ukrainą, też nie należy do miejsc chętnie odwiedzanych przez turystów. Rzeczywiście, pod względem atrakcji turystycznych nie jest to może najciekawsze miejsce, do najpopularniejszych europejskich destynacji mu daleko, co nie znaczy, że nie warto się tam wybrać. Mołdawia oferuje wiele!

Choć ta była republika radziecka z pozoru może wydawać się nudna, warto tam pojechać chociażby dla doskonałego (i taniego!) wina. W pobliżu Kiszyniowa znajdują się dwie winnice, które warto odwiedzić: Cricova i Milestii Mici. Jeśli wybierzecie się tam w sezonie, koniecznie wcześniej zarezerwujcie wizytę, bo winnice są wówczas mocno oblegane.

W Mołdawii, kilkadziesiąt kilometrów od stolicy, zatrzymajcie się też w Orheiul Vechi (Stary Orgiejów), czyli kompleksie historyczno-archeologicznym. To dawne miasto, w większości opuszczone przez mieszkańców w XVII wieku. Kiedyś znajdowało się tam pięć męskich monasterów wykutych w skale nad rzeką Reut. 

Rozważcie również wizytę w jednym z najstarszych miast Mołdawii, Sorokach. Znajduje się tam kamienna twierdza z XV wieku. 

Twierdza w Sorokach w Mołdawii
shutterstock

Podróż po Mołdawii może być też ciekawym doświadczeniem kulturowym. W wielu wioskach i mniejszych miastach wciąż dużą wagę przywiązuje się do lokalnego folkloru i tradycji. 

6 Wyspy Cooka - Rarotonga Wyspy Cooka - Rarotonga vjpaul/flickr.com/CC BY-NC-ND 2.0

Wyspy Cooka

Liczba zagranicznych turystów w ciągu roku: 146 tysięcy

Są terytorium stowarzyszonym Nowej Zelandii, leżą na Oceanie Spokojnym. Składa się na nie 15 wysp, a najbardziej zaludnioną jest Rarotonga, na której znajduje się międzynarodowy port lotniczy. 

Wyspy Cooka to prawdziwy raj na ziemi: krystalicznie czysta, lazurowa woda i palmy kokosowe. Doskonale nadają się na ucieczkę przed gwarnymi metropoliami, których zgiełk powoduje, że człowiek czasami nie wie, jak się nazywa. W dobry humor na pewno wprawią was też mieszkańcy wysp, których wyluzowany i przyjazny styl bycia udziela się każdemu odwiedzającemu. 

Wielbiciele przyrody powinni wybrać się na wyspę Atiu, nazywaną krainą ptaków. Porastają ją bujne i gęste lasy deszczowe, jest pełna zachwycających jaskiń i zamieszkiwane przez różnorodne gatunki ptaków. 

Z kolei wyspa Aitutaki może pochwalić się jedną z najpiękniejszych lagun na świecie. To najlepsze miejsce na Wyspach Cooka do uprawiania sportów wodnych. Możecie wybrać się w rejs statkiem lub wynająć łódź i zorganizować sobie piknik w odludnym, zacisznym miejscu.

Mała wysepka nazywana One Foot Island w lagunie Aitutaki na Wyspach Cooka
shutterstock

Na Wyspy Cooka organizowane są wycieczki z biur podróży. Ich cena nie jest jednak niska - najtańsza oferta, jaką udało nam się znaleźć, kosztuje 10 323 zł za 9 dni od osoby.

Wiele szczegółów dotyczących tego, co można robić i zobaczyć na Wyspach Cooka, znajdziecie na ich oficjalnej stronie poświęconej turystyce.

7 Świątynia buddyjska nazywana Tygrysim Gniazdem Świątynia buddyjska nazywana Tygrysim Gniazdem shutterstock

Bhutan

Liczba zagranicznych turystów odwiedzających w ciągu roku: 210 tysięcy

Kraj w Azji Południowej, wciśnięty pomiędzy Chiny a Indie, położony pośród majestatycznych Himalajów. Choć jest niedużym państwem, bez dostępu do morza, ma bardzo wiele do zaoferowania. 

Bhutan idealnie nadaje się dla podróżników spragnionych przygód, nagłych skoków adrenaliny i niezapomnianych doznań. Niezależnie od tego, czy wybierzecie trekking przez bujne lasy, rafting krystalicznie czystymi rzekami zasilanymi wodami lodowcowymi, kajakarstwo czy kolarstwo górskie, nie będziecie żałować swojej decyzji. Wszystkie wycieczki i aktywności można zorganizować z pomocą lokalnych biur podróży, które zapewniają opiekę doświadczonych przewodników. Przykładowe trasy pieszych wycieczek znajdziecie na oficjalnej stronie Rady Turystyki Bhutanu (Tourism Council of Bhutan)

Górski krajobraz Bhutanu
shutterstock

Kraj jest wręcz stworzony dla obserwatorów przyrody i miłośników ptaków. Zamieszkuje go blisko 670 gatunków tych zwierząt. Na terytorium Bhutanu znajdują się też liczne parki narodowe i rezerwaty, m.in.: Park Narodowy Dżigme Dordżi w północno-zachodniej części kraju, Gjepo Manas w południowo-środkowym Bhutanie czy Park Narodowy Dżigme Senge Wangcz'uk. Obecnie aż 60 proc. powierzchni kraju zostało uznanych za chronione rezerwaty przyrody.

Bhutan jest również interesujący pod względem kulturowym. Kraj, z powodu długiego okresu izolacji, zachował swoje tradycje i obyczaje opierające się głównie na kulturze tybetańskiej i buddyzmie. Charakterystycznymi budowlami są tzw. dzongi, czyli warowne twierdze o masywnych, wysokich i lekko nachylonych murach budowane w miejscach strategicznych militarnie. Warto zobaczyć Trongsa Dzong, największy w Bhutanie, fantastycznie położony na wzgórzu z widokiem na otaczające doliny i rzekę Mangde Chhu.

Trongsa Dzong w Bhutanie
shutterstock

Nie możecie pominąć słynnej i najważniejszej w kraju buddyjskiej świątyni Takstang nazywanej Tygrysim Gniazdem. Znajduje się w trudno dostępnym miejscu w górach niedaleko Paro. Według legendy, w VIII wieku odkrył je Guru Rinpocze, który przyleciał tam na... tygrysie i zaczął nawracać ludzi na buddyzm. Klasztor jest udostępniany turystom, którzy najpierw muszą jednak odbyć żmudną wędrówkę na szczyt. Wspaniałe widoki wszystko jednak wynagradzają. 

Dostanie się do Bhutanu nie jest jednak łatwe. Zasady zostały szczegółowo opisane na stronie polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Najpierw należy uzyskać promesę wizy wjazdowej. Dzieje się to po wykupieniu pakietu turystycznego w biurach linii lotniczych Druk-Air (przewoźnik narodowy) lub w agencjach turystycznych uprawnionych do sprzedaży biletów (lista uprawnionych agentów turystów znajduje się na stronie Association of Bhutanese Tour Operators). Dopiero po uzyskaniu promesy przyznawana jest wiza. Okres jej ważności zależy od wykupionego pakietu. 

Do kraju można dostać się samolotem linii Druk-Air, które obsługują loty do Bhutanu, na międzynarodowe lotnisko w Paro, dwa razy w tygodniu z: Delhi, Kalkuty, Katmandu, Dhaki i Bangkoku. Do Bhutanu dotrzecie też lądem, przez granicę z Indiami, którą można przekraczać przez przejścia znajdujące się na terenie stanów Asom i Bengal Zachodni.

Przemieszczanie się po kraju też jest obwarowane ograniczeniami. Liczba turystów odwiedzających Bhutan jest ograniczona ze względu na ochronę zabytków, środowiska oraz politykę. Aby pojechać do niektórych regionów, trzeba uzyskać zgodę Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Bhutanu. Obowiązkowo trzeba wykupić pełen pakiet usług (zakwaterowanie, wyżywienie, przejazdy po kraju, udział w imprezach kulturalno-folklorystycznych) z przewodnikiem. Jeśli odwiedzacie Bhutan w czasie ważnych i dużych festiwali, może się zdarzyć, że z powodu braku miejsc w wybranym hotelu, zostaniecie zakwaterowani w gorszym bez zwrotu różnicy cenowej. Ponadto tylko wybrane hotele mają prawo przyjmować cudzoziemców.

8 Meczet Omara Ali Saifuddina w Bandar Seri Begawan Meczet Omara Ali Saifuddina w Bandar Seri Begawan shutterstock

Brunei

Liczba zagranicznych turystów w ciągu roku: 219 tysięcy

Brunei, a właściwie Brunei Darussalam, to niewielkie państwo w Azji Południowo-Wschodniej leżące w północno-zachodniej części wyspy Borneo. Stolicą jest Bandar Seri Begawan. Brunei jest jednym z najbogatszych krajów na świecie ze względu na znajdujące się tam złoża ropy naftowej.

Bandar Seri Begawan, stolica Brunei
shutterstock

W stolicy kraju na pewno trzeba zobaczyć meczet Omara Ali Saifuddina uważany za jeden z najpiękniejszych w regionie. Ponadto, ale tylko przez trzy dni w roku, turystom udostępniany jest pałac Istana Nurul Iman. Rezydencja sułtana Brunei, którym jest Hassanal Bolkiah, otwiera swe podwoje po zakończeniu Ramadanu. W tym czasie pałac przeżywa prawdziwe oblężenie, odwiedzają go tysiące osób. Zwłaszcza, że wejście jest darmowe, a goście otrzymują prezenty - jedzenie i upominki, a dzieci małe, zielone torby wypełnione... pieniędzmi.

W Brunei znajduje się też największa wodna wioska na świecie - Kampung Ayer. Obszar należy do stolicy kraju, a znajdujące się na nim budynki są między sobą połączone mostami i ścieżkami - drewnianymi i betonowymi. Tam, gdzie nie da się dotrzeć pieszo, kursują wodne taksówki. 

Kampung Ayer - wodne miasto w Brunei
shutterstock

Miłośnicy przyrody powinni wybrać się do Rezerwatu Leśnego Peradayan, który jest obszarem chronionym. Na jego terenie znajdują się dwa bliźniacze wzgórza o wysokości 310 i 410 m n.p.m. Ponadto można oglądać tam jaskinie i ciekawe formacje skalne. Przez park przebiega szlak turystyczny.

Innym miejscem ciekawym pod względem przyrodniczym jest największe jezioro Brunei - Tasek Merimbun. O jego unikatowości decyduje wyjątkowo ciemny kolor wody. Wszystko z powodu związku chemicznego zwanego taniną, która pochodzi z liści spadających do jeziora. Goście mogą wypożyczyć łódź i opłynąć jezioro oraz jego dwie wyspy. 

W Brunei znajduje się także największy w Azji Południowo-Wschodniej park rozrywki - Jerudong Park Playground. 

Do Brunei najwygodniej jest dostać się z Kuala Lumpur w Malezji. Ceny biletów lotniczych z Kuala Lumpur do stolicy Brunei w jedną stronę nie są drogie - można znaleźć nawet takie za 84 zł.

Komentarze (14)
W tych miejscach właściwie nie ma turystów, a są wspaniałe. Jedno z nich odwiedza zaledwie 2 tysiące osób w ciągu roku
Zaloguj się
  • mabiwy

    Oceniono 37 razy 31

    Po prostu super inspiracja na weekendowy wypad.

  • zerozer52

    Oceniono 27 razy 21

    A gdzie Włoszczowa? Tam jest ciekawy drugi peron.

  • carrambas1

    Oceniono 21 razy 17

    Podobno na Marsie w tym roku też nie ma tłoku, a dotrzeć łatwiej niż na Kiribati...

  • osmiol

    Oceniono 20 razy 6

    Propozycje są mocno rozstrzelone pod względem potrzeb turysty, odległości i kosztów. Może to dobrze.
    Niemniej trzeba zwrócić uwagę na kilka spraw.
    1. Na wyspach Pacyfiku jest pewnie ładnie ale potwornie nudno. Jak długo można podniecać się wodą i piaskiem na plaży? Nic poza tym tam nie ma. Więc poświęcenie ponad tygodnia na dojazd w obie strony oraz wydatek minimum 10 tys od osoby powinno się rozważyć.
    2. Liechtenstein to luksusowy dom starców. Darujcie sobie drodzy podróżnicy.
    3. Mołdawia i Bhutan - brud , smród i ubóstwo. Jak można znajdować przyjemność w oglądaniu nędzarzy?
    4. Brunei - super pomysł...dla milionera-purysty. Ortodoksyjny islam plus ceny jak w Szwajcarii do czego leci się 2 dni.

  • arrrgh

    Oceniono 6 razy 6

    Do ciekawostek o Tuvalu warto dodać, że istotną część budżetu tego państwa stanowi przychód ze sprzedaży praw do rejestracji globalnej domeny .tv

  • zbych21

    Oceniono 6 razy 4

    Zapomnieliście napisać: Saint Kitts i Nevis, słynne pod nazwą San Escobar.

  • parkomat

    Oceniono 8 razy 4

    "W tych miejscach właściwie nie ma turystów, a są wspaniałe"
    "Jeśli wybierzecie się tam w sezonie, koniecznie wcześniej zarezerwujcie wizytę, bo winnice są wówczas mocno oblegane"

    Dziękuję za poradę, Wujku Dobra Rado!

  • ponury_swiniarz

    Oceniono 2 razy 2

    Skandal! Daliscie Bhutan a pominelkscie sasiada, piekne i silne panstwo - Prophan.

    I wyszlo na jaw, lewaki, czyja jestescie agentura, bo wszyscy wiemy kto poparl Bhutan w wojnie Prophan-Bhutan.

  • takisobiejac

    0

    Tak, tak, superanckie miejsca. Szkoda tylko, że nie na kieszeń Kowalskiego.
    Natomiast jak już coś polecać, to z głową. Np. Ada Bojana, plaża naturystyczna 11 km. od Ulcinja w Czarnogórze.
    Byłem, więc wiem co mówię. Może nie ma tam luksusów jak na nagich kempingach w Chorwacji czy wypasionych plażach N we Francji, ale ja ładniejszej nagiej plaży nie widziałem, a jestem naturystą od 2000 r.
    Polecam. Niedrogo, a odludnie i cudnie :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX