Komentarze (11)
Zaloguj się
  • Kasia Kowalska

    Oceniono 1 raz -1

    Jak ktoś szuka guza lub śmierci,to niech idzie w góry,tylko nie wołajcie po pomoc,bo sami tego chcieliście..

  • Jan Staszic

    Oceniono 1 raz -1

    Jesli ktos po nizinach nie jest w stanie w ciagu dnia pokonac 35km to niech lepiej nie wybiera sie w gory.
    Gory(wedrowka gorska) to teren turystyczny dla zaawansowanych ktory obfituje w rozne trudnosci.
    Jesli juz koniecznie chcesz sprobowac gor to warto to zrobic w maju/czerwcu gdy pogoda wybacza bledy braku doswiadczenia.
    Kompletnie idiotycznym pomyslem wszelkich amatorow jest wycieczka gorska w momencie zimowego urlopu spedzanego na stoku narciarskim lub podczas konferencji biznesowej :)
    Przyjezdzaja panie z farsiafy i organizuja na biezaco wyjscie w gory...
    Wyjscie w jakiekolwiek gory nie jest rownoznaczne z powrotem z gor i warto o tym pamietac.

  • miikz

    0

    chciałbym kiedyś popatrzeć na jełopa który to pisał......

  • Kasia Kowalska

    0

    jak ktoś szuka guza lub śmierci,to niech idzie w góry,tylko nie wołajcie po pomoc,bo sami tego chcieliście.

  • the_rest

    Oceniono 4 razy 0

    Zimą to i w Karkonoszach można polec, kiedyś w trakcie pizgawy i głębokiego śniegu droga od Okraju na Śnieżkę zajęła mi 5 godzin. Nie bagatelizowałbym nawet takich gór jak Sudety, można trafić na śnieg po jaja i nawet przejście 1,5 km staje się koszmarem. Ja bym polecił (na góry typu Sudety): 2 czołówki + zapas baterii, raczki, apteczka, dobre nieprzemakające rękawice, ciuchy pozwalające zakryć całe ciało (od momentu kiedy odmroziłem sobie niezakrytą górę policzków to noszę w plecaku też gogle narciarskie). Gdy śniegu napada dużo biorę także rakiety, bo brnięcie w głębokim śniegu może wykończyć na śmiesznym latem szlaku. Zapasowy telefon - starego typu - z tych co trzymają baterię przez tydzień może się okazać kluczowy. No i tak z 2 razy dobry, turystyczny GPS też ocalił mi tyłek. Wydaje się to śmiesznym przesadyzmem, no ale cóż takie są moje wnioski po 30 latach kręcenia się po górkach, a i znam przypadek, kiedy doświadczeni alpiniści poszli na wieczorny spacerek wokół Szklarskiej Poręby i skończyło się na wzywaniu GOPRu bo zagineli w akcji, bagatelizując temat.

  • jestem_synem_roma

    Oceniono 9 razy 7

    To jest straszne jak ludzie idą w góry! Nie zdają sobie sprawy z zagrożenia! Ja wchodziłem w zeszłym roku na Giewont, lipiec, skwar, wszyscy w krótkich spodenkach, japonki, klapki, małe dzieci - koszmar! Ja jedyny byłem przygotowany: dwa czekany, raki, profesjonalna odzież, specjalistyczny mocno spłaszczony namiot (żeby opierał się wiatrom), butle z tlenem - najgorsze były te ich drwiące spojrzenia ignorantów. A przecież to GÓRY i wszystko może się zmienić w sekundę! Wejście podzieliłem na 4 dni, co paręset metrów obóz, aklimatyzacja, oczywiście poręczówki na każdym etapie i ostatniego dnia atak na szczyt. Co dzień rano znajdowałem w przedsionku mojego namiotu puszki po Coli i opakowania po chipsach! Przeklęci amatorzy! W końcu zdobyłem szczyt, zużyte butle zostawiłem w pod krzyżem w strefie śmierci, gdzie -o zgrozo! - spotkałem babcię z dwójką wnucząt! Schodziłem kolejne 4 dni, ale przeżyłem tę próbę umiejętności i charakteru. Pod koniec sierpnia planuję wejść na Kopiec Kościuszki, w stylu alpejskim - ale jak zobaczę turystów z dziećmi i watą cukrową, to dzwonię na policję.

  • ziaburek

    Oceniono 9 razy 9

    Nie wiem dlaczego w składzie podstawowej apteczki górskiej jest repelent na komary. Ale być może istnieje gdzieś jakaś zimowa odmiana, chociaż przypuszczam że wątpię.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX