Zielony Kraków. Odpocznij na łonie natury w Krakowie

W każdym odpowiednio zagospodarowanym dużym mieście znajdują się miejsca, gdzie w ogóle nie odczuwa się jego wielkości. Takich punktów na mapie Krakowa jest co najmniej kilka. I choć krakowskie kąpieliska w tym zestawieniu mogą wydać się kwestią dyskusyjną, niektórzy nad Wisłą czują się jak na nadmorskiej plaży.
Zielony Kraków. Błonia krakowskie z lotu... helikoptera / Zrób to w Krakowie Zielony Kraków. Błonia krakowskie z lotu... helikoptera / Zrób to w Krakowie Zielony Kraków. Błonia krakowskie z lotu... helikoptera / Zrób to w Krakowie

Zielony Kraków. Błonia krakowskie z lotu... helikoptera

Zielony Kraków. Błonia krakowskie z lotu... helikoptera

Najlepszy jest przełom maja i kwietnia. Tydzień, w którym żółty dywan kwitnącego mniszka lekarskiego zmienia się w białe dmuchawce. Nieskoszona jeszcze łąka wypełnia się wtedy opalającymi się dziewczynami. - Startujemy z lądowiska dla helikopterów w północno-zachodnim kącie. Zasięg - kilometr. Wysokość - max. 500 metrów. Długość lotu - do 8 minut. Prędkość - około 60 km/h. Wystarczy. Wystarczy, by ogarnąć to miasteczko z góry - mówi Łukasz Sakiewicz. Fotoreporter i podróżnik copter8.com kręci w Krakowie z kolegami ujęcia dla fabuł i dokumentów ze zdalnie sterowanego helikoptera albo ze stabilnej maszyny o ośmiu śmigłach. Jego zdjęcie z góry dobrze ilustruje, o co chodzi. To jedna z największych europejskich łąk w środku miasta.

Zielony Kraków Błonia krakowskie / Fot. Adam Golec / Agencja Gazeta Zielony Kraków Błonia krakowskie / Fot. Adam Golec / Agencja Gazeta Zielony Kraków Błonia krakowskie / Fot. Adam Golec / Agencja Gazeta

Zielony Kraków Błonia krakowskie. Msze i koncerty

Zielony Kraków Błonia krakowskie. Msze i koncerty

Krakowie błonia mają 48 hektarów. To kawał historii, którego od zabudowy ocaliły typowe dla Krakowa problemy własnościowe, historie kościelne (w XII wieku łąkę podarował norbertankom bogaty szlachcic Jaksa z Miechowa, założyciel zakonu Bożogrobców). Dawniej błonia były rozlewiskiem rzeki Rudawa (był czas, w którym zostawiano w nim nieuleczalnie chorych), potem - po osuszeniu - stały się pastwiskiem.

W1910 roku wystartował stąd pierwszy samolot w Krakowie. W tym samym roku mieszkańcy podziwiali ze specjalnego punktu widokowego kometę Halleya. Papież Jan Paweł II cztery razy odprawiał tu mszę (1979, 1983, 1997, 2002 - łąka zmieściła wtedy 2,5 miliona wiernych), jest stosowny kamień w miejscu ołtarza. Dziś to miejsce koncertów (na przykład Celine Dion) i festiwali. I sportu! W zimie przy alei 3 Maja urządzają lodowisko. Swój finał ma tu kolarski Tour de Pologne. Dookoła Błoń poprowadzona jest ścieżka rowerowa. To też ulubione joggingowe i rolkowe miejsce krakowian. Tatusiowie na rolkach pchają tam ekspresowe wózki. Obok park Jordana z mnóstwem sportowych urządzeń i - z drugiej strony - wały Rudawy, idealne do biegania.

Las Wolski Las Wolski Zielony Kraków. Las Wolski / fot. Adam Golec / Agencja Gazeta

Zielony Kraków. Las Wolski

Zielony Kraków. Las Wolski

Las jest własnością miasta i został odkupiony od prywatnych właścicieli przez Kasę Oszczędności Miasta Krakowa w1917 roku. Raj dla grzybiarzy to może nie jest, ale 14 kilometrów kwadratowych prawdziwego lasu na wzniesieniach ledwo kilka kilometrów od centrum Krakowa otwiera sporo możliwości. Wymienimy najważniejsze: pierwsze w Polsce leśne zoo (założone w 1929 roku, autobus 134 spod hotelu Cracovia), kopce Kościuszki i Piłsudskiego, zamek w Przegorzałach i kościół Kamedułów. Ale atrakcją jest malowniczy krajobraz, wąwozy z wapiennymi skałami, przełęcze, polany, szlaki, schody, poręcze, ławki i widoki przez drzewa na Kraków.

Brzozowo-bukowo-dębowy las polecamy przejść ścieżką kopcową - z Salwatora na kopiec Kościuszki, dalej wąską asfaltową alejką w kierunku zachodnim. Z polan wzgórza św. Bronisławy (inaczej Sikornika) piękny widok na prawobrzeżną część Krakowa. Dochodzimy do Przełęczy Przegorzalskiej. Warto popatrzeć na te łąki z satysfakcją - Kraków obronił ten atrakcyjny teren przed zabudową, a budować chcieli tu i osiedla, i rezydencje, i co tam kto chce. Uf! Dalej znów pod górę. Wzniesienie nazywa się Sowiniec. Do jednego z wąwozów schodził jeszcze wczasach PRL-u wyciąg krzesełkowy, zimą czynny był stok narciarski. Przyjezdni robią sobie zdjęcia z tabliczką z nazwą pobliskiej ulicy - Poniedziałkowy Dół. Dochodzimy do zoo. Mijamy z prawej strony (albo jeszcze zwiedzamy) i za drogowskazami wśród pięknych drzew, altan, ławek dochodzimy do polany Sowiniec pod kopcem Piłsudskiego. Wracamy niesamowitym wąwozem o nazwie Wolski Dół, którym dochodzimy do rezerwa tu Panieńskie Skały (w 1241 roku miały tam się schronić przed Tatarami zakonnice z klasztoru Norbertanek). Bliskie spotka nie z wiewiórkami, sarnami, a nawet dzikami - bardzo prawdopodobne. Innych wariantów jest mnóstwo, cały las pocięty jest ścieżka mi spacerowymi i rowerowymi, oznakowanymi jak szlaki turystyczne. Jeden dzień nie wystarczy!

Zielony Kraków. Plaża nad Wisłą / Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta Zielony Kraków. Plaża nad Wisłą / Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta Zielony Kraków. Plaża nad Wisłą / Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta

Zielony Kraków. Krakowskie kąpieliska

Zielony Kraków. Krakowskie kąpieliska

Powiedzmy uczciwie: mimo że to u nas od 25 lat odbywa się jeden z największych, nie tylko w Polsce, festiwali piosenki marynistycznej - Shanties, Kraków nie jest miastem stworzonym do pływania i plażowania.

Wisła? Od niedawna prywatni przedsiębiorcy urządzają tak zwaną plażę miejską pod dawnym hotelem Forum (ulica Ludwinowska 2), naprzeciwko Wawelu i Skałki. Miejsce niezwykłe widokowo, poza tym jednak to po prostu dudniąca knajpa, koło której wysypano piasek i postawiono na rzece barkę z niewielkim basenem. Działa też sezonowo tak zwane wesołe miasteczko... Niektórzy tak je lubią, my niekoniecznie. Szkoda.

Zakrzówek? Zalane wodą wielkie wyrobiska kamienia wapiennego. Lazurowa toń, białe skały. Wymarzone miejsce do opalania, pływania i nurkowania. Można poczuć się jak na greckich wyspach... Ale tylko na własne ryzyko! Oficjalnie - nie wolno. Teren zamknięty, niebezpieczny, przyciąga ryzykantów i samobójców. Pod wodą krzaki, drzewa, butelki, duże i małe fiaty. Liczba topielców przypadających na jeden słoneczny dzień daje do myślenia.

Bagry? Dawna zatopiona żwirownia między ulicami Lipską a torami kolejowymi Kraków Główny - Kraków Prokocim. Jest wypożyczalnia sprzętów wodnych, można spotkać wędkarzy, ciasna plaża. Jeśli ktoś musi popływać, może.

Kryspinów? To już po za Krakowem - dwa jeziorka w miejscu dawnych piaskowni. Go West! Autobusy odjeżdżają z Salwatora. Ale przemyślcie, czy chcecie tam jechać. Argumenty za? To najpopularniejsze krakowskie kąpielisko, sporo imprez. I plaża naturystów - jedyna w Małopolsce. Przeciw? Tłum, ciasno, drogo i brzydko, wokół szalejący motocrossowcy.

Zielony Kraków. Kopiec Wandy / Fot. Krzysztof Karolczyk / AG Zielony Kraków. Kopiec Wandy / Fot. Krzysztof Karolczyk / AG Zielony Kraków. Kopiec Wandy / Fot. Krzysztof Karolczyk / AG

Zielony Kraków. Kopiec Wandy

Zielony Kraków. Kopiec Wandy

Legendarna mogiła córki króla Kraka. Największe (14 metrów wysokości) tego rodzaju usypisko prehistoryczne w Polsce, powstałe prawdopodobnie około VII-VIII wieku. Nikt nie słyszał wtedy o Krakowie, a tym bardziej o Nowej Hucie, choć - jak świadczą wykopaliska - w okolicy od prawieków wytapiano rudę żelaza. Na szczycie znajdziemy kamienny pomniczek z orłem, zaprojektowany przez Jana Matejkę. Miejsce jest dość ustronne, więc nie zdziwcie się, jeśli akurat coś będzie na nim ubite lub zasmarowane farbą... Pewnego romantyzmu dodaje miejscu ciekawostka astronomiczna: stojąc na kopcu 4 listopada lub 6 lutego, zobaczymy zachodzące słońce dokładnie nad kopcem Krakusa, z którego z kolei 2 maja lub 10 sierpnia zaobserwujemy wschodzące słońce nad kopcem Wandy.

Mniej więcej tak to działa... Daty te - też mniej więcej - pokrywają się z celtyckimi świętami. Do kopca można dojechać między innymi tramwajem numer 15. Trasa biegnie wzdłuż nowohuckiego kombinatu, więc to prawdziwa uczta dla amatorów industrialnych krajobrazów w dawnym stylu. Mijamy jakieś ciemne hale, rdzewiejące konstrukcje nie wiadomego przeznaczenia, hałdy odpadów. Kiedyś to była Huta im. Lenina, te raz to wszystko należy do hinduskich miliarderów z londyńskiej dzielnicy Chelsea.

Zielony Kraków. Kopiec Kraka / Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta Zielony Kraków. Kopiec Kraka / Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta Zielony Kraków. Kopiec Kraka / Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta

Zielony Kraków. Wzgórze Lasoty i kopiec Krakusa

Wzgórze Lasoty i kopiec Krakusa

Dziesięć minut tramwajem od Wisły, dziesięć minut spacerem od tramwaju (przystanek Wielicka/Powstańców). Albo pieszo od Rynku Podgórskiego w górę ulicą Parkową, potem Stawarza i dalej ścieżką. W końcu stajemy nad wapiennym urwiskiem, na skraju łąki pod fortem Benedykta, z widokiem na Stare Podgórze, wieże kościołów Kazimierza i nowohuckie kominy. Z tej perspektywy elektrociepłownia w Łęgu nie robi tak złego wrażenia, jak oglądana z kopca Kościuszki, bo cały industrial mamy wyizolowany po wschodniej stronie miasta. Im bliżej zachodu słońca, tym światło ładniej kładzie się na szaroczarnych dachach podgórskich kamienic i fasadach podniszczonych budynków na Zabłociu. Jest pięknie, fotografujemy, ile się da, i ruszamy dalej, w kierunku kopca Krakusa. Okolice kopca, będące kiedyś wielkim cmentarzyskiem, są dziś fantastycznym miejscem na spacery czy pikniki. Najważniejsza jest jednak wy borna panorama miasta ze szczytu (19 metrów wysokości), doceniona już między innymi w końcu XVI wieku przez Egidiusa van der Rye, który pozostawił piękny rysunek.

Zielony Kraków. Kopiec Kościuszki / Fot. Adam Golec / Agencja Gazeta Zielony Kraków. Kopiec Kościuszki / Fot. Adam Golec / Agencja Gazeta Zielony Kraków. Kopiec Kościuszki / Fot. Adam Golec / Agencja Gazeta

Zielony Kraków. Kopiec Kościuszki

Zielony Kraków. Kopiec Kościuszki

Wzniesiony w 1823 roku przez obywateli Wolnego Miasta Krakowa, dawno stał się obowiązkowym punktem zwiedzania. Panorama Starego Miasta, jaka roztacza się ze szczytu (34 metry wysokości), śmiało zasługuje na miano klasycznej. Musicie ją mieć w swoich aparatach i niech was nie zniechęci konieczność zapłacenia 11 złotych za wstęp. Za tę kwotę, niestety, otrzymacie także dowód na to, jak głupota i arogancja władzy prowadzi do niszczenia rzeczy pięknych i cennych. Zobaczycie wspaniałą sylwetę Wawelu, spoza której wyrastają gigantyczne kominy elektrociepłowni w Łęgu. Dokładnie w jednej linii z kopcem! Wstrząsające. Przy okazji rozejrzyjcie się po otaczających kopiec fortyfikacjach.

Więcej na temat Krakowa znajdziesz w spacerowniku "Zrób to w Krakowie". Do kupienia w Kulturalnym Sklepie.

h

Więcej o: