Skomentuj:
Komentarze (4)
-
Powinienem już iść spać, ale muszę sprostować głupotę w wyjaśnieniu zielonego błysku.
Autor zaczyna dobrze, pisze o różnicy współczynnika załamania dla różnych barw, a potem BREDZI. Owo "najczęściej" mnie szczególnie rozbawiło. Jakby istniały różne wyjaśnienia. A podane iż światło zielone jest mniej pochłaniane to BZDURA.
Załamanie promieni, o którym zaczyna (i nie kończy) powoduje że obraz Słońca w pobliżu horyzontu widzimy WYŻEJ niż ono jest w rzeczywistości. Nawet gdy jest już CAŁE pod horyzontem, to my je nadal całe widzimy!!! Kąt refrakcji to około 1 stopień, a średnica Słońca tylko pół stopnia.
Ponieważ kąt ugięcia jest różny dla różnych barw więc to co widzimy to jakby wiele Słońc o różnych kolorach. Najniżej czerwone, ciut wyżej pomarańczowe itd. Z tym, że te obrazy PRAWIE się nakładają więc prawie wszystko co widzimy jest i tak mieszaniną wszystkich barw. Gdy jest dość duża wilgotność, najmniej tłumione jest czerwone i wtedy Słońce ma wyraźnie czerwonawy kolor.
No i to czerwone Słońce coraz bardziej się chowa pod horyzont. W pewnym momencie CAŁY czerwony obraz się już schowa (bo czerwone jest najsłąbiej podnoszone do góry), potem pomarańczowy, potem żółty. Zostaje skrawek zielony , niebieski i fiolet. Ale tych ostatnich dwóch barw jest generalnie dużo mniej w widmie Słońca (i są bardziej pochłaniane) więc to co ostatecznie widzimy to taki lekko niebieskawo zielony kolor. Po sekundzie, czy dwóch wszystko ostatecznie znika. -
A gdy światło przechodzi przez szklaną taflę, która, jak wiadomo, ma gęstość większą nawet od wody, to porusza się już tak wolno, ze można prześcignąć je na piechotę.
Hej, geniusze. Jedna z wielu stałych we Wszechświecie to szybkość światła. Nigdy się nie zmienia. -
Świetlisty ocean - chyba najbardziej niezwykłe z takich zjawisk: infra.org.pl/nauka/natura/940-wietliste-morza
-
a widmo brockenu ?
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

