Włochy. Le Marche, czyli Włochy bez turystów

Statystyczny mieszkaniec Marche kąpie się w morzu od kwietnia do października, a zimą w dwie godziny dociera na narty do Monti Sibillini.
włochy, le marche włochy, le marche Le Marche, Włochy/Fot. Shutterstock

Włochy. Le Marche

Między regionem Le Marche i Toskanią jest wiele podobieństw: centralne położenie, średniowieczne miasteczka, nadmorskie kurorty, ślady osadnictwa przedrzymskiego, uprawa słonecznika, zabytkowe kościoły. Różnica tkwi w liczbie przyjezdnych. Podczas gdy Toskania od stuleci jest jednym z największych centrów turystyki na świecie, do Marche pierwsi turyści dotarli dopiero w latach 80. XX wieku. I jak dotąd nie przybywa ich w odczuwalny sposób.

Ascoli Piceno, le marche, włochy Ascoli Piceno, le marche, włochy Ascoli Piceno/Fot. Shutterstock

Włochy. Le Marche

Le Marche, byłe marchie papieskie, zajmują pas wybrzeża nad Adriatykiem na południe od San Marino, po region Abruzzo. Leżą dokładnie na tej samej wysokości, co Toskania, po wschodniej stronie buta. I są od niej o ponad połowę mniejsze (Toskania - 23 tys. km kw., Marche - 9, 5 tys.), ale gęstość zaludnienia jest zbliżona - 155 os./km kw. i 154 os./km kw.

Tutejsze krajobrazy przypominają toskańskie - wzgórza z cyprysami, słonecznikami, makami, gajami oliwnymi. Tutaj jednak większość z nich jest uprawna, podczas gdy po zachodniej stronie półwyspu, zwłaszcza w wyższych partiach, królują lasy. Turystyka jest tylko jednym z trzech filarów gospodarki, obok rolnictwa oraz sektora drobnych i średnich przedsiębiorstw.

Główne place Ascoli Piceno (romańskie miasto wzniesione na gruzach osady plemienia Picenów z ok. VIII w. p.n.e.) czy San Severino (znane w średniowieczu jako miasto dwustu wież) świecą pustkami. Na ich ulicach można swobodnie oddychać, co we Włoszech, zwłaszcza w miesiącach letnich, należy do rzadkości, a także naprawdę poczuć ich klimat. Jako niewielkie centra miejskie (liczba ludności waha się od 10 do 50 tys.) nie są nastawione na turystów. Nie sprzedaje się tu pamiątek ani ubrań po astronomicznych cenach, co najwyżej lokalny przysmak: olive ascolane - panierowane i smażone w głębokim oleju oliwki nadziewane mięsem.

Urbino Urbino Fot. Carol Wolff

Włochy. Le Marche

Nawet perła regionu - renesansowe Urbino (w 1998 r. zabytkowe centrum wpisano na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO) - żyje w pierwszej kolejności życiem uniwersyteckim. W średniowieczu, za sprawą księcia Federica da Montefeltro, było ośrodkiem sztuki renesansowej. Korzystając z usług najlepszych architektów i artystów epoki, książę stworzył pałac, który stał się prototypem wielu innych pałaców XV-wiecznych Włoch. Cały budynek pokrywają inskrypcje z inicjałami światłego władcy, a w Galleria Nazionale delle Marche można podziwiać obrazy wybitnych malarzy związanych z Urbino: Piera della Franceski, Paola Uccella, Rafaela Santiego i jego ojca - Giovanniego. Znajduje się tam też najsłynniejszy portret księcia pędzla Hiszpana Pedra Berruguete'a, ukazujący Federica z profilu, czytającego książkę w narzuconym na zbroję gronostajowym płaszczu. Ogromne wrażenie robi biblioteka księcia, która w tamtych czasach była obszerniejsza od oksfordzkiej. W pierwszej połowie XVII w. zbiory Montefeltrów przejął papież, obecnie wchodzą w skład biblioteki watykańskiej. Najoryginalniejszym miejscem jest jednak Studiolo - gabinet księcia cały w intarsjach. Prócz stworzonych w ten sposób portretów mędrców i pisarzy są tu półki zawieszone na niby i flet, który przemieszcza się w ślad za zwiedzającym.

Plaża Sassi Neri w Sirolo, Włochy, le marche Plaża Sassi Neri w Sirolo, Włochy, le marche Plaża Sassi Neri w Sirolo /Fot. Carol Wolff

Włochy. Le Marche

Na ulicach Florencji czy Cortony można usłyszeć wszystkie języki świata, w marchijskich miastach oprócz włoskiego usłyszymy jeden z jego czterech dialektów. Nieco inaczej jest na pięknych, białych plażach Riviera del Conero - wciąż króluje tutaj włoski, ale uroki tego wybrzeża u stóp Monte Conero (572 m) powoli zaczynają odkrywać Niemcy, Holendrzy czy Rosjanie. Nadal jednak większość przyjezdnych to mieszkańcy regionu: Ancony, Ascoli Piceno, Fano. Riviera del Conero słynie też z czerwonego wina Rosso Conero.

Le Marche nigdy nie miały dobrego marketingu, i to od zarania dziejów. Do tej pory mówi się, że każde nieszczęście lepsze niż marchijczyk u drzwi, głównie dlatego, że historycznie ziemie te wchodziły w skład Państwa Kościelnego, a ich mieszkańcy zasłynęli jako bezwzględni papiescy kwestorzy.

- Lokalnych polityków należałoby wysłać do domu - irytuje się Marco, właściciel szkoły językowej dla obcokrajowców w Camerano. - Nigdy nie potrafili właściwie ocenić potencjału regionu. Zamiast na turystykę, postawili na rolnictwo. Dlatego mamy wiele biednych miast i nie dostajemy dotacji z UE na renowację zabytków. Kiedy przygotowywano folder reklamowy regionu, o Camerano, słynącym z podziemnych grot i festiwalu lokalnego wina, napisano jedno zdanie: "Jest najbardziej uprzemysłowionym miasteczkiem prowincji". Tak, jakby turyści przyjeżdżali w poszukiwaniu przemysłu! Czy o Florencji ktoś by napisał, że ma świetną oczyszczalnię ścieków? - pyta retorycznie.

Niewiele osób znajduje zatrudnienie w turystyce. Katedrę w San Severino zastajemy zamkniętą. Trzeba pójść do muzeum i poprosić o otwarcie. Kustoszka, wychodząc z nami do duomo, wiesza na drzwiach muzeum karteczkę: "Jestem w katedrze".

- Redukcja etatów - tłumaczy. - U nas na dziedzictwo narodowe nie ma pieniędzy. Musimy sobie tak radzić. W Toskanii za obejrzenie jednego obrazu Piera della Franceski płaci się 6 euro, u nas wszystko jest darmowe, każdy może wejść do kościoła, odłupać sobie kawałek fresku i zabrać do domu. O ochronie przed wilgocią czy renowacji nawet nie ma mowy.

Due Sorelle na Riviera del Conero, Włochy Due Sorelle na Riviera del Conero, Włochy Due Sorelle na Riviera del Conero/Fot. Carol Wolff

Włochy. Le Marche

A tymczasem jako potencjalny region turystyczny Marche nie ustępują niczym Toskanii. Riviera del Conero zdobyła aż 16 niebieskich flag dla najczystszej wody. W Ascoli Piceno, tak jak w Sienie, organizowane jest palio, a w San Severino - Festiwal Bluesa, Wyścig Wież i palio zamków. Statystyczny mieszkaniec Marche kąpie się w morzu od kwietnia do października, a w zimie w dwie godziny dociera na narty do Monti Sibillini (jeden z łańcuchów Apeninów).

Jesienią zwiedza chlubę regionu - jaskinie Frasassi które powstały 150 tys. lat temu. Niezwykłych kształtów stalaktyty i stalagmity zyskały nazwy: Wodospad Niagara, Wielki Canyon, Giganci... Jaskinie ciągną się przez ponad 13 km, z czego tylko 1,5 km można zwiedzać, reszta jest zamknięta lub udostępniana tylko speleologom.

Wiosną mieszkańcy Marche piknikują w ogrodach opactwa Abbadia di Fiastra lub w Narodowym Parku Krajobrazowym Conero.

Osoby religijne znajdą niedaleko wybrzeża Loreto - uważa się, że został tam przeniesiony (lub przefrunął) domek Maryi z Nazaretu. Matka Boska z Loreto jest patronką lotników, a jej bazylikę ozdobili znakomici artyści renesansu: Luka Signorelli, Sansovino, Lotto i Bramante.

Z Loreto blisko do Maceraty, miasta słynącego ze Sferisterio - amfiteatru pod gołym niebem, gdzie występowali m.in. Plácido Domingo i José Carreras. Latem odbywa się tam Sferisterio Opera Festival.

Na północy wielbiciele fortec powinni obejrzeć Sassocovaro i San Leo. Pierwsza z nich w trakcie II wojny światowej służyła za schronienie dla cennych dzieł sztuki, druga zaś, u szczytu góry tuż nad przepaścią, była więzieniem dla wrogów Watykanu.

Warto obejrzeć średniowieczne miasta - m.in. Tolentino, San Severino, Fermo. Na południowym zachodzie, przy granicy z Umbrią, znajdują się Monti Sibillini. Szlaki są bardzo zróżnicowane - od bardzo łatwych, po wymagające sprzętu do wspinaczki. Bazą wypadową są średniowieczne górskie osady u podnóża łańcucha Sibillini.

Artykuł pochodzi z "Gazeta Turystyka", sobotniego dodatku do Gazety Wyborczej

Więcej o: