Tatry zimą są cool, czyli góry dla każdego

Przyszła zima, a resztki niewykorzystanego w lecie urlopu uśmiechają się do Ciebie z kalendarza? Jeśli masz przesyt plaż, tłumów turystów, sklepów z pamiątkami i prażącego słońca, za to przydałoby się trochę poruszać, to jest takie miejsce, gdzie o tej porze roku panuje cisza i spokój. Ludzi jest mało, a jeśli są, to nie są to ''niedzielni turyści''. Czasem nawet zdarza się piękna pogoda... Brzmi dobrze? No to plecak na grzbiet i marsz w Tatry!
Tatry zimą. Droga do Kasprowego / fot. Michał Gostkiewicz Tatry zimą. Droga do Kasprowego / fot. Michał Gostkiewicz Tatry zimą. Droga do Kasprowego / fot. Michał Gostkiewicz

Tatry zimą. W górach bądźmy bezpieczni

Tatry zimą. W górach bądźmy bezpieczni

Tak, w górach o tej porze roku jest śnieg, a miejscami lód. Tak, bez porządnego sprzętu i ciepłego ubrania nie wolno się w nie pchać. Tak, w niektórych miejscach jest niebezpiecznie. Tak, pogoda może być bardzo kapryśna. Czy jednak oznacza to, że przeciętny Kowalski z w miarę niezłą kondycją sobie nie poradzi? Wręcz przeciwnie. Jeśli wykażemy się rozsądkiem i dostosujemy trasy do własnych umiejętności - damy radę dojść tam, skąd widok będzie nagrodą za trudy podróży. Warto mieć dystans do siebie i nie przeceniać własnych umiejętności - nie po to jedziemy na urlop, by przysparzać pracy dzielnym ratownikom Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Jeśli w górach panują już zimowe warunki, to od konsultacji z TOPR-owcami powinna się zaczynać każda wyprawa w góry: czy na szlaku jest lód? Czy szlak jest przetarty, czy zapadniemy się po kolana? Da się przejść? No to idziemy.

Tary zimą. Kasprowy Wierch / fot. Michał Gostkiewicz Tary zimą. Kasprowy Wierch / fot. Michał Gostkiewicz Tary zimą. Kasprowy Wierch / fot. Michał Gostkiewicz

Tatry zimą. Ekwipunek: buty, stuptuty, spodnie, kurtka, polar, kije...

Tatry zimą. Ekwipunek: buty, stuptuty, spodnie, kurtka, polar, kije...

Wyjazd w Tatry zimą wymaga dobrego przygotowania. Czas więc na wybór ekwipunku. Najważniejsze są buty. Nie warto oszczędzać - porządne górskie buty uznanej firmy wytrzymają lata, a cena zwróci się dość szybko. Jakie buty zabrać w śnieg? Wysokie, za kostkę, z dobrym bieżnikiem, a przede wszystkim - ciepłe. Zmarznięte stopy szybciej się męczą. Niezależnie od materiału, z którego buty są zrobione, dobrze jest powlec je impregnatem, by nie przemiękły w śniegu. Na buty i nogawki spodni nakładamy stuptuty - wodoodporne ochraniacze na nogi pokrywające je od kolan aż po kostki wraz z górnymi częściami butów.

Pamiętajmy, że pogoda w górach jest - delikatnie mówiąc - zmienna. Na śnieżne eskapady warto zabrać spodnie ocieplane i nieprzemakalne. Na łagodniejsze zimowe temperatury wystarczy solidny polar i nieprzemakalna kurtka, na solidny mróz - ocieplana. Uwaga - kupując kurtkę, podobnie jak resztę sprzętu, nie kierujmy się wyłącznie ceną! Tanie ubrania mogą zawieść w najmniej spodziewanym momencie. Nie zapomnijmy też o czapce i ciepłych rękawiczkach. A także o kijkach trekkingowych, których długość należy wyregulować tak, by w postawie stojącej, trzymając kijek, mieć rękę zgiętą w łokciu pod kątem 90 stopni.

Są zwolennicy i przeciwnicy kijków. Ja zaliczam się do zwolenników - nic tak nie pomaga utrzymać równowagi, zwłaszcza jeśli niesiemy cięższy plecak.

Tary zimą. Dolina Pięciu Stawów Polskich / fot. Michał Gostkiewicz Tary zimą. Dolina Pięciu Stawów Polskich / fot. Michał Gostkiewicz Tary zimą. Dolina Pięciu Stawów Polskich / fot. Michał Gostkiewicz

Tatry zimą. W góry: plecak i cała reszta, czyli dom na grzbiecie

Tatry zimą. W góry: plecak i cała reszta, czyli dom na grzbiecie

Jeżeli jedziemy w góry na około tydzień, przyda się wygodny plecak z pasem biodrowym i elastycznym piersiowym, z lekkim stelażem, o objętości około 70-80 l. Co się przyda w górach, jeśli chcemy chodzić po nich 7 dni i nocować w schroniskach? Oprócz oczywiście ubrań warto zabrać np. scyzoryk, kilka metrów cienkiej, wytrzymałej linki, lampkę-czołówkę, impregnat, metalowy kubek, igłę i mocną nić. No i jedzenie (opcja tańsza), chyba że będziemy żywić się w schroniskach (opcja droższa, ale smaczna). Autor preferuje połączenie obu metod. Trzeba też wziąć dobry termos. Po 7-8 godzinach od zalania herbaty wrzątkiem ma być ona bardzo ciepła! Kilka łyków na szlaku czyni cuda - nagle okazuje się, że na tę ostatnią przełęcz da się wejść, a już za nią jest ciepłe schronisko.

Gotowi na wyprawę w Tatry? Zanim ruszymy, zapiszmy numery do TOPRu i do tatrzańskich schronisk. Warto też zarezerwować nocleg w schronisku, do którego mamy zamiar danego dnia dojść - inaczej może nas czekać niewygodny nocleg np. na podłodze w sali jadalnej schroniska. Miejsce zaklepane? To ruszamy. Oczywiście w wygodnie dostępnej kieszeni mamy mapę górskich szlaków, bez której nawet nie próbujmy wchodzić w Tatry. Przed startem planujemy trasę, by - zwłaszcza w zimie - nie wędrować po ciemku. Księżycowe noce wydobywają z gór dzikie piękno, ale lepiej mieć wówczas najwyżej kilka minut drogi do schroniska.

Tary zimą. Hala Kondratowa / fot. Michał Gostkiewicz Tary zimą. Hala Kondratowa / fot. Michał Gostkiewicz Tary zimą. Hala Kondratowa / fot. Michał Gostkiewicz

Tatry zimą. Na tatrzańskim szlaku. Dobre maniery przede wszystkim

Tatry zimą. Na tatrzańskim szlaku. Dobre maniery przede wszystkim

Pierwszy raz na szlaku? To dlaczego wszyscy Cię znają i mówią "cześć" albo "dzień dobry"? Zagadka jest prosta - to stary, dobry tatrzański zwyczaj. Oczywiście na zatłoczonym szlaku przestaje mieć sens, ale jeśli widzimy człowieka raz na pół godziny, miło się odezwać. A jeśli idzie z przeciwka, warto spytać, jak wygląda dalsza część górskiego szlaku.

W Tatry Wysokie najwygodniej ruszać z Zakopanego (a i do Tatr Zachodnich trzeba dotrzeć busem spod zakopiańskiego dworca PKS). Najlepiej dojechać pociągiem do Krakowa, gdzie przesiadamy się w autokar lub bus jednej z firm oferujących przewozy do Zakopanego, skąd późnym popołudniem ruszamy (ok. 1,5 do 2 h) do Hali Kondratowej. Położone u stóp Giewontu nieduże schronisko jest idealną bazą wypadową w wysokie góry. Jest wilgotno, lekki mróz. O zmierzchu docieram na miejsce. Wieczór w towarzystwie dziewięciorga sympatycznych łazików kończy się rozmową o... futbolu, bo gadają ze sobą Bydgoszcz, Kraków, Poznań i Warszawa. Ale w górach nie ma mowy o kibolach, są kibice.

Tary zimą. W drodze do Kasprowego / fot. Michał Gostkiewicz Tary zimą. W drodze do Kasprowego / fot. Michał Gostkiewicz Tary zimą. W drodze do Kasprowego / fot. Michał Gostkiewicz

Tatry zimą. Granią przez szczyty do Kasprowego

Tatry zimą. Granią przez szczyty do Kasprowego

Po krótkiej zaprawie pierwszego dnia pora na pierwszą poważną trasę w Tatrach. Z Hali Kondratowej w górę na Przełęcz Pod Kondracką Kopą i w lewo, przyjemnym szlakiem wiodącym granią przez kolejne szczyty aż do Kasprowego Wierchu. Z Kasprowego szlak schodzi w dół do schroniska Murowaniec na Hali Gąsienicowej. Rano ruszam w górę. Szlak wspina się ostrym podejściem na przełęcz. Brnę po kostki w twardym, nie do końca udeptanym śniegu, plecak ciąży, odwykłe od tego typu rozrywek mięśnie mieszczucha protestują. Szlak wspina się na położone na wysokości 1863 m n.p.m. szerokie siodło między Kopą Kondracką a Suchym Wierchem Kondrackim. Pochmurne do tej pory niebo przeciera się i z przełęczy roztacza się nagle wspaniały widok na polskie i słowackie Tatry. Ośnieżone góry lśnią w ostrym słońcu, wiatru prawie nie ma - idealna pogoda na wędrówkę. Ruszam więc przez Suchy Wierch Kondracki (1890 m n.p.m.) i dalej przez Suche Czuby (1811, 1840 i 1850 m n.p.m.), Goryczkową Czubę (1913 m n.p.m.) i Pośredni Wierch Goryczkowy (1874 m n.p.m.) na Kasprowy Wierch (1987 m). Na trasie śnieg, skały i na szczęście niewiele lodu. Z ciężkim plecakiem trasa zajmuje około dwóch godzin, tym bardziej, że często się zatrzymuję - widoki są zbyt piękne, by nie utrwalić ich na zdjęciach. Zmęczony docieram do Kasprowego. Plecak robi się lżejszy o część jedzenia, a ja schodzę w dół do Murowańca, po drodze gubiąc raz drogę w gęstej jak mleko mgle, która opadła nagle na szczyty.

Tary zimą. Czarny Staw Gąsienicowy / fot. Michał Gostkiewicz Tary zimą. Czarny Staw Gąsienicowy / fot. Michał Gostkiewicz Tary zimą. Czarny Staw Gąsienicowy / fot. Michał Gostkiewicz

Tatry zimą. Czarny Staw Gąsienicowy - Karb - Dolina Gąsienicowa - Skupniów Upłaz - Kuźnice

Tatry zimą. Czarny Staw Gąsienicowy - Karb - Dolina Gąsienicowa - Skupniów Upłaz - Kuźnice

Po forsownym drugim dniu, trzeciego dnia czas na lżejszą trasę. Z Murowańca można wybrać się z lekkim plecakiem do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Otoczone poszarpanymi skałami górskie jezioro zachwyca w zimie ciszą panującą nad brzegami. Znad Czarnego Stawu Gąsienicowego w 35 minut można dojść ostrym podejściem przez przełęcz Karb do Doliny Gąsienicowej, skąd - mijając urokliwe Stawy Gąsienicowe - szlak powraca do Murowańca. Ciężki plecak na grzbiet i schodzimy przez Przełęcz Między Kopami, Skupniów Upłaz i Boczań do Kuźnic. A stamtąd busem na Polanę Białczańską, skąd po godzinie szybkiego marszu trafiam do ponad stuletniego schroniska Stara Roztoka. Ciepło! Jedzenie! Prysznic! A także cisza i spokój. Stąd kolejnego - czwartego już - dnia ruszam przez Dolinę Roztoki do Doliny Pięciu Stawów Polskich.

Tary zimą. Wielki Staw / fot. Michał Gostkiewicz Tary zimą. Wielki Staw / fot. Michał Gostkiewicz Tary zimą. Wielki Staw / fot. Michał Gostkiewicz

Tatry zimą. Dolina Roztoki - Dolina Pięciu Stawów - Zawrat/Krzyżne - Murowaniec

Tatry zimą. Dolina Roztoki - Dolina Pięciu Stawów - Zawrat/Krzyżne - Murowaniec

Szlak w dolinie jest potwornie oblodzony, ale trudy podróży wynagradza wspaniały widok najpierw na największy tatrzański wodospad - Wielką Siklawę - a potem na lśniące w słońcu jeziora i odbijające się w nich ośnieżone szczyty. Znad Wielkiego Stawu mamy kilka opcji podróży: możemy wspiąć się przełęcze Zawrat (2158 m n.p.m.) lub Krzyżne i zejść do Murowańca. W zimie na tych trasach warto mieć raki i uprząż oraz spore doświadczenie. Doświadczeni górscy wędrowcy z odpowiednim sprzętem mogą też przejść przez Szpiglasową Przełęcz (2110 m n.p.m.) do Morskiego Oka. Zwykłemu Kowalskiemu polecam wrócić Doliną Roztoki. Po południu wspaniale widać z niej oświetlony zachodzącym słońcem masyw Wołoszyna, gdzie mają swoje stałe gawry niedźwiedzie. W Roztoce - jednej z najdzikszych dolin w Tatrach -można też napotkać rysia. Lepiej jednak zostawić zwierzęta w spokoju i im po prostu nie przeszkadzać, tylko spokojnie wrócić do Starej Roztoki na grzane wino.

Tary zimą. Jaskinia Mroźna / fot. Michał Gostkiewicz Tary zimą. Jaskinia Mroźna / fot. Michał Gostkiewicz Tary zimą. Jaskinia Mroźna / fot. Michał Gostkiewicz

Tatry zimą. Tatry Zachodnie. Jaskinie i doliny

Tatry zimą. Tatry Zachodnie. Jaskinie i doliny

Piątego dnia wyjazdu przenosimy się w Tatry Zachodnie. Na szczęście system busów łączący Zakopane z okolicznymi miejscowościami działa bezbłędnie. Wczesnym rankiem z Polany Białczańskiej jedziemy z powrotem do Kuźnic. Czeka nas długa, około sześciogodzinna wyprawa. Przez Halę Kondratową i Przełęcz Kondracką (1725 m n.p.m.) idziemy do Doliny Małej Łąki, z której mniej więcej w połowie odbijamy czarnym szlakiem na Przysłop Miętusi (1189 m n.p.m.), a następnie schodzimy do Doliny Kościeliskiej, powszechnie uważanej za najpiękniejszą w Tatrach. Nocleg w schronisku na Hali Ornak w zimie, kiedy jest się jedynym gościem - to jest to! Jeśli akurat chcemy pozbyć się ludzkiego towarzystwa - trudno o lepszy sposób. Za towarzyszy mamy ośnieżone wierzchołki gór i przykryte czapą śniegu piękne schronisko. Urlop marzeń? Tak, ale nie dla osób ciepłolubnych. Zwłaszcza, że następnego dnia mamy w planie jaskinie.

Mroźna, Zimna, Mylna - to tylko kilka z ogromnej ilości jaskiń, którymi przewiercone są skały Tatr Zachodnich. Żeby wejść do Zimnej, trzeba mieć po pierwsze doświadczenie, po drugie sprzęt, po trzecie - zezwolenie. A te wykupowane są przez grotołazów na pniu, limity szybko się wyczerpują. Jeśli jednak mamy ze sobą plecak, to Jaskinia Mroźna jest w sam raz dla nas, bo się w niej z tym plecakiem zmieścimy. Za cenę kilku zł. sympatyczny pan przewodnik opowie o jaskini i otworzy zamykające ją drzwi. A zainstalowane w pełnym skalnych załomów i głębokich komór korytarzu lampy ukażą nam podziemny świat, z którego nie chce się wyjść. Tak jak nie chce się wracać z gór.

CZYTAJ WIĘCEJ O:

Tatry Tatry - ZDJĘCIA

Więcej o:
Komentarze (3)
Tatry zimą są cool, czyli góry dla każdego
Zaloguj się
  • Gość: kkk

    Oceniono 2 razy 2

    zdjęcia nie są z zimy...stawy jeszcze w maju są skute lodem a co dopiero w zimie...

  • maciusiowka

    Oceniono 1 raz 1

    Pięknie jest zimą w polskich górach, ale jak czasem spotykam ludzi kompletnie nieprzygotowanych do tamtejszych warunków to aż przykro.... Ja lubię góry na weekend i na dłużej.

  • Gość: Luki

    0

    Racja, Tatry zimą są piękne, zwłaszcza gdy można oglądać takie widoki: <a href="http://www.odkryjmalopolske.pl/tatry-pod-sniegiem.html">Tatry zimą </a> ale trzeba pamiętać, że warunki zimowe to nie lato i trzeba się odpowiednio przygotować nawet do łatwych tras.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX