Narty. Austriackie Alpy dla każdego

Dlaczego tak chętnie jeździmy na narty do Austrii? Nie tylko dlatego, że to najbliżej położony kraj alpejski, z imponującymi górami, gwarancją śniegu, dobrze utrzymanymi trasami i nowoczesnymi wyciągami. Nie mniej istotna jest tamtejsza atmosfera, sympatyczne pensjonaty i różne pomysły na to, co można robić oprócz jeżdżenia na nartach
Obertauern Obertauern Obertauern, fot. Shutterstock

Obertauern - na zielono czy czerwono?

Decydując się na urlop w znajdującym się w granicach Ziemi Salzburskiej regionie narciarskim Obertauern, możemy zapomnieć zarówno o korzystaniu z samochodu, jak i ze skibusu. Ponieważ wszystkie 95 km tras rozrzucone jest blisko siebie, w okolicach przełęczy Radstadter Tauernpass, wszystko, czego narciarz potrzebuje, jest w zasięgu, jeśli nie ręki, to wyciągu. Nudzić się nie będziemy - układ stoków pozwala na jazdę dookoła przy ciągłej zmianie tras, przy czym większość z nich (60 km) to stosunkowo łatwe zjazdy niebieskie. W orientacji pomagają oznaczenia - w zależności od przyjętego kierunku albo czerwone (jazda zgodnie z ruchem wskazówek zegara), albo zielone (w odwrotną stronę). Mimo że wysokości, do których dojeżdżają wyciągi, nie są duże (maksymalnie 2313 m), lokalny mikroklimat sprawia, że śniegu jest pod dostatkiem zwykle do początku maja. Nie da się ukryć, że najwięcej miłośników ma Obertauern wśród ludzi młodych (jeśli nie wiekiem, to duchem), zwłaszcza takich, którzy lubią się zabawić. Nic dziwnego - nie brak tu barów, pubów i dyskotek, a także rozrywkowych imprez i koncertów organizowanych wprost na stoku.

Więcej na stronie www.obertauern.com

Salzburger Sportwelt Salzburger Sportwelt Salzburger Sportwelt, fot. Shutterstock

Salzburger Sportwelt, czyli na spotkanie "Herminatora"

To z tego regionu pochodzi słynny Hermann Maier zwany Herminatorem, jeden z najbardziej utytułowanych narciarzy alpejskich. W głównej wiosce rejonu, Flachau, wystawiono mu aż dwa pomniki, zadbano też o sklep z różnymi pamiątkami sygnowanymi imieniem sportowca (asortyment od koszulek po likiery). Z kolei w niedalekim Radstadt, miasteczku otoczonym średniowiecznymi murami, niczym w Hollywood Hermann Maier doczekał się własnej chodnikowej gwiazdy.

Flachau i Radstadt to tylko dwa z kilku miejsc, z których startują wyciągi obsługujące w sumie 350 tras regionu. W pobliżu znajduje się też Flachauwinkl, którego dumą jest Absolut Park - jeden z najlepszych alpejskich snowparków. W głębi doliny skrywa się Zauchensee z ciekawą trasą Pucharu Świata, natomiast początkujący narciarze chętnie wybierają kameralne Filzmoos. Jeśli lubimy pokonywać duże przestrzenie, możemy zrobić sobie wycieczkę z Flachau do odległego o 20 km Alpendorf. Inny pomysł to tak zwane skisafari - jazda codziennie w innym podregionie. Możliwości nie wyczerpiemy, bowiem skipass na Salzburger Sportwelt ważny jest także na dużo obszerniejszy region Ski Amade, co oznacza w sumie 860 km tras!

Więcej na stronie www. salzburgersportwelt.com.

St. Anton am Arlberg St. Anton am Arlberg St. Anton am Arlberg, fot. Shutterstock

St. Anton am Arlberg - z nutką nostalgii

Miejsce wśród narciarzy kultowe, nie tylko ze względu na świetne trasy, ale także historię. To właśnie w tym rejonie w położonej na przełęczy osadzie Święty Krzysztof (St. Christoph) w 1901 roku założono pierwszy w Alpach klub narciarski (istnieje do tej pory jako tzw. SCA - Ski Club Arlberg). Dawne czasy przypomina miejscowe Muzeum Narciarstwa i organizowane pod koniec stycznia zawody Nostalgia Ski Race, w trakcie których zawodnicy jeżdżą w staromodnych strojach. Klimat dawnego St. Anton uwieczniono również w znanym, choć już wiekowym filmie "Szaleńczy zjazd" (oryginalny tytuł: "Downhill Racer") z Robertem Redfordem w roli głównej.

Nie obawiajmy się jednak - historia to jedno, ale infrastruktura ośrodka jest jak najbardziej nowoczesna. Wybierając się do St. Anton, warto pamiętać, że skipass rejonu Arlberg daje możliwość jeżdżenia także w ekskluzywnym sąsiednim Lech-Zurs, co w sumie daje 280 km tras. Obydwa ośrodki dzieli masyw Vallugi, na której szczyt (2811 m n.p.m.) stanowiący fantastyczny punkt widokowy możemy dostać się kolejką linową.

Co po nartach? St. Anton słynie z bogatego życia wieczorno-nocnego. Widok narciarza spacerującego głównym deptakiem z deskami na ramieniu o północy nikogo nie dziwi - widać trochę przedłużyło mu się apres-ski.

Więcej na stronach www.arlbergerbergbahnen.com, www.stantonamarlberg.com i www.arlberg.net.

Mölltaler Mölltaler Mölltaler, fot. Shutterstock

Mölltaler - kretem na lodowiec

Już sam wjazd na lodowiec tak zwanym kretem, czyli wagonikami pnącymi się po torach wykutym w skale tunelem, to nie lada atrakcja. Kolejnymi wyciągami możemy dotrzeć pod szczyt Scharecka (3122 m), gdzie warto zrobić przerwę na oglądanie widoków (wśród okolicznych gór jest m.in. najwyższy szczyt Austrii - Grossglockner), a następnie zjechać siedmiokilometrową trasą z powrotem do stacji pośredniej. Po drodze mamy szansę spotkać narciarskich mistrzów - lodowiec Mölltaler to oficjalne miejsce treningów austriackiej drużyny narodowej. Od obecnego sezonu przybyło tras zjazdowych (w sumie jest ich 70 km), zagospodarowano bowiem nowy stok, uruchamiając na nim nowy wyciąg - czteroosobową kanapę. Z innych nartostrad szczególnie warta polecenia jest "czarna dziesiątka", nie dlatego jednak, że jest najtrudniejsza, ale dlatego, że tylko nią możemy dojechać do mającego już ponad 100 lat schroniska Duisburger Hütte, gdzie serwują świetne Kasnudel - stanowiące lokalny specjał pierogi z serem.

Ponieważ lodowiec Mölltaler znajduje się już w granicach Karyntii (najbardziej na południe położona część Austrii), można liczyć na dobrą pogodę i dużo słońca. O to, że wytopi ono śnieg, nie musimy się martwić - wystarczy go nawet na zjazdy w środku lata. Jeśli trochę znudzi nam się lodowcowa sceneria i zatęsknimy za niższymi wysokościami, nie ma problemu - kilkudniowy karnet na Mölltaler daje możliwość jeżdżenia też w innych ośrodkach Karyntii i Wschodniego Tyrolu. Najbliżej mamy na znajdującą się w pobliżu miasteczka Mallnitz górę Ankogeln, gdzie do dyspozycji narciarzy jest 35 km szybkich i dość stromych tras.

Więcej na stronach www.gletscher.co.at i www.ankogel-ski.at.

Dachstein Dachstein Dachstein, fot. Shutterstock

Zachodni Dachstein - rodzinny raj

West Dachstein od Warszawy dzieli dystans zaledwie 980 km, a przy tym to region bardzo atrakcyjny narciarsko, widokowo i turystycznie (jako tak zwany Salzklammergut wpisano go na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO). Miejscowości, z których startują wyciągi - Gosau, Russach i Annaberg - kilkakrotnie zdobywały laury jako szczególnie przyjazne rodzinom, nie mówiąc o tym, że przygotowano wiele atrakcyjnych opcji rodzinnych skipassów. Wśród 142 km tras, jakie obejmuje skipass, dominują czerwone (96 km), ale jest też sporo stoków dla początkujących, a także dla bardzo dobrze jeżdżących. Dla tych ostatnich wyzwaniem jest zwłaszcza "Donnergroll" (Grzmot Piorunów) -  trasa celowo nieprzygotowana przez ratraki - i mająca 67 procent nachylenia "Wilde Hilde" (Dzika Hilda). Kto ma zacięcie wyścigowe, może sprawdzić się na trasie z bezpłatnym pomiarem czasu - patronuje jej pochodzący z tego rejonu Marcel Hirscher, trzykrotny zwycięzca Pucharu Świata. Warto również wiedzieć, że kupując skipass na West Dachstein na dłużej niż 15 dni, możemy pojeździć w sześciu pobliskich ośrodkach narciarskich, w tym na mającej 2100 m górze Krippenstein, gdzie wśród 30 km tras jest też jedna nartostrada mająca 11 km długości. Miejsce to słynie także jako punkt startowy dla skitourowców wybierających się na piesze wycieczki na lodowiec Dachstein, skąd potem czeka pełen wrażeń zjazd off piste aż na dno doliny (zalecany przewodnik).

Więcej na stronie www.dachstein.at.

Zillertal Zillertal Zillertal, fot. Shutterstock

Zillertal z lodowcem Hux, czyli przeżyj "Harakiri"

Jedna dolina, kilka ośrodków narciarskich połączonych siatką tras i wyciągów (Zilltertal Arena, Spieljoch, Hochzillertal, Penken Horberg, Rastkogel, Eggalm i inne), a do tego możliwość pojeżdżenia na Hintertuxie - jednym z najlepszych w świecie lodowców udostępnionych narciarzom! W sumie na jeden karnet mamy 662 km tras zjazdowych (z czego 86 km na lodowcu), a dość powiedzieć, że należy do nich najbardziej stroma trasa całej Austrii, budząca grozę czarna "Harakiri" (78 procent nachylenia), a także 12-kilometrowy zjazd z lodowca nazwany "Czarną Patelnią" ("Schwarze Pfanne"). Atrakcją lodowca poza zjazdami i widokami z tarasu widokowego na wysokości 3250 m jest możliwość zajrzenia do znajdującej się pod warstwą wiecznego lodu jaskini Spannagelhöhle (godzinna wycieczka z przewodnikiem - 11 euro). Alternatywą dla nart są liczne atrakcje, takie jak tory saneczkowe (w tym siedmiokilometrowy, wieczorami oświetlony), zwiedzanie wytwórni lokalnego sera, loty tandemowe na paralotni (można szybować w powietrzu z nartami na nogach), no i otwarte do późna liczne bary apres-ski z tańcami na stołach i zagrzewającymi do zabawy DJ-ami (powrót do miejsca zakwaterowania zapewniają nocne busy).

Więcej na stronach www.zillertal.at i www.hintertuxergletscher.at

Stubai Stubai Stubai, fot. Shutterstock

Stubai - dach Tyrolu

Główną atrakcję doliny Stubai stanowi lodowiec Stubaier, na którym otaczające centralną grupę skał wyciągi i trasy tworzą tak zwaną karuzelę narciarską. Jedno jest pewne - ponad 100 km tras, w tym ośmioipółkilometrowy zjazd do doliny, daje gwarancję, że się wyszalejemy, chociaż trzeba znaleźć też czas na oglądanie widoków. Możemy to zrobić choćby podczas obiadu - znajdująca się niemal na szczycie restauracja widokowa Jochdohle (wysokość 3150 m n.p.m.) uznana została za najwyższej położony lokal gastronomiczny w całej Austrii. Jak przystało na "Top of Tirol" przy dobrej pogodzie panoramy są imponujące - w "morzu gór" można doliczyć się 109 trzytysięczników! Przerywnikiem w jeździe na nartach może być wspinaczka lodowa - specjalnie wybudowana przy wyciągach 20-metrowa wieża lodowa zaprasza zarówno doświadczonych wspinaczy, jak i tych, którzy w ice climbingu dopiero debiutują (sprzęt można wypożyczyć na miejscu).

Głównym miasteczkiem Stubaital jest Neustift, skąd do dolnej stacji kolejki startującej na lodowiec trzeba dojechać 18 km. Możemy też wybrać się w drugą stronę - do niedalekiego regionu Schlick 2000, gdzie sporą część z 22 km tras wyznaczono na osłoniętych od wiatru, zalesionych stokach, zaś na najmłodszych narciarzy czeka specjalnie wydzielony teren zwany Kinderlandem.

Więcej na stronie www.stubai.at.

Więcej o: