Street food to nie fast food. Jedzenie na ulicy - co trzeba o nim wiedzieć

Czy wypada jeść na ulicy? Zadajcie to pytanie na dowolnym forum na temat savoir-vivre'u, a zawsze dostaniecie tę samą odpowiedź: nie, jeśli nie jesteś dzieckiem, które w dodatku za chwilę musi połknąć swoje lekarstwo. Ale sztuka dobrego wychowania sobie, a życie sobie. Brytyjski dziennik The Independent w jednym z artykułów okrzyknął street food najgorętszym trendem mijającego roku w Wielkiej Brytania. Nie mówiąc już o tym, że wcale niemało jest krajów na świecie, gdzie jedzenie na ulicy jest nie tylko oczywistym elementem lokalnej kultury, ale niemalże jedną z podstaw krajowej gospodarki (a na pewno przedsiębiorczości). Street food to nie fast food - oto pierwsza prawda, którą trzeba sobie przyswoić. Reszta jest o tyle ciekawa, co smakowita.
Azja, Street food, czyli jedzenie na ulicy. Fot. Shutterstock Azja, Street food, czyli jedzenie na ulicy. Fot. Shutterstock Azja, Street food, czyli jedzenie na ulicy. Fot. Shutterstock

Street food to nie fast food

Najprostsza definicja street food mówi, że to po prostu jedzenie na ulicy. A dokładniej: gotowe do spożycia jedzenie i picie (od soku po wieloskładnikowe danie), pożywne i tanie, przygotowane do wzięcia na wynos, serwowane zazwyczaj na obszarach, gdzie panuje duży ruch (takich jak ulice, plaże, dworce autobusowe, parki itp.) i sprzedawane w konkretnym miejscu na świecie. Przy ostatnim się zatrzymamy, bo to właśnie w tych kilku słowach tkwi idea street food, często mylonego z fast foodami. Na czym polega różnica? Fast food to globalizacja - te same potrawy produkowane są zazwyczaj przez światowe koncerny gastronomiczne i podawane pod niemalże identycznymi postaciami w miejscach oddalonych od siebie o dziesiątki tysięcy kilometrów. Street food to lokalna kultura i tożsamość, której próżno szukać gdzie indziej. Warunek przetrwania mieszkańców wielu biedniejszych krajów świata, a zarazem ich duma. I bardzo często duża atrakcja turystyczna.

Oczywiście genezą gotowania na ulicy nie była chęć dogodzenia podróżnikom z Zachodu, tylko proste przesłanki ekonomiczne: dla sprzedawców street food to szansa utrzymania siebie i swoich rodzin, dla kupujących - dostęp do pożywnego jedzenia w akceptowalnych dla nich cenach. Street food nie powstał jako atrakcja dla podróżników odwiedzających odległe kraje, ale jego popularność wśród tych ostatnich jest ogromna i stale rośnie. Informacje o tym, co i gdzie można zjeść na ulicy, zapełniające fora turystyczne na całym świecie, bardzo często decydują o ostatecznym celu podróży. Odpowiedź ulicznych kucharzy i przedsiębiorców na ten fenomen też jest niemal natychmiastowa: dziś podróżnicy mogą nie tylko spróbować na ulicy specjałów, o jakich wcześniej nawet im się nie śniło, ale także samodzielnie je przygotować podczas specjalnych minikursów gotowania.

Street food - jedzenie na ulicy w Indiach fot. Shutterstock Street food - jedzenie na ulicy w Indiach fot. Shutterstock Street food - jedzenie na ulicy w Indiach fot. Shutterstock

Street food - świat je na ulicy

Większości turystów jedzących na ulicach Azji, Afryki czy Ameryki Południowej wystarcza, gdy jedzenie jest smaczne, tanie i podane w przyzwoitych warunkach (o to ostatnie zazwyczaj jest najtrudniej). Są jednak tacy, którzy chcą wiedzieć więcej. W internecie można znaleźć dziesiątki stron internetowych poświęconych jedzeniu na ulicy. Na szczególną uwagę zasługuje strona poświęconej street food kampanii organizacji Consumers International (CI) (http://streetfood.org). Celem CI jest zapewnienie wszystkim dostępu do bezpiecznej i pożywnej żywności sprzedawanej na ulicy w coraz bardziej globalizującym się świecie (w którym lokalni przedsiębiorcy zamieszkujący kraje Globalnego Południa są wypierani przez większe koncerny, a często także tępieni przez lokalne władze). Uliczni kucharze pracujący legalnie i mający dostęp do zaplecza sanitarnego, konsumenci mogący w każdej chwili pożywić się tanio, bezpiecznie i smacznie, wreszcie zachowanie tradycyjnych receptur lokalnych potraw i specyfiki miejsc, w których są serwowane (co przekłada się na większą atrakcyjność turystyczną miejsca) - oto cele CI.

CI od 30 lat zajmuje się zagadnieniem street food, działając w 22 krajach świata, a ze strony internetowej organizacji można dowiedzieć się takich ciekawych faktów na temat jedzenia na ulicy, jak to, że:

- chociaż jedzenie na ulicy przyrządzają zazwyczaj kobiety, to częściej kupują je mężczyźni (w Indiach 90% konsumentów, podobnie w Bangladeszu, Filipinach i Wietnamie),

- zawód konsumentów jedzenia na ulicach ma ścisły związek z lokalizacją stoisk (np. w Bangladeszu 43% klientów to kierowcy riksz)

- w Senegalu prawie 1/3 klientów ulicznych kucharzy to dzieci i młodzież

- prawie połowa konsumentów biorących udział w badaniu CI w krajach Azji kupowała jedzenie na ulicy codziennie.

W Indiach jedz tam, gdzie stołuje się dużo miejscowych fot. Shutterstock W Indiach jedz tam, gdzie stołuje się dużo miejscowych fot. Shutterstock W Indiach jedz tam, gdzie stołuje się dużo miejscowych fot. Shutterstock

Street food. Jedz na ulicy bezpiecznie

Street food to nie tylko szczególna forma zbiorowego żywienia, ale swoisty most ponad podziałami: łączy podróżników z bogatego Zachodu z biednymi mieszkańcami Azji, Afryki i Ameryki Południowej. Dla jednych i drugich cel jedzenia na ulicy jest nieco inny, ale jedzenie... to samo. No właśnie, to, co lokalsi wcinają ze smakiem na ulicach Hanoi, Yangonu czy Mexico City, dla przybysza z Paryża, Florencji i Warszawy może się niekiedy wydać ekstremalnym doświadczeniem. I nie chodzi tu wcale o egzotyczne składniki ulicznych dań, raczej o warunki, w jakich te dania są serwowane. Jedna miska z wodą, w której opłukiwane są naczynia z całego dnia, jeden gar, wokół którego krążą ludzie i zwierzęta, ta sama dłoń biorąca pieniądze od setek osób, odganiająca muchy i krojąca mięso, które leżało na słońcu przez wiele godzin - niejedna mama (nie mówiąc o sanepidzie) mdleje i łapie się za głowę słysząc, co, jak i gdzie jadło na wakacjach jej dziecko. Prawdą jest, że jedzenie na ulicy jest pyszne, tanie i pożywne, ale może być też niebezpieczne.

Czy w takim razie stoiska ulicznych sprzedawców jedzenia najlepiej omijać szerokim łukiem? Zdecydowanie nie. Wystarczy tylko wiedzieć, na co uważać i o czym pamiętać, by kulinarna przygoda z jedzeniem na ulicy nie miała przykrych konsekwencji.

O tym pamiętaj, zanim kupisz jedzenie na ulicy:

1. Jedz tam, gdzie stołuje się najwięcej osób, najlepiej miejscowych. Jeśli obok niskiego plastikowego stoliczka wystawionego na chodniku tłoczy się więcej klientów niż w środku małej knajpki z ceratami na stole i smętnie patrzącymi kelnerami - zjedz przy plastikowym stoliczku. Jeśli nie umiesz się zdecydować, spytaj o rekomendację kierowcę, rikszarza, recepcjonistę w hotelu.

2. Jeśli jedzenie już na pierwszy rzut oka dziwnie pachnie i wygląda - nie jedz go.

3. Uważaj na to, co trafia do garnka (kucharze na ulicy nie tylko sprzedają, ale też gotują, często można zobaczyć, jak powstaje dana potrawa), szkodliwa może być np. kolendra dodawana w zbyt dużych ilości. Najlepiej jeść tylko to, co zostało przyrządzone na Twoich oczach.

4. Lepiej unikać kupowania mięsa i ryb, zwłaszcza jeśli już na pierwszy rzut oka nie wyglądają lub nie pachną świeżo.

5. Wszystkie owoce i warzywa trzeba myć przed zjedzeniem wodą butelkowaną.

6. Nie należy zamawiać napojów z dodatkiem kostek lodu.

7. Jeśli cokolwiek w zachowaniu ulicznego sprzedawcy lub wyglądzie stoiska albo jedzenia wzbudza Twój niepokój, lepiej zrezygnuj z jedzenia, zamiast później się stresować.

8. Przed wyjazdem do egzotycznego kraju najlepiej zaszczep się na WZW A i B, dur brzuszny i tężec (inne szczepienia wykonaj zgodnie z zaleceniami dla danego kraju).

Skoro wiesz już, dlaczego warto jeść na ulicy i jakich zasad przestrzegać, by uliczne jedzenie Ci nie zaszkodziło, to teraz najprzyjemniejsza część tego tekstu - przegląd tego, co zjeść i gdzie w Azji - prawdziwej stolicy street food. Dziś jemy w Tajlandii, Indiach i Japonii.

ZOBACZ TEŻ:

Najbardziej ekstremalne jedzenie na świecie

Jedzenie w samolocie - kto karmi najlepiej?

Street food. Jedzenie na ulicy w Tajlandii fot. Shutterstock Street food. Jedzenie na ulicy w Tajlandii fot. Shutterstock Street food. Jedzenie na ulicy w Tajlandii fot. Shutterstock

Street food. Jedzenie na ulicy w krajach Azji - Tajlandia

Jedzenie w Tajlandii

Tajlandia to niemalże stolica gotowania na ulicy - zwykłe z reguły kucharskie czynności urastają tu do rangi magicznego spektaklu: buchają ogniste płomienie, skwierczą warzywa w wokach, sprawne ręce sprzedawcy w ciągu kilkudziesięciu sekund potrafią wyczarować całą kopę jedzenia. Cena za porcję: od jednego do kilku dolarów.

Uwaga: w większości krajów Azji powszechnie i bez żadnej krępacji do potraw dodawany jest tajemniczy biały proszek. To glutaminian sodu (nazywany w Azji pieszczotliwie ?MSG?) - to jemu potrawy zawdzięczają swój wyrazisty smak (zwany umami). Glutaminian sodu można też kupić na większości azjatyckich stoisk z przyprawami. Jeśli kucharz przygotowuje potrawę na Waszych oczach, możecie poprosić go o niedodawanie MSG do dania (posłucha, ale na pewno okaże zdziwienie).

Co zjeść na ulicy w Tajlandii?

Pad Thai - sztandarowa uliczna potrawa w Tajlandii. Kucharz zagarnia do woka jeden lub kilka rodzajów makaronu, miesza je z sałatami i przyprawami. Dodatki: kurczak, krewetki, wbite i przesmażone jajko, sos sojowy lub rybny, do tego orzeszki ziemne, sosy i posypki. Czasem serwowany z limonkami i kwiatami bananowca. Prawdziwe zagłębie stoisk z pad thaiami (przygotowywanymi jednak w znacznym stopniu ?pod turystów?) znajdziecie na ulicy Khao San w Bangkoku.

Jedzenie na ulicy w Tajl;andii - tak powstaje pad thai. fot. Shutterstock

Tak powstaje pad thai fot. Shutterstock

Większość dań sprzedawanych na tajskich ulicach ma w swoim składzie jakiś rodzaj makaronu - serwowane na ciepło lub zimno, z dodatkami lub bez. W Tajlandii trzeba koniecznie skosztować też sałatki z zielonej papai - można w niej odkryć wszystkie znane smaki (słony, słodki, kwaśny i gorzki). Ugnieciona tłuczkiem papaja mieszana jest z krewetkami, orzeszkami ziemnymi, cukrem palmowym i sokiem z limonek (są też inne wersje) i serwowana w plastikowej torebce.

Tajowie jedzą pięć razy dziennie i lubią słodycze. Warto spróbować miękkich bułeczek z różnymi nadzieniami (np. z zielonej herbaty).

ZOBACZ TEŻ:

Taka jest Tajlandia!

Kuchnia świata dla początkujących: Tajlandia

Tajlandia - kraina tysiąca smaków

Street food - jedzenie na ulicy w Indiach fot. Shutterstock Street food - jedzenie na ulicy w Indiach fot. Shutterstock Street food - jedzenie na ulicy w Indiach fot. Shutterstock

Street food. Jedzenie na ulicy w krajach Azji - Indie

Jedzenie w Indiach

Indie to kolejne miejsce w Azji, gdzie właściwie trudno przetrwać, nie jedząc na ulicy. O Indiach mówi się, że tutaj każdy zagorzały mięsożerca błyskawicznie staje się wegetarianinem. Faktycznie - gdy popatrzy się, w jakich warunkach przechowywane jest w Indiach mięso (i jakie to mięso, należy pamiętać też o tym, że Hindusi ze względów religijnych praktycznie zrezygnowali z jedzenia wołowiny), szybko odchodzi na nie ochota. Hinduska kuchnia (nawet w wersji bezmięsnej) jest jednak świetna i bardzo ostra. Jej kwintesencją jest chaat - ogólna nazwa ostrego mixu przeróżnych składników. Pikantny, wyjątkowy smak indyjskich dań uzyskiwany jest poprzez dodanie czarnej soli (Kala Namak), nasion granatu, tamaryndowca i różnych sosów i chutneyów. Chaat może zawierać owoce (banany, jabłka, melony itp.). W Indiach popularne są też małe naleśniki z mąki kukurydzianej (paapri).

Smażone placki serwowane w jednej z ulicznych restauracji w Indiach. Fot. Shutterstock

Smażone placki serwowane w jednej z ulicznych restauracji w Indiach. Fot. Shutterstock

Tradycyjne indyjskie danie często zawiera wiele małych porcji jedzenia (placki chapati, ziemniaki w sosie własnym lub sosach z warzyw, zupy, sosy i marynaty, różne rodzaje curry). Placki macza się w sosach i nabiera nimi jedzenie (należy używać tylko palców lewej ręki, co na początku może wydać się trudne).

Popularnym napojem jest lassi (napój na bazie jogurtu na słono lub słodko) - raczej nie dla bardzo wrażliwych żołądków. Koniecznie trzeba spróbować indyjskiej herbaty (czaj), serwowanej w całych Indiach, a w niektórych regionach podawanej ze smażonymi ciastkami. Przypominając cappuccino (!) ndyjska herbata z tłustym krowim mlekiem jest serwowana prawie do każdego posiłku.

W Indiach lepiej unikać jedzenia owoców (zwłaszcza tych, które rosną w ziemi).

ZOBACZ TAKŻE:

Takie są Indie!

Podróże kulinarne: kuchnia indyjska

Jiaozi - chińskie pierożki sprzedawane na ulicy. Jedzenie w Chinach. fot. Shutteretock Jiaozi - chińskie pierożki sprzedawane na ulicy. Jedzenie w Chinach. fot. Shutteretock Jiaozi - chińskie pierożki sprzedawane na ulicy fot. Shutteretock

Street food. Jedzenie na ulicy w krajach Azji - Chiny

Jedzenie w Chinach

Gdzie w Chinach można dostać najlepsze jedzenie? Oczywiście na stoiskach w wąskich chińskich uliczkach. Niestety, w wyniku działania chińskich władz, którym nie w smak jest street-foodowa samowolka, wielu handlarzy zmuszonych było zrezygnować z serwowania na ulicach przekąsek (zwanych xiaochi), a jedzenie coraz częściej sprzedawane jest w większych sektorach gastronomicznych pod dachem lub w małych restauracyjkach.

Jedzenie na ulicy w Chinach. Fot. Shutterstock

Jedzenie na ulicy w Chinach. Fot. Shutterstock

Chiny to wielki kraj, w którym każdy większy region może poszczycić się własną odmianą chińskiej kuchni (w wersji pekińskiej, kantońskiej, syczuańskiej, szanghajskiej itd.). Jednak niemal wszędzie główne składniki chińskiej kuchni to ryż (poza regionem Pekinu, gdzie dania z ryżu serwowane są rzadko), tofu i sos sojowy. Ryż i drobno posiekane warzywa krótko smażone w woku to domena kuchni kantońskiej, chyba najbardziej znanej na Zachodnie odmiany kuchni chińskiej. W Syczuanie warto spróbować grillowanych ryżowych kulek, w Szanghaju - smażonych w woku pierożków z różnymi nadzieniami (obowiązkowo!).

Zobacz też: Pierogi z różnych zakątków świata

Chińskim przysmakiem z gatunku egzotycznych dla przybysza z zachodu są koniki polne (czasem nabite na patyczki). Chrupią jak chipsy i są bogatym źródłem białka, ale nie każdy odważy się spróbować.

Przysmak chińskiej ulicy: smażone koniki polne. Fot. Shutterstock

Przysmak chińskiej ulicy: smażone koniki polne. Fot. Shutterstock

Chińskie piwo jest mocniejsze od tego, które można kupić w Polsce (ma ok. 9%).

ZOBACZ TEŻ:

Chiny szlakiem herbaty

Kuchnia chińska. Chengdu - w pogoni za hot-potem

Kuchnia chińska, czyli Chiny od kuchni

***

Kuchnie świata - zasmakuj w podróżowaniu!

Co zjeść w Azji, Afryce, Ameryce Południowej? Czytaj w kolejnych artykułach!

Więcej o:
Komentarze (21)
Street food to nie fast food. Jedzenie na ulicy - co trzeba o nim wiedzieć
Zaloguj się
  • asmok6

    Oceniono 3 razy 1

    W Chinach, przynajmniej tam gdzie ja byłem najpopularniejsze były takie niby szaszłyki robione z róznych rzeczy. Mógł być zwykły kurczak a mogły być dziwadła których europejczyk nie weźmie do ust. Polecam grzybki, pycha. Poza tym śmieszny zwyczaj, większość ulicznych sprzedawców mówiła tylko po chińsku i zakładali że z białym się nie dogadają. Ale równocześnie robili założenie że biały na pewno potrafi czytać i dają karteczki na których można zaznaczyć co i ile podać. Oczywiście po chińsku. Wygodnie jest się nauczyć np znaczków kurczaka żeby przypadku całkowitego braku komunikacji móc coś łatwo zamówić.
    Poza tym z pysznych rzeczy polecam coś w rodzaju naleśnika, nie pamiętam nazwy, robiony na gorącej blasze z różnymi sosami itd. Ech, głodny jestem i brakuje mi czegoś takiego w okolicy.

  • Gość: a

    Oceniono 2 razy 2

    W indiach je sie PRAWA reka, lewa sluzy celom higienicznym!

  • konichiwabitches

    Oceniono 8 razy 2

    Jak ktos widzial ulicznego sprzedawce jedzenia w Indiach, ktory przed chwila wyszedl z ulicznej ,,toalety'' (w naszym jezyku brak wystaczajaco obrazliwego okreslenia na to zapackane ludzkimi odchodami pomieszczenie) i z miejsca zabral sie za ,,gotowanie'' swoimi nie umytymi raczkami, to jedyne miejsce w ktorym wezmiecie cos do ust beda najleprze hotele w miescie albo batoniki marsa....

  • ponimirski1973

    Oceniono 1 raz 1

    Piszemy o ulicznym jedzeniu w Polsce - streetfoodpolska.blogspot.com

  • petermayer

    Oceniono 2 razy 0

    A ja polecam owoce, takich słodkich jak w Tajlandii - > www.abctajlandia.pl/egzotyczne-smaki-indochin/egzotyczne-owoce-tajlandii.html nie jadłem nigdzie na świecie

  • jasiu1985

    0

    Street food różne ma oblicza - czasem to psina na grillu "po wietnamsku" oblesnezarcie.pl/2011/10/psi-grill/

  • bronimir

    Oceniono 2 razy 0

    Bzdura, to człowiek jedzący na ulicy wymyślił: Anglię, Wielka Brytanię i wreszcie lorda oraz dobre wychowanie i szlachetne urodzenie.

  • Gość: ATEM

    Oceniono 1 raz -1

    DOBRA KUCHNIA , TO POŁOWA SUKCESU W PRZYCIĄGNIĘCIU TURYSTY ,, SMAK ,, MAY DUŻO SMAKÓW ,, TYSIĄCE ,, NAWET NIE ZNAMY CO MAMY ,,,,

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX