Korea Południowa. Nie wychylaj się!

24.10.2011 09:27
Stolica Korei Południowej poraża ogromem, hałasem, kolorami i zapachami. Seul nigdy nie zasypia. Przez całą dobę wszędzie są ludzie, a restauracje, kawiarnie, sklepy i kluby są otwarte i rozświetlone.
1 Seul z lotu ptaka Seul z lotu ptaka Fot. Tobias Kalleder

Korea Południowa

O Korei Południowej pisze się głównie w kontekście jej skomplikowanej historii i sytuacji politycznej. Reszta jest nie do końca odkryta i zrozumiana, trochę egzotyczna. Przed wyjazdem próbuję zgromadzić jak najwięcej informacji o tym kraju. Ale solidnych przewodników brak, książek o kulturze - jak na lekarstwo, w pozostałych ogólniki o azjatyckim kolektywizmie. Pytam znajomych, którzy byli, widzieli, wiedzą - każdy ma inną wizję Korei. Jedne historie i doświadczenia zachęcają do wyjazdu, inne przerażają. Z mętlikiem w głowie podejmuję decyzję: sprawdzę, jak jest, i odkryję własną Koreę. Nie przypuszczałam, że czeka mnie wielka lekcja pokory...

***

Stolica Korei Południowej poraża ogromem, hałasem, kolorami i zapachami. To miasto moloch: ponad 10 mln mieszkańców, 11 linii superszybkiego metra (podróż z jednego końca miasta na drugi trwa ok. 2 godz.).

Seul nigdy nie zasypia. Przez całą dobę wszędzie są ludzie, a restauracje, kawiarnie, sklepy i kluby są otwarte i rozświetlone. Wracając z nocnego klubu o czwartej rano, bez problemu zjemy posiłek w ekskluzywnej restauracji, napijemy się kawy w Starbucksie. Często nie ma miejsc siedzących, bo w kawiarniach Koreańczycy nie tylko piją kawę i się uczą, ale także śpią, czekając na pierwsze poranne metro.

Tydzień w Seulu pozwala zrozumieć, czym naprawdę jest tłum. Z podziemnej stacji metra wychodzi się na powierzchnię przez pół godziny. Próba dostania się do nocnego klubu w dzielnicy rozrywki Hongdae w piątkową noc zajmuje 2-2,5 godziny, o ile wcześniej nie zaśniemy w 200-osobowej kolejce (co prawda przyjezdnych często puszcza się bez kolejki).

Inaczej rozumie się tu uprzejmość i kulturę osobistą. Nas nauczono, że gdy potrąci się kogoś na ulicy, należy grzecznie przeprosić. Tu na ulicach jest ciasno, wszyscy się potrącają i nikt nie zawraca sobie głowy przepraszaniem. Gdy otwierają się drzwi metra, wsiadający wpychają się do wagonu równocześnie z wysiadającymi, potrącając się i poszturchując. Trwa nieustanna walka o miejsce i przestrzeń życiową. Jeśli się nie dostosujesz - nie wsiądziesz do metra, nie przejdziesz przez ulicę i będziesz stać bez końca, czekając, aż ktoś cię przepuści.

2 'Jeśli nie idziesz po ulicy z papierowym kubkiem ze Starbucksa, to nie istniejesz' 'Jeśli nie idziesz po ulicy z papierowym kubkiem ze Starbucksa, to nie istniejesz' Fot. Tobias Kalleder

Korea Południowa

Wychodząc na ulicę, zapomnijmy o dżinsach i podkoszulkach! Koreańczycy są jednym z najbardziej zorientowanych na modę i trendy narodów. To, co dla nas jest ubiorem wieczorowym, noszą 24 godziny na dobę. Kobiety od świtu paradują w pełnym makijażu, perfekcyjnie ułożonych włosach, krótkich spódniczkach i na niebotycznie wysokich obcasach. Wiele razy widziałam Koreanki z wałkami na głowach, które ściągały pośpiesznie na ulicy, poprawiając przy tym makijaż. Z mężczyznami jest podobnie - większość ubiera się porządnie i stylowo.

Zakupoholizm jest powszechnym zaburzeniem i trzeba mieć naprawdę silną wolę, by mu nie ulec. Pytanie tylko, czy warto? Moda jest tematem rozmów, sposobem na nawiązanie znajomości i warunkiem wtopienia się w tłum, co jest bardzo pożądane i dobrze widziane.

Korea jest niewiarygodnie zamerykanizowana. Na każdym kroku zagraniczne sklepy, fast foody, sieciowe kawiarnie. Znajomy Koreańczyk powiedział mi: "Jeśli nie idziesz po ulicy z papierowym kubkiem ze Starbucksa, to nie istniejesz". Zaczęłam zwracać na to uwagę, i rzeczywiście - co druga osoba dumnie dzierżyła w garści parującą kawę.

Kraj rozwija się w oszałamiającym tempie, wyprzedzając technologicznie inne narody. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat objawiło się to ogromnym wzrostem gospodarczym, bogaceniem się społeczeństwa i sukcesywnie podwyższającym się standardem życia. Koreańczyków nagle zaczęło być stać na wyjście do kawiarni, wydawanie ogromnych sum na elektroniczne zabawki i ubranie.

Taki styl życia mocno rzutuje na sposób odbierania rzeczywistości. Popkulturowa papka w postaci telewizyjnych seriali, komiksów, programów rozrywkowych wzorowanych na amerykańskich owładnęła umysłami i odbija się pewnym znieczuleniem, czasem brakiem empatii. Można to poczuć dopiero wtedy, gdy prosi się o bezinteresowną pomoc. Koreańczycy niechętnie poświęcają swój wolny czas. Znajoma pracująca w organizacji pozarządowej ma duży problem z werbowaniem wolontariuszy.

3 Mieszkanki Seulu Mieszkanki Seulu Fot. Tobias Kalleder

Korea Południowa

Koreańczycy są niezwykle zadbani, perfekcyjnie wystylizowani, bardzo atrakcyjni. Na ile jest to ich własny wybór, a na ile wynik ogromnej presji społecznej? Z moich obserwacji i rozmów wynika, że czynnikiem motywującym jest to drugie.

Mówi się, że dla Koreańczyka zdobycie pracy w wielkiej korporacji jest szczytem marzeń i celem wyznaczanym dzieciom już w wieku szkolnym. Zaletą są wysokie zarobki, wyższy status społeczny, dostatnie życie. Ceną - 15-godzinny dzień pracy, brak czasu i rezygnacja z życia osobistego. Miejsc pracy w stosunku do liczby chętnych jest za mało, co nakręca niewyobrażalny wyścig szczurów, który zaczyna się już w szkole podstawowej. Poprzeczka stawiana jest tak wysoko, że aby ją przeskoczyć, trzeba zacząć starać się bardzo wcześnie. Dla moich znajomych liceum było najgorszym okresem w życiu, bo zajęcia trwały od świtu do późnej nocy. Aby się dostać na studia, trzeba przyswoić ogrom materiału, a czasu jest mało. Podróżując po Korei, poznałam wielu Amerykanów, którzy uczą języka angielskiego w szkołach - przyznali, że pozwalają uczniom spać na lekcjach, bo to dla nich jedyna szansa, żeby trochę odsapnąć.

Studia przynoszą wybawienie od wielogodzinnych lekcji. Nie liczy się kierunek, tylko uniwersytet. Najlepsze są w Seulu, więc większość celuje w stolicę, w nadziei, że zostaną przyjęci - nieważne, czy na literaturę angielską, czy na inżynierię kwantową.

Prawdziwe problemy zaczynają się pod koniec studiów, kiedy trzeba znaleźć pracę. Rekrutacja trwa miesiącami. Rozmowy w języku ojczystym i angielskim, egzamin w obu językach: rozwiązywanie zadań, esej, list motywacyjny, potem znowu rozmowa, i tak bez końca. Studentom ostatniego roku uczelnie oferują specjalne zajęcia obowiązkowe "Jak zdobyć pracę"?.

I tu wracamy do początku zaklętego kręgu - perfekcyjnego wyglądu. Dotyczy on w szczególności kobiet. Jeśli jesteś atrakcyjna fizycznie, masz większą szansę na pokonanie konkurentek. A ponieważ Koreanki są zazwyczaj drobne i ładne, musisz być szczuplejsza i ładniejsza od przeciętnej dziewczyny. Stąd diety i operacje plastyczne (np. powiększanie biustu, zmiana kształtu oczu). W Seulu jest specjalna dzielnica, gdzie kliniki wyrastają jak grzyby po deszczu.

Nic więc dziwnego, że Korea znajduje się na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o odsetek samobójstw młodych ludzi. W metrze wysokie szklane szyby oddzielają peron od nadjeżdżających wagonów, bo ludzie rzucali się pod pociągi...

4 W metrze W metrze Fot. Tobias Kalleder

Korea Południowa

Podzieliłabym młodych Koreańczyków na dwie grupy: tych, którzy wyjeżdżali za granicę, by tam studiować lub pracować, i takich, którzy nigdy nie ruszyli się z kraju. Pierwsi są otwarci, chętnie zagadują obcokrajowców, nawiązują nowe znajomości, wdają się w dyskusje, sceptycznie patrzą na swój kraj. Od nich można usłyszeć najciekawsze, a przede wszystkim prawdziwe historie o życiu w Korei Południowej. W przeciwieństwie do tych drugich znają języki obce. Przeciętny Koreańczyk zagadnięty o drogę spłonie rumieńcem, zacznie się histerycznie śmiać, dukając (po koreańsku), że nie wie / nie chce / nie umie pomóc, i ulatnia się w pół sekundy. Śmiech oznacza zakłopotanie lub zawstydzenie - jeśli nie jesteś w czymś świetny (w tym wypadku w języku obcym), to lepiej w ogóle się nie odzywaj.

W kontaktach z Koreańczykami należy również pamiętać o tym, że jest to kultura kolektywistyczna, a zatem nastawiona na grupę - być takim jak inni, nie wyróżniać się. Jeśli chcemy wniknąć do takiej grupy i zostać zaakceptowanymi, musimy dostosować się do panujących standardów zachowania. Jeśli będziesz szedł ulicą, podśpiewując, to znajomi nie omieszkają ci przypomnieć, że wszyscy na ciebie patrzą i że (o zgrozo!) wyróżniasz się z tłumu. Jeśli powiesz, że nie przeszkadza ci to, że inni na ciebie patrzą, wywołasz bezgraniczne zdziwienie (przeżyłam taką sytuację na własnej skórze). Jeśli w metrze rozmawiasz lub śmiejesz się zbyt głośno, zaraz jakaś pasażer sprowadzi cię do parteru i każe wracać do szeregu.

5 Korea Korea Fot. Shutterstock

Korea Południowa

Związki damsko-męskie to temat rzeka uwielbiany przez Koreańczyków. Na ulicy wydaje się, że otaczają cię same pary trzymające się za ręce i tak samo ubrane. Bo "moda związkowa" to kolejny fenomen Korei. Sklepy prześcigają się w wymyślaniu wzorów bielizny, piżam, czapek dla niej i dla niego, dlatego standardem jest para zakochanych w takich samych spodniach, bluzach, rękawiczkach. Dziewczyny nie ukrywają, że idą do klubu po to, by znaleźć chłopaka; że włoskiego zaczęły się uczyć nie dla kultury i sztuki tego kraju, ale żeby poderwać Włocha (fascynacja Europejczykami jest powszechna).

Seksualność owiana jest mgiełką hipokryzji. Skąpo ubrane piosenkarki z popularnych girlsbandów nie są "sexy" (to brzydkie słowo), tylko "cute" (słodkie). Półnagi model z billboardu nie jest wyzywający, ale uroczy i rozbrajający. Dzięki takiemu opisowi rzeczywistość staje się łagodniejsza, ale też bardziej pruderyjna.

Nie wolno całować się na ulicy. Znajoma Koreanka cztery miesiące spędziła we Wrocławiu. Zapytana, co w Polsce najbardziej jej się podoba, odpowiedziała bez zastanowienia: - U was można się całować na ulicy.

O seksie nie mówi się o głośno i na pewno nie jest to temat rozmów przy kawie. Młodzi mieszkają z rodzicami nawet do 30. roku życia, więc nie mają szansy na prywatność. Za to na każdym kroku są tzw. love motele, które oferują pokoje na godziny. Są niezwykle popularne. To społeczeństwo sprawia, że młodzi ludzie muszą ukrywać się ze swoją seksualnością - jednocześnie zarabiając krocie na wynajmie hoteli miłości.

Korea codziennie zaskakiwała mnie swoją odmiennością i wyjątkowością, uczyła pokory i wyrozumiałości dla wszystkiego, co nieznane nam, Europejczykom.

Z całą pewnością warto tam pojechać, choćby dlatego, że w dobie globalizacji coraz mniej będzie takich kulturowych niuansów i smaczków. Piszę ten artykuł w Seulu, popijając włoską kawę w amerykańskiej kawiarni w międzynarodowym biurowcu. Jednak nadal jest koreańsko jak nigdy w życiu!

Artykuł pochodzi z "Gazeta Turystyka", sobotniego dodatku do Gazety Wyborczej

Komentarze (2)
Korea Południowa. Nie wychylaj się!
Zaloguj się
  • Gość: Mariusz

    Oceniono 8 razy 6

    Ten artykuł to stek bzdur! W Seulu jestem przynajmniej dwa razy w roku na około dwa tygodnia i w pełni zgodzę się z huashan, że Seul to jedna z najbezpieczniejszych stolic świata.
    Zdarzyło mi się wracać z imprezy metrem nad ranem i tam jak ktoś zwymiotuje na podłogę to policja nie wyrzuca go na zbity pysk z metra, tylko położy gazetę na wymioty i przypilnuje aby obywatel wysiadł na stacji, na której chce.
    Mało tego, w klubach koreańczycy nie przepychają się tak chamsko jak na polskich imprezach, jeśli Cie niechcący zahaczą to grzecznie leciutko kłaniają się głową. Z resztą w życiu codziennym nigdzie na świecie nie widziałem tak wysokiej kultury osobistej jak u Koreańczyków i to nie tylko u tych z Seulu, Nawet w najdalszym miejscu od stolicy, w Seogwipo na wyspie Jeju, obywatele są niezwykle przyjaźni i skłonni do pomocy, jesli ktoś nie chce pomoc to po prostu się wstydzi, jest niesmiały, a tak to młodzi czy starsi ludzie chodzący o lasce pomagają z chęcią odnaleźć miejsce do którego zmierzasz.
    Jeśli ktoś ma okazje jechać gdzieś poza europe, to pierwszym miejscem jakie powinien zobaczyć to Seul, nigdzie indziej się nie czułem tak bezpiecznie i szczęśliwie jak tam.

  • huashan

    Oceniono 3 razy 3

    mieszkalam w Korei ponad 17 lat i NIE MA na swiecie bardziej przyjaznego miejsca do zycia.Zarowno w Seulu jak i na prowincji.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX