Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

Gazeta.pl > Podróże >  Nowości

Urbex. Nowy trend w turystyce czy sport dla dziwaków?

Tekst: Agata Połajewska, Fot.: Agata Połajewska, Anna-Maria Siwińska, Utek
13.10.2011 15:30
A A A Drukuj

Fot. Anna-Maria Siwińska

Na forach dla miłośników ASG nie spotkacie innego określenia tego miejsca, niż "Psychiatryk". Szpital psychiatryczny "Zofiówka" to jedna z ulubionych podwarszawskich lokalizacji weekendowych strzelców. Na dźwięk strzałów z broni ASG-owców i "malarzy" starsi mieszkańcy Otwocka wstrzymują oddech. Nieliczni pamiętają bowiem czasy, gdy w "Zofiówce" rozlegały się prawdziwe strzały, a kule nie trafiały w ściany.

Szpital powstał w 1907 roku, jako "obóz izolacyjny zniekształconych dusz człowieczych", czyli ośrodek leczenia nerwowo i psychicznie chorych Żydów. Choć leczyć miał najbiedniejszych, był placówką nowoczesną i stosował nowatorskie formy terapii. Chwała ośrodka dotrwała do lat czterdziestych XX wieku, kiedy to w czasie wojny władze niemieckie postanowiły utworzyć tam placówkę Lebensborn, uprzednio rozstrzeliwując znaczną część kuracjuszy W bliżej nieznanym miejscu, na terenie parku, znajdować się miał masowy grób rozstrzelanych pacjentów. Opiekunowie placówki popełnili samobójstwa poprzez zażycie trucizny.

Otwock - Szpital psychiatryczny ?Zofiówka?

fot. Anna-Maria Siwińska

Dopiero po wojnie ośrodek wrócił do swoich pierwotnych celów, w szpitalu leczono jednak głównie nerwowo chore dzieci, a później otwarto także oddział leczenia uzależnień. Tymi zadaniami placówka zajmowała się aż do lat dziewięćdziesiątych, kiedy to z niejasnych przyczyn zaczęto ograniczać działalność szpitala. W 1998 roku podwoje ?Zofiówki? zamknięto na głucho, a opustoszałe budynki otoczono ochroną. Ale zaledwie kilka miesięcy później ostatecznie z niej zrezygnowano.

Od tej pory oba budynki szpitalne niszczeją. Znajdują się na terenie ogrodzonym, ale wejść może tam każdy, kto tylko trafi pod ten adres. Nie jest to okolica opustoszała, budynki obok są zamieszkałe. Tu także władzom zdają się nie przeszkadzać pielgrzymki weekendowych strzelców, za których sprawą budynek nabiera co prawda ciekawych kolorów, ale także jeszcze szybciej niszczeje w oczach.

Zimą w "Zofiówce" może być niebezpiecznie: schody są śliskie, woda przeciekająca przez nieszczelne ściany zamarza na posadzce, jednak większe zagrożenia są raczej niewidoczne. Niepokój może budzić jedynie stan piwnic - nie należy wchodzić tam bez dobrej latarki i trzeba uważnie patrzeć pod nogi!

Otwock - Szpital psychiatryczny ?Zofiówka?

Pomimo ogromnych zniszczeń, miejscy eksploratorzy przyznają, że "Zofiówka" nadal robi wrażenie. Bez trudu można odgadnąć przeznaczenie poszczególnych pomieszczeń.

Obecnie teren i resztki budynków to własność Skarbu Państwa, o częściowe prawa walczy w sądzie gmina żydowska. Nie należy jednak mieć zbyt wiele nadziei, że za dziesięć lat zobaczymy w tym miejscu odnowiony ośrodek. Niedługo pewnie nie zostanie nic.

URBEX w Polsce - zobacz całą GALERIĘ zdjęć>>

Komentarze (54)
Zaloguj się
  • zewszad_i_znikad

    Oceniono 25 razy 11

    Fascynujące. Ja uprawiam sport zwykle mniej niebezpieczny, ale też nietypowy: skoczniołazostwo, czyli zwiedzanie skoczni narciarskich. Po latach podchodzę już do tego mocno "ilościowo" i weszłam na 242 skocznie. Na szczycie Wielkiej Krokwi czy Holmenkollen było mnóstwo turystów, ale pewnie większość nie słyszała o skoczniach w takich miejscowościach jak Buchenberg, Luetzel (Niemcy), Pellizzano (Włochy), Elva (Estonia)... Ja zaliczam każdą skocznię, co jakiej mi się uda dobrać. Ale "specjalistycznego sprzętu" nie mam i zdarzyło mi się już musieć się wycofać, bo np. śliskie zbocze groziło upadkiem (z tego powodu zaliczyłam tylko mniejszą skocznię we wspomnianym Pellizzano, nie ryzykowałam wchodzenie wyżej). Jeszcze częściej zdarza się, że skocznia jest "skutecznie zamknięta" - odrózniam to od "zwykłego" zamknięcia dającego się obejść. ;) Na nieistniejącą już skocznię w Tatranskiej Lomnici można było bez trudu wejść przez okno na dole wieży, skocznia w Strzyżowie ma rozebrane schody, ale można bezpiecznie wejść po rozbiegu, na większej skoczni w Scheibenbergu trafiłam na zamkniętą bramkę, ale "obeszłam" ją na zewnątrz konstrukcji - w drodze powrotnej mała przygoda: noga mi się obsunęła i spadłam z wysokości ok. metra w śnieg. Ale np. w Zadovie (Czechy) albo na większej skoczni w Oybinie musiałam pocałować klamkę i poprzestać na zrobieniu zdjęć z dołu.
    Przy tym wcale nie jestem sprawną osobą, mam astmę wysiłkową, nadwagę (ważę ok. 90 kg... słodycze, ech...) i uszkodzone po urazach kolana (za to mocne mięśnie nóg). Ale i tak zwiedzam skocznie, bo po prostu je kocham. Najpierw to było pragnienie wejścia, popatrzenia i lubowania się Straszną Myślą "Jak oni to robią???" (swoją drogą jestem z Warszawy, do tego roku ;((( była tu skocznia, którą "zaliczyłam" niemal przypadkowo dopiero w 2006 r. - ale w '91 r. pierwszy raz stałam pod nią, wtedy jeszcze całą, popatrzyłam w górę i tak właśnie pomyślałam...), ale potem zachwyciła mnie architektoniczna strona skoczni. Gdybym miała wybrać to, co najbardziej kocham w skoczniach i co najbardziej mnie pobudza do zalicznia nowych, to chyba to: każda skocznia jest inna!

  • paperback.pl

    Oceniono 4 razy -4

    Żałosne :) Forma zabicia nudy dla niuńków w kolorowych najkach i wąskich rurkach :) Podejrzewam, że zjazd z Kasprowego na nartach jest raczej poza horyzontem wyobraźni urban explorers i to już się ogląda wyłącznie na kanale Dicovery :)

  • zawsze_prawdziwy

    Oceniono 2 razy -2

    petruszek zgadzam się z tobą, to nasze miasto to świetny urbex a Trybuna Wyborcza wraz z pionkami PO lansuje kolejny temat by nie remontować niczego bo przecież syf jest fajny i zabawny:)))

  • silesiaflash

    0

    Trzeba eksplorować póki stoją obiekty, co dnia znikają kolejne. Teraz rozbierają sortownie KWK Nowy Wirek. Piękne obiekty zamiast adaptować na biura albo lofty, zwyczajnie upadają pod naporem koparek burzących.
    Zapraszam na Śląsk. Weekendowa turystyka weekendowa. Informacje o kolejnych wypadach na profilu FB, Silesia Flash

  • Gość: FAN

    0

    Tak urban exploration to jest to... Zawsze podobały mi się takie zdjęcia, choć osobiście nie mam czasu na takie wypady, to chętnie sobie je pooglądam. Niestety w sieci na palcach jednej ręki jestem w stanie wymienić ekipy, które przykładają się do tego co robią. Jedni idą na ilość inni na jakość... Zwykle trafiam na tych pierwszych. Wg mnie na dzień dzisiejszy na tym polu liczy się głównie polska pofabryczna i urbex. Reszta to więcej bicia piany, niż treści.

  • boleclaw

    0

    w dzisiejszych czasach to nie można nawet spokojnie być bezdomnym, bo ci bez pukania wejdzie banda turystów i będzie walić foty bez pozwolenia; dobrze że chociaż jakieś puste budle zostają i puszki, ale to i tak nie rekompensuje budzenia w środku nocy

  • bubio2006

    Oceniono 2 razy 0

    taki urbex to każde dziecko uprawia i ja też w czasach szkolnych ;) też mi moda :P no ale kasa za art leci :P

  • drakaina

    0

    "Nawet katakumby"? Akurat katakumby to w wielu miejscach przewodnikowe atrakcje turystyczne. Podziemny Neapol to jedna z najbardziej reklamowanych atrakcji.

  • 0

    Urbex. Nowy trend w turystyce czy sport dla dziwaków?
    Co za bzdety, ależ mi wyzwania, jaki dramatyzm !!! o rany, widzę że już całkowicie nie ma o czy pisać !!

  • tentimenti

    0

    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu

  • dzielanski

    0

    "Urbex - nowy trend"?
    Na wspomnienie lat osiemdziesiątych można chyba zareagować w jeden sposób: przynajmniej pod tym względem "realny socjalizm" wyprzedził "kapitalizm". I to co najmniej o trzydzieści lat!

  • 0

    W Krakowie polecam stara Cracovie z amfiteatrem i basenem (obok stadionu tej drugiej druzyny, co to zawsze jej nazwe zapominam) + stare wille w Lanckoronie. Prosze o cynki bo moze jeszcze nie wszystko widzialem :-).

  • swietypentagram

    0

    prezencik od tych samych bolszewików którzy zamordowali 1.5 miliona Polaków w pierwszym roku po ataku na Polskę na początku 2 wojny światowej, i następne 500.000 już po zakończeniu 2 wojny światowej.

  • vinogradoff

    0

    Fantastyczne miejsca, zmuszaja do zastanowienia sie nad przemijaniem i upadkiem wszystkiego. Kilka razy zwiedzalem opuszczona baze wojsk USA na ktora skladaly sie budynek koszarowy wraz z pelnym zaplczem i silosy dla kilku rakiet samostrujacych Cruise do ochrony regionu Frankfurt nad Menem ( to tam mlody oficer KGB dzalajacy z regionu DDR usilowal pozyskac agientow coby monitorowac te baze ale z tego co pisaly media z bardzo mizernym wynikiem). Dzis jak pomarli Przywodcy starej daty i do wladzy doszly nowe, kilkakrotnie madrzejsze pokolenia a Rosja stala sie najwazniejszym startegicznym sojusznikiem USA do ochrony Europy ta baza przedstawia obraz nedzy i rozpaczy z uwagi na stopien zdewastowania i liczby scian pokrytych graffittii dokladnie tak samo jak w Polsce. Zostaly ino potezne wrota stalowe do siloso rakietowych takie o wadze po kilkadziesiat Tonn, gdyz nawet w Niemczech trudno je wywiezc traktorem na zlom i ogrodzenie a teren jest absolutnie niechroniony, wstep wolny gdyz trwaja spory o pieniadze na utylizacje bazy a roznica dotyczy kilku milionow Euro. W budynku koszarowym powyrywano nie tylko cala stolarke okienna i drzwiowa ale wszystkie instalacje ze scian czyli dokladnie idealnie tak samo jak w Polsce.

  • malkavian4

    0

    Do niedawna kultową miejscową był opuszczony szpital w Oleśnie, neistety jakieś łajzy (czyt. inwestorzy) tam teraz wleźli...

  • stary.gniewny

    Oceniono 2 razy 0

    Jest całe mnóstwo innych ciekawych hobby:
    - chodzenie po kiblach czyli kiblex z ubocznymi bzikami w rodzaju s*ajtasmingu
    - testowanie browarów czyli browarex
    itd

  • geraldino

    0

    ulebyk: gdybyś przeczytał ze zrozumieniem artykuł to byś nie miał problemów ze zrozumieniem pochodzenia tej nazwy.

  • Oceniono 3 razy 1

    Zajmujemy się urbexem zawodowo, zapraszam na nasz blog- www.dpuet.blogspot.com . Już jutro nowy film i relacja! ;)

  • Oceniono 1 raz 1

    Wzrok mam słaby i nie widzę, czy chodzi o UBex, zawsze myślałem że to co innego. A swoją drogą to wspólczuję małolatom, to co było moim dzieciństwem, jest poza ich zasięgiem, bo fajne rzeczy zostały skomercjalizowane i idiotycznie się nazywają.

  • Oceniono 3 razy 1

    ja tam wole w żabking w sródmiejskich bramach, koniecznie w weekend po 21. dla niezorientowanych to jest kupowaniu piw w żabce i spozywanie ich w bramach.

  • smok_wawerski

    Oceniono 1 raz 1

    Dla fanów tematu - globalna strona urban explorerów
    www.infiltration.org

  • Oceniono 2 razy 2

    Uwielbialem to gdy mialem 8 lat i do tej pory mi zostalo, chodzilem po dachach, 'na wyprawy', do starych fabryk itp. Tylko ludzie prosze nie nazywajcie tego tak idiotycznie. I nie robcie z tego nowego trendu dla pozerow.

  • Oceniono 2 razy 2

    Fantastyczne miejsca - jak napisał vinogradoff, zapomniane albo olane przez lokalnych samorządowwych kacykow
    urbex - to nie wyzwanie, to wyrzut sumienia władz samorządowych, ktore dopuściły się zaniechań i zaniedbań
    urbex to nie sport, to życie bo za chwilę tych miejsc przez popapranych samorządowcow nie będzie

  • Oceniono 2 razy 2

    Warszawa - Pollena-Uroda "zagrała" w pierwszym Call of Duty ;-)

  • ruskitermos15

    Oceniono 13 razy 7

    Też jestem urban exploratorem. W swej karierze mam zaliczone kilka miejsc. Miejsca, które zwiedziłem, były dość niebezpieczne - a to mogło się zawalić, a w tym miejscu mógł ktoś przebywać.
    Wszystkie miejsca, które zwiedzałem/planuję zwiedzić, można znaleźć na stronie forgotten.pl (na której to jestem znany jako "Autumn81702" - chciałem dać tą nazwę jako login na gazeta.pl, ale niestety coś z tą nazwą było nie tak, bo w ogóle nie chciało mnie zarejestrować :P).
    Zdjęcia z moich wypadów można znaleźć na blogu: opustoszale.blogspot.com
    Dodam, że nie mam ze sobą osprzętu takiego jak liny, sprzęt wspinaczkowy, kamuflaż i buty... wręcz przeciwnie. Na wyprawy chodzę bez lin, sprzętu do wspinaczki, w zwykłych ciuchach. Zwiedzając te miejsca zawsze tykało mi serce niczym bomba zegarowa (skąd wiesz, czy nagle nie wyskoczy na ciebie żul). Po prostu na osprzęt i ubiór mnie na razie nie stać.
    Pozdrawiam wszystkich fanów Urbexu.

  • Oceniono 10 razy 8

    Poszukujemy dziewczyn z W-wy i okolic chętnych na wspólne zwiedzanie industrialnych obiektów. Kontakt: stojenabalkonie@gmail.com

  • mensch37

    Oceniono 12 razy 8

    ... i kto by pomyślał , że w połowie lat 80-tych jako fotograficzny piewca " industrialu " z analogową " Prakticą " u boku ; byłem uznawany za dziwaka , wywrotowca tudzież turpistę ... a trzeba zaznaczyć , iż nie było wówczas wielu " elektrycznych " udogodnień jakie przyniosła epoka cyfrowa z internetem w roli głównej . Zatem była to zupełna partyzantka niejednokrotnie wymagająca solidnej kondycji gdy przyszło
    nagle " skonfrontować się " z nadgorliwym panem stróżem ; czasem do pomocy stosowano jakiegoś krewkiego pieska i trzeba było po prostu
    sp......ć w tempie olimpijskim ;)

    Jakże miło wspominam moją eskapadę do kamieniołomu w Czatkowicach i pozdrawiam pana stróża wraz z pieskiem . Chyba miałem wówczas " życiówkę " w biegu na setkę ....

    To cieszy , iż Młodzież kultywuje tę wyklętą " tradycję " bo i prawdziwego , surowego " industrialu " niestety jest coraz mniej ....

  • sandwich1

    Oceniono 13 razy 9

    Kiedyś to się nazywało dzieciństwo i sposób spędzania wolnego czasu poza domem. Teraz wymyślają do tego chwytliwą nazwę i ideologię. Żałosnych czasów dożyłem.

  • Oceniono 18 razy 12

    w bytomiu ten urbex jest dosc popularny...
    mamy nawet swoja wersje hard gdzie oprocz eksploracji wydlubuje sie jeszcze druty zbrojeniowe i oddaje na zlom zeby miec co wlozyc do gara.

    Czekamy az zostanie dyscyplina olimpijska.
    Pozdrowienia dla warszawskich trendseterow

  • znafffca

    Oceniono 19 razy 13

    Pionierami "Urbex-u" byli żule. Lokalni żule uprawiają "Urbex" od stuleci.

  • akenazy2

    Oceniono 23 razy 17

    nic nowego, na wagary w podstawowce chodzilo sie tylko w takie miejsca, opuszczone fabryki, domy, bunkry to bylo cos, nie wiedzielismy tylko ze to sie urbex nazywa buahaha

  • petruszek

    Oceniono 37 razy 31

    Urbex uprawiam od urodzenia każdego dnia. Po prostu mieszkam w Łodzi.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX