Dziewczyna z litrowym kuflem, czyli jak to naprawdę jest na Oktoberfest? Początek wielkiego święta piwa już 20 września!

Facetów do wyjazdu na Oktoberfest szczególnie namawiać nie trzeba. Ale z dziewczynami bywa różnie. Ja pojechałam, żeby sprawdzić, czy WPŻPwM (Wielkie Październikowe Żłopanie Piwa w Monachium) faktycznie jest lepsze niż sobotnie zakupy.
Specjały kuchni bawarskiej podczas Oktoberfest w Monachium, Niemcy Specjały kuchni bawarskiej podczas Oktoberfest w Monachium, Niemcy Fot. Shutterstock

Oktoberfest. Faza 1: Jakoś to będzie

7 rano, czekam na poranny samolot do Monachium. Przy okazji sama siebie zapewniam, że naprawdę chcę przez najbliższych kilka godzin pić piwo (poza podium ulubionych rozrywek), jeść golonkę (jajć!) i wywijać na ławce hołubce, wznosząc z obcymi Bawarczykami toasty litrowymi kuflami i śpiewając bawarskie piosenki, chociaż nie znam ani pół słowa tekstu.

Lądowanie w Monachium jest miękkie, pogoda śliczna, ale mimo wszystko człowiek jeszcze by pospał. Kolejne godziny mijają na wciąganiu pierwszego w życiu bawarskiego precla, oglądaniu Monachium przez szyby autobusu (ładnie zagospodarowane bulwary nad rzeką, małe knajpki i księgarnie w berlińskim stylu, mnóstwo ludzi na rowerach i trawnikach, słowem - fajnie), wreszcie na zwiedzaniu browaru Paulanera, w którego namiocie podczas Oktoberfestu spędzimy najbliższy wieczór.

Monachium, Niemcy

Moja grupa jeszcze nic nie wypiła, ale już trzyma sztamę. Gdy przez kolejnych kilkadziesiąt minut wspólnymi siłami próbujemy ustalić, czym różni się słód od rzeczki, a fermentacja górna od dolnej, a chwilę później na stół wjeżdża wielka decha bawarskich specjałów i pierwszy tego dnia kufel mętnego WeissBiera, moja w wiara w "jakoś to będzie" jest już dużo mocniejsza.

Teren festiwalu Oktoberfest na Błoniach Teresy (Theresenwiese) w Monachium, Niemcy Teren festiwalu Oktoberfest na Błoniach Teresy (Theresenwiese) w Monachium, Niemcy Fot. Shutterstock

Oktoberfest. Faza 2: Idziemy tam, gdzie wszyscy

Gdyby jakaś niedorajda, będąc w Monachim, bardzo pragnęła dostać się na Oktoberfest, ale nie znała drogi, powinna stanąć na tym peronie metra, na którym tłoczy się najwięcej mężczyzn bez żadnego bagażu, za to w dziwnych skórzanych spodniach i podciągniętych pod pachy wełnianych skarpetach. Tudzież najwięcej dziewczyn w seksownych, wydekoltowanych dirndlach, czyli bawarskich sukienkach z fartuszkiem. Zresztą wcale nie trzeba iść do metra, bo ludzie na Oktoberfest pieszo ciągną ulicami Monachium ze wszystkich stron. Istny marsz fartuszków i kraciastych koszul. O samochodzie lepiej zapomnieć, nie ma gdzie zaparkować, no i nie byłoby jak wrócić...

Oktoberfest w Monachium od wielu lat odbywa się tym samym miejscu - na Błoniach Teresy (Theresenwiese), w centrum miasta. Nie zawsze tak było. Gdy przeszło 200 lat temu książę Bawarii (i późniejszy król) Ludwik z okazji swego ślubu z księżniczką Therese von Sachsen-Hildburghausen wyprawił Oktoberfest po raz pierwszy, świętowano na łąkach pod miastem. Sam Oktoberfest też był inny - rozegrano wówczas wyścigi konne, a impreza miała raczej sportowy charakter. Dziś picie piwa i dźwiganie litrowych kufli, zwanych Mass, to dyscypliny sportowe same w sobie.

Pomnik Teresy na Theresenwiese, Monachium, Niemcy

Cały teren, na którym odbywa się Oktoberfest, jest olbrzymi. Klimat festynowy, ale trochę też jak na polu bitwy - na porośniętych trawą wałach, u stóp bacznie obserwującej festyn Teresy, pokotem leżą pokonani. Spoglądam na zegarek: 17:30. 14 namiotów należących do sześciu tradycyjnych monachijskich browarów (Spaten, Paulaner, Löwenbräu, Augustiner, Hofbräu i Hacker-Pschorr) stoi w niemałej od siebie odległości. Słowo "namiot" też nie oddaje sedna sprawy - to raczej wielkie drewniane konstrukcje, ozdobione na zewnątrz i przemyślnie zaprojektowane w środku, z centralnie umieszczoną wysoką sceną dla kapeli. Namioty pracują na 2 zmiany: pierwsza od 12.00 do 17.30 (mieści po 8000 gości), druga od 17.30 do 22.30 (9000 gości). Między namiotami: karuzele, strzelnice, budy z bawarskimi fastfoodami (półmetrowe kiełbasy w bułce, panierowane plastry mortadeli), stoiska z pamiątkami i glazurowanymi jabłkami. Hitem - poza piwem - są świeże owoce nadziane na szpikulec i zanurzone w czekoladzie.

Nasz namiot, pierwszy po lewej, stoi obok wysokiej wieży z napisem "Paulaner". Inne namioty też mają podobne "punkty orientacyjne", jak się okazuje, bardzo pomocne podczas nocnych powrotów. Wejście na teren Oktoberfestu nie jest biletowane, ale żeby dostać się do konkretnego namiotu, trzeba mieć rezerwację - jej potwierdzeniem jest biała papierowa opaska, którą zakłada się na przegub ręki. Taką opaskę pokazuje się ochronie wielokrotnie (przed i po wyjściu na papierosa, spacer, siku) i naprawdę nie ma co liczyć na to, że do namiotu uda się dostać na gapę.

Wnętrze namiotu Paulanera podczas Oktoberfest w Monachium, Niemcy Wnętrze namiotu Paulanera podczas Oktoberfest w Monachium, Niemcy Fot. Grupa Żywiec

Oktoberfest. Faza 3: Pić, jeść, tańczyć!

Nasze stoliki stoją pod ścianą, czyli dalej od sceny, a tym samym epicentrum zabawy, za to bliżej picia i jedzenia. Goście siedzący przy takich stolikach mają na stole kufel z rachunkiem, który przez cały wieczór będzie zapełniał się dopisywanymi przez kelnerów pozycjami. Ci, którzy siedzą w środku namiotu, muszą płacić od razu. W karcie: golonki, kurczaki, kiełbaski i Kartoffelsalat. No i oczywiście piwo - w litrowych kuflach, zwanych Mass. Każdy namiot serwuje tylko piwo pochodzące z danego browaru, za to specjalnie uwarzone na Oktoberfest (podczas święta można je też kupić w sklepach). Cena za litr piwa - 10 euro, porcja jedzenia to wydatek rzędu 10-13 euro. Asekuracyjnie zamawiam pieczonego kurczaka z preclem, ale już po chwili odkrawam kawał pięknie przypieczonej golonki z talerza najbliższego sąsiada. Golonka, polana aromatycznym sosem, z kruchą, chrupiącą skórką, serwowana z dużą ziemniaczaną pyzą smakuje... wybornie! Nie mam doświadczenia w golonkach, ale koledzy utwierdzają mnie w podejrzeniach: golonka na Oktoberfest jest najlepsza na świecie. Litrowy kufel też zadziwiająco dobrze leży w dłoni. Kufel ciężki, ale piwo lekkie, chociaż wcale nie takie słabe. Z golonką - para doskonała, niczym Leopold i Teresa. Gdy my jemy i pijemy, namiot Paulanera nie obija się, tylko rzetelnie baluje. Dzisiejsza impreza (podobnie jak wczorajsza i jutrzejsza) zakończy się o 22:30 i wszyscy tu wiedzą, że ani minuty później - w Niemczech porządek musi być nawet podczas wydarzenia na taką skalę jak Oktoberfest, a właściwie - szczególnie wtedy. Bisów nie będzie, więc nasza orkiestra rżnie na całego, długowłosy chłopak z saksofonem daje z siebie wszystko. Repertuar: międzynarodowy. Od bawarskich przyśpiewek, którym, jak nam tłumaczą, daleko do skromności, po największe hity Tiny Turner i współczesnych kapel rockowych. Nim się orientuję, razem z innymi, stojąc na ławie, śpiewam "I'll survive", po chwili wykrzykując bawarski toast: "Eins, zwei, g'suffa!" i waląc kuflem w inne wyciągnięte w górę kufle. Dookoła morze ludzi w pięknych bawarskich strojach, przez co - chyba pierwszy raz w życiu - w jeansach naprawdę czuję się nie na miejscu. Następny kufel piwa i pora na refleksję: czy potraficie sobie wyobrazić, że bawimy się tak w Warszawie, całymi rodzinami, wszyscy ubrani w stroje łowickie? No właśnie. A tu wszyscy jesteśmy Bawarczykami.

Oktoberfest, Monachium, Niemcy

Słodkie jabłko w glazurze to smakołyk, który podczas Oktoberfest, najsłynniejszego święta piwa w Monachium, chłopcy podarowują swoim dziewczynom Słodkie jabłko w glazurze to smakołyk, który podczas Oktoberfest, najsłynniejszego święta piwa w Monachium, chłopcy podarowują swoim dziewczynom Fot. Shutterstock

Oktoberfest. Faza 4: Oktobersex

Jeśli kiedykolwiek próbowaliście wyobrazić sobie klimat współczesnych bachanaliów, tylko takich z piwem, to jego żywą ilustrację znajdziecie na Oktoberfest. Oktoberfest to radość życia w czystej postaci. Życia, a nie picia, bo zalać się do nieprzytomności przychodzą tu głównie Anglicy i Amerykanie, a ci są mimo wszystko w mniejszości. Kołysząc się w rytm "Pszczółki Mai" (my śpiewamy po polsku, reszta po bawarsku i wszyscy są zadowoleni), muszę szczerze przyznać, że nigdy nie widziałam takiej imprezy. Na Oktoberfeście się pije, je, śmieje, tańczy i śpiewa. No i oczywiście romansuje... Głębokie dekolty dirndli i blond warkocze rozbudzają wyobraźnię panów, więc sprzedawczynie ciętych róż i lukrowanych piernikowych serc mogą podczas Oktoberfestu liczyć na niezły zarobek. Dziewczyny też mają na kim oko zawiesić. Jedne pary tańczą na ławkach i w przejściach, inne flirtują albo się całują. Wolne panny kokardę od swojego fartuszka na wszelki wypadek wiążą z lewej strony. Wiemy, ile kufli z namiotów Oktoberfest wynoszą co roku goście (w tym roku ponad 225 tys.), ale nie wiemy, ile oktoberfestowych par kończy na ołtarzu czy choćby w drodze do niego. A szkoda, bo to mogłyby być ciekawe statystyki. A że jest gorąco, świadczą inne liczby - z punktu Lost&Found. Na przykład, w 2011 roku po zakończeniu Oktoberfestu jego pracownicy znaleźli 1300 sztuk odzieży. A poza tym: 1045 paszportów, 520 portfeli, 425 kluczy, 390 telefonów komórkowych, 370 okularów, 290 torebek, 90 kamer, 80 zegarków i biżuterii, 80 parasoli, 1 sztuczną szczękę, 1 megafon i nawet 1 walizkę. Ja niczego nie zgubiłam, a monetę do kufla wrzuciłam specjalnie. Taka wariacja przesądu z fontanną - żeby wrócić za rok.

Dziewczyna w tradycyjnym bawarskim stroju - dirndl, podczas Oktoberfest w Monachium, Niemcy Dziewczyna w tradycyjnym bawarskim stroju - dirndl, podczas Oktoberfest w Monachium, Niemcy Fot. Shutterstock

Oktoberfest. Faza 5: Ja chcę jeszcze raz!

Dlaczego? Dlatego, że:

- klimat na Oktoberfest nie da się z niczym porównać. Ani z osiemnastymi urodzinami, ani z najhuczniejszym Sylwestrem w życiu.

- na Oktoberfest jest bezpiecznie - nie ma mowy o przykrych konsekwencjach przepychanek i zaczepek. Narowisty gość natychmiast jest usadzany na miejscu i odpowiednio instruowany co do swoich dalszych losów na imprezie, jeśli tylko nie zacznie się bawić grzecznie. Nie wiem, jak to możliwe, ale ochrona na Oktoberfest w chwilach, gdy jest najbardziej potrzebna, wyrasta wprost spod ziemi. Także w metrze.

- piwo podczas Oktoberfest jest naprawdę pyszne. I przyznają to nawet ci, którzy na co dzień nie przepadają za bursztynowym trunkiem. A kuchnia niemiecka, choć nie uchodzi może za najlepszą na świecie, to w wyścigu do litrowego kufla piwa nie ma konkurencji.

MONACHIUM   OKTOBERFEST 2010 200 LECIE ISTNIENIA FESTIWALU  FOT TOMASZ PIKULA  01/10/2010 MONACHIUM OKTOBERFEST 2010 200 LECIE ISTNIENIA FESTIWALU FOT TOMASZ PIKULA 01/10/2010 Fot. Tomasz Pikula, Grupa Żywiec

Oktoberfest - co trzeba wiedzieć, żeby być tam za rok

1. Oktoberfest nie ma stałej daty w kalendarzu, ale zasada mówi, że musi się zacząć po 15 września, a skończyć w pierwszą niedzielę października (chyba, że przypada ona na 1 lub 2 października, wtedy koniec jest automatycznie przesuwany na 3 października - Święto Zjednoczenia Niemiec). Cały festiwal trwa więc minimalnie 16, a maksymalnie 18 dni. W tym roku Wielkie Październikowe Żłopanie Piwa w Monachium zaczyna się 20 września, a kończy 5 października.

2. Oktoberfest co roku odbywa się w tym samym miejscu - na Błoniach Teresy (Theresenwiese) w centrum Monachium. Zaparkowanie samochodu w centrum jest praktycznie niemożliwe, najlepiej dojechać kolejką: S-Bahn: S1 - S8 do stacji Hackerbrücke, S7, S20 i S27 do Heimeranplatz, a następnie U4 lub U5 do stacji Theresienwiese lub Schwanthalerhöhe; U-Bahn: linią U3 lub U6 do Goetheplatz lub Poccistraße, U4 lub U5 do Theresienwiese lub Schwanthalerhöhe. Jeśli mieszka się w centrum, można w tłumie pięknie wystrojonych biesiadników dojść na teren Oktoberfest pieszo.

3. Rezerwacje na samolot do Monachium i noclegi w mieście najlepiej robić jak najwcześniej. Nawet na kilka miesięcy przed Oktoberfest może być problem ze znalezieniem wolnego noclegu! Popularność Oktoberfest winduje też oczywiście ceny.

4. Na terenie Oktoberfest jest 14 dużych i 21 małych namiotów (tzw. Zeltów) serwujących piwo sześciu tradycyjnych monachijskich browarów: Spaten, Paulaner, Löwenbräu, Augustiner, Hofbräu i Hacker-Pschorr. Aby mieć gwarancję miejsca w namiocie, należy zrobić rezerwację (system uruchamiany jest już od grudnia, a miejsca znikają bardzo szybko, więc im wcześniej zrobi się rezerwację, tym większa szansa na imprezę w upatrzonym namiocie). Rezerwację robi się na wybrany namiot, jest ona bezpłatna, ale trzeba zarezerwować cały stolik na 10 osób oraz kupony na piwo i jedzenia za 20-80 euro na osobę (cena zależy od namiotu oraz dnia i godziny rezerwacji). Teoretycznie można wejść do namiotu bez rezerwacji, ale to rosyjska (sic!) ruletka - pełne namioty są zamykane wcześniej i ochrona nikogo już nie wpuszcza, a rezerwacje sprawdza bardzo skrupulatnie. W weeekend należy próbować już przed 10 rano, a w tygodniu przed 15 - potem praktycznie nie ma szans. Nawet jeśli uda się wejść do środka, nie ma się też gwarancji, że uda się zamówić piwo lub jedzenie! Mimo, że kelnerki i kelnerzy Oktoberfest uwijają się jak w ukropie i noszą nawet po kilkanaście Mass równocześnie, przy takiej liczbie gości oczekiwanie może się znacznie wydłużyć. Najszybciej obsługiwane są stoliki w specjalnych strefach pod ścianami. Stoliki pośrodku namiotu płacą za zamówienia z góry.

5. Jeśli nie uda się zrobić rezerwacji w namiocie, w miarę wolnych miejsc można zajmować stoliki w ogródkach piwnych. Muzyka jest transmitowana przez głośniki, ale zabawa spokojniejsza. Ogródki mają tę przewagę nad namiotami, że można w nich palić, a nawet przynosić własne jedzenie.

6. Na Oktoberfest można przyjechać całą rodziną, bo to festyn rodzinny. Trzeba tylko rozsądnie podejść do sprawy - po 6 wieczorem dzieci nie są w namiotach mile widziane (ze względów bezpieczeństwa). Młodzież poniżej 16 r.ż. nie może pić piwa.

7. Cena litra piwa podczas festiwalu Oktoberfest w tym roku wyniesie średnio 10 euro. Porcja golonki, kurczaka czy innej bawarskiej potrawy serwowanej w namiocie to wydatek rzędu 10-13 euro. Glazurowane jabłko na terenie Oktoberfest kosztuje 2 euro, najtańsza karuzela - także ok. 2 euro. Najmniejsze lukrowane piernikowe serce, jedna z najpopularniejszych (obok ceramicznych kufli, w namiotach zastąpionych szklanymi, by zapobiec oszustwom w zawartości) pamiątek z Oktoberfest, 2,5 euro. Dobowy bilet na kolejkę - 6 euro.

8. W namiotach nie wolno palić.

Monachium, Niemcy

Więcej o:
Komentarze (26)
Dziewczyna z litrowym kuflem, czyli jak to naprawdę jest na Oktoberfest? Początek wielkiego święta piwa już 20 września!
Zaloguj się
  • Gość: ryGru

    Oceniono 66 razy 48

    "Gdy przez kolejnych kilkadziesiąt minut wspólnymi siłami próbujemy ustalić, czym różni się słód od rzeczki," - rany, jak już piszecie coś o piwie, róbcie to ze zrozumieniem.
    Brzeczka!!!! Nie, rzeczka!
    Rzeczka - to mała rzeka (struga).
    Brzeczka - wg Wikipedii (w miodosytnictwie zwana też syta) − półprodukt stosowany przy produkcji piwa lub miodu pitnego. Brzeczka piwna przygotowywana jest ze słodu, chmielu, wody oraz ewentualnie innych surowców niesłodowanych, takich jak cukier, glukoza, miód, syropy owocowe. Brzeczka jest cieczą klarowną, która jest efektem filtracji zacieru. W warzelni brzeczka gotowana jest z dodatkiem chmielu, następnie schładzana, filtrowana i zadawana drożdżami w celu przeprowadzenia fermentacji. Wyróżnia się brzeczkę przednią i brzeczkę nastawną.
    Wystarczy przeczytać - to co się napisało (ale ze zrozumieniem), żeby wyłapać nonsens.

  • leszlong

    Oceniono 37 razy 25

    - "Gdy przez kolejnych kilkadziesiąt minut wspólnymi siłami próbujemy ustalić, czym różni się słód od rzeczki,"
    Tak, nie ma jak "ekskluzywne dziennikarstwo".

    -"Golonka, polana aromatycznym sosem, z kruchą, chrupiącą skórką, serwowana z dużą ziemniaczaną pyzą smakuje... wybornie! "
    Założę, że ta "ziemniaczana pyza" to "knoedel", zaś potrawa to "Schweinshaxe mit Knödel und Sauerkraut". Pyza a "knoedel" to wieeeeelka różnica. "Knoedel" jest bliższy knedlikom, zaś jego wersji jest wiele (Leberknödel, Semmelknödel, Topfenknödel itd.).

  • gazetopolaczek

    Oceniono 26 razy 20

    "Wiemy, ile kufli z namiotów Oktoberfest wynoszą co roku goście (w tym roku ponad 225 tys.)"

    Festyn jeszcze się nie zaczął, a oni już wiedzą:). To się nazywa dobre dziennikarstwo!!!

  • ksiadztezczlowiek

    Oceniono 15 razy 15

    Z ta rezerwacja do namiotu to nieprawda, ze trzeba koniecznie cos rezerwowac. Jest podobnie jak w dobrych restauracjach. Jak masz zarezerwowane to masz 100% miejsce, a jak nie to moze byc ze cie nie wpuszcza. Miedzy godzna 17-22 w powszedni dzien i w weekend po 12, ciezko jest wejsc do namiotu. Poza tym nie ma problemu.

  • wots

    Oceniono 14 razy 14

    no tak: słód od rzeczki. Wszystko jasne.

  • kosmaty_patriota

    Oceniono 8 razy 8

    Kobieto, dirndl to nie sukienka!!! W skład dirndla ( ludowego stroju dla kobiet) wchodzi SPÓDNICA!!!

  • j1200

    Oceniono 10 razy 8

    a ja mam mieszane uczucia. Bylem na 5 Oktoberfestach, poniewaz akurat w okolicach pracowalem i o ile za pierwszym razem bylem zachwycony (a moze bardziej zaskoczony) wielkoscia calej imprezy, to z kazdym kolejnym razem coraz mniej mi sie podobalo. Jak by sie nie starac, to jest to jednak pijacka impreza i nawet otwartosc gosci zaczyna byc po pewnym czasie meczaca, halas masakruje mozg, tlok niewyobrazalny, a omawiane piwo jest moim zdaniem znacznie gorsze niz to z butelek. Smak jest tez wypadkowa otoczenia i o to raczej chodzi. Kac po 4 massach nie do opisania. Generalnie polecam mega-imprezowiczom, reszcie jako ewentualna ciekawostke i folklor. To co jest piekne, to dziewczyny w tradycyjnych bawarskich strojach. Szkoda ze u nas nie ma takiej tradycji.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX