Żeglarstwo w Polsce. Z wiatrem i pod wiatr

Polska jest przyjazna dla żeglarzy. Klimat nas wprawdzie nie rozpieszcza, ale kraj ma przeważnie nizinny charakter, jest pocięty gęstą siecią rzek i kanałów, licznie występują tu jeziora, no i mamy dostęp do morza.
Mazury, Wielkie Jeziora Mazurskie, żagle Mazury, Wielkie Jeziora Mazurskie, żagle Fot. Shutterstock

Polska na żagle - z wiatrem i pod wiatr

Warunki naturalne sprzyjają, nieco gorzej jest z infrastrukturą. Mariny i stocznie jachtowe powstają niespiesznie, choć trzeba przyznać, że jak już się pojawią, wstydzić się ich nie musimy. Najgorzej jest z podstawami ekonomicznymi. Zważywszy bowiem na zasobność naszych kieszeni, żeglarstwo jawi się jako nader kosztowne hobby. Na szczęście nie trzeba mieć konia, żeby jeździć. Podobnie jest z łódkami. Możemy je czarterować - nawet pełnomorskie jachty. A rosnąca liczba armatorów sprzyja kształtowaniu rozsądnych cen wynajmu.

 

Polska. Magiczne Podlasie

Mazury - mekka polskich żeglarzy

Z wypoczynkiem pod żaglami kojarzymy w pierwszym rzędzie Mazury. Krainę blisko czterech tysięcy jezior. Szczególne miejsce zajmuje pośród nich system połączonych ze sobą Wielkich Jezior Mazurskich. Pierwszym od strony północnej są Mamry, nieco bardziej na południe leży Niegocin, przechodząc w kolejne jeziora: Ryńskie, Tałty, Mikołajskie, Bełdany i Nidzkie. Na wschód od Mikołajskiego leży nasz największy naturalny akwen: jezioro Śniardwy. Cały kompleks zajmuje około 20 procent powierzchni Krainy Wielkich Jezior, znanej każdemu, kto rozsmakował się w sportach wodnych.

 

Walorem Wielkich Jezior Mazurskich - oprócz rozmiarów - są naturalne i sztuczne połączenia między nimi. Można więc nie tylko krążyć po jednym akwenie, lecz także z powodzeniem odbywać kilkudniowe rejsy. Szlak wodny Wielkich Jezior Mazurskich liczy 88 kilometrów długości. Wzdłuż niego rozrzucone są przystanie i obiekty noclegowe o bardzo zróżnicowanym standardzie - od pól namiotowych po luksusowe hotele. Rozwojowi infrastruktury i szybkiemu podnoszeniu jej jakości sprzyja renoma, jaką nasz Lakeland cieszy się wśród gości z zagranicy. Krajobraz Mazur bliski jest niemieckiemu Pojezierzu Meklembursko-Brandenburskiemu, które obejmuje trzy tysiące akwenów. Jednak w Polsce - w odróżnieniu od naszego zachodniego sąsiada - mnożące się przystanie, gospodarstwa agroturystyczne, pensjonaty czy hotele nastawione na wodniaków (nie tylko żeglarzy, lecz także kajakarzy i miłośników licznych wersji surfingu) oraz wędkarzy nie dominują na razie w krajobrazie. Dotyczy to nawet inwestycji tak pokaźnych rozmiarów jak hotel Gołębiewski. Nieliczne zaś gwarne osady: Giżycko, Mikołajki, Pisz, Ruciane-Nida, Ryn czy Węgorzewo, pełniąc rolę centrów komunikacyjno-handlowych, nie przytłaczają zbytnio okolicy.

 

Głównym atutem Mazur wciąż pozostaje przyroda. Nic więc dziwnego, że mnożą się przepisy o jej ochronie, a kluczowe z nich określają strefy ciszy - rejony, w których pływać wolno jedynie po wyznaczonych szlakach i w których panuje bezwzględny zakaz używania silników motorowych. W strefie ciszy znajduje się 138 jezior. Jest ponadto kilka całkowicie zamkniętych akwenów, jak choćby jezioro Łuknajno - rezerwat ptactwa wodnego, jezioro Karaś - kluczowy fragment rozległego rezerwatu faunistycznego czy jezioro Oświn - zwane obrazowo Jeziorem Siedmiu Wysp. Wymienione akweny znajdują się na liście Ramsar - międzynarodowej konwencji promującej ochronę najcenniejszych obszarów wodno-błotnych jako środowiska życia ptaków wodnych.

 

Bodaj najmocniej z jeziorami mazurskimi konkuruje kaszubskie morze. Pod tą nazwą kryje się szereg połączonych ze sobą jezior, rozlewających się na kształt gigantycznego krzyża. Jego trzon stanowi Jezioro Wdzydze (Wdzydzkie), ramiona zaś - połączone z nim jeziora Radulne, Jelenie i Gołub.

 

Polska. Miejsca na liście UNESCO. Które najciekawsze?

jezioro łebsko,polska jezioro łebsko,polska Jezioro Łebsko / fot. Marcin n/CC/Wikimedia

Polskie jeziora - dar natury

Specyficzną cechą polskich pojezierzy jest rynnowy charakter zbiorników wodnych. Głębokie bruzdy ograniczone zwałowiskami moren ukształtował ustępujący lądolód. Jeziora są więc wydłużone południkowo, mają interesującą linię brzegową z zatokami i półwyspami, spotyka się na nich liczne wyspy. Najdłuższą rynnę zajmuje jezioro Jeziorak na Pojezierzu Iławskim. Szósty co do wielkości polski akwen ma 27,4 kilometra długości, a jego szerokość waha się od 0,2 do 3,4 kilometra. Poprzez cieśniny oraz krótkie naturalne cieki Jeziorak łączy się z siedmioma mniejszymi sąsiadami i Kanałem Elbląskim. Z Jeziorakiem wiąże się jeszcze jeden polski rekord. Znajduje się na nim nasza największa wyspa śródlądowa: Wielka Żuława (0,08 km²), notabene jedna z szesnastu, jakie urozmaicają akwen.

 

Fenomenem północnej Polski są też jeziora przybrzeżne, utworzone z dawnych bałtyckich zatok morskich. Prądy przybrzeżne spowodowały ich odcięcie od macierzystego akwenu piaszczystymi mierzejami. Łebsko, Jamno i Gardno, bo o nich tu mowa, należą do pierwszej dziesiątki największych naturalnych jezior w kraju. Największe z nich, Łebsko, jest trzecim pod względem powierzchni w Polsce (71,4 km²; jedna przystań). U ujść Wisły i Odry utworzyły się dwa interesujące zbiorniki deltowe: Drużno (14 km²; rezerwat przyrody wpisany na listę Ramsar) i Dąbie (56 km²; czwarty pod względem powierzchni śródlądowy akwen w Polsce).

 

Polska. Najpiękniejsze miejsca - cuda natury

Zamek w Niedzicy / Fot. Shutterstock Zamek w Niedzicy / Fot. Shutterstock Zamek w Niedzicy / Fot. Shutterstock

Polska - na sztucznej wodzie

Mamy też w Polsce 105 sztucznych jezior. Najstarsze, z 1559 roku, na Nereśli. A że spiętrzono rzeczkę za panowania Zygmunta Augusta, zbiornik nazwano królewskim imieniem. Dziś służy hodowli karpi. Najstarszy nowożytny zbiornik, Mylof, powstał w zaborze pruskim w 1897 roku na Brdzie, nieopodal Rytla. Obecnie hodowane są w nim pstrągi tęczowe. Okres międzywojenny przyniósł boom w dziedzinie tworzenia zbiorników. Po II wojnie światowej uruchomiono ich tylko 20 (ostatnie w minionej dekadzie). Sztuczne akweny powstawały jako rezerwuary wody i zabezpieczenia przeciwpowodziowe, ale znakomicie nadają się również do żeglowania.

 

Największe pod względem powierzchni znajdują się na niżu. Spiętrzono nimi wody Wisły pod Włocławkiem (Jezioro Włocławskie; 75 km²) i pod Goczałkowicami (Jezioro Goczałkowickie; 32 km²), Warty (jezioro Jeziorsko; 42,3 km²) oraz Narwi poniżej ujścia Bugu (Jezioro Zegrzyńskie; 33 km²).

 

Mniej rozległe, ale za to imponujące pojemnością zbiorniki powstały ze spiętrzenia rzek górskich. 472 miliony metrów sześciennych wody gromadzi Zalew Soliński (21,2 km² powierzchni; jego zapora o wysokości 81,8 metra jest najwyższa w Polsce). Na drugą pozycję wysuwa się zbiornik czorsztyński (12,3 km²; 231,9 mln m³). Właśnie te dwa jeziora są obiektami największego zainteresowania żeglarzy w Polsce południowej. Utworzone na Sanie w 1968 roku Jezioro Solińskie (21,1 km²) słynie z kapryśnej aury, zwłaszcza silnych i niespodziewanych wiatrów. Jezioro Czorsztyńskie (12,3 km²) zalano wodami Dunajca w 1997 roku, choć idea jego utworzenia pojawiła się już u progu XX wieku. Pokolenia przyrodników i inżynierów spierały się o zasadność jego utworzenia. Wysuwano obawy, że masy wody zaszkodzą mikroklimatowi Pienin, przyspieszą niszczenie wapiennych skał i bezcennych zabytków: drewnianego kościoła w Dębnie czy niedzickiego zamku. Z czasem okaże się, czy były to obawy słuszne. Na razie, już i tak atrakcyjne Podtatrze zyskało kolejny atut - wodę wśród gór. Jezioro Czorsztyńskie nie stanowi może ekstremalnego wyzwania dla żeglarzy, ale do pływania rekreacyjnego nadaje się znakomicie.

 

W południowo-zachodniej Polsce żeglarze mają do dyspozycji Wielkie Jezioro Turawskie (22 km²) powstałe ze spiętrzenia Małej Panwi oraz duże jeziora na Nysie: Otmuchowskie (20,6 km²; otwarte w latach 30. XX wieku jako Staubecken Ottmachau) i położone nieopodal, bo po drugiej stronie miasta Otmuchowa, Jezioro Nyskie (20,7 km²).

 

Polska jest fajna! Pomorskie zamki: opanuj Gniew

jezioro malta, polska jezioro malta, polska Malta Lake, Poznań/Fot. Shutterstock

Polska - sztuczne zbiorniki - rozrywka mieszczuchów

Zważywszy na aspekty ekonomiczne i środowiskowe, żeglarstwo jest rozrywką mieszczuchów, którzy w poszukiwaniu wiatru i wody wyjeżdżają na prowincję. W najbardziej komfortowej sytuacji są oczywiście mieszkańcy miast nadbałtyckich. Mogą wybierać między pobliskimi naturalnymi akwenami śródlądowymi a otwartym morzem.

 

Poznaniacy mają do dyspozycji sztuczny zbiornik na Malcie, przede wszystkim zaś niewielkie, ale żeglowne akweny Pojezierza Wielkopolskiego. Stolicę Wielkopolski dzieli od Jezior Przemęckich zaledwie 80 kilometrów. Co ciekawe, choć mają niemal dwukrotnie dalej, z uroków tego rejonu korzystają też wrocławianie. Połączone rzeczkami i kanałami Jeziora Przemęckie liczą łącznie około 8 km² powierzchni, tworząc szlak żeglowny długości 14 kilometrów. Niestety, są dość płytkie. Najgłębsze są wśród nich jeziora: Domnickie (17,1 metra) i Lgińsko (16,9 metra). Największą powierzchnię ma Jezioro Domnickie (3,4 km²) oraz połączone krótkimi przesmykami jeziora Olejnickie, Radomierskie, Przemęckie i Błotnickie (razem 2,4 km²).

 

Reszta dużych polskich miast bazuje na sztucznych zbiornikach. Warszawiacy mają Zalew Zegrzyński, mieszkańcy Płocka - Zalew Włocławski (korzystają z niego także łodzianie), krakowiacy - maleńki Zalew Bagry i Jezioro Dobczyckie, mieszkańcy aglomeracji śląskiej - Jezioro Rybnickie na miejscu, a nieco dalej jeziora Goczałkowickie i Żywieckie, natomiast mieszkańcy Lublina - Zalew Dębnicki. Sztuczne zbiorniki w sąsiedztwie aglomeracji miejskich są głównie weekendowymi celami wodniaków, ale również miejscem szkoleń i liczących się regat organizowanych wiosną "na rozgrzewkę", a jesienią - "dla wydłużenia sezonu".

 

Niebo gwiaździste nad nami. Polskie planetaria

polska, morze, jachty, żagle, żeglarstwo, statek polska, morze, jachty, żagle, żeglarstwo, statek Fot. Shutterstock

Żagle na Bałtyku - najwyższa szkoła jazdy

Szwedzcy królowie, władający nacją o dłuższych tradycjach żeglarskich niż nasza, marzyli o Bałtyku jako wewnętrznym jeziorze swej korony. Jednak pływania po nim nikt do jeziornej żeglugi nie przyrównuje. Wręcz przeciwnie - zimne i kapryśne morze cieszy się opinią twardej szkoły, a pływanie tu uznawane jest za wyższy stopień wtajemniczenia w sztuce. Nic więc dziwnego, że ze zmagań z falami Bałtyku wyrosły największe sukcesy polskiego żeglarstwa, które można porównywać z osiągnięciami himalaistów.

 

Plejadę morskich znakomitości otwiera Leonid Teliga, który w latach 1967-1969 na jachcie "Opty" jako pierwszy z Polaków opłynął samotnie świat dookoła (dla upamiętnienia jego postaci redakcja miesięcznika "Żagle" przyznaje od 1971 roku nagrodę jego imienia za zasługi w popularyzacji żeglarstwa). Krzysztof Baranowski jako jedyny Polak ma za sobą dwa samotne rejsy dookoła świata (w latach 1972-1973 na jachcie "Polonez" i w latach 1999-2000 na jachcie "Lady B"). Kapitan Baranowski jest też twórcą Szkoły pod Żaglami, kontynuowanego do dziś eksperymentu oświatowego (pierwszy taki rejs odbył się w latach 1983-1984 na statku żaglowym "Pogoria"). Andrzej Urbańczyk z kolei figuruje w księdze Guinnessa, ponieważ ma na koncie 75 000 mil samotnych rejsów po różnych akwenach całego świata.

Henryk Jaskuła jest pierwszym polskim i trzecim na świecie żeglarzem, który opłynął świat bez zawijania do portów. Dokonał tego na jachcie "Dar Przemyśla" w latach 1979-1980. Jego podróż trwała 344 dni i długo był to rekord. Odebrała mu go kapitan w spódnicy - Joanna Pajkowska, która w latach 2008-2009 jako pierwsza Polka i jedna z nielicznych kobiet na świecie opłynęła samotnie glob bez zawijania do portów. Jej rejs trwał 198 dni i 3 minuty.

 

W latach 2007-2009 świat opływały także Marta Sziłajtis-Obiegło i Natasza Caban. Ich przygody nie miały jednak charakteru non stop, nie mówiąc o tym, że były jedynie powtórzeniem wyczynu Krystyny Chojnowskiej-Liskiewicz z lat 1976-1978. Kapitan Chojnowska była pierwszą kobietą na świecie, która odbyła taki rejs na małym jachcie. Jej łódź nosiła wdzięczną nazwę "Mazurek". W wyścigu o tytuł "Pierwszej Damy Oceanów" Polka wyprzedziła Naomi James z Wielkiej Brytanii i Brigitte Oudry z Francji, płynące w tym samym czasie, ale na znacznie większych jednostkach.

 

W żeglarstwie sportowym czołowe miejsce zajmuje Mateusz Kusznierewicz, który od lat plasuje się w światowej czołówce, wygrywając regaty na akwenach całego świata. Do mniej znanych sukcesów zaliczyć można triumf żeńskiej reprezentacji Wojska Polskiego (Martyna Welz, Aleksandra Tułodziecka, Katarzyna Tylińska), w 43. Wojskowych Mistrzostwach Świata w żeglarstwie. Miało to miejsce na jeziorze Święcajty w 2009 roku.

 

Polska: 10 spływów kajakowych, które lubimy

port, jachty, mazury, polska port, jachty, mazury, polska Fot. Shutterstock

Żagle w Polsce. Wpuszczeni w kanał

Zgoła odmienna od żeglowania po zbiornikach wodnych i morzu przyjemność wiąże się z pokonywaniem rzek i kanałów. W 2007 roku za rejs z Mazur do Amsterdamu i z powrotem załoga portalu Kanaly.info otrzymała tytuł Podróżników Roku, przyznawany przez miesięcznik "Podróże". Szerokim rzeszom żeglarzy znany jest fakt, że nasze (odziedziczone zwłaszcza po pruskim zaborcy) trakty wodne łączą się z siecią rzek i kanałów Europy Zachodniej. Jednak żeglarska turystyka wydaje się najmniej popularną formą żeglowania. Uprawiający ją z upodobaniem Niemcy czy Holendrzy też rzadko się do nas zapuszczają. Dlaczego? Przecież, jak podaje publikowana przez CIA "World Fact Book", Polska ma blisko cztery tysiące kilometrów rzek i kanałów żeglownych, co stanowi niemal 7,5 procent dróg wodnych Unii Europejskiej (53,5 tysiąca kilometrów). Przede wszystkim nie wszystkie szlaki żeglowne nadają się do pływania. Ponadto, nie wspominając już o przeszkodach czysto technicznych, zaniedbane szlaki żeglowne nie sprawiają przyjemności. Przyczyna najistotniejsza jest przedmiotem utyskiwań uczestników żeglarskich forów - na rzekach brak nam portów jachtowych i marin.

 

Chociaż spać można na zakotwiczonej łodzi (i jest to bardzo przyjemne), z portem jest jak ze stajnią. Tam można łódź nie tylko na chwilę przycumować, lecz także pozostawić po sezonie. Największy internetowy katalog (www.porty.jachtowe.pl) obejmuje 328 lokalizacji (kwiecień 2011), w tym 278 śródlądowych i 50 morskich. Szukając portów żeglarskich, zdecydowaną większość znajdujemy u brzegów naszych jezior - trzy na Śniardwach i aż pięć na Mamrach, z tym że trzy z tamtejszych marin znajdują się w Węgorzewie. Na Jezioraku jest siedem portów, tyle samo na kaszubskim morzu. Na Łebsku - jeden, a na Jeziorze Hańcza, chyba ze względu na wysokie i strome brzegi, nie ma żadnego (najbliższy port jachtowy jest na jeziorze Wigry). Jeśli porty i mariny zechcemy rozłożyć na mapie, to  "zgodnie z oczekiwaniem" główne skupiska znajdą się na północy Polski. W województwie warmińsko-mazurskim aż 109, w obu województwach pomorskich łącznie - 101.

 

Piąte miejsce - z 27 portami żeglarskimi, usytuowanymi głównie na Zalewie Zegrzyńskim (w tym aż siedem w Zegrzu) - zajmuje Mazowsze. Zagospodarowanie podwarszawskiego "morza" przypomina do żywego obrazy z Brandenburgii. Tamtejsze pojezierze jest parkiem wypoczynkowym Berlina. Na podstołecznych akwenach panuje ogromny ruch. Brzegi naszego sztucznego zbiornika, podobnie jak naturalnych jezior Brandenburgii, są gęsto zabudowane obiektami wypoczynkowymi. Na weekend czy na konferencję - jak znalazł. Na dłuższą metę bije je jednak na głowę mazurska czy bałtycka oferta.

 

W południowej części Polski portów żeglarskich jest niewiele. Osiem w województwie dolnośląskim, siedem w małopolskim, pięć w śląskim i cztery w podkarpackim. W tym ostatnim wszystkie na Zalewie Solińskim - trzy w Polańczyku i jeden w Solinie. Nadzwyczaj szybko rozwinęła się infrastruktura na Jeziorze Czorsztyńskim, gdzie są także cztery przystanie. Na znacznie większych zbiornikach - na Jeziorze Żywieckim dwa, a na Jeziorze Rożnowskim jeden port żeglarski.

 

Należący do Wrocławia rekord w dziedzinie portów i marin na rzekach i kanałach (w nadodrzańskim mieście działa aż sześć portów) potwierdza jedynie tezę o wielkich pożytkach ze spuścizny (infrastruktury i tradycji) po pruskim zaborcy.

 

Z prądem, czyli 10 spektakularnych rzecznych podróży

jezioro, mazury, żagle, polska jezioro, mazury, żagle, polska Fot. Shutterstock

Żagle w Polsce. Profesjonaliści i amatorzy

Przytoczone liczby i fakty podbudowują tezę o atrakcyjności naszych wód. Nie oddają jednak w pełni warunków, jakie spotyka żeglarz. Polodowcowe jeziora kryją bardzo przykre niespodzianki.

 

Należą do nich płycizny z odłamkami skalnymi zaściełającymi dno - niebezpieczne dla kadłubów łodzi i amatorów kąpieli, zwłaszcza skoków do wody z pokładu, w gasnącym romantycznie świetle dnia. Żeglarzy nie rozpieszcza też polski klimat. Chociaż lata są słoneczne i ciepłe, to jednak niezbyt długie, a ulewne deszcze i szkwały nie należą do rzadkości. W sierpniu 2007 roku właśnie pogoda stała się przyczyną największego w historii Mazur dramatu. Podczas 10-minutowego białego szkwału na Śniardwach (wiatr wiał z prędkością 130 km/h; 12 stopni w skali Beauforta) zginęło 12 osób.

 

Minusem sztucznych akwenów, zwłaszcza tych usytuowanych w południowej Polsce, są dwa zjawiska: posuwające się szybko zamulanie dna i zarastanie strefy brzegowej. Ekspansja roślinności jest oczywiście korzystna dla ptaków; dla żeglarzy oznacza jednak ograniczenie dostępu do brzegów. Zamulanie natomiast wpływa na zmiany w konfiguracji dna. W strefach przybrzeżnych łatwo się też natknąć na ułomki pni, a nawet ruiny obiektów z zalanych niegdyś miejscowości, gdyż dna zbiorników, zwłaszcza tych uruchamianych w okresie PRL, nie zostały starannie oczyszczone. Na Jeziorze Nyskim czy na Solinie, których dna oczyszczono przed zalaniem tylko częściowo, pozostawiono krzewy, drzewa owocowe, fundamenty rozebranych domów, drogi, przepusty czy mosty.

 

Zmienne warunki pogodowe i niespodzianki w konfiguracji dna sprawiają, że żegluga staje się ciekawsza. Nie ma jednak róży bez kolców - sternicy i załogi muszą sprostać wyzwaniom. Jakby na przekór ostrzeżeniom, że żeglowanie to nie bułka z masłem, w 2008 roku przepisy dotyczące wymagań dla żeglarzy uległy liberalizacji. Do prowadzenia jachtu żaglowego o długości całkowitej do 7,5 metra (podobnie jak motorowego o mocy silnika do 10 kW) żaden patent nie jest potrzebny. Dopiero żeby żeglować na większej jednostce, dowodzić łodzią, a wreszcie wyruszyć na morza i oceany świata, potrzebne są umiejętności potwierdzone patentami na kolejne stopnie wtajemniczenia - od żeglarza jachtowego, przez sternika jachtowego i jachtowego sternika morskiego po kapitana jachtowego.

 

Przyjemną drogą do uzyskania pierwszego szlifu jest udział w obozie żeglarskim. Aktywny wypoczynek oraz szczypta emocji towarzysząca egzaminom - gwarantowane. Względnie najtaniej wypadają wędrowne obozy żeglarskie, podczas których śpi się na jachtach. Egzaminy i wystawienie patentu są zawsze płatne dodatkowo - 125 złotych do 26. roku życia, później 250 złotych. Szkolenia oferują biura organizujące aktywny wypoczynek dla wodniaków oraz kluby i stowarzyszenia żeglarskie rozrzucone po całym kraju.

 

Koszty obozu wahają się od 700 złotych (na przykład Biuro Podróży OIS z oddziałami w siedmiu miastach; www.ois.pl) do 1500-1600 złotych (Stowarzyszenie Yacht-Club Albatros; www.patent-zeglarski.pl). Konkurencyjna oferta to kursy weekendowe w cenie około 900 złotych (Pro-Skippers Group Sp. z o.o. z bazą szkoleniową na Zalewie Zegrzyńskim; www.pro-skippers.com i www.train-and-sail.com). Patenty na wyższe stopnie wiążą się ze znacznie większymi kosztami, gdyż oprócz egzaminów i szkoleń trzeba zapłacić za rejsy, aby "wypływać" wymagane godziny.

 

Europa. 9 pięknych jezior na wakacje

Mazury, Polska Mazury, Polska Mazury/123rf.com

Żagle w Polsce. Ile kosztuje jacht?

Zakup jachtu przypomina zakup samochodu. Wybór właściwego to niełatwy kompromis między marzeniami, potrzebami a możliwościami. Na przykład produkowany u nas w Rucianem Nidzie jacht Mellody 30, przebój III Mazurskich Targów Sportów Wodnych w Giżycku (długość całkowita: 9,46 m) kosztuje około 180 tys. zł. Przykład z drugiego bieguna: używaną Omegę (długość całkowita: 6,20 m) można kupić za 18 tys. zł.

 

Czarter (w sezonie, za dobę) wiąże się z następującymi kosztami: 400 zł za jacht Rhodos z 8 kojami; 250 zł za Tango z 6 kojami; 120 zł za Venus z 5 kojami. Za Omegę, najpopularniejszą chyba łódź żaglową na naszych wodach, trzeba zapłacić 40-50 zł.

 

Kultowa Omega

 

Wychowują się na niej pokolenia żeglarzy od z górą półwiecza, zaprojektował ją bowiem w czasie II wojny światowej Juliusz Sieradzki. Początkowo była budowana całkowicie z drewna. Dopiero w 1972 roku, w wersji Omega Ostróda, zaczęto stosować w poszyciu kadłuba laminaty. Łódki typu Omega są do dziś używane do szkolenia młodzieży i pływania rekreacyjnego. Są dostępne w każdej niemal wypożyczalni. Po drobnych modyfikacjach, na przykład dodaniu trapezu i spinakera, zamieniają się w szybkie łodzie regatowe. Długość całkowita: 6,20 m Zanurzenie: 0,96 m Standardowa powierzchnia żagli: 15 m².

 

Żeglarskie szlify

 

Aby uzyskać stopień żeglarza jachtowego, trzeba mieć ukończone 12 lat, odbyć kurs i zdać egzamin. Można wtedy prowadzić jacht żaglowy o długości całkowitej do 8,5 m. Sternik jachtowy musi mieć ukończone 18 lat, zdać egzamin i zaliczyć minimum 200 godzin żeglugi. Z takim patentem można prowadzić jednostki o długości całkowitej do 12 m. Na pokładach jednostek do 18 m długości całkowitej może się wypuszczać jachtowy sternik morski. Aby uzyskać patent, trzeba odbyć co najmniej trzy rejsy pełnomorskie (600 godzin żeglugi). Patent kapitana jachtowego pozwala prowadzić dowolne jednostki po wszelkich akwenach. Żeby go uzyskać, trzeba odbyć przynajmniej sześć rejsów pełnomorskich (1200 godzin żeglugi).

 

Polska. Wycieczka nad morze: między Kołobrzegiem i Jarosławcem

Więcej o: