Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

Gazeta.pl > Podróże >  Nowości

Arizona - wyprawa na Dziki Zachód

ab
24.07.2008 10:00 , aktualizacja 16.12.2011 09:02
Ruszyliśmy z Las Vegas w kierunku Kanionu. Po godzinie 16 wjechaliśmy do suchej jak pieprz, pustynnej Arizony. Późnym popołudniem, temperatura zaczęła powoli spadać. W cieniu było już tylko 36 C... Porzucony samochód zobaczyliśmy przy słynnej drodze Route 66.
Fot. Rafał Zwiorek
Ruszyliśmy z Las Vegas w kierunku Kanionu. Po godzinie 16 wjechaliśmy do suchej jak pieprz, pustynnej Arizony. Późnym popołudniem, temperatura zaczęła powoli spadać. W cieniu było już tylko 36 C... Porzucony samochód zobaczyliśmy przy słynnej drodze Route 66.
  • Ruszyliśmy z Las Vegas w kierunku Kanionu. Po godzinie 16 wjechaliśmy do suchej jak pieprz, pustynnej Arizony. Późnym popołudniem, temperatura zaczęła powoli spadać. W cieniu było już tylko 36 C... Porzucony samochód zobaczyliśmy przy słynnej drodze Route 66.
 - miniatura
  • Powoli zbliża się wieczór. Przy 34 C wciąż ciężko sobie wyobrazić nasz pierwszy nocleg pod namiotem...
 - miniatura
  • Jesteśmy nad Wielkim Kanionem. Zaglądamy do największej dziury w ziemi na naszej planecie. Przed nami odległa o 14 km północna krawędź kanionu. Od jego dna dzieli nas 1800 m. Widok zapiera dech w piersiach.

 - miniatura
  • Na dziesiątym punkcie widokowym udaje nam się po raz pierwszy zobaczyć rzekę Colorado. Przewodnik mówi, że u góry Kanionu, z racji wysokości i bryzy, panują przyjazne warunki od 30 do 35C. Na dnie temperatura dochodzi nawet do 50 C! Może dlatego turystów zwozi się w dół przywiązanych do mułów - kiedy zasłabną, nie spadają.

  - miniatura
  • W dole wije się rzeka Colorado. Widok przyspiesza nam tętno. - miniatura
  • Wielki Kanion przyciąga również czworonogich turystów ze wschodniego wybrzeża - przed nami mieszkaniec Long Island. 
 - miniatura
  • Odległa o 14 km północna ściana Kanionu. Kolory skał, od zieleni, przez czerwienie, aż po brązy, idealnie kontrastują z błękitnym niebem. 
 - miniatura
  • W drodze do Meteor City odwiedzamy mało znany Park Narodowy Wupatki. Krajobraz powstał w XI w. w wyniku wybuchu wulkanu. Miła odmiana do pełnego turystów Grand Canyonu. Przyroda powoli zajmuje teren i na czarnych, kamienistych, wulkanicznych terenach pojawiają się drzewa.
 - miniatura
  • Opuszczone w XVI w. pueblo indiańskie

 - miniatura
  • W drodze powrotnej do Kalifornii zjeżdżamy na kultową I-66 (pierwsza droga, która połączyła wschodnie i zachodnie wybrzeże). Przez przypadek trafiamy na doroczny Pow-Wow, czyli zjazd  kilkunastu szczepów indiańskich. Możemy przyglądać się tej niecodziennej imprezie. Plakat to komentarz wodzów szczepów na temat terroryzmu w USA (2005).
 - miniatura
  • Indianie nie życzą sobie zdjęć. Ostentacyjnie odwracają się do nas pióropuszami, kiedy próbujemy ich kadrować. Wolimy nie kusić losu, szczególnie, że tomahawk jest częścią ich wyposażenia. Kiedy wpadają w trans i bez reszty oddają się rytualnemu tańcowi, zapominają o nas. Wykorzystujemy tę sytuację, by uwiecznić ich na zdjęciu.
 - miniatura
  • Według wodza szczepu Zunin młodzi Indianie coraz częściej uciekają z rezerwatów i wtapiają się w okoliczne społeczeństwo. Niewielu pozostaje by kultywować tradycje przodków. Nieliczne 'wolne' szczepy Indian żyją jeszcze na stokach Grand Kanionu z dala od utartych szlaków turystycznych. Niedostępność oraz wysokie temperatury, które przekraczają 45 C, trzymają na razie turystów z dala od ich siedzib. Na jak długo? - miniatura

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Brak komentarzy

  • hotele
  • loty
  • noclegi
  • Oferty Booking.com
  • Oferty FRU.PL
  • Oferty Meteor