Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

Podróże kulinarne do Włoch: Umbria

  • Pin It
Alina Żołnierkiewicz
26.07.2010 , aktualizacja: 05.08.2010 14:28
A A A Drukuj
Castelluccio z widokiem na Piano Grande Fot. Grzegorz Kołaszewski Castelluccio z widokiem na Piano Grande
Nasz cel: poznanie Italii od kuchni. Tym razem zasmakowaliśmy w Umbrii
Fonte Antica
Fot. Grzegorz Kołaszewski
Fonte Antica

Fot. Grzegorz Kołaszewski
Fot. Grzegorz Kołaszewski
Fot. Grzegorz Kołaszewski
Fot. Grzegorz Kołaszewski
ZOBACZ TAKŻE
Stowarzyszenie Miłośników Włoch "Italianissima" od 2008 r. łączy ludzi zauroczonych tym krajem. Podczas naszych wypraw oddalamy się od turystycznych szlaków, poznajemy mieszkańców i ich styl życia, a przede wszystkim delektujemy się lokalnymi specjałami i winami. Po paru wizytach w regionie Friuli-Venezia Giulia, który - jak nieskromnie sądzimy - nie ma już przed nami tajemnic, wybraliśmy Umbrię...

Wtorek

Wyruszamy pewnego wrześniowego poranka 2009 r., by po dwóch dniach jazdy dotrzeć do gospodarstwa agroturystycznego Fonte Antica w Campi, 11 km od Nursji (Norcia).

Nasze agriturismo (www.fonteantica.it ) przypomina pięknie odnowiony zameczek: grube mury, wysokie sklepienia, przestronne pokoje i wiele tajemniczych zakamarków. Pod ścianami rzeźbione szafy i komody oraz łóżka z kutego żelaza. Wodę można pić z własnego źródła. Stąd zresztą nazwa - fonte znaczy źródło.

Sympatyczny Paolo Paroli od roku prowadzi agriturismo wraz z bratem Giovannim i siostrą Elisabettą. Opowiadają o Umbrii i o tym, co dla nas zaplanowali - nudzić się nie będziemy, to pewne! Gdy cała nasza dziesiątka jest już w komplecie, siadamy do stołu. Na nim m.in. szynka ze świeżymi figami i zupa orkiszowa.

Środa

Po śniadaniu wizyta w małej serowarni tuż obok Fonte Antica, gdzie powstają owcze sery: ostry pecorino i delikatna ricotta. Zwisające ze sznurka woreczki to cielęce żołądki, źródło podpuszczki - enzymu dodawanego do mleka, by się ścięło.

Kilka kilometrów stąd leży Preci. Jak większość umbryjskich miasteczek wznosi się na wzgórzu między dwiema zielonymi dolinami (Castoriana i Valnerina). Liczy około 800 mieszkańców; większość domów wykupili rzymianie, którzy przyjeżdżają tu na wakacje. Spacerując po pustych zaułkach, zachwycamy się średniowieczną zabudową powstałego w XIII w. Preci. Mimo nawiedzających te okolice trzęsień ziemi oraz wrogich najazdów wciąż można podziwiać kamienne domy przy krętych uliczkach i maleńkich placykach. Kościół św. Katarzyny z XIII w. to dziś muzeum chirurgii; nim wejdziemy do środka, podziwiamy romański portal i żagielkową dzwonnicę. W niewielkiej sali reprinty dawnych ksiąg i rycin pokazujących techniki operacji. Już w XV w. tutejsi medycy słynęli z umiejętności usuwania kamieni z pęcherza moczowego, operacji przepukliny oraz katarakty! Moją uwagę zwraca długa, gruba igła z brązu i kości słoniowej, którą operowano oczy.

Po aperitifie w jednym z barów udajemy się do benedyktyńskiego opactwa San Eutizio u stóp Preci. Ufundowali je w V w. Ojcowie Pustyni - syryjscy mnisi, duchowi przewodnicy urodzonego w pobliskiej Nursji św. Benedykta, patrona Europy. Oglądamy romański jednonawowy kościół z XII w. i dzwonnicę wzniesioną na urwistej skale, a potem wspinamy się do grot, w których wiedli pustelniczy żywot założyciele San Eutizio. W opactwie mieszka tylko jeden mnich - amerykański (!) benedyktyn będący też przeorem. Pomagają mu świeccy wolontariusze. Turyści trafiają tu rzadko, za to często goszczą osoby duchowne i świeckie, które pragną oddać się kontemplacji.

Obiad jemy w trattorii tuż obok. Najbardziej przypada nam do gustu frittata con tartufo (omlet z truflami). To nasze pierwsze spotkanie z tym niezwykle cennym grzybem, z którego słynie Umbria.

Do domu wracamy na... osiołkach. Malownicza trasa wiedzie zboczami Val Castoriana, przez Park Narodowy Gór Sybillińskich. Właściciel zwierząt taksuje nas wzrokiem, oceniając, czy osiołki podołają ciężarowi. Wszystkie panie ładują się na siodła, do panów są pewne zastrzeżenia, więc wystąpią w roli poganiaczy. Zwierzęta są niezwykle spokojne i przyjacielskie, ale nie omieszkają zademonstrować przysłowiowego uporu...

Dotarłszy do Fonte Antica, jedni udają się na odpoczynek (jest piekielnie gorąco), a inni na pokaz mistrzowskiego rozbioru świńskiej półtuszy przez rzeźnika Salvatore. Część mięsa mielemy, przyprawiamy i robimy małe kiełbaski (będą dojrzewać jakiś czas), resztę upieczemy na grillu i podamy na kolację jako grigliata mista di maiale. Dziś także przekonamy się, jak smakuje wiejska tarta z boczkiem i pecorino oraz penne alla norcina, specjalność regionu (makaron w sosie na bazie przysmażonego mielonego mięsa przypominającego naszą białą kiełbasę) i deserowa panna cotta con frutti di bosco. Do późna gawędzimy przy winie, rozkoszując się ciepłym wieczorem.

Czwartek

Zrywamy się wcześnie: śniadanie 7.30, wyjazd 8.30. Przed nami dwie godziny drogi do Ponte San Giovanni. Wprowadzamy do GPS-u nazwę miejscowości i ruszamy. Co prawda gospodarze wytłumaczyli, jak jechać, ale my bardziej ufamy technice. Przyjdzie za to srogo odpokutować! Lądujemy w zabitej deskami górskiej wsi, 100 km od Ponte San Giovanni. Zmęczeni jazdą po krętych drogach zatrzymujemy się na kawę i prosecco w pięknym miasteczku San Quirico ze wspaniałym barokowym kościołem.

Kiedy wreszcie docieramy na miejsce, jest już tak późno, że musimy zmienić program. Tutejsza przewodniczka Daniela prowadzi nas do winnicy Chiorri, gdzie czeka smakowity poczęstunek i degustacja win, głównie czerwonych, z których słynie Umbria. Oczywiście można też kupować. Ja wybieram słodkie passito z suszonych winogron sangiovese, zachwycona piękną nazwą Vero amore i opakowaniem (czerwony wyściełany kartonik kryje półlitrową butelkę w kształcie flakonu).

W pobliskim Torgiano odwiedzamy muzeum wina w barokowym pałacu Graziani-Baglioni. Są tu narzędzia do uprawy winorośli, naczynia na trunek, od starożytnych po współczesne, a także grafiki i rzeźby. Zbiory podzielono na trzy działy: wino jako napój, wino jako lekarstwo, wino w mitach. Zaglądamy też do ulokowanego w średniowiecznym domostwie muzeum oliwy. Można tu poznać odmiany oliwek oraz tajniki ich uprawy, a także zgłębić rolę oliwy w odżywianiu, kosmetyce, mechanice i medycynie. Wśród eksponatów alabastron z V w. p.n.e. - naczynie toaletowe w kształcie dzbana, z malowidłem przedstawiającym Atenę, która podarowała ludzkości drzewko oliwne. A ponadto starożytne lampki oliwne i kamienne żarna z XVII-XVIII w. do miażdżenia oliwek. Do lat sześćdziesiątych działało tu frantoio, czyli tłocznia oliwy.

Krótko przed godz. 19 lądujemy w Asyżu, więc tylko na chwilę wchodzimy do kościoła dolnego bazyliki św. Franciszka - właśnie jest zamykana. Nie pozostaje nam nic innego, jak powłóczyć się po wąskich uliczkach.

Do Fonte Antica wracamy późnym wieczorem. Gospodarze z niedowierzaniem wysłuchują opowieści o naszym błądzeniu. Kończymy dzień obfitą jak zwykle kolacją z mnóstwem wina.

Piątek

Dziś od rana towarzyszy nam Daniela, więc na pewno się nie zgubimy. Ruszamy z nią do Nursji. Miejscowy cicerone o urodzie Jeana Reno pokaże nam marcite - łąki nawadniane przez uregulowane w VI w. przez benedyktynów strumyki. Sianokosy odbywają się niemal cały rok, dostarczając bydłu świeżej paszy. Stało tu wiele młynów wodnych, ale z czasem popadły w ruinę. Odnawiane staną się kolejną atrakcją turystyczną. Oglądamy jeden z nich, a "Jean" z zapałem demonstruje pracę starych urządzeń.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • hotele
  • loty
  • Oferty Booking.com
  • Oferty FRU.PL

Podróże.gazeta.pl na Facebooku

Która kuchnia jest najsmaczniejsza?

kuchnia polska
kuchnia włoska
kuchnia chińska
kuchnia wietnamska
kuchnia meksykańska
kuchnia indyjska
kuchnia grecka
kuchnia hiszpańska
kuchnia japońska
kuchnia tajska
kuchnia węgierska
kuchnia rosyjska
kuchnia turecka
kuchnia brytyjska