Polska. Karpaty kradną serce

Karpaty, Gruzja, Turcja, Czad... O swoich ulubionych i wymarzonych miejscach na świecie opowiada Andrzej Zadworny, turysta rowerowy, laureat konkursu miesięcznika ?Rowertour? na najciekawszą wyprawę rowerową po Europie w 2010 r.


Serce zostało w

...Karpatach. Może dlatego, że swoją przygodę podróżowania zacząłem właśnie od gór. Kiedy tylko mogłem, czy to z plecakiem, czy na rowerze, zawsze wybierałem się na południe. Na początku były to podróże po Polsce, następnie Ukraina i Rumunia. W górach jest wszystko, co kocham, dlatego też staram się zawsze dobierać trasę tak, aby choć niewielka jej część prowadziła przez góry. Kiedy nie ma tej możliwości, jak np. podczas wyprawy na Łotwę, to nawet z najmniejszego wzniesienia potrafię wydobyć górski krajobraz.

Niezapomniany dzień przeżyłem

Moje podróże obfitują w ciekawe zdarzenia - z każdej przywożę co najmniej kilka niezapomnianych dni. Biorąc pod uwagę bezpieczeństwo, jedną z ważnych dla mnie wartości, zapisała mi się w pamięci rowerowa wyprawa do Gruzji. Kiedy wspinałem się na Przełęcz Krzyżową (2385 m n.p.m.) w górach Kaukazu, zaatakowały mnie trzy dzikie psy. Uratowałem się dzięki przytomności umysłu i odpowiedniemu przygotowaniu. Osłaniając się rowerem, broniłem się kamieniami i małymi petardami. Czułem presję związaną z wystrzałem petard, bo działo się to w pobliżu granicy z Osetią Południową szczelnie pilnowanej przez Rosję.

Najlepsze wakacje przeżyłem

Wszystkie dotychczasowe wyjazdy wspominam równie przyjemnie, szczególnie rowerowe, bo od wielu lat preferuję właśnie taki styl spędzania wolnego czasu. Daje mi to nieograniczony i bezpośredni kontakt z otoczeniem. Chłonę krajobrazy, zapachy, na własnej skórze odczuwam zmiany pogody, nie zawsze przyjemne. Jednak to właśnie dzięki niedogodnościom nabieram mocy, która pozwala mi na wybrnięcie z każdej sytuacji.

W Polsce lubię

to, że gdziekolwiek bym był, zawsze jestem u siebie, w domu.

Podróżuję

najczęściej sam. Podczas nieustannego pokonywania kilometrów spotykam jednak tyle ciekawych osób, że nie są to samotne podróże. Bariera językowa nie ma znaczenia, bo zawsze można się porozumieć. Czasami jest to tylko wymiana uśmiechu, ale bywa i tak, że jadę przez kilka godzin z przypadkowo napotkanym turystą.

Mój ulubiony hotel

Wszystkie noce na wyprawach spędzam pod chmurką, można więc powiedzieć, że mój ulubiony hotel to część krajobrazu, który mnie w danej chwili otacza.

Niebo w gębie poczułem

kiedy jadąc przez Turcję, po raz pierwszy kupiłem melona. Zrobiłem to tylko dlatego, że zaczęła mnie niemal irytować ilość tych owoców, których nigdy nie jadłem, sprzedawanych przy drodze. Od tamtej pory zawsze je kupuję - ich aromat jest niepowtarzalny.

Na wyprawę zawsze zabieram

aparat fotograficzny, mapy, apteczkę, ale przede wszystkim nagromadzone od ostatniego powrotu zniecierpliwienie związane z chęcią przeżywania nowych przygód.

Nigdy więcej nie powrócę

Chociaż zdarzały się nieprzyjemne sytuacje, to myślę, że nie ma takich miejsc. Omijając je, staniemy się mniej czujni i ubożsi w doświadczenia. Ludzka ciekawość potrafi przezwyciężyć każdą niedogodność, np. wręczenie łapówki za zwrot paszportu w separatystycznej Mołdawskiej Republice Naddniestrzańskiej czy zawrócenie przez celników z kosowsko-serbskiej granicy, przez co musiałem nadrabiać prawie 200 km w trudnym, pełnym stromych podjazdów, górskim terenie.

Wkrótce będę w drodze do...

Afryki, konkretnie do Czadu. Wezmę udział w 20. etapie wyprawy rowerowej "Afryka Nowaka". Jej celem jest przemierzenie Afryki szlakiem, który przebył Kazimierz Nowak w okresie międzywojennym. Naszym podstawowym środkiem transportu będzie oczywiście rower, cześć trasy pokonamy na wielbłądach.

Wymarzony cel podróży

Zafascynowany krajobrazem i kulturą Wschodu, chciałbym kontynuować ten kierunek, odwiedzając kolejno wszystkie kraje. Podróże nauczyły mnie, że myśl o wyprawie może stać się rzeczywistością - ostatnio myślę o Mongolii. Historyczna kraina legendarnego Czyngis-chana, wciśnięta między Rosję i Chiny, ogromny obszar, gdzie dominuje krajobraz z ukochanymi przeze mnie górami.

not. Wojciech Jaskuła

Artykuł pochodzi z Gazeta Turystyka - sobotniego dodatku do Gazety Wyborczej