Polska. Kajakiem po Drwęcy
09.05.2011
, aktualizacja: 09.05.2011 13:03
Drwęca to jedyna w Polsce rzeka, która od źródeł do ujścia jest rezerwatem przyrody. Pływanie po niej kajakiem z dziećmi to idealny pomysł na majowy weekend. i
ZOBACZ TAKŻE
- Majówka w mieście: piknik nad Odrą w Szczecinie (02-05-11, 06:00)
- Polska. Szlak kajakowy Pojezierza Myśliborskiego - łatwo i pięknie (29-08-11, 06:00)
- Polska. Wędrówki po Ziemi Kłodzkiej (20-05-11, 06:00)
- Osada Średniowieczna w Hucie Szklanej (16-05-11, 06:00)
- Majówka w Polsce. Gdzie na spontaniczny wypad? (29-04-11, 14:17)
- Polska na weekend: Spisz. Piechur w malinach (02-05-11, 06:00)
- Litwa kajakiem. Solcza - Niemen (02-05-11, 06:00)
- Litwa. Kajakiem po Białej Hańczy (01-11-10, 06:00)
- Polska na weekend. Wędrówki po Beskidzie Niskim. Śladami Łemków (02-05-11, 06:00)
Drwęca to jedyna w Polsce rzeka, która od źródeł do ujścia jest rezerwatem przyrody - czysta woda, leśne jeziora, piękne widoki. Ma 219 km długości, zaczyna bieg na morenach Warmii, kończy, wpadając do Wisły w okolicach Torunia. To także jeden z najpiękniejszych szlaków kajakowych w Polsce, łatwy, dostępny dla początkujących, i można go połączyć z innymi trasami. Zachęceni dobrą sławą Drwęcy, zaczynamy spływ przy moście drogowym w Nielbarku. Czworo dorosłych, troje dzieci w wieku 10-12 lat, cztery kajaki. Przywiózł je pan Adam, właściciel wypożyczalni w Nowym Mieście Lubawskim. Zarezerwował też dla nas dwa noclegi w domku kempingowym nad jeziorem Wielkie Partęczyny (tel. 513 185 260).
***
Wyruszamy spod mostu, a gdy wypływamy na otwartą przestrzeń, daje o sobie znać zimny północny wiatr, temperatura w słońcu ok. 10 C. Ubieramy się we wszystko, co mamy, wkładamy czapki i rękawiczki. A miał być ciepły majowy weekend! Gdy zaczynamy wpadać w rytm wiosłowania, pojawia się tablica z zaproszeniem do zajazdu Przy Kominku w Wielkim Głęboczku. Urozmaicona kuchnia, rodzinna atmosfera, ale na nocleg na łące brakuje chętnych. Rzeka meandruje; skręca na wschód, omijając potężny garb - resztki moreny lodowcowej. Pełno tu śladów bobrów, przewrócone drzewa utrudniają spływ. Ale dla dzieci takie przeszkody to największa atrakcja! Trzeba mocno wiosłować, aby nie wpaść na wystające pnie czy brzeg rzeki na zakręcie. Mijamy zabudowania Szramowa - kiedyś biegła tędy droga, był most, po którym pozostały drewniane słupy.
Drwęca wije się wśród łąk. Przy jednym z zakoli łączy się z nią lewy dopływ - kanał Brynica. Jest tu wzgórze, na którym było grodzisko z pięknym widokiem na dolinę. Postój obowiązkowy! Wyścig na górę oczywiście wygrywają dzieci. Rzeka szerokim łukiem skręca na zachód. Mijamy wieś Świecie, hotel w sosnowym lesie (nocleg 50 zł/os.), pole kempingowe i naleśnikarnię, sławną w okolicy. Robimy krótką przerwę, na co dzieci zawsze są chętne, choć wiosłowanie sprawia im przyjemność. Ale gdy zaczynają się kręcić w kajaku, zatrzymujemy się na herbatę, czekoladę, bieganie po łące. Potem od razu lepiej się płynie.
Powoli zbliżamy się do Nowego Dworu. Za wiaduktem kolejowym skręcamy na prawo, do ujścia Skarlanki. Ten prawy dopływ Drwęcy to wrota do Brodnickiego Parku Krajobrazowego z cudownymi leśnymi jeziorami. Ale najpierw musimy pokonać półmetrowy jaz - tamę do jeziora Bachotek. Dzieci mają już dość wiosłowania - rozpakowujemy kajaki i przenosimy nad jezioro. Po zwodowaniu okazuje się, że silny i zimny wiatr uderza prosto w twarze - dzieciaki wskakują w zimowe kurtki. Walcząc z falą, dobijamy do ośrodka wypoczynkowego Uniwersytetu Toruńskiego, przy miejscowości Tama Brodzka. Ciągle wieje, fala wysoka. Wszyscy mamy już dość wiosłowania, zwłaszcza dzieci. Zostawiamy kajaki w ośrodku, wypijamy gorącą herbatę i ruszamy piechotą do stanicy wodnej PTTK Bachotek (tel. 56 498 28 28), nad jeziorem o tej samej nazwie, gdzie mamy zarezerwowane noclegi. W pełnej rowerzystów stanicy miła niespodzianka - grzeją kaloryfery, jest przytulnie i ciepło. Rano cofamy się po kajaki. Ciągle wieje, na słońcu jest trochę cieplej. Bachotek to piękne jezioro o polodowcowym kształcie. Zachodnie brzegi porośnięte sosnami przypominają fiordy. Na środku wody znajduje się duża Wyspa Skarbów, którą dzieci natychmiast zapragnęły odwiedzić. Największym skarbem okazały się jednak... wspaniałe pola zawilców.
***
Płyniemy Skarlanką, mijając średniowieczne grodzisko rycerskie zaszyte w gęstwinie lasu. Dopływamy do wyspy, od której zaczyna się następne polodowcowe jezioro pojezierza - Strażym. W jego wschodniej części znajduje się wspaniałe miejsce do wypoczynku. Potem kierujemy się w stronę mostu i kanału na jezioro Zbiczno. Kanał ma tylko kilkadziesiąt metrów długości, ale trzeba uważać, zwłaszcza w okresie lęgów kormoranów, gdy na kajakarzy lecą z drzew kilogramy ptasich odchodów. Każdy kajak wywołuje w kolonii potężną „tyrrradę”. Dopiero po kilku chwilach wszystko się uspokaja i kormorany przybierają charakterystyczną pozycję do suszenia skrzydeł. Dla dzieci możliwość obserwowania z bliska tych dużych ptaków była nie lada przygodą. Na Zbiczno wpadamy tylko na moment, żeby zobaczyć jego urozmaiconą linię brzegową z wyspami i zatokami.
Wracamy na jezioro Strażym, mijając pole biwakowe. W miejscowości Gaj-Grzmięca ukazuje się niepozorne ujście rzeki z jazem. Wciągamy kajaki po pochylni i wodujemy obok małej elektrowni wodnej. Nasza młodzież dzielnie przenosi sterty rzeczy z kajaków i upycha je z powrotem po drugiej stronie jazu. Obserwujemy, jak szybko płynie woda napędzająca małą elektrownię, w której z jednostajnym szumem obraca się koło turbiny dostarczającej kilka kilowatów energii elektrycznej. Oglądamy też zabytkowy młyn, niestety zamknięty. W restauracji obok można zjeść świeżą rybę prosto z jeziora. Za tamą zaczyna się ścieżka dydaktyczna z olbrzymimi drzewami pierwotnego boru sosnowego. Robimy krótką wycieczkę, by rozruszać dzieci, pokazać im torfowiska i bobrowe żeremia. Przy młynie znajduje się wylęgarnia ryb, żyje kilka bobrowych rodzin - ich ślady widać na prawie każdym drzewie. Obok, w siedzibie parku w Grzmiącej, można podpatrywać życie pszczół w specjalnych, przezroczystych ulach.
Płynąc dalej wzdłuż Skarlanki, mijamy rozgałęzienie do jeziora Strzemiuszczek, którego pilnuje potężne psisko, potem mijamy płytkie i muliste jezioro Kurzyny powstałe wskutek spiętrzenia wody w Grzmiącej. Wpływamy na owalne Robotno z trzema zatokami i wysokimi klifowymi brzegami. Rybacy i wędkarze łowią okonie i szczupaki. Gdy docieramy do pięknej plaży, na której ludzie opalają się w kostiumach, budzimy sensację zimowymi czapkami i kurtkami. Ale po dobrej chwili, leżąc na słońcu, też się rozgrzewamy i rozbieramy do koszulek. Gotujemy makaron, wodę na herbatę, i wzmocnieni płyniemy dalej przez płytkie jezioro Dębno - trudno tu o postój, na brzegu stoją domki i prywatne przystanie. Wąskim przesmykiem pod drogą przepływamy na Partęczyny.
***
I oto jedno z najpiękniejszych jezior tego pojezierza - Wielkie Partęczyny, z czterema głównymi zatokami, otoczone lasami. Wyróżnia się urozmaiconą linią brzegową i konfiguracją dna. Przy wejściu do zatoki północno-wschodniej znajdują się dwie wyspy - większa, Wielka Syberia, jest rezerwatem przyrody chroniącym storczyka obuwika. Wstęp na nie zabroniony, obowiązuje zakaz używania łodzi z silnikami spalinowymi, strefa ciszy. W północnej części jeziora czeka na nas wynajęty domek na kempingu nad samym brzegiem.
Rano płyniemy na Partęczyny Małe wąskim kanałem, który robi się coraz płytszy. Gdy zmienia się w strumyk, dajemy za wygraną - dalej nie da się płynąć. Zakładamy kalosze i wychodzimy na brzeg. Kajaki podciągamy na piasek, przywiązujemy do drzewa i całą grupą idziemy nad jezioro. Na wysokim brzegu, jak okiem sięgnąć, wszędzie wędkarze!
Wracamy do kajaków i kanałkiem cofamy się do jeziora. Zachęceni przez dzieci, urządzamy rodzinne wyścigi w wiosłowaniu, także dla rozgrzewki, bo choć słońce pięknie świeci, na wodzie jest chłodno.
Wróciwszy do domku, przesiadamy się w samochód i jedziemy nad jezioro Wysokie Brodno. W lesie znajduje się ośrodek edukacji historycznej prowadzony przez Bractwo Rycerskie z Brodnicy - gród rycerski Foluszek (tel. 695 432 212). Podczas zajęć przybliża się tu dzieciom kulturę średniowiecza: walczą na miecze, strzelają z łuku, mogą się przebrać w zbroje i suknie z epoki, pieką chleb, wyrabiają naczynia z gliny, uczą się i bawią. Ale na to już późno - jesteśmy zmęczeni, czas wracać. Jutro rano powrót do Warszawy, a po drodze zwiedzanie zamku krzyżackiego na górze zwanej Kurnik oraz malowniczego miasteczka Brodnica.
Wypożyczalnie kajaków: Adam Kopiczyński tel. 56 498 28 28, Libra - 693 057 571
***
Wyruszamy spod mostu, a gdy wypływamy na otwartą przestrzeń, daje o sobie znać zimny północny wiatr, temperatura w słońcu ok. 10 C. Ubieramy się we wszystko, co mamy, wkładamy czapki i rękawiczki. A miał być ciepły majowy weekend! Gdy zaczynamy wpadać w rytm wiosłowania, pojawia się tablica z zaproszeniem do zajazdu Przy Kominku w Wielkim Głęboczku. Urozmaicona kuchnia, rodzinna atmosfera, ale na nocleg na łące brakuje chętnych. Rzeka meandruje; skręca na wschód, omijając potężny garb - resztki moreny lodowcowej. Pełno tu śladów bobrów, przewrócone drzewa utrudniają spływ. Ale dla dzieci takie przeszkody to największa atrakcja! Trzeba mocno wiosłować, aby nie wpaść na wystające pnie czy brzeg rzeki na zakręcie. Mijamy zabudowania Szramowa - kiedyś biegła tędy droga, był most, po którym pozostały drewniane słupy.
Drwęca wije się wśród łąk. Przy jednym z zakoli łączy się z nią lewy dopływ - kanał Brynica. Jest tu wzgórze, na którym było grodzisko z pięknym widokiem na dolinę. Postój obowiązkowy! Wyścig na górę oczywiście wygrywają dzieci. Rzeka szerokim łukiem skręca na zachód. Mijamy wieś Świecie, hotel w sosnowym lesie (nocleg 50 zł/os.), pole kempingowe i naleśnikarnię, sławną w okolicy. Robimy krótką przerwę, na co dzieci zawsze są chętne, choć wiosłowanie sprawia im przyjemność. Ale gdy zaczynają się kręcić w kajaku, zatrzymujemy się na herbatę, czekoladę, bieganie po łące. Potem od razu lepiej się płynie.
Powoli zbliżamy się do Nowego Dworu. Za wiaduktem kolejowym skręcamy na prawo, do ujścia Skarlanki. Ten prawy dopływ Drwęcy to wrota do Brodnickiego Parku Krajobrazowego z cudownymi leśnymi jeziorami. Ale najpierw musimy pokonać półmetrowy jaz - tamę do jeziora Bachotek. Dzieci mają już dość wiosłowania - rozpakowujemy kajaki i przenosimy nad jezioro. Po zwodowaniu okazuje się, że silny i zimny wiatr uderza prosto w twarze - dzieciaki wskakują w zimowe kurtki. Walcząc z falą, dobijamy do ośrodka wypoczynkowego Uniwersytetu Toruńskiego, przy miejscowości Tama Brodzka. Ciągle wieje, fala wysoka. Wszyscy mamy już dość wiosłowania, zwłaszcza dzieci. Zostawiamy kajaki w ośrodku, wypijamy gorącą herbatę i ruszamy piechotą do stanicy wodnej PTTK Bachotek (tel. 56 498 28 28), nad jeziorem o tej samej nazwie, gdzie mamy zarezerwowane noclegi. W pełnej rowerzystów stanicy miła niespodzianka - grzeją kaloryfery, jest przytulnie i ciepło. Rano cofamy się po kajaki. Ciągle wieje, na słońcu jest trochę cieplej. Bachotek to piękne jezioro o polodowcowym kształcie. Zachodnie brzegi porośnięte sosnami przypominają fiordy. Na środku wody znajduje się duża Wyspa Skarbów, którą dzieci natychmiast zapragnęły odwiedzić. Największym skarbem okazały się jednak... wspaniałe pola zawilców.
***
Płyniemy Skarlanką, mijając średniowieczne grodzisko rycerskie zaszyte w gęstwinie lasu. Dopływamy do wyspy, od której zaczyna się następne polodowcowe jezioro pojezierza - Strażym. W jego wschodniej części znajduje się wspaniałe miejsce do wypoczynku. Potem kierujemy się w stronę mostu i kanału na jezioro Zbiczno. Kanał ma tylko kilkadziesiąt metrów długości, ale trzeba uważać, zwłaszcza w okresie lęgów kormoranów, gdy na kajakarzy lecą z drzew kilogramy ptasich odchodów. Każdy kajak wywołuje w kolonii potężną „tyrrradę”. Dopiero po kilku chwilach wszystko się uspokaja i kormorany przybierają charakterystyczną pozycję do suszenia skrzydeł. Dla dzieci możliwość obserwowania z bliska tych dużych ptaków była nie lada przygodą. Na Zbiczno wpadamy tylko na moment, żeby zobaczyć jego urozmaiconą linię brzegową z wyspami i zatokami.
Wracamy na jezioro Strażym, mijając pole biwakowe. W miejscowości Gaj-Grzmięca ukazuje się niepozorne ujście rzeki z jazem. Wciągamy kajaki po pochylni i wodujemy obok małej elektrowni wodnej. Nasza młodzież dzielnie przenosi sterty rzeczy z kajaków i upycha je z powrotem po drugiej stronie jazu. Obserwujemy, jak szybko płynie woda napędzająca małą elektrownię, w której z jednostajnym szumem obraca się koło turbiny dostarczającej kilka kilowatów energii elektrycznej. Oglądamy też zabytkowy młyn, niestety zamknięty. W restauracji obok można zjeść świeżą rybę prosto z jeziora. Za tamą zaczyna się ścieżka dydaktyczna z olbrzymimi drzewami pierwotnego boru sosnowego. Robimy krótką wycieczkę, by rozruszać dzieci, pokazać im torfowiska i bobrowe żeremia. Przy młynie znajduje się wylęgarnia ryb, żyje kilka bobrowych rodzin - ich ślady widać na prawie każdym drzewie. Obok, w siedzibie parku w Grzmiącej, można podpatrywać życie pszczół w specjalnych, przezroczystych ulach.
Płynąc dalej wzdłuż Skarlanki, mijamy rozgałęzienie do jeziora Strzemiuszczek, którego pilnuje potężne psisko, potem mijamy płytkie i muliste jezioro Kurzyny powstałe wskutek spiętrzenia wody w Grzmiącej. Wpływamy na owalne Robotno z trzema zatokami i wysokimi klifowymi brzegami. Rybacy i wędkarze łowią okonie i szczupaki. Gdy docieramy do pięknej plaży, na której ludzie opalają się w kostiumach, budzimy sensację zimowymi czapkami i kurtkami. Ale po dobrej chwili, leżąc na słońcu, też się rozgrzewamy i rozbieramy do koszulek. Gotujemy makaron, wodę na herbatę, i wzmocnieni płyniemy dalej przez płytkie jezioro Dębno - trudno tu o postój, na brzegu stoją domki i prywatne przystanie. Wąskim przesmykiem pod drogą przepływamy na Partęczyny.
***
I oto jedno z najpiękniejszych jezior tego pojezierza - Wielkie Partęczyny, z czterema głównymi zatokami, otoczone lasami. Wyróżnia się urozmaiconą linią brzegową i konfiguracją dna. Przy wejściu do zatoki północno-wschodniej znajdują się dwie wyspy - większa, Wielka Syberia, jest rezerwatem przyrody chroniącym storczyka obuwika. Wstęp na nie zabroniony, obowiązuje zakaz używania łodzi z silnikami spalinowymi, strefa ciszy. W północnej części jeziora czeka na nas wynajęty domek na kempingu nad samym brzegiem.
Rano płyniemy na Partęczyny Małe wąskim kanałem, który robi się coraz płytszy. Gdy zmienia się w strumyk, dajemy za wygraną - dalej nie da się płynąć. Zakładamy kalosze i wychodzimy na brzeg. Kajaki podciągamy na piasek, przywiązujemy do drzewa i całą grupą idziemy nad jezioro. Na wysokim brzegu, jak okiem sięgnąć, wszędzie wędkarze!
Wracamy do kajaków i kanałkiem cofamy się do jeziora. Zachęceni przez dzieci, urządzamy rodzinne wyścigi w wiosłowaniu, także dla rozgrzewki, bo choć słońce pięknie świeci, na wodzie jest chłodno.
Wróciwszy do domku, przesiadamy się w samochód i jedziemy nad jezioro Wysokie Brodno. W lesie znajduje się ośrodek edukacji historycznej prowadzony przez Bractwo Rycerskie z Brodnicy - gród rycerski Foluszek (tel. 695 432 212). Podczas zajęć przybliża się tu dzieciom kulturę średniowiecza: walczą na miecze, strzelają z łuku, mogą się przebrać w zbroje i suknie z epoki, pieką chleb, wyrabiają naczynia z gliny, uczą się i bawią. Ale na to już późno - jesteśmy zmęczeni, czas wracać. Jutro rano powrót do Warszawy, a po drodze zwiedzanie zamku krzyżackiego na górze zwanej Kurnik oraz malowniczego miasteczka Brodnica.
Wypożyczalnie kajaków: Adam Kopiczyński tel. 56 498 28 28, Libra - 693 057 571
-
Polska. Kajakiem po Drwęcy
druidesse
14.05.11, 21:45
Spływy po rzekach Drwęca , Wel i Pojezierze Brodnickie w/w organizowała firma www.splywydrweca.pltel prawidłowy to : w sprawie kajaków 604 507 012»
- hotele
- loty
- Oferty Booking.com
- Oferty FRU.PL
Podróże.gazeta.pl na Facebooku
Aktualna oferta

Podróżuj z nami co tydzień.
Przykładowy newsletterZaplanuj wakacje
Polska na weekend
Kontakt z redakcją
- ul. Czerska 8/10
- 00-732 Warszawa
- redakcja.podroze@gazeta.pl






więcej zdjęć









