Polska na weekend: Spisz. Piechur w malinach
02.05.2011
, aktualizacja: 29.04.2011 13:47
Szlaki spiskie są krótkie. W sam raz na aktywny weekend
ZOBACZ TAKŻE
- Wakacje inaczej: warsztaty, kursy (20-06-11, 06:00)
- Polska. Wędrówki po Ziemi Kłodzkiej (20-05-11, 06:00)
- Osada Średniowieczna w Hucie Szklanej (16-05-11, 06:00)
- Wędrówki po Spiszu. Od Czarnej Góry do Krempachów (12-10-09, 11:00)
- Północny Spisz: Lubowla, miasto królów (01-05-07, 00:00)
- Spisz (14-11-01, 17:11)
- Polska. Kajakiem po Drwęcy (09-05-11, 06:00)
Niewiele jest w polskich Karpatach zakątków takich jak Spisz - równie pięknych co niedocenianych i rzadko odwiedzanych.
***
Zaczynam wycieczkę w słoneczny wiosenny poranek w malowniczej Niedzicy. Zwiedzanie słynnego zamku Dunajec (powszechnie znany jako niedzicki) zostawiam tłumom turystów i ruszam z centrum wsi za czerwonymi znakami w stronę pobliskiego grzbietu Nad Tabor (przed wiekami obozowali tu ponoć husyci). Koło drewnianego spichlerza z XVIII w. skręcam w lewo - chcę przejść pasmo Pienin Spiskich, do Dursztyna. Ale przed wojskowym ośrodkiem wypoczynkowym moją uwagę zwraca strzałka wskazująca cmentarz. Kuta żelazna brama, w otoczeniu lip i buków cztery skromne groby z wapienną skałą zamiast tylnej ściany. Na każdym wyryte nazwisko Salamon - spoczywają tu ostatni węgierscy właściciele niedzickiego zamku (w 1946 r. znacjonalizowanego dekretem PKWN).
Mijam małe osiedle stylowych podhalańskich domków i wychodzę na rozległą łąkę. Widoki oszałamiające - można by już tu zakończyć wycieczkę! Zamek na szczycie wzgórza nad Zalewem Czorsztyńskim wygląda niczym orle gniazdo przyklejone do skały. Białe mury wieńczy renesansowy krenelaż, pośrodku wznosi się gotycka wieża górnego zamku. W tle masyw Pienin Właściwych. Kopy Czubatki (674 m n.p.m.) i Piekiełka (678 m) zdominowały krajobraz, zasłaniając nawet nieodległe Trzy Korony. Wycieczkowe stateczki prują srebrzystą taflę zalewu, by zacumować poniżej zamku. Na północy zamykają horyzont Gorce z Turbaczem i masywem Lubania.
Zwracam się teraz twarzą ku słońcu. Na pierwszym planie sielskie pagórki Spiszu - patchwork wąskich pasów łąk i pól pociętych miedzami. Za nimi wierchy tatrzańskie, z odległości 30 km doskonale widzę wszystkie. Powietrze jest tak czyste, że wydaje mi się, iż dosięgnę je ręką. To moje ulubione miejsce w górach od czasu, gdy kilkadziesiąt lat temu wybrałem się po raz pierwszy na Spisz.
***
Szybko podchodzę pod łagodną Cisówkę (777 m). Szlak biegnie dalej na północ, wierzchołkiem. Ze ścieżki doskonale widać zbiornik czorsztyński. Budowę tamy zakończono w 1996 r., po wielu protestach ekologów. Rok później uratowała przed powodzią niżej położone Krościenko, Stary Sącz i Nowy Sącz. Dziś stanowi nieodłączną część pienińskiego krajobrazu i mało kto pamięta, że budując zaporę, przesiedlono kilka wsi i zniszczono malowniczy przełom Dunajca koło Zielonych Skałek...
Zagłębiam się w las. Niestety, szlak jest kiepsko oznakowany, niepostrzeżenie ląduję w malinach. Ścieżka znikła, co robić? Nie ma sensu zawracać - stwierdzam, patrząc na mapę - szlak biegnie ściśle grzbietem, w odległości kilkuset kroków. Po kilkunastu minutach błądzenia po chaszczach odnajduję wreszcie mało czytelne znaki...
Za Barwinkową Górą (725 m) pasmo przecina żółty szlak biegnący z Falsztyna do Łapsz Niżnych. Po dwóch godzinach od rozpoczęcia wycieczki wchodzę na grań Żaru (879 m), najwyższego wierchu Pienin Spiskich.
Ścieżka prowadzi teraz granią. Północne zbocze opada do zalewu stromo niczym przepaść. Las rzednie i odsłania się panorama północnego Podhala. Najbliżej jest Frydman, z charakterystyczną attyką fary (architektoniczna perełka spiskiego gotyku), na południu zaś zalesiony Hombark (807 m). Jak dotąd nie spotkałem nikogo.
Ścieżka raptownie skręca na południe ostrym zboczem, w dole widać już Dursztyn. Wystarczyło kilka dni deszczu i gliniaste podłoże zamieniło się w błotną breję. Czeka mnie ekstremalny zjazd zamiast zejścia! Jest tak ślisko, że już w pierwszej minucie trzy razy ląduję na tyłku, zsuwając się na łeb na szyję. Po chwili zmieniam taktykę: zjeżdżam na butach, powoli, po kilka metrów, łapiąc się, czego się da. Gdyby nie zwalone pnie leżące w poprzek, błyskawicznie znalazłbym się na dnie doliny, z pewnością pokiereszowany. Po kilkunastu minutach ekwilibrystycznych zmagań jestem - w całości - na dole. Uff!
Mija czwarta godzina wędrówki. Zza drzew wyłaniają się bacówki i pierwsze zabudowania Dursztyna, słychać beczenie owiec. Według legendy na Spiszu grasowali niegdyś zbójnicy, którzy łupili bogatych gazdów. Skrzynie pełne złota mieli schować na stokach pobliskiej Kurasiówki...
Dzisiejsi gazdowie żyją z turystów. Na zadbanych, wyglądających zamożnie obejściach co krok napis "Kwatery". Ja jednak wsiadam w busik do Nowego Targu, który właśnie nadjeżdża. Żal opuszczać malowniczy Spisz, ale przecież jeszcze tu wrócę!
Pieniny Spiskie, czyli Hombarki
Łańcuch Pienin Spiskich (geografowie nazywają je zamiennie Hombarkami, od szczytu Hombark) biegnie równoleżnikowo od zapory czorsztyńskiej na wschodzie do przełomu Białki koło Kramnicy i Obłazowej. Jest długi na 14 km, jego szczyty nie sięgają 900 m, są łagodne i zalesione, jodły i świerki mieszają się z bukami i gęstymi krzakami. Zaliczany do pasma pienińskiego z uwagi na podobną budowę geologiczną.
***
Zaczynam wycieczkę w słoneczny wiosenny poranek w malowniczej Niedzicy. Zwiedzanie słynnego zamku Dunajec (powszechnie znany jako niedzicki) zostawiam tłumom turystów i ruszam z centrum wsi za czerwonymi znakami w stronę pobliskiego grzbietu Nad Tabor (przed wiekami obozowali tu ponoć husyci). Koło drewnianego spichlerza z XVIII w. skręcam w lewo - chcę przejść pasmo Pienin Spiskich, do Dursztyna. Ale przed wojskowym ośrodkiem wypoczynkowym moją uwagę zwraca strzałka wskazująca cmentarz. Kuta żelazna brama, w otoczeniu lip i buków cztery skromne groby z wapienną skałą zamiast tylnej ściany. Na każdym wyryte nazwisko Salamon - spoczywają tu ostatni węgierscy właściciele niedzickiego zamku (w 1946 r. znacjonalizowanego dekretem PKWN).
Mijam małe osiedle stylowych podhalańskich domków i wychodzę na rozległą łąkę. Widoki oszałamiające - można by już tu zakończyć wycieczkę! Zamek na szczycie wzgórza nad Zalewem Czorsztyńskim wygląda niczym orle gniazdo przyklejone do skały. Białe mury wieńczy renesansowy krenelaż, pośrodku wznosi się gotycka wieża górnego zamku. W tle masyw Pienin Właściwych. Kopy Czubatki (674 m n.p.m.) i Piekiełka (678 m) zdominowały krajobraz, zasłaniając nawet nieodległe Trzy Korony. Wycieczkowe stateczki prują srebrzystą taflę zalewu, by zacumować poniżej zamku. Na północy zamykają horyzont Gorce z Turbaczem i masywem Lubania.
Zwracam się teraz twarzą ku słońcu. Na pierwszym planie sielskie pagórki Spiszu - patchwork wąskich pasów łąk i pól pociętych miedzami. Za nimi wierchy tatrzańskie, z odległości 30 km doskonale widzę wszystkie. Powietrze jest tak czyste, że wydaje mi się, iż dosięgnę je ręką. To moje ulubione miejsce w górach od czasu, gdy kilkadziesiąt lat temu wybrałem się po raz pierwszy na Spisz.
***
Szybko podchodzę pod łagodną Cisówkę (777 m). Szlak biegnie dalej na północ, wierzchołkiem. Ze ścieżki doskonale widać zbiornik czorsztyński. Budowę tamy zakończono w 1996 r., po wielu protestach ekologów. Rok później uratowała przed powodzią niżej położone Krościenko, Stary Sącz i Nowy Sącz. Dziś stanowi nieodłączną część pienińskiego krajobrazu i mało kto pamięta, że budując zaporę, przesiedlono kilka wsi i zniszczono malowniczy przełom Dunajca koło Zielonych Skałek...
Zagłębiam się w las. Niestety, szlak jest kiepsko oznakowany, niepostrzeżenie ląduję w malinach. Ścieżka znikła, co robić? Nie ma sensu zawracać - stwierdzam, patrząc na mapę - szlak biegnie ściśle grzbietem, w odległości kilkuset kroków. Po kilkunastu minutach błądzenia po chaszczach odnajduję wreszcie mało czytelne znaki...
Za Barwinkową Górą (725 m) pasmo przecina żółty szlak biegnący z Falsztyna do Łapsz Niżnych. Po dwóch godzinach od rozpoczęcia wycieczki wchodzę na grań Żaru (879 m), najwyższego wierchu Pienin Spiskich.
Ścieżka prowadzi teraz granią. Północne zbocze opada do zalewu stromo niczym przepaść. Las rzednie i odsłania się panorama północnego Podhala. Najbliżej jest Frydman, z charakterystyczną attyką fary (architektoniczna perełka spiskiego gotyku), na południu zaś zalesiony Hombark (807 m). Jak dotąd nie spotkałem nikogo.
Ścieżka raptownie skręca na południe ostrym zboczem, w dole widać już Dursztyn. Wystarczyło kilka dni deszczu i gliniaste podłoże zamieniło się w błotną breję. Czeka mnie ekstremalny zjazd zamiast zejścia! Jest tak ślisko, że już w pierwszej minucie trzy razy ląduję na tyłku, zsuwając się na łeb na szyję. Po chwili zmieniam taktykę: zjeżdżam na butach, powoli, po kilka metrów, łapiąc się, czego się da. Gdyby nie zwalone pnie leżące w poprzek, błyskawicznie znalazłbym się na dnie doliny, z pewnością pokiereszowany. Po kilkunastu minutach ekwilibrystycznych zmagań jestem - w całości - na dole. Uff!
Mija czwarta godzina wędrówki. Zza drzew wyłaniają się bacówki i pierwsze zabudowania Dursztyna, słychać beczenie owiec. Według legendy na Spiszu grasowali niegdyś zbójnicy, którzy łupili bogatych gazdów. Skrzynie pełne złota mieli schować na stokach pobliskiej Kurasiówki...
Dzisiejsi gazdowie żyją z turystów. Na zadbanych, wyglądających zamożnie obejściach co krok napis "Kwatery". Ja jednak wsiadam w busik do Nowego Targu, który właśnie nadjeżdża. Żal opuszczać malowniczy Spisz, ale przecież jeszcze tu wrócę!
Pieniny Spiskie, czyli Hombarki
Łańcuch Pienin Spiskich (geografowie nazywają je zamiennie Hombarkami, od szczytu Hombark) biegnie równoleżnikowo od zapory czorsztyńskiej na wschodzie do przełomu Białki koło Kramnicy i Obłazowej. Jest długi na 14 km, jego szczyty nie sięgają 900 m, są łagodne i zalesione, jodły i świerki mieszają się z bukami i gęstymi krzakami. Zaliczany do pasma pienińskiego z uwagi na podobną budowę geologiczną.
- hotele
- loty
- Oferty Booking.com
- Oferty FRU.PL
Podróże.gazeta.pl na Facebooku
Aktualna oferta

Podróżuj z nami co tydzień.
Przykładowy newsletterZaplanuj wakacje
Polska na weekend
Kontakt z redakcją
- ul. Czerska 8/10
- 00-732 Warszawa
- redakcja.podroze@gazeta.pl













