Szwajcaria Saksońska. Od Bastei do Pirny

Oszałamiające widoki, tajemnicze zamki, jedyny na świecie górski tramwaj...
Pięknem saksońskich pejzaży pierwsi zachwycili się romantycy studiujący w drezdeńskiej Akademii Sztuk Pięknych. Szwajcarscy malarze Antonio Graff i Adrian Zingg uwielbiali tam jeździć, a krajobraz porównywali do swego rodzinnego kraju. Uważa się, że to oni są autorami nazwy "Szwajcaria Saksońska". Malowniczość i tajemniczość gór tak zauroczyły romantyków, że w latach 1770-1830 powstało ponad tysiąc inspirowanych nimi dzieł. Najsłynniejszy jest obraz Caspara Davida Friedricha "Wędrowiec przed morzem mgły" przedstawiający samotnego wędrowca na zamglonym szczycie. Dzieło to wykorzystuje się teraz do promocji regionu, a szczególnie malowniczej Malerweg (Droga Malarzy), 112-kilometrowej trasy spacerowej śladami romantyków (www.malerweg.de).

Szlak rozpoczyna się w Liebethal (4 km od centrum Pirny), biegnie północnym brzegiem Łaby aż do okolic Hinterhermsdorf, a następnie wraca do Pirny południowym brzegiem rzeki. Podzielono go na osiem części, ale wędrówkę można rozpocząć i skończyć w dowolnym miejscu.

***

Najbardziej efektowny punkt Malwergu to Bastei , niezwykła grupa skalna z ponad 200-metrowymi pionowymi ścianami, które wyrastają znad brzegu Łaby. Najłatwiej dojść tam z kurortu Rathen (30 min). W połowie XIX w. skały połączono mostem, powstały galeryjki - punkty widokowe. Spacer może, co prawda, wywołać gęsią skórkę, ale koniecznie trzeba na nie wejść. Romantycy nauczyli nas cenić to, co wywołuje grozę, ale pod warunkiem że nie narazimy się na niebezpieczeństwo.

Z Bastei można zejść po 700 kamiennych schodach do efektownej rozpadliny Schwedenlöcher (Dziury szwedzkie). Nazwa pochodzi z czasów wojny trzydziestoletniej - mieszkańcy okolicznych wiosek ukrywali się w niej przed wojskami szwedzkimi.

Nie można też pominąć jeziora Amselsee otoczonego skałami i lasem. Półgodzinny rejs łódką pozwoli na odkrycie nowych miejsc, niedostępnych pieszo (od kwietnia do października, 2,60 euro, www.kurort-rathen.de). Zimą można na nim jeździć na łyżwach.

Wędrując śladami romantyków, trzeba odwiedzić ukochane przez nich średniowieczne zamki. Już sam wjazd do leżącego na wzgórzu Hohnstein (od jeziora Amselsee ok. 4-5 km piechotą szlakiem Malerweg, samochodem 21 km) klimatem przypominającego włoskie miasteczka jest dużą przyjemnością. Wieś powoli wynurza się spośród drzew otaczających wzgórze. Zaskakuje ciszą, spokojem, uroczymi wąskimi uliczkami biegnącymi na różnych poziomach. Stoją przy nich kolorowe domki i swojskie cukierenki, gdzie można zjeść domowe ciasto i odpocząć po trudach wędrówek.

Nad miejscowością góruje zamek z XII w., w ciągu stuleci wielokrotnie zmieniający właścicieli, z którego rozpościera się wyjątkowy widok na dolinę. W 1924 r. powstało tu najpiękniejsze i największe w Niemczech schronisko młodzieżowe, które straciło swoją siedzibę w roku 1933, kiedy zamek przejęli narodowi socjaliści. Dziś znów pełni funkcję hostelu (22 euro/os., w pokoju bez łazienki i toalety, bez śniadania, 34 - z wygodami, www.burg-hohnstein.info).

16 km od Hohnstein leży miasteczko Stolpen . Jego główną atrakcją jest średniowieczny zamek zbudowany na zastygłym wulkanie na szczycie bazaltowej skały. Zwiedzających przyciąga tu historia pięknej i ambitnej Anny Konstancji von Brockdorf hrabiny Cosel, kochanki Augusta II Mocnego. Władca uwiódł żonę swojego ministra, doprowadził do jej rozwodu z mężem i uczynił z niej metresę mającą wielkie wpływy na dworze. Po dziesięciu latach, gdy w jego życiu pojawiła się nowa miłość, uwięził hrabinę w zamku w Stolpen (daleko od dworu w Dreźnie), gdzie mieszkała 49 lat i tam została pochowana. Pomieszczenia, w których hrabina Cosel spędzała długie samotne godziny, po jej śmierci zostały splądrowane. Z oryginalnego wyposażenia zachowało się m.in. renesansowe łoże, kominek, biurko, przybory do pisania, hafty i flagi, które wykonywała w czasie przymusowego pobytu w zamku.

Na zewnątrz warte uwagi są bazaltowe słupy skalne, których wiek określa się na 30 milionów lat! Opisujący je uczeni po raz pierwszy użyli słowa "bazalt", wprowadzając je tym samym do języka. Te niezwykłe wytwory natury podziwiał w 1790 r. Johann Wolfgang von Goethe (bilet 5 euro, ulgowy 2,5, www.burg-stolpen.de).

***

Königstein , 28 km za Stolpen, to jedna z najcenniejszych architektonicznie i historycznie twierdz górskich w Europie. Pierwsza wzmianka o niej pochodzi z 1241 r. W XV w. zamek trafił w posiadanie saksońskiej dynastii Wettynów, która zamieniła go w potężną, nigdy niezdobytą twierdzę. W niespokojnych czasach władcy saksońscy szukali tu schronienia, w okresie pokoju przyjeżdżali odpoczywać od zgiełku Drezna. Twierdzę wykorzystywano również jako więzienie i obóz dla jeńców wojennych. Po II wojnie światowej mieścił się tu zakład dla nieletnich i osób "niewygodnych" politycznie.

Oprócz licznych budynków obronnych, arsenałów i magazynów można zwiedzić Dom komendanta, na podwórzu obejrzeć XVI-wieczną studnię (152,5 m głębokości). Po wysokiej skale zwanej "kominem Abratzky'ego" w 1848 r. wspiął się i wszedł bezprawnie do twierdzy młody kominiarz Sebastian Abratzky. Najpiękniejszą budowlą jest zamek Fryderyka z XVI w., dwa wieki później przebudowany na barokowy pawilon z magicznym "Stoliczkiem, nakryj się". Stoliczek stoi na parterze i w razie potrzeby specjalny mechanizm transportuje go na piętro. Sala bankietowa to popularne miejsce zawierania ślubów. Z fortecy (361 m n.p.m.) rozciągają się malownicze widoki, warto też przespacerować się dookoła (bilet 6 euro, ulgowy 4, www.festung-koenigstein.de).

Zaledwie 7 km dzieli Königstein od Bad Schandau, głównego kurortu w regionie, położonego przy granicy niemiecko-czeskiej. Jedną z jego największych atrakcji jest żółty staromodny tramwaj, który wozi turystów z centrum do Lichtenhainer Wasserfall i z powrotem. To jedyny tramwaj na świecie, który ma pozwolenie na wjazd do parku narodowego. Przejeżdżając przez środek lasu, powoli wspina się na wysokość 200 m n.p.m., pozwalając pasażerom na podziwianie pięknej okolicy. Po drodze można wysiąść na jednym z siedmiu przystanków, od których zaczynają się trasy spacerowe. Na końcu jednej z nich (8 km) znajduje się wodospad i ma tam swój początek piękny szlak do Kunhstall (Krowi Stragan). To najbardziej romantyczna przejażdżka tramwajem, jaką można sobie wyobrazić!

Bad Schandau słynie także z jednej z najpiękniejszych tras rowerowych Szwajcarii Saksońskiej ciągnącej się wzdłuż Łaby. Zwiedzanie najlepiej zakończyć w uzdrowiskowym spa lub termach, które oprócz leczniczej wody oferują wrażenia dźwiękowe i wizualne (poniedziałek-czwartek, godz. 10-22, piątek-sobota 10-24, pełnia Księżyca - 10-2 w nocy, basen - 13 euro/2 godz., 20/cały dzień, www.toskanaworld.de).

***

Ostatnia na trasie jest Pirna (20 km na zachód od Bad Schandau), główne miasto regionu nazywane wrotami Szwajcarii Saksońskiej. Na przepięknym starym rynku przetrwał splendor i bogactwo renesansowego centrum handlowego. Jednym z ciekawszych budynków jest tzw. dom Canaletta, choć nie ma dowodów, że właśnie w nim mieszkał słynny Bernardo Bellotto, który namalował m.in. "Rynek w Pirnie". Zobaczymy też kamienicę z przełomu XVI i XVII w. z pięknym dwukondygnacyjnym wykuszem zwanym diabelskim. Rzeźby - wsporniki mają niezwykły kształt tajemniczych istot, jakby rodem z piekła. Widocznie budzą jednak sympatię mieszkańców, którzy w latach 80. sprzeciwili się rozbiórce budynku.

Dojazd

• Samochodem (najtaniej i najwygodniej) autostradą A4 Wrocław - Stolpen (302 km/3.15 godz.), zjazd przy skrzyżowaniu z autostradą Anschlusstelle Burkau, w kierunku Burkau, Neustad, Bischofswerde; Wrocław - Pirna (247 km/2.54 godz.) - zjazd na skrzyżowaniu Dresden West w kierunku Pirna, Praga, Dresden-Gorbitz; Kraków-Pirna - 554 km/5.49 godz., Kraków - Stolpen - 500 km/5.28 godz., Warszawa - Stolpen (przez Katowice, tu zjazd na A4 w kierunku Wrocławia, Drezna) - 715 km/8.23 godz.

• Pociągiem: Warszawa - Drezno przez Berlin, bilet 352 zł w jedną stronę; przez Wrocław - 231 zł, Wrocław - Drezno - 166 zł