Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

Toskania. Pamiątka z wakacji. Fresk

  • Pin It
Alicja Dąbrowska
25.04.2011 , aktualizacja: 26.04.2011 14:11
A A A Drukuj
Choć toskańskie Sansepolcro nie ma dziś już tylu wież, co przed wiekami, niemal identyczny pejzaż miejski pojawia się w tle arcydzieł mojego ulubionego malarza Piera della Francesca

Fot. Alicja Dąbrowska
ZOBACZ TAKŻE
Wracam tu przy każdej okazji, by odwiedzić Museo Civico - dwa kroki od XIII-wiecznej katedry św. Jana Ewangelisty przy via Matteotti - i raz jeszcze popatrzeć na fresk "Zmartwychwstanie" ("Resurrezione"). To jedno z najbardziej niezwykłych malowideł wszech czasów - Chrystus wraca na ziemię, aby dać nadzieję zbawienia.

W niezrównany sposób opisał je Zbigniew Herbert w „Barbarzyńcy w ogrodzie”: „ » Zmartwychwstanie «malował Piero pewną ręką czterdziestoletniego mężczyzny. Figura Chrystusa stoi mocno na tle melancholijnego toskańskiego pejzażu. Jest to postać zwycięzcy. W prawej ręce trzyma krzepko proporzec. Lewą uchwycił całun jak senatorską togę. Ma mądrą, dziką twarz o przepaścistych oczach Dionizosa. Lewą nogę wsparł na krawędzi grobowca, tak jak przygniata się szyję pokonanego w pojedynku. Na pierwszym planie czterech rzymskich strażników porażonych snem. (...) Chociaż cała grupa jest pozornie statyczna, Piero genialnie, jak fizyk, zademonstrował problem bezwładu i ruchu, żywej energii i drętwoty, cały dramat życia i śmierci wyrażonej miarami bezwładności”.

Ciemnowłosy żołnierz (drugi z lewej) ma prawdopodobnie rysy samego malarza. Sarkofag uczeni badacze porównują do ołtarza, a spojrzenie zwą "magnetycznym". Słynny biograf artystów Giorgio Vasari był pełen entuzjazmu dla "Zmartwychwstania" i uznał je ze najlepsze w dorobku Piera. I dziś wielu znawców przychyla się do tej opinii, uznając fresk za najbardziej wymowny i symboliczny. Zdaniem Aldousa Huxleya to jedno z największych światowych arcydzieł.

Do rodzinnego Sansepolcro wezwała Piera rada miejska, aby na ścianie jej ówczesnej siedziby - Palazzo dei Conservatori - namalował jego emblemat. Bowiem wedle legendy powstaniu miasta towarzyszyła "wizyta" relikwii Świętego Grobu (Santo Sepolcro) przywiezionych tu przez pielgrzymów Egidia i Arcana. Jak zwykle w przypadku tego artysty trudno sprecyzować datę powstania dzieła. Prawdopodobnie było to w latach 60. XV w., tuż po ukończeniu przezeń słynnego cyklu fresków "Legenda Krzyża Świętego" w kościele św. Franciszka w Arezzo.

16-tysięczne Sansepolcro dzieli od Arezzo ok. 40 km. Leży w rozległej dolinie Tybru. Płasko, nie trzeba się wspinać podczas zwiedzania. Już z daleka widać ceglane mury obronne otaczające stare centrum. Za nimi forteca z czasów Medyceuszy, liczne domy podobne do wież, pałace, kościoły, no i renesansowe domostwo Piera della Francesca, dziś siedziba fundacji jego imienia. Przyszedł tu na świat prawdopodobnie w 1412 r. (ale mówi się też o 1416, 1418 i 1425 r.) i zmarł 12 października 1492 r.

Spacer po wąskich uliczkach jest przyjemnością - ruch samochodów ograniczony, turystów niewielu. Zjawiamy się w porze obiadu, więc zewsząd dobiegają smakowite zapachy i brzęk sztućców. My też kierujemy pierwsze kroki do restauracji Fiorentina (istnieje od 1807 r. przy via Pacioli 60). W środku skrzypiące podłogi i stare kredensy, jest nawet menu Piera della Francesca, w nim m.in. cielęcina z rodzynkami i orzeszkami piniowymi.

Opuszczę Sansepolcro pod wieczór z reprodukcją "Zmartwychwstania" kupioną w muzealnym sklepiku (90x67 cm, oryginał 225x220 cm). Oprawiona w ramki wisi na ścianie w moim pokoju. Przed Wielkanocą lubię ją postawić na poczesnym miejscu - wprowadza wyjątkowy świąteczny nastrój.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • hotele
  • loty
  • Oferty Booking.com
  • Oferty FRU.PL

Podróże.gazeta.pl na Facebooku