Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

Polska. Wielkanocne obyczaje

oprac. Anna Wołejsza
25.04.2011 , aktualizacja: 26.04.2011 14:15
A A A Drukuj

Fot. Marek Podmokły / Agencja Gazeta

Dziady śmigustne i kurek dyngusowy, pogrzeb żuru i śledzia - ludowe zwyczaje wielkopostne i wielkanocne zaskakują figlarnymi nazwami
Szkoda, że większość odeszła w niepamięć i można już o nich tylko poczytać czy obejrzeć poświęcone im wystawy w skansenach i muzeach etnograficznych. Niektóre jednak przetrwały do dziś...

Dziady śmigustne (Poniedziałek Wielkanocny)

Przebierańcy wędrujący w strojach ze słomianych powróseł, futrzanych maskach i z sikawkami z drewna (głównie czarnego bzu). W Małopolsce, zwłaszcza w okolicach Limanowej, chodzą od domu do domu, płatając figle, polewają przechodniów wodą i na migi proszą o datki. Czasem świszczą lub pomrukują. Gospodarze obdarowują ich jajkami i słodkim pieczywem. Dziady śmigustne przedstawiają żydowskich wysłanników, którzy - według legendy - nie uwierzyli w zmartwychwstanie Chrystusa i z tego powodu utracili mowę. Tak samo nazywa się też chłopców uczestniczących w zabawach śmigusa-dyngusa.

Konopielka (Niedziela Wielkanocna i Poniedziałek Wielkanocny)

Włóczebne kawalerów odwiedzających domy panien na wydaniu. Czasami chodzący z konopielką chłopcy nosili rózgę lub przyczepioną do tyczki kukłę, tzw. bełdę. Przed oknem panny grali na skrzypcach lub harmonijce i czekali na zaproszenie. Gdy wpuszczono ich do środka, składali gospodarzom życzenia, a niekiedy układali ręce w "stołeczek", sadzali na nim dziewczynę i huśtali ją podczas śpiewania konopielki. Był to wyraz uznania dla jej urody i zalet oraz zapowiedź szybkiego zamążpójścia. Konopielka kończyła się wypraszaniem tzw. wykupu, najczęściej były to jajka, kiełbasa i ser.

Kraszanki

Kolorowe jajka wielkanocne, malowane gładko, najczęściej na czerwono. Jaja w tym kolorze od wieków symbolizowały Wielkanoc i Zmartwychwstanie. Według legendy w Niedzielę Wielkanocną św. Maria Magdalena chciała przygotować posiłek dla apostołów. W spiżarni znalazła jaja, których skorupki miały czerwoną barwę. Po chwili wykluły się z nich przepiękne ptaki i poszybowały do nieba. Apostołowie uznali to za znak zmartwychwstania Chrystusa i życia wiecznego. W polskiej tradycji ludowej kraszanki wykorzystywano też w obrzędach magicznych.

Kurek dyngusowy (Poniedziałek Wielkanocny)

Obchody kawalerów, nazywanych kurcarzami, z żywym, a później także sztucznym kogutem. Kurka dyngusowego karmiono ziarnem pszenicy namoczonym w wódce i przywiązywano do wózeczka z dyszlem, który przyozdabiano wstążkami, koralikami i błyskotkami. Chłopcy nieśli też sikawki na wodę, koszyczki na datki i żmijki dyngusowe, którymi kłuli dziewczęta. Przyprowadzany do domu kurek miał zapewnić szczęście w miłości, liczne potomstwo i zdrowie dla całej rodziny. Kurcarze polewali domowników wodą i śpiewali świąteczne piosenki. W zamian otrzymywali pieniądze i jajka.

Pogrzeb żuru i śledzia (Wielki Piątek)

Znana w całym kraju zabawa w pogrzeb tradycyjnych potraw postnych. Młodzież z różnych grup społecznych niosła garnek żuru wymieszanego z popiołem i plewami oraz śledzia wyciętego z drewna lub tektury i zawieszonego na żerdzi, przyśpiewując i pokrzykując. W orszaku szedł też chłopiec z łopatą - grabarz. Inny wspinał się na drzewo, by tam wykonać wyrok - powiesić garnek z żurem. Dobierał sobie pomocnika, na którego później wylewał zawartość garnka lub rozbijał mu naczynie na głowie. Śledzia i resztki żuru zakopywano pod drzewem.

Procesja rezurekcyjna (Niedziela Wielkanocna)

Według wierzeń ludowych pomagała ona zdemaskować czarownice. Poznawało się je po tym, że nie były w stanie obejść trzykrotnie kościoła, udawały zmęczenie i wychodziły z tłumu. W wielu regionach po procesji odbywały się wyścigi bryczek i furmanek. Wierzono bowiem, że gospodarzowi, który pierwszy powróci z rezurekcji, szybko wzejdzie zboże i wyda bogate plony.

Przywoływki dyngusowe (Niedziela Wielkanocna)

Kujawski zwyczaj obwieszczający śmigusa-dyngusa. Kawalerowie wędrowali z orkiestrą przez całą wieś aż do głównego placu. Tam dwaj wybrańcy z trybuny, dachu karczmy lub wysokiego drzewa wywoływali wszystkie dziewczęta. Krzyczeli, ile na każdą poleje się wody, i dopytywali, czy ktoś je przed tym obroni. Jeśli jakiś chłopiec ubiegał się o względy panny, stawiał komitetowi wódkę, a w Poniedziałek Wielkanocny osobiście oblewał ją wodą. Piękne i mające powodzenie dziewczęta przywoływano miło, a brzydkie i niegospodarne - niegrzecznie, szydząc z ich wad. Niekiedy przywoływki dyngusowe dotyczyły też kawalerów.

Pucheroki (Niedziela Palmowa)

To młodzi chłopcy z uczernionymi sadzą twarzami, laskami w kształcie siekierek lub młotków oraz stożkowatymi czapkami ze słomy ozdobionymi bibułkowymi wstążkami. Wędrują od domu do domu, zabawiając gospodarzy wierszykami i oracjami. W zamian otrzymują do koszyczków pieniądze i jedzenie. Obchody wywodzą się z przedświątecznych kwest i zabaw krakowskich żaków.

Siudy (Poniedziałek Wielkanocny)

Zwyczaj przebierania się mężczyzn za dziada i dziadówkę, praktykowany w środkowej i południowej Polsce. Dziadówka niosła lalkę przypominającą dziecko i koszyk na datki, a dziad - bat, drewnianą sikawkę i różaniec z drewna, brukwi lub ziemniaków. Przebierańcy mieli ubrudzone sadzą twarze lub maski, stare ubrania i kożuchy wywrócone tył na przód. Zaczepiali (całowali i ściskali) przechodniów, natarczywie domagając się datków. Dzieci krzyczały za nimi: "Ruda, siuda, popielata, kominy zamiata", za co siudy polewały ich wodą. Oblewały też spotkane dziewczęta, a czasami nawet wrzucały je do stawu.

Śmigus-dyngus (Poniedziałek Wielkanocny)

Zwyczaj oblewania się wodą. Początkowo były to dwa osobne obrzędy o nazwach pochodzenia niemieckiego. Śmigus (schmechen - bić - i Ostern - Wielkanoc) polegał na uderzaniu i dotykaniu zielonymi gałązkami lub uplecionymi z nich batami. Był to tzw. suchy lub zielony śmigus, praktykowany w północnej Polsce, gdzie nie znano zwyczaju polewania się wodą. Panny na wydaniu i młode mężatki oblewano w środkowej i południowej części kraju. Tam też obchodzono dyngusa (dingen - wykupywać), czyli włóczebne chłopców, często poprzebieranych i niosących różne przedmioty, np. baranka, połączone z oblewaniem wodą, śpiewaniem pieśni religijnych i zalotnych oraz wypraszaniem podarunków. Z czasem obydwa obrzędy połączono i dziś występują pod nazwą śmigus-dyngus.

Włóczebne (najczęściej drugi dzień Wielkanocy)

Wiosenne pochody z barankiem, pasyjką lub ogródkiem połączone ze składaniem życzeń, śpiewaniem pieśni dyngusowych i religijnych oraz wypraszaniem darów - malowanych jajek, kiełbasek i pieczywa. Czasem miały charakter zalotny.

Z barankiem (Niedziela Wielkanocna i Poniedziałek Wielkanocny)

Włóczebne dzieci i młodzieży odbywające się do końca XIX w. na ziemi krakowskiej. Chłopcy w sukmankach, krakowskich pasach i ułańskich czakach ciągnęli na przyozdobionym wózku lub nieśli upieczoną z ciasta figurkę baranka - symbol Jezusa, Baranka Bożego. Za pomocą prostego mechanizmu zwierzątko cięło maleńką piłą belkę. Było to nawiązanie do legendy, według której młody Jezus wyręczał w obowiązkach św. Józefa - cieślę. Za odwiedzenie domów chłopcy otrzymywali datki i świąteczne potrawy.

Zajączek wielkanocny (Niedziela Wielkanocna)

Zwyczaj obdarowywania dzieci słodyczami i upominkami. Koszyczki z niespodziankami od wielkanocnego zajączka i kolorowymi jajami ukrywano w domu lub ogrodzie. Dzieci szukały ich do rana w Niedzielę Wielkanocną. Popularne były też świąteczne żarty o zajączku, który na wiosnę składa jaja dla grzecznych dzieci. W starożytności zając był atrybutem Artemidy, bogini lasów i łowów. W tradycji chrześcijańskiej symbolizował grzeszników, którzy odbyli pokutę.

Korzystałam z: Barbara Ogrodowska "Zwyczaje, obrzędy i tradycje w Polsce", VERBINUM Wydawnictwo Księży Werbistów, Warszawa 2001

Zobacz więcej na temat:

  • Loty
Bestsellery