Polska. Dobrzyca. Zamek i Muzeum Ziemiaństwa
25.04.2011
, aktualizacja: 26.04.2011 14:37
Goście muszą się mieć na baczności - są tu fałszywe drzwi, kolumny i balustrady. Nawet widok za oknem to złudzenie, podobnie jak samo okno
Elegancka, wysmakowana i bardzo angielska w stylu jest rezydencja adiutanta ostatniego króla Polski Augustyna Gorzeńskiego w wielkopolskiej Dobrzycy. Po II wojnie światowej miejscowość się rozrosła i leżący niegdyś na uboczu wsi zespół parkowo-pałacowy dziś znajduje się niemal w jej centrum.
Choć pałac kilka razy zmieniał właścicieli, przetrwał w dobrym stanie do 1939 r. Jego wyposażenie rozgrabili Niemcy. Początkowo przetrzymywali tu 140 internowanych polskich ziemian, potem urządzili magazyn płodów rolnych, wreszcie pozwolili zamieszkać niemieckim przesiedleńcom znad Morza Czarnego. Po wojnie mieściła się tu szkoła, klubokawiarnia, biura fabryki obuwia, kwaterowało też kilka rodzin. Z każdym rokiem wnętrza ulegały coraz większej dewastacji.
W 2005 r. - po wieloletnim remoncie - pieczołowicie odrestaurowany pałac otoczony pięknym parkiem zamieniono w Muzeum Ziemiaństwa (podlega Urzędowi Marszałkowskiemu Województwa Wielkopolskiego). Zbiera relacje, wspomnienia i pamiątki związane z ziemiaństwem. 29 maja zostanie otwarta czasowa wystawa broni białej, m.in. polskiej, tureckiej i perskiej z XVII-XVIII w.
Zamek w kształcie litery L
Zamożny wielkopolski szlachcic Augustyn Gorzeński (1773-1813) zrobił karierę w ostatnich latach I Rzeczypospolitej - kilka razy posłował na sejm, w 1780 r. był już królewskim szambelanem. Będąc zaufanym Stanisława Augusta, w 1788 r. został jego generał-adiutantem, a potem komendantem gwardii królewskiej. Talentami wojskowymi wprawdzie nie zabłysnął, ale był człowiekiem światłym, patriotą i zwolennikiem Konstytucji 3 Maja. Towarzyszył władcy, gdy ten po abdykacji musiał wyjechać do Grodna. Jednak wkrótce wrócił w rodzinne strony...
Przebudowę starego rodzinnego zamku na okazałą rezydencję godną pruskiego hrabiego (bo i ten tytuł posiadał) zlecił wojskowemu i cenionemu architektowi Stanisławowi Zawadzkiemu. Ten sprawił się tak dobrze, że nikt się później nie domyślał, iż ukończony w 1804 r. okazały pałac zawiera ukryte pod tynkami XVII-wieczne mury. Odkryto je dopiero u schyłku XX w. Najstarsze, kamienno-ceglane, można zobaczyć w piwnicach.
Budowla ma nietypowy kształt litery L. Zdaniem niektórych badaczy to dlatego, że Gorzeński, będąc masonem, chciał mieć siedzibę na planie masońskiego symbolu - służącej do wyznaczania kąta prostego węgielnicy. Inni twierdzą jednak, że choć był członkiem loży, to w jej prace zbytnio się nie angażował. Reprezentacyjne wejście znajduje się dokładnie w wewnętrznym narożniku pałacu - schody, cztery korynckie kolumny i tympanon - i zdaje się przeniesione wprost z klasycystycznych angielskich rezydencji owej epoki.
Ściany i sufity pokrywają wspaniałe polichromie, dzieło Antoniego Smuglewicza (1740-1810), wieloletniego scenografa w teatrze Wojciecha Bogusławskiego. W sali balowej na piętrze dał on prawdziwy popis modnego na przełomie XVIII i XIX w. malarstwa iluzjonistycznego. Na malowanych cokołach stoją malowane kolumny, które nawet rzucają cień (by pogłębić efekt trójwymiarowości i oszukać widza), w głębi - widoki z portów włoskich. Wojskową przeszłość właściciela przypomina malowany rynsztunek rzymskiego żołnierza z trofeami u stóp. Na sklepieniu błękitne niebo i balustrada - wydaje się, że znaleźliśmy się na jakimś dziedzińcu.
Obok utrzymany w pastelowych barwach salon. Zdobią go wspaniałe sztukaterie, które wyszły spod ręki Michała Ceptowskiego (1765-1829; rodowity Niemiec, właściwe nazwisko Mathias Zöpf, przeniósłszy się do Poznania, spolszczył je). Miały zaświadczać o zasługach i szerokich horyzontach umysłowych gospodarza. Zobaczymy tu więc alegorię malarstwa (m.in. paleta i pędzle), architektury (pion ciężarkowy i ekierka), muzyki klasycznej i pasterskiej (skrzypce, fujarka, dudy) oraz poezji (lira i flet). Inne symbole nawiązują do pracy na roli i w lesie oraz do rzymskiego oręża.
W sali egipskiej na tym samym piętrze uwagę przykuwa wielkie ścienne malowidło przedstawiające egipską świątynię. Stiuki również są malowane, choć zdają się trójwymiarowe.
Spośród mnóstwa klasycystycznych kominków tylko dwa są oryginalne, reszta to współczesne kopie. Ale i tak w pałacu było bardzo chłodno - w XIX w. właściciele już jesienią przeprowadzali się do nieistniejącej dziś oficyny (stała przy bramie wjazdowej).
Na klatce schodowej uchylone okno - dopiero z bliska widać, że... namalowane. Podobnie jak obramowany toskańskimi kolumnami pejzaż tuż obok. Na parterze - jadalnia. Wokół stołu reprezentacyjne krzesła w stylu neorenesansu holenderskiego pieczołowicie odtworzone na podstawie zachowanych XIX-wiecznych fragmentów. Dekoracja malarska tym razem udaje kamienny mur, są też antyczne sfinksy i głowy Meduzy. Aby zachować symetrię wnętrza, na ścianie namalowano dodatkowe drzwi.
W "salonie z pejzażem" jedną ze ścian pokrywa rozległy widok z rzeką, górami, antyczną świątynią i twierdzą. Zapewne była tu niegdyś biblioteka i bilard. Z portretu spogląda na nas Augustyn Gorzeński, elegancko ubrany, nieco otyły mężczyzna o gładkim obliczu.
"Gabinet groteskowy" zdobią dziesiątki drobnych malarskich motywów. Wśród nich sfinksy, ptaki o ludzkich głowach, ryby i owoce inspirowane albumami poświęconymi malowidłom odkrytym w Pompejach.
Park
Otaczający pałac park zdradza angielskie inspiracje. Nie mogło więc zabraknąć typowych dla tamtejszych parków budowli. Mamy więc sztuczną grotę z wypływającym z niej strumyczkiem, obok wykuta w kamieniu leżąca kobieta obejmuje wysokie naczynie. Legenda mówi, że to dziewczyna, która ukradła kielich z tutejszego kościoła. Umówiła się ze swoim chłopcem pod grotą, z której podobno wiódł podziemny korytarz do odległego o 12 km Koźmina. Niestety, on nie przyszedł, a ona tak długo czekała, aż skamieniała.
Elegancki okrągły pawilon w antycznym stylu to panteon wzorowany na rzymskim. Swego czasu służył jako kawiarnia i herbaciarnia, teraz odbywają się tu wystawy fotograficzne i jesienne poplenerowe wystawy malarstwa.
Na tyłach pałacu leży staw, a na nim wyspa połączona z lądem mostkiem. Wzniesiono na niej okrągły ażurowy pawilon (na wzór rzymskiej świątyni Sybilli) zwany monopterem. Stojący w pobliżu parterowy domek z tympanonem to oficynka - mieszkali w niej goście i służba, teraz ulokowano tu muzealną bibliotekę.
Po trawie przechadzają się gęsi (uwaga, szczypią!), jest też woliera dla kilku pawi. Park można podziwiać ze specjalnie usypanego kopca. Z drzew największe wrażenie robi potężny, rozłożysty platan nieopodal wejścia do pałacu - liczy 270 lat. A przed oficynką rośnie jeden z najstarszych w Polsce klonów - ma ok. 330 lat.
Kościół św. Tekli
Z czasów Gorzeńskiego pochodzi też stojący we wsi późnobarokowy drewniany kościół św. Tekli, którego generał był fundatorem. We wnętrzu ładne barokowe ołtarze, a także ambona, chrzcielnica i prospekt organowy oraz dwa konfesjonały dłuta kaliskiego snycerza Franciszka Eytnera. Warto też zwrócić uwagę na zabytek XVIII-wiecznego ślusarstwa - bardzo duży zamek w drzwiach po prawej stronie ołtarza (pierwotnie w drzwiach kruchty) z dobrze widocznym mechanizmem.
Dziękuję za pomoc Panu Kazimierzowi Balcerowi, pasjonatowi historii Dobrzycy
Dobrzyca leży przy drodze z Koźmina Wielkopolskiego do Pleszewa, ok. 12 km od tego miasteczka. Muzeum Ziemiaństwa czynne od wtorku do piątku w godz. 10-17, w soboty i niedziele 10-18. Wstęp 8 zł, ulgowy 5, przewodnik 25 zł. 29 maja odbędą się doroczne Dobrzyckie Spotkania z Klasyką. W parku wystąpią m.in. Maja i Andrzej Sikorowscy z zespołem oraz poznański zespół muzyki dawnej Musica Maxima. Początek imprezy o godz. 14, wstęp wolny
www.dobrzyca-muzeum.pl/index.html
Choć pałac kilka razy zmieniał właścicieli, przetrwał w dobrym stanie do 1939 r. Jego wyposażenie rozgrabili Niemcy. Początkowo przetrzymywali tu 140 internowanych polskich ziemian, potem urządzili magazyn płodów rolnych, wreszcie pozwolili zamieszkać niemieckim przesiedleńcom znad Morza Czarnego. Po wojnie mieściła się tu szkoła, klubokawiarnia, biura fabryki obuwia, kwaterowało też kilka rodzin. Z każdym rokiem wnętrza ulegały coraz większej dewastacji.
W 2005 r. - po wieloletnim remoncie - pieczołowicie odrestaurowany pałac otoczony pięknym parkiem zamieniono w Muzeum Ziemiaństwa (podlega Urzędowi Marszałkowskiemu Województwa Wielkopolskiego). Zbiera relacje, wspomnienia i pamiątki związane z ziemiaństwem. 29 maja zostanie otwarta czasowa wystawa broni białej, m.in. polskiej, tureckiej i perskiej z XVII-XVIII w.
Zamek w kształcie litery L
Zamożny wielkopolski szlachcic Augustyn Gorzeński (1773-1813) zrobił karierę w ostatnich latach I Rzeczypospolitej - kilka razy posłował na sejm, w 1780 r. był już królewskim szambelanem. Będąc zaufanym Stanisława Augusta, w 1788 r. został jego generał-adiutantem, a potem komendantem gwardii królewskiej. Talentami wojskowymi wprawdzie nie zabłysnął, ale był człowiekiem światłym, patriotą i zwolennikiem Konstytucji 3 Maja. Towarzyszył władcy, gdy ten po abdykacji musiał wyjechać do Grodna. Jednak wkrótce wrócił w rodzinne strony...
Przebudowę starego rodzinnego zamku na okazałą rezydencję godną pruskiego hrabiego (bo i ten tytuł posiadał) zlecił wojskowemu i cenionemu architektowi Stanisławowi Zawadzkiemu. Ten sprawił się tak dobrze, że nikt się później nie domyślał, iż ukończony w 1804 r. okazały pałac zawiera ukryte pod tynkami XVII-wieczne mury. Odkryto je dopiero u schyłku XX w. Najstarsze, kamienno-ceglane, można zobaczyć w piwnicach.
Budowla ma nietypowy kształt litery L. Zdaniem niektórych badaczy to dlatego, że Gorzeński, będąc masonem, chciał mieć siedzibę na planie masońskiego symbolu - służącej do wyznaczania kąta prostego węgielnicy. Inni twierdzą jednak, że choć był członkiem loży, to w jej prace zbytnio się nie angażował. Reprezentacyjne wejście znajduje się dokładnie w wewnętrznym narożniku pałacu - schody, cztery korynckie kolumny i tympanon - i zdaje się przeniesione wprost z klasycystycznych angielskich rezydencji owej epoki.
Ściany i sufity pokrywają wspaniałe polichromie, dzieło Antoniego Smuglewicza (1740-1810), wieloletniego scenografa w teatrze Wojciecha Bogusławskiego. W sali balowej na piętrze dał on prawdziwy popis modnego na przełomie XVIII i XIX w. malarstwa iluzjonistycznego. Na malowanych cokołach stoją malowane kolumny, które nawet rzucają cień (by pogłębić efekt trójwymiarowości i oszukać widza), w głębi - widoki z portów włoskich. Wojskową przeszłość właściciela przypomina malowany rynsztunek rzymskiego żołnierza z trofeami u stóp. Na sklepieniu błękitne niebo i balustrada - wydaje się, że znaleźliśmy się na jakimś dziedzińcu.
Obok utrzymany w pastelowych barwach salon. Zdobią go wspaniałe sztukaterie, które wyszły spod ręki Michała Ceptowskiego (1765-1829; rodowity Niemiec, właściwe nazwisko Mathias Zöpf, przeniósłszy się do Poznania, spolszczył je). Miały zaświadczać o zasługach i szerokich horyzontach umysłowych gospodarza. Zobaczymy tu więc alegorię malarstwa (m.in. paleta i pędzle), architektury (pion ciężarkowy i ekierka), muzyki klasycznej i pasterskiej (skrzypce, fujarka, dudy) oraz poezji (lira i flet). Inne symbole nawiązują do pracy na roli i w lesie oraz do rzymskiego oręża.
W sali egipskiej na tym samym piętrze uwagę przykuwa wielkie ścienne malowidło przedstawiające egipską świątynię. Stiuki również są malowane, choć zdają się trójwymiarowe.
Spośród mnóstwa klasycystycznych kominków tylko dwa są oryginalne, reszta to współczesne kopie. Ale i tak w pałacu było bardzo chłodno - w XIX w. właściciele już jesienią przeprowadzali się do nieistniejącej dziś oficyny (stała przy bramie wjazdowej).
Na klatce schodowej uchylone okno - dopiero z bliska widać, że... namalowane. Podobnie jak obramowany toskańskimi kolumnami pejzaż tuż obok. Na parterze - jadalnia. Wokół stołu reprezentacyjne krzesła w stylu neorenesansu holenderskiego pieczołowicie odtworzone na podstawie zachowanych XIX-wiecznych fragmentów. Dekoracja malarska tym razem udaje kamienny mur, są też antyczne sfinksy i głowy Meduzy. Aby zachować symetrię wnętrza, na ścianie namalowano dodatkowe drzwi.
W "salonie z pejzażem" jedną ze ścian pokrywa rozległy widok z rzeką, górami, antyczną świątynią i twierdzą. Zapewne była tu niegdyś biblioteka i bilard. Z portretu spogląda na nas Augustyn Gorzeński, elegancko ubrany, nieco otyły mężczyzna o gładkim obliczu.
"Gabinet groteskowy" zdobią dziesiątki drobnych malarskich motywów. Wśród nich sfinksy, ptaki o ludzkich głowach, ryby i owoce inspirowane albumami poświęconymi malowidłom odkrytym w Pompejach.
Park
Otaczający pałac park zdradza angielskie inspiracje. Nie mogło więc zabraknąć typowych dla tamtejszych parków budowli. Mamy więc sztuczną grotę z wypływającym z niej strumyczkiem, obok wykuta w kamieniu leżąca kobieta obejmuje wysokie naczynie. Legenda mówi, że to dziewczyna, która ukradła kielich z tutejszego kościoła. Umówiła się ze swoim chłopcem pod grotą, z której podobno wiódł podziemny korytarz do odległego o 12 km Koźmina. Niestety, on nie przyszedł, a ona tak długo czekała, aż skamieniała.
Elegancki okrągły pawilon w antycznym stylu to panteon wzorowany na rzymskim. Swego czasu służył jako kawiarnia i herbaciarnia, teraz odbywają się tu wystawy fotograficzne i jesienne poplenerowe wystawy malarstwa.
Na tyłach pałacu leży staw, a na nim wyspa połączona z lądem mostkiem. Wzniesiono na niej okrągły ażurowy pawilon (na wzór rzymskiej świątyni Sybilli) zwany monopterem. Stojący w pobliżu parterowy domek z tympanonem to oficynka - mieszkali w niej goście i służba, teraz ulokowano tu muzealną bibliotekę.
Po trawie przechadzają się gęsi (uwaga, szczypią!), jest też woliera dla kilku pawi. Park można podziwiać ze specjalnie usypanego kopca. Z drzew największe wrażenie robi potężny, rozłożysty platan nieopodal wejścia do pałacu - liczy 270 lat. A przed oficynką rośnie jeden z najstarszych w Polsce klonów - ma ok. 330 lat.
Kościół św. Tekli
Z czasów Gorzeńskiego pochodzi też stojący we wsi późnobarokowy drewniany kościół św. Tekli, którego generał był fundatorem. We wnętrzu ładne barokowe ołtarze, a także ambona, chrzcielnica i prospekt organowy oraz dwa konfesjonały dłuta kaliskiego snycerza Franciszka Eytnera. Warto też zwrócić uwagę na zabytek XVIII-wiecznego ślusarstwa - bardzo duży zamek w drzwiach po prawej stronie ołtarza (pierwotnie w drzwiach kruchty) z dobrze widocznym mechanizmem.
Dziękuję za pomoc Panu Kazimierzowi Balcerowi, pasjonatowi historii Dobrzycy
Dobrzyca leży przy drodze z Koźmina Wielkopolskiego do Pleszewa, ok. 12 km od tego miasteczka. Muzeum Ziemiaństwa czynne od wtorku do piątku w godz. 10-17, w soboty i niedziele 10-18. Wstęp 8 zł, ulgowy 5, przewodnik 25 zł. 29 maja odbędą się doroczne Dobrzyckie Spotkania z Klasyką. W parku wystąpią m.in. Maja i Andrzej Sikorowscy z zespołem oraz poznański zespół muzyki dawnej Musica Maxima. Początek imprezy o godz. 14, wstęp wolny
www.dobrzyca-muzeum.pl/index.html
- hotele
- loty
- Oferty Booking.com
- Oferty FRU.PL
Podróże.gazeta.pl na Facebooku
Aktualna oferta

Podróżuj z nami co tydzień.
Przykładowy newsletterZaplanuj wakacje
Polska na weekend
Kontakt z redakcją
- ul. Czerska 8/10
- 00-732 Warszawa
- redakcja.podroze@gazeta.pl
















