Wolsztyn. Parada Parowozów i atrakcje na majówkę
18.04.2011
, aktualizacja: 18.04.2011 15:24
Kto nie widział Parady Parowozów, niech nie zwleka z przyjazdem do Wolsztyna - jej przyszłość jest zagrożona!
ZOBACZ TAKŻE
- Polska. Dawne miasta królewskie - Inowłódz (26-02-11, 06:00)
- Weekend za czeską miedzą. Majówka z maikiem (26-04-10, 06:00)
- Majówka w górach (22-04-08, 15:44)
- Majówka z rycerzami (17-04-08, 17:12)
- Polska. Park Krajobrazowy Doliny Bobru (21-03-11, 06:00)
- Polska. Ekopodróże między Bugiem a Narwią (18-04-11, 06:00)
Parada Parowozów rozpocznie się w sobotę 30 kwietnia o godz. 13.30. A w piątkowy wieczór 29 kwietnia ok. 21 odbędzie się widowiskowy pokaz "Światło, para, dźwięk". "Kiedy kilka takich parowozów przejedzie obok ciebie, buchając parą i gwiżdżąc ile sił, dostajesz gęsiej skórki i czujesz, jak trzęsie się pod tobą ziemia" - pisał w internecie fan parady.
Parada Parowozów
Od 1994 r. wypolerowane oliwą czarne maszyny z biało-czerwonymi kołami i korbowodami pokazują się dumnie publiczności podczas parad. Parowozy wolsztyńskie i z różnych krajów Europy przejeżdżają najpierw razem, potem pojedynczo, parami czy po kilka, zupełnie jak modelki na wybiegu. Wybiera się Miss Świata Parowozów.
Rekord padł w 2007 r., kiedy zjawiło się ok. 20 tys. osób. Międzynarodowy Piknik Miłośników Kolei - impreza obejmująca wszystkie te pokazy - odbywa się zawsze w długi majowy weekend. Wtedy też najwięcej turystów i fanów kolei z Europy, USA, Japonii, Australii spotyka się w Wolsztynie.
Tegoroczna parada odbędzie się po raz 18. i - uwaga! - kto wie, czy nie po raz ostatni. Władze i sejmik województwa wielkopolskiego obiecują, że powołają w tym roku spółkę, która ma rozwijać turystykę wokół Parowozowni Wolsztyn, ale ciągle nie ma na nią pieniędzy. Miałaby ona stworzyć połączenia pociągami "pod parą" po regionie, remontować parowozy, rozwijać muzeum. Ale niedawno zamknięto ostatni, w pełni przystosowany do remontu parowozów warsztat w Gnieźnie. W 2007 r. w Wolsztynie było pod parą osiem starych maszyn, dziś są tylko trzy: Ol49-7, Pt47-65 i Pm36-2. Jeśli zabraknie parowozów, istnienie ostatniej w Europie czynnej parowozowni nie będzie miało sensu.
W tym żywym muzeum jest co oglądać także po paradzie. Prowincjonalną, ale leżącą na węźle pięciu lokalnych linii kolejowych parowozownię zbudowano w latach 1907-09. W półkolistej hali postojowej z warsztatami jest miejsce dla ośmiu maszyn; kilkanaście nieużywanych stoi na bocznych torach. Wciąż działają zabytkowe urządzenia, jak obrotnica parowozów z 1912 r., żuraw z 1901 r. do napełniania ich wodą, kanał oczystkowy (wykop w torach, gdzie oczyszcza się maszynę z resztek popiołu) z wieżą wodną z 1907 r., zasieki, czyli magazyny węglowe, skąd dźwig przeładowuje węgiel do tendra parowozu. Urządzenia i budynki szczęśliwie przetrwały i można je oglądać, choć są zaniedbane jak cała PKP.
Największy rozkwit Wolsztyna przypadł na lata 70. i 80. XX w. Pracowało tu wówczas 320 osób (dziś ok. 30), a każdego dnia pod parą było 18-25 parowozów. Warto zajrzeć do dawnej noclegowni dla maszynistów, gdzie na piętrze mieści się hotelik, a na parterze małe muzeum. Możemy w nim zobaczyć, jak wyglądało biuro zawiadowcy i kasa biletowa. Są stare urządzenia, m.in. szybkościomierze parowozów, latarnie sygnałowe ustawiane przy torach oraz dokumenty, w tym oryginalny pruski plan rozbudowy wolsztyńskiej parowozowni z 1909 r.
Czynne cały tydzień, godz. 8-15, bilet 2 zł, z przewodnikiem - 35, ul. Fabryczna 1, tel. 968 419 17 93, nocleg w hotelu przy parowozowni - 45 zł, www.parowozowniawolsztyn.pl, www.parowozy.com.pl
Atrakcje Wolsztyna
Wolsztyn (13 tys. mieszkańców) leży między jeziorami Wolsztyńskim i Berzyńskim połączonymi rzeką Dojcą, na 72. kilometrze trasy z Poznania do Zielonej Góry. Założono go prawdopodobnie pod koniec XIV w., a nazwa wywodzi się z niemieckiego słowa „wollstein”, czyli „kamień wełny”. Ów kamień był miarą służącą do odmierzania wełny (przędzalnictwo i sukiennictwo było początkowo głównym zajęciem mieszczan). Po kilku wielkich pożarach (ostatni w 1810 r.), Wolsztyn nabrał charakteru XIX-wiecznego miasta o niskiej zabudowie, choć zdarzają się i kilkupiętrowe kamienice. Miasto jest czyste, ładne, zielone. Parę wąskich uliczek przeznaczono tylko dla pieszych. Z pięknie wyremontowanego rynku, w perspektywie krótkiej ul. Kościelnej widać najcenniejszy zabytek - późnobarokowy kościół NMP Niepokalanego Poczęcia z XVIII w. z górujący nad okolicą strzelistą wieżą. 28 lipca 1814 r. wystawiono przed nim trumnę ze zwłokami księcia Józefa Poniatowskiego - po tragicznej śmierci w nurtach Elstery przewożono ją tędy do Warszawy.
Przy Kościelnej nr 9 urodził się w 1776 r. filozof i uczony Józef Hoene-Wroński - upamiętnia go tablica. Jako szesnastolatek uciekł z domu, podczas insurekcji kościuszkowskiej dowodził baterią artylerii, był kapitanem w wojsku rosyjskim. 15 sierpnia 1803 r. przeżył na poły religijną wizję, po której rzucił żołnierski fach. To właśnie Hoene-Wroński, od 1810 r. żyjący we Francji, stworzył termin mesjanizm, którego potem używał Adam Mickiewicz.
Od początku, czyli od końca XIV w., Wolsztyn był miastem pogranicznym zamieszkanym przez Polaków, Niemców i Żydów. Dwa lata temu w pożarze spłonął budynek dawnej synagogi przy ul. Kocha 12. Zachował się szpital miejski zbudowany w stylu neogotyku angielskiego o oryginalnych ostrołukowych oknach. Z zewnątrz odnowiony, wewnątrz - z wyjątkiem muzeum na parterze - pusty i zrujnowany. Od 1872 r. mieszkał w nim przez osiem lat Robert Koch - powiatowy lekarz, laureat Nagrody Nobla, odkrywca m.in. bakterii cholery i gruźlicy. W szpitalu przeprowadzał doświadczenia z wąglikiem i badał zakażenia ran, pisał pierwsze prace naukowe. W dwóch salach wypełnionych gablotami i meblami z epoki jest trochę pamiątek po nim - XIX-wiecznych przyrządów medycznych, fotografii i kopii dokumentów.
Najpiękniejszy dom w Wolsztynie posiadał rzeźbiarz i malarz Marcin Rożek, powstaniec wielkopolski, który zginął w Auschwitz w 1944 r. Pochodzący z biednej rodziny, dzięki stypendium studiował w Berlinie i na ASP w Monachium, potem mieszkał i tworzył w Paryżu. Jako uznany artysta w 1934 r. wrócił do Wolsztyna, gdzie przy ul. 5 Stycznia zbudował dom z pracownią według własnej koncepcji - ze stworzonymi przez siebie rzeźbami i płaskorzeźbami na obu fasadach i w ogrodzie. Ogród jest wąski i długi, ale dzięki kwiatom, rzeźbom, krzewom, pergolom wygląda jak zaczarowany, zwłaszcza w zachodzącym słońcu. Przed wojną sięgał aż do brzegu Jeziora Wolsztyńskiego, dziś oddziela go odeń miejski bulwar pełen zieleni i kwiatów, niedawno wyremontowany. Podczas wojny dom i ogród zajęli hitlerowcy - tu rzeźby ocalały. Ale pomniki Rożka w Wielkopolsce zniszczono. W pracowni na parterze są dziś dwie sale wystaw czasowych. Wnętrza na piętrze, gdzie artysta mieszkał, odtworzono w stylu lat 30. XX w. Tam też zobaczymy dość bogaty zbiór jego ocalałych obrazów, drobnych rzeźb i płaskorzeźb, pamiątek, zdjęć i dokumentów.
Muzeum dr. Roberta Kocha (ul. R. Kocha 12, tel. 68 384 27 36) oraz Muzeum Marcina Rożka (ul. 5 Stycznia 34, tel. 68 384 26 48) czynne wtorek - sobota, godz. 9-16, niedziela godz. 10-15 (muzeum Kocha tylko w 1. i 3. niedzielę miesiąca), bilet - 3 zł, ulgowy - 2 i 1
Jezioro Wolsztyńskie
Nad Jezioro Wolsztyńskie mamy z rynku dosłownie parę kroków ul. Poznańską, której przedłużenie - sztuczny, pełen kwiatów półwysep - wcina się w wodę trasą spacerową. Idąc dalej wzdłuż brzegu na północ, trafiamy nad bardzo ładne, szerokie, okolone starymi drzewami kąpielisko. Piękny stąd widok na zalesione brzegi jeziora i wyspę Tumidaj. W założonym w XVII-XVIII w. parku, który otacza piaszczystą plażę, stoi neoklasycystyczny pałac z początku XX w., dawna własność hrabiów Mycielskich (dziś trójgwiazdkowy hotel). W amfiteatrze obok na początku maja odbywają się m.in. Dni Wolsztyna, organizowane jednocześnie z Paradą Parowozów.
Idąc dalej na północ, trafimy do letniskowej wsi Karpicko z kilkoma ośrodkami wypoczynkowymi - od zadbanych pensjonatów po wyremontowane domki kempingowe z czasów PRL-u. Również nad jeziorem, po jego zachodniej stronie, przy ul. Bohaterów Bielnika 26, rozlokował się Skansen Budownictwa Ludowego Zachodniej Wielkopolski. Nieduży, ale przestrzenny. Można tu zobaczyć XVIII-wieczną karczmę wiejską z obszerną gospodarską zagrodą, bogato wyposażoną kuźnię z Ziemin czy zagrodę holenderską protestanckich osadników. Wiatrak koźlak z 1603 r. jest jednym z najstarszych w Polsce.
Skansen otwarty kwiecień - październik, wtorek - sobota, godz. 9-17, niedziela 12-17 (w święta zamknięty), listopad - marzec wtorek - piątek, godz. 10-14, bilet - 4 zł, ulgowy - 3 i 2
W okolicy
• Rakoniewice (12 km na zachód od Wolsztyna) - Muzeum Pożarnictwa w poewangelickim zborze z 1763 r. W zabytkowym wnętrzu i w dobudowanych pawilonach obejrzymy sprzęt gaśniczy z XVIII-XX w., m.in. 26 sikawek konnych (najstarsza z 1776 r.) i 27 wozów strażackich (najstarszy Chevrolet z 1927 r.). Od zachodniej i północnej pierzei rynku do zboru przylegają cztery wyjątkowej rzadkości murowano-drewniane podcieniowe domy z XVIII w., pod nr 2 dawna pastorówka, pod nr 40 - karczma, a potem kuźnia.
Parada Parowozów
Od 1994 r. wypolerowane oliwą czarne maszyny z biało-czerwonymi kołami i korbowodami pokazują się dumnie publiczności podczas parad. Parowozy wolsztyńskie i z różnych krajów Europy przejeżdżają najpierw razem, potem pojedynczo, parami czy po kilka, zupełnie jak modelki na wybiegu. Wybiera się Miss Świata Parowozów.
Rekord padł w 2007 r., kiedy zjawiło się ok. 20 tys. osób. Międzynarodowy Piknik Miłośników Kolei - impreza obejmująca wszystkie te pokazy - odbywa się zawsze w długi majowy weekend. Wtedy też najwięcej turystów i fanów kolei z Europy, USA, Japonii, Australii spotyka się w Wolsztynie.
Tegoroczna parada odbędzie się po raz 18. i - uwaga! - kto wie, czy nie po raz ostatni. Władze i sejmik województwa wielkopolskiego obiecują, że powołają w tym roku spółkę, która ma rozwijać turystykę wokół Parowozowni Wolsztyn, ale ciągle nie ma na nią pieniędzy. Miałaby ona stworzyć połączenia pociągami "pod parą" po regionie, remontować parowozy, rozwijać muzeum. Ale niedawno zamknięto ostatni, w pełni przystosowany do remontu parowozów warsztat w Gnieźnie. W 2007 r. w Wolsztynie było pod parą osiem starych maszyn, dziś są tylko trzy: Ol49-7, Pt47-65 i Pm36-2. Jeśli zabraknie parowozów, istnienie ostatniej w Europie czynnej parowozowni nie będzie miało sensu.
W tym żywym muzeum jest co oglądać także po paradzie. Prowincjonalną, ale leżącą na węźle pięciu lokalnych linii kolejowych parowozownię zbudowano w latach 1907-09. W półkolistej hali postojowej z warsztatami jest miejsce dla ośmiu maszyn; kilkanaście nieużywanych stoi na bocznych torach. Wciąż działają zabytkowe urządzenia, jak obrotnica parowozów z 1912 r., żuraw z 1901 r. do napełniania ich wodą, kanał oczystkowy (wykop w torach, gdzie oczyszcza się maszynę z resztek popiołu) z wieżą wodną z 1907 r., zasieki, czyli magazyny węglowe, skąd dźwig przeładowuje węgiel do tendra parowozu. Urządzenia i budynki szczęśliwie przetrwały i można je oglądać, choć są zaniedbane jak cała PKP.
Największy rozkwit Wolsztyna przypadł na lata 70. i 80. XX w. Pracowało tu wówczas 320 osób (dziś ok. 30), a każdego dnia pod parą było 18-25 parowozów. Warto zajrzeć do dawnej noclegowni dla maszynistów, gdzie na piętrze mieści się hotelik, a na parterze małe muzeum. Możemy w nim zobaczyć, jak wyglądało biuro zawiadowcy i kasa biletowa. Są stare urządzenia, m.in. szybkościomierze parowozów, latarnie sygnałowe ustawiane przy torach oraz dokumenty, w tym oryginalny pruski plan rozbudowy wolsztyńskiej parowozowni z 1909 r.
Czynne cały tydzień, godz. 8-15, bilet 2 zł, z przewodnikiem - 35, ul. Fabryczna 1, tel. 968 419 17 93, nocleg w hotelu przy parowozowni - 45 zł, www.parowozowniawolsztyn.pl, www.parowozy.com.pl
Atrakcje Wolsztyna
Wolsztyn (13 tys. mieszkańców) leży między jeziorami Wolsztyńskim i Berzyńskim połączonymi rzeką Dojcą, na 72. kilometrze trasy z Poznania do Zielonej Góry. Założono go prawdopodobnie pod koniec XIV w., a nazwa wywodzi się z niemieckiego słowa „wollstein”, czyli „kamień wełny”. Ów kamień był miarą służącą do odmierzania wełny (przędzalnictwo i sukiennictwo było początkowo głównym zajęciem mieszczan). Po kilku wielkich pożarach (ostatni w 1810 r.), Wolsztyn nabrał charakteru XIX-wiecznego miasta o niskiej zabudowie, choć zdarzają się i kilkupiętrowe kamienice. Miasto jest czyste, ładne, zielone. Parę wąskich uliczek przeznaczono tylko dla pieszych. Z pięknie wyremontowanego rynku, w perspektywie krótkiej ul. Kościelnej widać najcenniejszy zabytek - późnobarokowy kościół NMP Niepokalanego Poczęcia z XVIII w. z górujący nad okolicą strzelistą wieżą. 28 lipca 1814 r. wystawiono przed nim trumnę ze zwłokami księcia Józefa Poniatowskiego - po tragicznej śmierci w nurtach Elstery przewożono ją tędy do Warszawy.
Przy Kościelnej nr 9 urodził się w 1776 r. filozof i uczony Józef Hoene-Wroński - upamiętnia go tablica. Jako szesnastolatek uciekł z domu, podczas insurekcji kościuszkowskiej dowodził baterią artylerii, był kapitanem w wojsku rosyjskim. 15 sierpnia 1803 r. przeżył na poły religijną wizję, po której rzucił żołnierski fach. To właśnie Hoene-Wroński, od 1810 r. żyjący we Francji, stworzył termin mesjanizm, którego potem używał Adam Mickiewicz.
Od początku, czyli od końca XIV w., Wolsztyn był miastem pogranicznym zamieszkanym przez Polaków, Niemców i Żydów. Dwa lata temu w pożarze spłonął budynek dawnej synagogi przy ul. Kocha 12. Zachował się szpital miejski zbudowany w stylu neogotyku angielskiego o oryginalnych ostrołukowych oknach. Z zewnątrz odnowiony, wewnątrz - z wyjątkiem muzeum na parterze - pusty i zrujnowany. Od 1872 r. mieszkał w nim przez osiem lat Robert Koch - powiatowy lekarz, laureat Nagrody Nobla, odkrywca m.in. bakterii cholery i gruźlicy. W szpitalu przeprowadzał doświadczenia z wąglikiem i badał zakażenia ran, pisał pierwsze prace naukowe. W dwóch salach wypełnionych gablotami i meblami z epoki jest trochę pamiątek po nim - XIX-wiecznych przyrządów medycznych, fotografii i kopii dokumentów.
Najpiękniejszy dom w Wolsztynie posiadał rzeźbiarz i malarz Marcin Rożek, powstaniec wielkopolski, który zginął w Auschwitz w 1944 r. Pochodzący z biednej rodziny, dzięki stypendium studiował w Berlinie i na ASP w Monachium, potem mieszkał i tworzył w Paryżu. Jako uznany artysta w 1934 r. wrócił do Wolsztyna, gdzie przy ul. 5 Stycznia zbudował dom z pracownią według własnej koncepcji - ze stworzonymi przez siebie rzeźbami i płaskorzeźbami na obu fasadach i w ogrodzie. Ogród jest wąski i długi, ale dzięki kwiatom, rzeźbom, krzewom, pergolom wygląda jak zaczarowany, zwłaszcza w zachodzącym słońcu. Przed wojną sięgał aż do brzegu Jeziora Wolsztyńskiego, dziś oddziela go odeń miejski bulwar pełen zieleni i kwiatów, niedawno wyremontowany. Podczas wojny dom i ogród zajęli hitlerowcy - tu rzeźby ocalały. Ale pomniki Rożka w Wielkopolsce zniszczono. W pracowni na parterze są dziś dwie sale wystaw czasowych. Wnętrza na piętrze, gdzie artysta mieszkał, odtworzono w stylu lat 30. XX w. Tam też zobaczymy dość bogaty zbiór jego ocalałych obrazów, drobnych rzeźb i płaskorzeźb, pamiątek, zdjęć i dokumentów.
Muzeum dr. Roberta Kocha (ul. R. Kocha 12, tel. 68 384 27 36) oraz Muzeum Marcina Rożka (ul. 5 Stycznia 34, tel. 68 384 26 48) czynne wtorek - sobota, godz. 9-16, niedziela godz. 10-15 (muzeum Kocha tylko w 1. i 3. niedzielę miesiąca), bilet - 3 zł, ulgowy - 2 i 1
Jezioro Wolsztyńskie
Nad Jezioro Wolsztyńskie mamy z rynku dosłownie parę kroków ul. Poznańską, której przedłużenie - sztuczny, pełen kwiatów półwysep - wcina się w wodę trasą spacerową. Idąc dalej wzdłuż brzegu na północ, trafiamy nad bardzo ładne, szerokie, okolone starymi drzewami kąpielisko. Piękny stąd widok na zalesione brzegi jeziora i wyspę Tumidaj. W założonym w XVII-XVIII w. parku, który otacza piaszczystą plażę, stoi neoklasycystyczny pałac z początku XX w., dawna własność hrabiów Mycielskich (dziś trójgwiazdkowy hotel). W amfiteatrze obok na początku maja odbywają się m.in. Dni Wolsztyna, organizowane jednocześnie z Paradą Parowozów.
Idąc dalej na północ, trafimy do letniskowej wsi Karpicko z kilkoma ośrodkami wypoczynkowymi - od zadbanych pensjonatów po wyremontowane domki kempingowe z czasów PRL-u. Również nad jeziorem, po jego zachodniej stronie, przy ul. Bohaterów Bielnika 26, rozlokował się Skansen Budownictwa Ludowego Zachodniej Wielkopolski. Nieduży, ale przestrzenny. Można tu zobaczyć XVIII-wieczną karczmę wiejską z obszerną gospodarską zagrodą, bogato wyposażoną kuźnię z Ziemin czy zagrodę holenderską protestanckich osadników. Wiatrak koźlak z 1603 r. jest jednym z najstarszych w Polsce.
Skansen otwarty kwiecień - październik, wtorek - sobota, godz. 9-17, niedziela 12-17 (w święta zamknięty), listopad - marzec wtorek - piątek, godz. 10-14, bilet - 4 zł, ulgowy - 3 i 2
W okolicy
• Rakoniewice (12 km na zachód od Wolsztyna) - Muzeum Pożarnictwa w poewangelickim zborze z 1763 r. W zabytkowym wnętrzu i w dobudowanych pawilonach obejrzymy sprzęt gaśniczy z XVIII-XX w., m.in. 26 sikawek konnych (najstarsza z 1776 r.) i 27 wozów strażackich (najstarszy Chevrolet z 1927 r.). Od zachodniej i północnej pierzei rynku do zboru przylegają cztery wyjątkowej rzadkości murowano-drewniane podcieniowe domy z XVIII w., pod nr 2 dawna pastorówka, pod nr 40 - karczma, a potem kuźnia.
1
2
następne »
- hotele
- loty
- Oferty Booking.com
- Oferty FRU.PL
Podróże.gazeta.pl na Facebooku
Aktualna oferta

Podróżuj z nami co tydzień.
Przykładowy newsletterZaplanuj wakacje
Polska na weekend
Kontakt z redakcją
- ul. Czerska 8/10
- 00-732 Warszawa
- redakcja.podroze@gazeta.pl
















