Holandia. Zimowy Rotterdam
28.02.2011
, aktualizacja: 28.02.2011 10:35
Zimą Rotterdam pachnie oliebollen - małymi pączkami z mnóstwem rodzynek. Aromat cukru pudru unosi się nad Renem i Mozą, otacza obłokami słodyczy jeden z największych na świecie portów.
ZOBACZ TAKŻE
- Rozpoczyna się sezon na city break (16-02-11, 12:37)
- Ile kosztuje city break? Najtańsze miasta (25-10-10, 11:55)
- Podróże marzeń. Holandia - Hals, Jednorożec i hofjes (06-08-07, 06:00)
- List z Amsterdamu - Wszystko na sprzedaż (01-05-07, 00:00)
- Królewska Haga (29-04-03, 23:06)
Zimą Rotterdam pachnie oliebollen - małymi pączkami z mnóstwem rodzynek. Aromat cukru pudru przebija się przez skwierczący olej i unosząc się nad Renem i Mozą, otacza obłokami słodyczy jeden z największych na świecie portów (ponad 40 km!). Rotterdam (nazwę zawdzięcza rzece Rotte) 70 lat po nalotach dywanowych Luftwaffe przeżywa swoją kolejną młodość. Wspólnie m.in. z Hagą, Utrechtem i Amsterdamem tworzy dynamiczną i znakomicie skomunikowaną (wszędzie dojazd jest szybki, a połączenia bardzo częste) konurbację zwaną Randstadem, liczącą ponad 6 mln mieszkańców (prawie połowa ludności Holandii).
Dzięki obdarzonym niebanalną wyobraźnią architektom w ostatnich dekadach miasto przeszło generalny lifting i teraz jak magnes przyciąga miłośników sztuki nowoczesnej. Jego wizytówką jest ul. Blaak biegnąca od stacji metra Beurs. Stoi przy niej kilkadziesiąt domów kubików zaprojektowanych przez Pieta Bloma w 1984 r. i zbudowanych wbrew prawom geometrii, pełnych skosów i krzywizn. Jeden z nich - Kijk-Kubus w pobliżu Oude Haven - przerobiono na małe muzeum (codziennie, godz. 11-17, bilet 2,50 euro, www.kubuswoning.nl,), w którym można zobaczyć aranżacje wnętrz nieliczące się z przebiegającymi przez dom krzywiznami. Powstaniu osiedla przyświecała idea połączenia funkcji mieszkalnych z mikromiasteczkiem oferującym najróżniejsze usługi. Nieopodal stoi pomnik najsłynniejszego rotterdamczyka - Erazma z Rotterdamu. Wielki filozof z zadumą spogląda w kierunku gotyckiego kościoła św. Wawrzyńca, najważniejszej świątyni w mieście - z jej potężnej wieży można obejrzeć całe miasto (bilety 5, 2,50 euro, www.laurenskerkrotterdam.nl).
Najbardziej obleganym punktem widokowym jest jednak 185-metrowy Euromast (codziennie, godz. 10-23, bilety od 8,90 euro), z którego przy dobrej pogodzie można zobaczyć Madurodam, leżące w pobliżu Hagi miasteczko słynące z miniaturowych kopii (skala 1:25) najbardziej znanych obiektów holenderskich. Przemieszczając się między piętrami Euromastu, warto zatrzymać się w połowie drogi w restauracji wśród chmur kuszącej zapachem świeżo palonej kawy.
Jednym z najbardziej rozpoznawalnych obiektów w Rotterdamie jest most Erazma projektu Bena van Berkela, łączący część północną z południową, rozdzielone Mozą. Mieszkańcy nazywają go Łabędziem z powodu kształtu potężnych pylonów. W mieście nie ma rynku ze ściśle wydzielonym kwartałem reprezentacyjnych ulic. Życie handlowe ogniskuje się przy biegnącej od ratusza Coolsingel, a życie artystyczne w Museum Park. Co najmniej kilka godzin trzeba zarezerwować na Muzeum Boijmans von Beungingen (bilety 15 euro, studenci 10, w środy wstęp wolny, www.boijmans.nl). W gąszczu sal zwiedzający gromadzą się licznie przed "Wieżą Babel" Breughla, "Piekłem" Boscha, "Portretem Tytusa" Rembrandta czy XVII-wiecznymi martwymi naturami (w charakterze przewodnika i rozmówcy jednocześnie warto mieć ze sobą "Martwą naturę z wędzidłem" Zbigniewa Herberta), a w końcowych salach - przy Magritcie, Dalim, Giorgio de Chirico. To muzeum, podobnie jak wiele innych w tym niewielkim jedynie rozmiarami kraju, przykuwa także urodą dopieszczonych detali - korytarze zdobią wielkie bukiety kwiatów, zainspirowane dziełami starych mistrzów.
Muzea, wystawy
Zaraz za zakrętem znajduje się Kunsthal Rotterdam - nowoczesna przestrzeń wystawowa autorstwa słynnego Rema Koolhaasa, w której rocznie odbywa się ok. 25 wystaw - podczas mojego pobytu trwała retrospektywa Edwarda Muncha. Nieopodal kwartału muzeów mieści się ocalałe z wojennej pożogi Delfshaven - kilkanaście ulic gęsto zabudowanych budynkami, z których wiele pamięta wiek XVIII. Magazyny i spichlerze dawnego portu przeładunkowego zamieniono na galerie, antykwariaty i przytulne knajpki. Na krańcu Delfshaven można zwiedzić jedyny w okolicy wiatrak i kupić... worek mąki. Przy tej samej ulicy stoi Oude Kerk (Stary Kościół), skąd w 1620 r. grupa angielskich purytanów wyruszyła na statku „Mayflower” do Ameryki, gdzie założyła kolonię w Plymouth. Obok, w budynku dawnej destylarni jałowcówki, mieści się Muzeum de Dubbelde Palmboom (wstęp 5 euro, www.hmr.rotterdam.nl). Wśród eksponatów dokumentujących przemiany miasta można oglądać m.in. stare narzędzia i nowe wynalazki.
Z Delfshaven trzeba koniecznie pojechać metrem (dwie stacje) do Schiedamu, założonego w XIII w. miasta mieszczącego w sobie wszystko, co kojarzy się nam z Holandią w pigułce - skute lodem kanały, a wokół nich pięć potężnych wiatraków, w tym największy na świecie, 33-metrowy De Noord. Pocztówkowy rynek z manierystycznym ratuszem zimą pięknie zdobi jedlina przetykana brokatowymi bombkami, a zadbane domostwa z wejściami wyłożonymi porcelanowymi kaflami w secesyjne kwiatowe motywy - świąteczne wianki.
Do Rotterdamu zawsze warto przyjechać - kalendarz kulturalny ugina się od atrakcji: od styczniowego Festiwalu Filmowego, poprzez Letni Karnawał (Zomercarnival), Światowe Dni Portu czy The North See Jazz Festival.
Warto kupić Rotterdam Welcome Card, która oferuje szereg zniżek (komunikacja, wstępy do muzeów, bary, restauracje, teatry). Trzydniowa - 15 euro, dzieci - 9
Dzięki obdarzonym niebanalną wyobraźnią architektom w ostatnich dekadach miasto przeszło generalny lifting i teraz jak magnes przyciąga miłośników sztuki nowoczesnej. Jego wizytówką jest ul. Blaak biegnąca od stacji metra Beurs. Stoi przy niej kilkadziesiąt domów kubików zaprojektowanych przez Pieta Bloma w 1984 r. i zbudowanych wbrew prawom geometrii, pełnych skosów i krzywizn. Jeden z nich - Kijk-Kubus w pobliżu Oude Haven - przerobiono na małe muzeum (codziennie, godz. 11-17, bilet 2,50 euro, www.kubuswoning.nl,), w którym można zobaczyć aranżacje wnętrz nieliczące się z przebiegającymi przez dom krzywiznami. Powstaniu osiedla przyświecała idea połączenia funkcji mieszkalnych z mikromiasteczkiem oferującym najróżniejsze usługi. Nieopodal stoi pomnik najsłynniejszego rotterdamczyka - Erazma z Rotterdamu. Wielki filozof z zadumą spogląda w kierunku gotyckiego kościoła św. Wawrzyńca, najważniejszej świątyni w mieście - z jej potężnej wieży można obejrzeć całe miasto (bilety 5, 2,50 euro, www.laurenskerkrotterdam.nl).
Najbardziej obleganym punktem widokowym jest jednak 185-metrowy Euromast (codziennie, godz. 10-23, bilety od 8,90 euro), z którego przy dobrej pogodzie można zobaczyć Madurodam, leżące w pobliżu Hagi miasteczko słynące z miniaturowych kopii (skala 1:25) najbardziej znanych obiektów holenderskich. Przemieszczając się między piętrami Euromastu, warto zatrzymać się w połowie drogi w restauracji wśród chmur kuszącej zapachem świeżo palonej kawy.
Jednym z najbardziej rozpoznawalnych obiektów w Rotterdamie jest most Erazma projektu Bena van Berkela, łączący część północną z południową, rozdzielone Mozą. Mieszkańcy nazywają go Łabędziem z powodu kształtu potężnych pylonów. W mieście nie ma rynku ze ściśle wydzielonym kwartałem reprezentacyjnych ulic. Życie handlowe ogniskuje się przy biegnącej od ratusza Coolsingel, a życie artystyczne w Museum Park. Co najmniej kilka godzin trzeba zarezerwować na Muzeum Boijmans von Beungingen (bilety 15 euro, studenci 10, w środy wstęp wolny, www.boijmans.nl). W gąszczu sal zwiedzający gromadzą się licznie przed "Wieżą Babel" Breughla, "Piekłem" Boscha, "Portretem Tytusa" Rembrandta czy XVII-wiecznymi martwymi naturami (w charakterze przewodnika i rozmówcy jednocześnie warto mieć ze sobą "Martwą naturę z wędzidłem" Zbigniewa Herberta), a w końcowych salach - przy Magritcie, Dalim, Giorgio de Chirico. To muzeum, podobnie jak wiele innych w tym niewielkim jedynie rozmiarami kraju, przykuwa także urodą dopieszczonych detali - korytarze zdobią wielkie bukiety kwiatów, zainspirowane dziełami starych mistrzów.
Muzea, wystawy
Zaraz za zakrętem znajduje się Kunsthal Rotterdam - nowoczesna przestrzeń wystawowa autorstwa słynnego Rema Koolhaasa, w której rocznie odbywa się ok. 25 wystaw - podczas mojego pobytu trwała retrospektywa Edwarda Muncha. Nieopodal kwartału muzeów mieści się ocalałe z wojennej pożogi Delfshaven - kilkanaście ulic gęsto zabudowanych budynkami, z których wiele pamięta wiek XVIII. Magazyny i spichlerze dawnego portu przeładunkowego zamieniono na galerie, antykwariaty i przytulne knajpki. Na krańcu Delfshaven można zwiedzić jedyny w okolicy wiatrak i kupić... worek mąki. Przy tej samej ulicy stoi Oude Kerk (Stary Kościół), skąd w 1620 r. grupa angielskich purytanów wyruszyła na statku „Mayflower” do Ameryki, gdzie założyła kolonię w Plymouth. Obok, w budynku dawnej destylarni jałowcówki, mieści się Muzeum de Dubbelde Palmboom (wstęp 5 euro, www.hmr.rotterdam.nl). Wśród eksponatów dokumentujących przemiany miasta można oglądać m.in. stare narzędzia i nowe wynalazki.
Z Delfshaven trzeba koniecznie pojechać metrem (dwie stacje) do Schiedamu, założonego w XIII w. miasta mieszczącego w sobie wszystko, co kojarzy się nam z Holandią w pigułce - skute lodem kanały, a wokół nich pięć potężnych wiatraków, w tym największy na świecie, 33-metrowy De Noord. Pocztówkowy rynek z manierystycznym ratuszem zimą pięknie zdobi jedlina przetykana brokatowymi bombkami, a zadbane domostwa z wejściami wyłożonymi porcelanowymi kaflami w secesyjne kwiatowe motywy - świąteczne wianki.
Do Rotterdamu zawsze warto przyjechać - kalendarz kulturalny ugina się od atrakcji: od styczniowego Festiwalu Filmowego, poprzez Letni Karnawał (Zomercarnival), Światowe Dni Portu czy The North See Jazz Festival.
Warto kupić Rotterdam Welcome Card, która oferuje szereg zniżek (komunikacja, wstępy do muzeów, bary, restauracje, teatry). Trzydniowa - 15 euro, dzieci - 9
- hotele
- loty
- Oferty Booking.com
- Oferty FRU.PL
Podróże.gazeta.pl na Facebooku
Aktualna oferta

Podróżuj z nami co tydzień.
Przykładowy newsletterZaplanuj wakacje
Polska na weekend
Kontakt z redakcją
- ul. Czerska 8/10
- 00-732 Warszawa
- redakcja.podroze@gazeta.pl
















