Polska. Czar małego Węgrowa
17.01.2011
, aktualizacja: 17.01.2011 12:50
Warto się tu wybrać nie tylko z powodu zwierciadła mistrza Twardowskiego
Stoimy na rozległym prostokątnym rynku. Wschodnią pierzeję zamyka kościół farny Wniebowzięcia NMP oraz świętych Piotra, Pawła, Andrzeja i Katarzyny z dwiema czworobocznymi dzwonnicami na rogach ażurowego ogrodzenia z barokową bramą (tu brali ślub Danuta i Lech Wałęsowie). Kościół wzniósł właściciel Węgrowa Jan Bonawentura Krasiński w latach 1703-07 po pożarze, który strawił stojącą tu świątynię, zwróconą katolikom w 1630 r. Wcześniej modlili się w nim arianie, kalwiniści i luteranie. Warszawska gmina luterańska przez 100 lat była pod duszpasterską opieką Węgrowa, jednego z najważniejszych ośrodków reformacji w Polsce. Już w pierwszej połowie XVII w. koegzystowały tu cztery religie: ewangelicko-reformowana (kalwińska), ewangelicko-augsburska (luterańska), katolicka i żydowska.
Tragiczna historia
Kroniki odnotowały, że kiedy w 1775 r. przejeżdżał przez miasto król Stanisław August, witali go również Żydzi z rabinem na czele. Pojawili się oni w Węgrowie na przełomie XVII i XVIII w. Jak wynika z „inwentarza majętności” z 1621 r., mieli tu bożnicę, szkołę, jatki. 300 lat później sześciotysięczna społeczność żydowska stanowiła ponad połowę mieszkańców. Znalazło to odzwierciedlenie w składzie wybieralnej rady miejskiej - 10 Polaków i 14 Żydów. Życie toczyło się normalnie, aż nastało piekło II wojny światowej. W pierwszej połowie grudnia 1940 r. Niemcy utworzyli w Węgrowie getto, do którego kierowali też Żydów wysiedlanych z ziem włączonych do Rzeszy. Zapanował głód. Organizowane przez Judenrat kuchnie ludowe nie były w stanie zaradzić sytuacji (zdjęcia z getta można obejrzeć w kronice „Gmina Węgrów. Księga pamięci”, Tel Awiw 1961). 22 września 1942 r. parotysięczną kolumnę Żydów popędzono 16 km stacji do stacji kolejowej w Sokołowie, skąd wagonami towarowymi przewieziono ich do Treblinki, gdzie zginęli w komorach gazowych. We wrześniu 1982 r., w 40. rocznicę likwidacji węgrowskiego getta, w lapidarium utworzonym z ocalałych nagrobków na kirkucie przy ul. Berka Joselewicza odsłonięto pomnik w kształcie podwójnej macewy, poświęcony pamięci pomordowanych i tych, którzy przez wieki byli częścią społeczności miasta. Na cokole pomnika widnieje napis: „NIE ZABIJAJ”. Po dwóch bożnicach - starej i nowej - nie ma w Węgrowie śladu.
Najstarsze zabytki
Najstarszym zabytkiem z okresu reformacji jest modrzewiowy kościółek otoczony grobami. Kiedyś stał w polu, teraz znalazł się niemal między blokami ul. Ewangelickiej. Używany zgodnie przez luteranów i kalwinistów (był specjalny grafik nabożeństw), został podpalony przez „nieznanych sprawców” w 1678 r. Biskup łucki nie zgadzał się na odbudowę „heretyckiej” świątyni. Dopiero wstawiennictwo właściciela Węgrowa Jana Bonawentury Krasińskiego, gorliwego katolika, ale przeciwnika brutalnej walki z innowiercami, zmiękczyło biskupa. Przystał na nowy kościół pod warunkiem, że zostanie wzniesiony w ciągu... 24 godzin. Wydawało się to niemożliwe, a jednak ewangelicy stanęli na wysokości zadania.
Dziś widzimy kościółek odnowiony. Tablice na ścianach zewnętrznych informują o finansowych dobroczyńcach: MSWiA, samorząd województwa mazowieckiego, miasto Węgrów. Gorzej z zabytkowymi grobami. Płyty nagrobne porasta mech, nie zawsze daje się odcyfrować nazwiska. Na mogile pastora Karola Tetznera (przybył do Węgrowa z Warszawy w 1843 r.) próbujemy odczytać: "O zacny mężu! czcigodny kapłanie!/niech ci twój spokój i w grobie zostanie/cześć twej pamięci,/co trud zrujnował, to wieczność święci".
W Węgrowie nadal istnieje parafia ewangelicko-augsburska, ale wierni korzystają z kościoła Świętej Trójcy wzniesionego w 1836 r. przez pastora Karola Tetfeilera, absolwenta Wydziału Nauk i Sztuk Pięknych UW.
Wracamy na rynek. Jego ozdobę, kościół farny, w 1997 r. papież Jan Paweł II podniósł do godności bazyliki mniejszej. Wnętrze kryje 9 ołtarzy Michelangelo Palloniego, najwybitniejszego na ziemiach polskich malarza fresków doby baroku. Urodzony w 1637 r. w Toskanii, zanim zjechał do Węgrowa, był nadwornym malarzem Jana III Sobieskiego, dekorował m.in. Pałac w Wilanowie i kościół kamedułów na warszawskich Bielanach. W kościele węgrowskim, zanim zmarł w 1712 r., sugestywnie zilustrował dogmaty wiary katolickiej negowane przez reformację. Na głównym miejscu, w prezbiterium, znalazło się Wniebowzięcie NMP.
W zakrystii, oprawione w ciemne ramy, wisi słynne zwierciadło Twardowskiego, nawet przez historyków uznane za unikatowy zabytek w skali europejskiej. Płytę zwierciadlaną wykonano ze stopu srebra, cyny i cynku, więc lustro waży 17 kg. Napis na ramie głosi: "Luserat hoc speculo magicas Tvardovius artes lusus at iste Dei versus in obsequeum est" (w wolnym tłumaczeniu: Zwierciadłem tym Twardowski robił magiczne sztuczki, lecz zostało to spożytkowane na chwałę Bożą). Uważano, że za pomocą tego lustra Twardowski, na prośbę króla Zygmunta Augusta, wywołał ducha Barbary Radziwiłłówny. Sceptycy twierdzili jednak, że "duchem" była Barbara Giżanka, córka warszawskiego kupca łudząco podobna do żony króla. Badacze tajemniczego lustra podejrzewają, że napis na ramie dorobiono po latach. Ma przypominać, że Twardowski, choć czarnoksiężnik, nie utracił wiary.
Lustro jest pęknięte. Podobno Napoleon, idąc na Moskwę, zobaczył w nim swoją klęskę - zdenerwowany uderzył w lustro (ale nie posłuchał i sprawdziło się). Chociaż pobyt cesarza w Węgrowie nie jest udokumentowany, powtarza się tu historyjkę, że nocował w tzw. Domu Gdańskim wzniesionym przez kupców gdańskich w pierwszej połowie XVIII w. jako dom gościnny dla osobistości przejeżdżających przez miasto.
Dzisiaj w Węgrowie są dwa hotele - Krasnodębski i Everest. Ten ostatni efektownie wykorzystał magię postaci Twardowskiego, zdobiąc ściany holu pięknymi reliefami Aleksieja Pawluczuka, białoruskiego artysty z Brześcia. Zobaczymy czarnoksiężnika, jak podpisuje diabłu cyrograf, szybuje na kogucie nad farą, pokazuje zwierciadło Napoleonowi. Sceny bardzo naturalistyczne, mogą się przyśnić. Szkoda, że hotel tego nie gwarantuje...
W sieci
www.wegrow.com.pl
www.wegrow.luteranie.pl
Tragiczna historia
Kroniki odnotowały, że kiedy w 1775 r. przejeżdżał przez miasto król Stanisław August, witali go również Żydzi z rabinem na czele. Pojawili się oni w Węgrowie na przełomie XVII i XVIII w. Jak wynika z „inwentarza majętności” z 1621 r., mieli tu bożnicę, szkołę, jatki. 300 lat później sześciotysięczna społeczność żydowska stanowiła ponad połowę mieszkańców. Znalazło to odzwierciedlenie w składzie wybieralnej rady miejskiej - 10 Polaków i 14 Żydów. Życie toczyło się normalnie, aż nastało piekło II wojny światowej. W pierwszej połowie grudnia 1940 r. Niemcy utworzyli w Węgrowie getto, do którego kierowali też Żydów wysiedlanych z ziem włączonych do Rzeszy. Zapanował głód. Organizowane przez Judenrat kuchnie ludowe nie były w stanie zaradzić sytuacji (zdjęcia z getta można obejrzeć w kronice „Gmina Węgrów. Księga pamięci”, Tel Awiw 1961). 22 września 1942 r. parotysięczną kolumnę Żydów popędzono 16 km stacji do stacji kolejowej w Sokołowie, skąd wagonami towarowymi przewieziono ich do Treblinki, gdzie zginęli w komorach gazowych. We wrześniu 1982 r., w 40. rocznicę likwidacji węgrowskiego getta, w lapidarium utworzonym z ocalałych nagrobków na kirkucie przy ul. Berka Joselewicza odsłonięto pomnik w kształcie podwójnej macewy, poświęcony pamięci pomordowanych i tych, którzy przez wieki byli częścią społeczności miasta. Na cokole pomnika widnieje napis: „NIE ZABIJAJ”. Po dwóch bożnicach - starej i nowej - nie ma w Węgrowie śladu.
Najstarsze zabytki
Najstarszym zabytkiem z okresu reformacji jest modrzewiowy kościółek otoczony grobami. Kiedyś stał w polu, teraz znalazł się niemal między blokami ul. Ewangelickiej. Używany zgodnie przez luteranów i kalwinistów (był specjalny grafik nabożeństw), został podpalony przez „nieznanych sprawców” w 1678 r. Biskup łucki nie zgadzał się na odbudowę „heretyckiej” świątyni. Dopiero wstawiennictwo właściciela Węgrowa Jana Bonawentury Krasińskiego, gorliwego katolika, ale przeciwnika brutalnej walki z innowiercami, zmiękczyło biskupa. Przystał na nowy kościół pod warunkiem, że zostanie wzniesiony w ciągu... 24 godzin. Wydawało się to niemożliwe, a jednak ewangelicy stanęli na wysokości zadania.
Dziś widzimy kościółek odnowiony. Tablice na ścianach zewnętrznych informują o finansowych dobroczyńcach: MSWiA, samorząd województwa mazowieckiego, miasto Węgrów. Gorzej z zabytkowymi grobami. Płyty nagrobne porasta mech, nie zawsze daje się odcyfrować nazwiska. Na mogile pastora Karola Tetznera (przybył do Węgrowa z Warszawy w 1843 r.) próbujemy odczytać: "O zacny mężu! czcigodny kapłanie!/niech ci twój spokój i w grobie zostanie/cześć twej pamięci,/co trud zrujnował, to wieczność święci".
W Węgrowie nadal istnieje parafia ewangelicko-augsburska, ale wierni korzystają z kościoła Świętej Trójcy wzniesionego w 1836 r. przez pastora Karola Tetfeilera, absolwenta Wydziału Nauk i Sztuk Pięknych UW.
Wracamy na rynek. Jego ozdobę, kościół farny, w 1997 r. papież Jan Paweł II podniósł do godności bazyliki mniejszej. Wnętrze kryje 9 ołtarzy Michelangelo Palloniego, najwybitniejszego na ziemiach polskich malarza fresków doby baroku. Urodzony w 1637 r. w Toskanii, zanim zjechał do Węgrowa, był nadwornym malarzem Jana III Sobieskiego, dekorował m.in. Pałac w Wilanowie i kościół kamedułów na warszawskich Bielanach. W kościele węgrowskim, zanim zmarł w 1712 r., sugestywnie zilustrował dogmaty wiary katolickiej negowane przez reformację. Na głównym miejscu, w prezbiterium, znalazło się Wniebowzięcie NMP.
W zakrystii, oprawione w ciemne ramy, wisi słynne zwierciadło Twardowskiego, nawet przez historyków uznane za unikatowy zabytek w skali europejskiej. Płytę zwierciadlaną wykonano ze stopu srebra, cyny i cynku, więc lustro waży 17 kg. Napis na ramie głosi: "Luserat hoc speculo magicas Tvardovius artes lusus at iste Dei versus in obsequeum est" (w wolnym tłumaczeniu: Zwierciadłem tym Twardowski robił magiczne sztuczki, lecz zostało to spożytkowane na chwałę Bożą). Uważano, że za pomocą tego lustra Twardowski, na prośbę króla Zygmunta Augusta, wywołał ducha Barbary Radziwiłłówny. Sceptycy twierdzili jednak, że "duchem" była Barbara Giżanka, córka warszawskiego kupca łudząco podobna do żony króla. Badacze tajemniczego lustra podejrzewają, że napis na ramie dorobiono po latach. Ma przypominać, że Twardowski, choć czarnoksiężnik, nie utracił wiary.
Lustro jest pęknięte. Podobno Napoleon, idąc na Moskwę, zobaczył w nim swoją klęskę - zdenerwowany uderzył w lustro (ale nie posłuchał i sprawdziło się). Chociaż pobyt cesarza w Węgrowie nie jest udokumentowany, powtarza się tu historyjkę, że nocował w tzw. Domu Gdańskim wzniesionym przez kupców gdańskich w pierwszej połowie XVIII w. jako dom gościnny dla osobistości przejeżdżających przez miasto.
Dzisiaj w Węgrowie są dwa hotele - Krasnodębski i Everest. Ten ostatni efektownie wykorzystał magię postaci Twardowskiego, zdobiąc ściany holu pięknymi reliefami Aleksieja Pawluczuka, białoruskiego artysty z Brześcia. Zobaczymy czarnoksiężnika, jak podpisuje diabłu cyrograf, szybuje na kogucie nad farą, pokazuje zwierciadło Napoleonowi. Sceny bardzo naturalistyczne, mogą się przyśnić. Szkoda, że hotel tego nie gwarantuje...
W sieci
www.wegrow.com.pl
www.wegrow.luteranie.pl
- hotele
- loty
- Oferty Booking.com
- Oferty FRU.PL
Podróże.gazeta.pl na Facebooku
Aktualna oferta

Podróżuj z nami co tydzień.
Przykładowy newsletterZaplanuj wakacje
Polska na weekend
Kontakt z redakcją
- ul. Czerska 8/10
- 00-732 Warszawa
- redakcja.podroze@gazeta.pl













