Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

Pamiątka z wakacji. Urządzenie do robienia falafeli

  • Pin It
Katarzyna Boni
10.01.2011 , aktualizacja: 10.01.2011 12:46
A A A Drukuj
W każdej dłuższej podróży staram się zapisać na krótki kurs gotowania, żeby charakterystyczne smaki przenieść do warszawskiego domu. Tak też zrobiłam w Damaszku
Pamiątka z wakacji. Urządzenie do robienia falafeli
Fot. Katarzyna Boni
Pamiątka z wakacji. Urządzenie do robienia falafeli
ZOBACZ TAKŻE
Z listy kilkudziesięciu dań wybrałam te najprostsze, podstawowe: hummus (pasta z ciecierzycy), fattoush (sałata z kawałkami usmażonej pity polana syropem z granatów), falafel, najpopularniejsze na świecie arabskie danie. Pomimo tego, że falafel w postaci rozgniecionych brązowych kuleczek zmieszanych z pomidorem, cebulą i gęstym czosnkowym sosem doskonale znam z warszawskich arabskich jadłodajni, nie miałam pojęcia, z czego się go robi.

Lekcje prowadziła Janette, która kilka lat spędziła w Niemczech, więc mówiła do mnie po niemiecku, z czego rozumiałam dwa, trzy słowa. Przygotowałyśmy jedzenia jak dla kompanii wojska, a już na pewno jak dla całego hostelu, w którym zapoznawałam się z arkanami syryjskiej kuchni. Dwie kopiaste michy sałatki, miska do prania pełna hummusu, gar ryżu gotowanego w mleku i wodzie z pąków pomarańczy. Wyszło ok. 30 małych miseczek i kilkanaście talerzy falafeli.

Falafela robi się z hummusu, doprawia zielem angielskim (można dowolną mieszanką, zależnie od upodobań) i smaży się w kulkach na gorącym oleju. Do smażenia Janette używała specjalnego przyrządu. Do okrągłej części wkładała płaską, plastikową łyżką hummus, robiła delikatne wgłębienie, przechylała nad patelnią i zwalniała sprężynkę. Kulka wskakiwała do wrzącego oleju i w ciągu ok. 2 min pięknie się złociła. I właśnie takie urządzenie przywiozłam sobie z wakacji. Wygląda niepozornie, nie jest cudem techniki, tylko miejscowym patentem na połączenie tuby, sprężyny i okrągłej góry. Chciałam kupić coś takiego na damasceńskim suku, ale kiedy skończyliśmy jeść, Janette po prostu dała mi urządzenie do robienia falafeli. Teraz muszę tylko namoczyć ciecierzycę na noc, odsączyć, rozgnieść z czosnkiem, cytryną, solą, sezamową pastą tahini i odrobiną wody, doprawić i usmażyć.

I znowu jestem w pachnącym Damaszku...

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • hotele
  • loty
  • Oferty Booking.com
  • Oferty FRU.PL

Podróże.gazeta.pl na Facebooku