Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

Tatry. Pożegnanie wakacji w górach

  • Pin It
Elżbieta Basińska
25.10.2010 , aktualizacja: 26.10.2010 10:03
A A A Drukuj
Tatry. Górski krajobraz Fot. Shutterstock Tatry. Górski krajobraz
W Strążyskiej spotykamy kilka większych grup turystów, ale na Ścieżce pod Reglami jest wyjątkowo cicho i spokojnie
Wielbłądy na Krupówkach
Fot. Andrzej Basiński
Wielbłądy na Krupówkach
Wielka Polana
Fot. Andrzej Basiński
Wielka Polana
ZOBACZ TAKŻE
Ruszyliśmy w Tatry przed ostatnim weekendem wakacji, nie przejmując się doniesieniami o tłumach w Zakopanem, korkach na Giewont i dantejskich scenach na drodze do Morskiego Oka. Z powodu cen i dojazdu wybraliśmy Chochołów - można ominąć zakopiankę już od Rabki. Rezerwując nocleg, warto zapytać o dokładną lokalizację, bo numer domu nie wystarczy - w Chochołowie nie ma podziału na stronę parzystą i nieparzystą, więc np. obok numeru 27 może być zarówno 12, jak i 145. Jedna z dłuższych polskich wsi jest zabudowana drewnianymi, wąskimi domami w starym podhalańskim stylu. W najstarszej chałupie znajduje się Muzeum Powstania Chochołowskiego wznieconego w 1846 r. przeciw Austriakom.

Dolina Kościeliska

Od rana świeci słońce, idziemy więc do Doliny Kościeliskiej. Ma ok. 9 km długości, znajdują się tu jaskinie, jak Mroźna czy Raptawicka, które można zwiedzać (w Raptawickiej przyda się latarka). Jeszcze w XVIII w. w dolinie wydobywano rudy żelaza, ale już w XIX w. jej wyjątkową urodę docenili turyści. Dawniej, kiedy prowadził tędy szlak "handlowy" na Słowację, grasowali tu zbójnicy. Teraz jest bezpiecznie, ale skały Zbójnicka Turnia czy Zbójnicki Stół przypominają o dawnych czasach. W dolinie jest sporo spacerowiczów, trzeba też uważać na przejeżdżające bryczki. Ale za to jakie widoki na skały wyrastające po obu jej stronach! Po dość długim spacerze wzdłuż potoku płynącego dnem Kościeliskiej docieramy do schroniska im. Walerego Goetla na hali Ornak. Tam odpoczywamy chwilę, podziwiając przepiękną panoramę Kominiarskiego Wierchu, Błyszczu i Ornaku. W drodze powrotnej postanawiamy obejrzeć Smreczyński Staw (pół godziny w górę i 20 min w dół czarnym szlakiem). W czasie wakacji o każdej pełnej godzinie pracownicy TPN opowiadają o stawie, parku narodowym i przypominają obowiązujące przepisy. Staw, choć niewielki, jest malowniczo położony wśród świerkowego lasu. Wokół krążą kolorowe ważki, można chwilę odpocząć po marszu pod górkę na ławkach z widokiem. Po południu wybraliśmy się do kąpieliska termalnego Meander Park w słowackiej Oravicy - wodne masaże, gejzery, sztuczna fala (bilet całodzienny - 17 euro, trzygodzinny - 14, ulgowy odpowiednio - 12 i 8).

Dolina Małej Łąki

Nazajutrz - Dolina Małej Łąki (szlak żółty i niebieski z Gronika). Turystów mniej, obok szlaku cicho szumi Małołącki Potok. Zamiast od razu dojść do Wielkiej Polany, warto wybrać szlak niebieski prowadzący w stronę Przysłopu Miętusiego, z którego mamy niezapomnianą panoramę Czerwonych Wierchów. Chwilę siedzimy na ławce, próbując, jak najlepiej zapamiętać ten widok. Poprzez krzaki malin ruszamy czarnym szlakiem w stronę Wielkiej Polany Małołąckiej, spotykając po drodze jedną osobę! Z polany rozpościera się wspaniały widok na Giewont i Wielką Turnię. Warto wiedzieć, że siedzimy w miejscu dawnego jeziora polodowcowego. Kontynuujemy wycieczkę Ścieżką nad Reglami w stronę Przełęczy w Grzybowcu. Na skrzyżowaniu szlaków ruch nieco większy, bo to przecież droga na Giewont. Idziemy w przeciwną stronę (szlak czerwony i czarny) Doliną Grzybowiecką w stronę Doliny Strążyskiej. Szlak prowadzi dość ostro w dół po kamiennych stopniach. Szczerze podziwiam osoby pnące się mozolnie w przeciwnym kierunku. Po pół godzinie docieramy do Doliny Strążyskiej - stąd Giewont, który wydaje się być tuż-tuż. 10-minutowy spacer (szlak żółty) dzieli nas od wodospadu Siklawica. Wąski strumień wody spada podwójną kaskadą (10 m część górna, 13 m dolna) z prawie pionowych ścian skalnych, woda jest krystalicznie czysta i lodowata.

Termy, aquapark

Wracamy do Doliny i spacerem idziemy wzdłuż potoku w kierunku Ścieżki pod Reglami, chłonąc widoki. W Strążyskiej spotykamy kilka większych grup turystów, ale na Ścieżce pod Reglami jest wyjątkowo spokojnie i cicho. Po lewej stronie przebiega granica TPN, a po prawej mamy panoramę Zakopanego. Po południu - Termy Podhalańskie (Szaflary - Bańska Niżna). Kompleks jest nowoczesny, woda cudownie ciepła, wszelkich masaży, bąbelków, gejzerów pod dostatkiem, ale dość tłoczno (bilet całodzienny - 50 zł, dwugodzinny - 28, seniorzy odpowiednio - 40 i 22). W sobotę pada, więc wybieramy się do Zakopanego. Na Krupówkach ciasno, ale nagle tłum się rozstępuje. Widzę przed sobą dwa dwugarbne wielbłądy. Idą, kołysząc się dumnie, nie zwracając najmniejszej uwagi na tłum ludzi dookoła. To żywa reklama cyrku, który gości w stolicy Tatr. Rynek pod Gubałówką chyba jeszcze bardziej zatłoczony niż główny deptak. Na dodatek zaczęła się ulewa. Kupiwszy oscypki, uciekamy na przystanek, bus przyjeżdża niemal od razu. Po południu odwiedzamy kolejne kąpielisko termalne, tym razem aquapark w Zakopanem. Wbrew opowieściom o korkach i robotach drogowych przez miasto przejechaliśmy bez problemu. Aquapark jest naprawdę duży, z długimi zjeżdżalniami, basenem pływackim, rekreacyjnym i ciekawie położonym basenem zewnętrznym. Na dworze jest dość zimno, więc nad basenem unosi się mgiełka, nadając mu trochę tajemniczy wygląd (bilet całodzienny - 60 zł, ulgowy - 50, dwugodzinny - 32, ulgowy - 24, poza sezonem - 50, ulgowy - 40). Gór nie widać. Tak samo jak następnego, ostatniego, dnia naszego urlopu - Tatry są szczelnie ukryte za gęstymi chmurami...Parkingi przy każdym wyjściu na szlak - 10 zł/dzień, wstęp do TPN - 4,40 zł, ulgowy - 2,20

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • hotele
  • loty
  • Oferty Booking.com
  • Oferty FRU.PL

Podróże.gazeta.pl na Facebooku