Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

Włochy. Z Wałęsą w Dolomitach

  • Pin It
Krzysztof Katka
25.10.2010 , aktualizacja: 26.10.2010 08:15
A A A Drukuj
Dolomity widziane z helikoptera Fot. Krzysztof Katka Dolomity widziane z helikoptera
Przez trzy dni wraz z Lechem Wałęsą poznawaliśmy północny skrawek Włoch.
Danuta i Lech Wałęsowie w Madonna di Campiglio
Fot. Krzysztof Katka
Danuta i Lech Wałęsowie w Madonna di Campiglio
Autonomiczna prowincja Trydentu (wł. Trento) bogactwem wyróżnia się nawet na tle zamożnej północnej części kraju. Filarem gospodarki jest turystyka - 8 tys. km tras narciarskich i setki górskich szlaków w malowniczych Dolomitach przyciągają gości przez okrągły rok. Po Rosjanach Polacy są na drugim miejscu wśród cudzoziemców. Ale zjawiamy się głównie zimą, latem region odwiedzają Włosi i Niemcy. Władze prowincji zaprosiły więc we wrześniu na trzy dni Lecha Wałęsę z żoną Danutą, by zechcieli przekonać rodaków, że warto tu przyjechać o każdej porze roku. - Polacy mówią "jedziemy w Dolomity", a nam się marzy, żeby mówili "jedziemy do Trento albo do Trentino" - mówią gospodarze (Trento to stolica prowincji, zaś Trentino-Alto Adige, czyli Trydent-Górna Adyga, to autonomiczny region obejmujący jeszcze prowincję Bolzano).

Wałęsę zaproszono nieprzypadkowo - po Karolu Wojtyle to drugi najbardziej znany wśród Włochów Polak. No i wszyscy go tu rozpoznają, traktują z sympatią. - Cieszę się, że pana spotkałem, wszystkiego najlepszego - ktoś podchodzi co chwilę, by pozdrowić prezydenta.

Trydent od kuchni

Poznawanie Trydentu zaczynamy od wizyty w piwniczce Instytutu Rolnictwa w San Michele all'Adige, gdzie kształcą się winiarze (to dawny majątek kościelny, podobnie jak wiele miejsc, które odwiedzimy). Chlubą tutejszej winnicy jest musujące Macha, rocznik 2005, nazwane na cześć założyciela Edmundo Machy.

Stąd jedziemy do pałacyku w Cavalese zaproszeni przez władze kurortu narciarskiego Val di Fiemme na uroczysty lunch na cześć gościa z Polski. Składa się nań: tatar z jelenia, serowe kulki z truflami, grillowana wieprzowina...

Przy stoliku Lecha Wałęsy Włosi wspominają papieża i pytają go, czy pamięta, jak "Solidarność" w latach 80. sprzedawała figurkę Chrystusa frasobliwego, by zebrać środki na działalność. - Nie słyszałem o tym, ale możliwe, że gdzieś ktoś tak robił - mówi prezydent. Jedna z takich figurek trafiła do Val di Fiemme - na jej wzór zbudowano duży pomnik, który stanął w górach. Po prezentacji filmu na jego temat i po przemówieniach zjawia się grupa kucharzy - bijemy brawo mistrzom sztuki kulinarnej.

Tego dnia jeszcze dwa spotkania z władzami prowincji - jedno oficjalne, drugie to kolacja w Castello del Buonconsiglio. Wspaniały renesansowy zamek, dawna siedziba biskupów Trydentu, należy obecnie do władz prowincji, znajduje się tu również Muzeum Narodowe.

Dolomity, winnice i rozmowy

Nazajutrz Wałęsa udziela godzinnego wywiadu radiowego Rai Uno. Zaraz potem lecimy dwoma helikopterami w góry do Madonna di Campiglio, po drodze mamy zobaczyć ołtarz Jana Pawła II. Przez godzinę i piętnaście minut piloci z ratownictwa górskiego oblatują z nami Dolomity - doliny i kolejne masywy. Lądujemy na polanie wśród krowich placków, ale widoki na ośnieżone szczyty są niemal bajkowe. Tutejsze trasy łączy 18 wyciągów zdolnych przewieźć 30 tys. osób na godzinę.

W restauracji Cascina Zeledria już czekają przedstawiciele lokalnych władz. Po drodze turyści zaczepiają Wałęsę. - Miło nam pana widzieć - pozdrawiają.

- Pan Bóg nierówno podzielił. Wy tu macie tak dużo pięknych miejsc, że starczyłoby dla kilku narodów - żartuje Wałęsa. Jesteśmy blisko Bolzano, więc na stół wjeżdżają dania raczej tyrolskie: polędwica z prosiaczka i golonka z kapustą. Gospodarze mówią, że chcieliby w przyszłym roku rozpocząć Tour de Pologne w Trydencie. Nasz włoski cicerone Giorgio telefonuje w tej sprawie do legendy polskiego kolarstwa Czesława Langa. - Tu mówi Lech Wałęsa - prezydent przejmuje telefon. - Panie Czesławie, ma pan moje poparcie. A pan, panie Giorgio, niech tu na miejscu wszystkiego dopilnuje. Giorgio i jego polska dziewczyna Hania chcą pokazać mi winnice. Po drodze wpadamy do Cantiny Rotaliana, gdzie właśnie kończą przyjmować zbiory białych winogron i przygotowują się na czerwone. Tylko 18 proc. tutejszych gruntów nadaje się pod uprawy, więc wszystkie zostały doskonale zagospodarowane. Winnice, sady pełne jabłoni rosną na każdym skrawku ziemi, a ceny działek osiągają niebotyczne ceny. Dlatego Cantina Rotaliana rozbudowuje się "w głąb" - aluminiowe silosy osadzono trzy kondygnacje pod ziemią.

Stąd udajemy się do winnicy Francesca Mosera, mistrza kolarskiego z lat 70. (jego posiadłość w Palu' di Giovo to również dawna siedziba biskupa, pamiątką po owych czasach jest kapliczka). Wieczorem zaś jedziemy do Rovereto w Alpach Weneckich, gdzie codziennie bije dzwon odlany w 1924 r. z dział, upamiętniając poległych na wojnach.

W ostatnim dniu wizyty Lech Wałęsa wygłasza wykład w trydenckim ratuszu o solidarności w Europie w XXI w. - Miał być wypoczynek, a ja tu ciągle pracuję. Muszę tu jeszcze wrócić - mówi prezydent.

Informacje praktyczne

Tanie linie latają z Polski do Werony i Bergamo, skąd do Trento mamy ponad godzinę drogi. Wielu turystów, szczególnie tych z własnymi nartami, woli jechać samochodem przez Niemcy i Austrię. W wersji oszczędnej tygodniowy wypoczynek na nartach - ok. 3 tys. zł/osoba. Obiad - ok. 20 euro, pokój - 50-60 euro. Parking przy pensjonacie czy hotelu może kosztować 10 euro za dobę, a godzina dostępu do internetu - 4 (ale nie brakuje miejsc, w których obie te usługi są darmowe).

Dziękuję Instytutowi Lecha Wałęsy za organizację wyjazdu i Hannie Zienke z Trentino Spa za pomoc na miejscu


Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • hotele
  • loty
  • Oferty Booking.com
  • Oferty FRU.PL

Podróże.gazeta.pl na Facebooku