Polska na weekend - Lubelskie
06.09.2010
, aktualizacja: 06.09.2010 17:57
Lessowe wąwozy w zachodniej Lubelszczyźnie są zachwycające. A jest ich tyle, że niejeden weekend można by spędzić, wędrując po nich, czy pokonując je na rowerze.
W niektórych okolicach - choćby we wsiach Parchatka i Zbędowice nieopodal Puław - doliczono się ponad 11 km wąwozów na kilometr kwadratowy powierzchni!
Less to skała osadowa o słomkowej (za sprawą pyłu kwarcowego) barwie, tworzą się na niej żyzne czarnoziemy. Na skutek erozji podłoża zbudowanego z miękkich skał powstają też wąwozy - głębokie doliny o wąskim, zwykle suchym dnie i stromych zboczach.
Przygoda z wąwozami
Naszą przygodę z wąwozami rozpoczynamy pewnego letniego poranka w Nałęczowie (27 km od Lublina), uzdrowisku o ponad dwustuletnich tradycjach, w którym leczy się choroby serca. Najcenniejszym zabytkiem 4,5-tysięcznego kurortu malowniczo położonego w dolinie rzek Bystrej i Bochotniczanki, jest XVIII-wieczny pałac Małachowskich (na parterze Muzeum Bolesława Prusa, kuracjusza i kronikarza Nałęczowa), otoczony Parkiem Zdrojowym z XVIII w. Przepływa przezeń Bochotniczanka, są też: staw, Pijalnia Wód, Palmiarnia, Stare Łazienki, Domek Grecki, Willa Angielska, Termy Pałacowe i Atrium Spa. Rośnie tu wiele ciekawych okazów drzew i krzewów, m.in.: skrzydłorzechy chińskie, tulipanowce amerykańskie, katalpy. W samym miasteczku zwracają uwagę zabytkowe wille w stylu szwajcarskim, włoskim i zakopiańskim.
Wskakujemy na rowery przed bramą zachodnią Parku Zdrojowego. Zanim udamy się w stronę wąwozów, robimy małą pętelkę wokół Nałęczowa. Mijamy willę Wołyń z przełomu XIX i XX w. (murowana, drewniane elementy dekoracyjne) i XIX-wieczną Kurzajkę zwaną też Józefinką, dawną ochronkę prowadzoną przez nałęczowskie społeczniczki. Skręcamy w prawo w ul. Chmielowskiego i wjeżdżamy w las gęsto poprzecinany wąwozami. Przed nami "Starówka" - dawna szkoła Towarzystwa Popierania Przemysłu Ludowego, nazywana również Szkołą w Wąwozach. To willa z białego kamienia i cegły z początku XX w., projektu Jana Koszczyca-Witkiewicza, architekta i konserwatora zabytków.
Wkrótce asfalt zamienia się w gruntową ścieżkę biegnącą w górę lasu. W lewo odbija ulica Klonowa, która wiedzie do niezwykłego miejsca - kawiarni Jaśminowej (www.naleczow.com.pl/jasminowa). Na pagórku wśród kwitnących właśnie jaśminów stoi drewniany domek z 1897 r., królestwo pani Jaśminowej - Izabeli Nowotny, która urządziła tu przytulną kawiarnię-galerię. W ogrodzie wystawa współczesnej fotografii, na ganku ławeczki, a w środku XIX-wieczny salonik z sofami i stoliczkami przykrytymi haftowanymi obrusami. Zamawiamy kajmak babci Frani z porzeczką (pycha!) i herbatę, oczywiście jaśminową (sekretny przepis gospodyni). Słychać tylko szum drzew i świergot ptaków.
Objeżdżamy las dookoła. Szeroka ścieżka zamienia się w polną dróżkę, wreszcie w drogę z betonowych płyt, która prowadzi do ul. Wiercińskiego, dalej Paderewskiego i wsi Charz. Skręcamy w lewo, w Spacerową, mijając potężny "grzybek" na wzgórzu - to wieża ciśnień z 1973 r.
Jeszcze kawałek przez las i już wieś Nowy Gaj. Tu, w zakolu rzeki Bystrej, wśród drzew nieopodal mostu stoi murowany młyn Hipolit z 1937 r., dziś gospodarstwo agroturystyczne (do wynajęcia dwa pokoje,<a class=c1n href="http://www.mlynhipolit.pl">www.mlynhipolit.pl</a> ) i muzeum minerałów. Na parterze przytulna kuchnia z kominkiem i salonem, który pełni też rolę sali wystawowej. Właściciel młyna Grzegorz Bukowski z pasją opowiada o zbiorach, które liczą ok. 20 tys. eksponatów. Pokazuje fulguryt (krzemionka stopiona przez uderzenie pioruna) z Arizony, kolorowe agaty z Brazylii, fragment szczęki mezozaura z okolic Kazimierza Dolnego, tuf wulkaniczny z Wezuwiusza, ząb mamuta i skamieniałe odchody dinozaurów (o dziwo bardzo malutkie). Dobra wiadomość dla ciekawskich - wszystkiego można dotknąć! Na koniec gospodarz urządza nam na podwórzu zawody w płukaniu „złota głupców”, czyli pirytu (ten mosiężno-żółty minerał często zawiera jego domieszki). Stajemy przy korycie z wodą, zakasujemy rękawy i potrząsając specjalnymi „talerzami”, próbujemy wypłukać „złoto” z piachu. Szczęściarze mogą zabrać swoje skarby.
***
Wracamy z Nowego Gaju do Nałęczowa, by ruszyć stąd na zachód czerwonym szlakiem rowerowym. Za wsią Chruszczów popas przy drodze zwanej Gościńcem z widokiem na wzgórze całe w paskach kolorowych pól. Na jego czubku spore wgłębienie - wedle legendy stał tu niegdyś kościół, który zapadł się pod ziemię. Ponoć do dziś słychać nocą bicie kościelnych dzwonów. Pewnie stąd i nazwa - Dzwonna Góra.
Gościniec biegnie do dna Doliny Bystrej, czerwony szlak pieszy skręca w lewo do Wąwolnicy, a nasz rowerowy prowadzi ku wsi Zarzeka. Stoi tu ciekawa modernistyczna kapliczka słupowo-latarniowa z lat 40. XX w., projektu wspomnianego już Jana Koszczyca-Witkiewicza. W środku figura Matki Bożej z Dzieciątkiem, dzieło Zygmunta Bartkiewicza z Wąwolnicy.
I oto wyłania się przed nami ta wieś. Wąwolnica była jednym z najstarszych grodów na Lubelszczyźnie, miejscowa parafia powstała na przełomie XI i XII w. Za panowania Kazimierza Wielkiego stał tu zamek obronny i murowana kaplica.
Wśród zieleni drzew wyrasta strzelista wieża neogotyckiego kościoła z początku XX w. - bazylika mniejsza pod wezwaniem św. Wojciecha. Cała z czerwonej cegły, trójnawowa, w ołtarzu głównym figura Madonny z XIII/XIV w. wycięta w lipowym drewnie. Tuż obok kaplica Matki Bożej Kębelskiej - dawne prezbiterium nie istniejącego dziś XV-wiecznego kościoła. Stoi w niej słynąca z cudów figura Matki Bożej Kębelskiej z XV w. (też z lipowego drewna). Należy do "rodziny" gotyckich pięknych madonn, wzorowano ją na kamiennej rzeźbie Matki Bożej z Vimperka. U stóp kościelnego wzgórza wyrasta na łące piętnaście krzyży stacji różańcowych, tworzących Sanktuarium Matki Bożej Kębelskiej. W pierwszą niedzielę września odbywa się tu odpust, na który przybywają rzesze pielgrzymów - zjawia się nawet 100 tys. osób.
W miejscowości Zgórzyńskie skręcamy w lewo i przez most na Bystrej jedziemy do wsi Mareczki, by zatrzymać się przy wąwolnickim cmentarzu parafialnym na zboczu doliny Sanicy. Założono go w 1824 r., na lessowym wzgórzu poprzecinanym wąwozami. Wrastają w nie nagrobki, tworząc malowniczą całość. Tuż obok, wzdłuż drogi, biegnie wąskotorowa Nałęczowska Kolejka Dojazdowa (54 km, Nałęczów - Wąwolnica - Karczmiska - Opole - Poniatowa - Wilków).
Przed cmentarzem skręt w prawo i już wąwóz Lipinki; właściwie to tzw. głębocznica - wąwóz drogowy z utwardzonym dnem. Jak dla mnie - numer 1 tej wyprawy. Zbocza miejscami wysokie na kilkanaście metrów zdają się być niemal pionowe, wyrasta z nich plątanina korzeni i pni, a niebo przesłania baldachim z zielonych koron. Możemy przyjrzeć się tu z bliska żółtawym pokładom lessu. Gdzieniegdzie można nawet znaleźć kukiełki lessowe, zwane też laleczkami, powstałe z wytrącającego się z lessu węglanu wapnia. Mają nieregularny kształt (niekiedy kulisty) i - zgodnie z nazwą - przypominają małe kukiełki.
Chcemy zahaczyć o wieś Rąblów, gdzie stoi pomnik upamiętniający bitwę partyzancką z 14 maja 1944 r. Niestety, przegapiamy zjazd, co okazuje się dopiero kilka kilometrów dalej. A ponieważ coraz bardziej się chmurzy, zbaczamy ze szlaku i jedziemy jak najkrótszą drogą do Kazimierza, mijając niewielkie wsie - Stanisławówkę, Rzeczycę i Skowieszynek. Co prawda wąwozów tu nie ma, ale i tak jest ładnie.
Kazimierz Dolny nad Wisłą, perła renesansu
Wreszcie Kazimierz Dolny nad Wisłą, perła renesansu. Ale dziś nie będziemy zwiedzać ani renesansowej fary, ani XVII-wiecznego kościoła św. Anny, ani Muzeum Nadwiślańskiego w pięknej kamienicy Celejowskiej. Nie zajdziemy też do kościoła i klasztoru oo. Reformatów (1589-91), barokowej synagogi z drugiej połowy XVIII w. i nie wespniemy się na zamkowe wzgórze. Renesansowe spichlerze też muszą poczekać...Krótki popas na rynku i w drogę - ku wąwozom. Do najpopularniejszych należy pomnik przyrody Korzeniowy Dół - głębocznica lessowa łącząca Góry Drugie z leżącym w dolinie Grodarza przedmieściem Doły; Norowy Dół łączy z kolei Góry Pierwsze z ul. Puławską (kończy bieg w dolinie Wisły przy Spichlerzu Bliźniaczym), zaś w Kamiennym Dole znaleziono kości krokodyla sprzed 62-64 mln lat...
My ruszamy ku wąwozowi Małachowskiego. Z rynku jedziemy w stronę ul. Nadrzecznej, która przechodzi w brukowaną kocimi łbami ul. Małachowskiego. Niestety, jest dość stromo, a i zmęczenie daje o sobie znać - musimy zejść z rowerów. Niedaleko stąd do Domu Dziennikarza i Kuncewiczówki, czyli Willi pod Wiewiórką, w której mieszkali Maria i Jerzy Kuncewiczowie. W prawo odbija naturalny wąwóz, ale jest zbyt mokro, a i komary zaczynają dokuczać, więc się tam nie zapuszczamy. Bruk zastępuje ścieżka. U wylotu wąwozu płyta upamiętniająca podpułkownika hrabiego Juliusza Małachowskiego. Poległ w powstaniu listopadowym 18 kwietnia 1831 r., mając 29 lat. Tu opuszczamy żółty szlak (biegnie w lewo do przedmieścia Czerniawy i cmentarza żydowskiego) i jedziemy gruntową drogą w dół wąwozu. Za chwilę będziemy podziwiać zachód słońca nad Równiną Bełżycką.
www. kraina.org.pl
Profesjonalia w Kazimierzu 10-11 września
Jak wygląda warzelniana kadź od środka i jak przebiega sam proces warzenia? Jak smakuje chmielowa szyszka? Jak profesjonalnie nalewać piwo? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań poznamy podczas drugich Profesjonaliów Piwowarów i Barmanów w Kazimierzu Dolnym, które odbędą się od 10 do 11 września. W programie: interaktywna ścieżka edukacyjna, korowód z udziałem szczudlarzy i plantatorów chmielu, degustacja piwa, konkurs na najlepszego piwowara i barmana. Na kazimierskim rynku wystąpią m.in.: Robert Makłowicz, Teatr Cieni, Teatr AKT, Kabaret Moralnego Niepokoju, zespół The Beatlmen i Adam Sztaba z orkiestrą.
www.profesjonalia.pl
Less to skała osadowa o słomkowej (za sprawą pyłu kwarcowego) barwie, tworzą się na niej żyzne czarnoziemy. Na skutek erozji podłoża zbudowanego z miękkich skał powstają też wąwozy - głębokie doliny o wąskim, zwykle suchym dnie i stromych zboczach.
Przygoda z wąwozami
Naszą przygodę z wąwozami rozpoczynamy pewnego letniego poranka w Nałęczowie (27 km od Lublina), uzdrowisku o ponad dwustuletnich tradycjach, w którym leczy się choroby serca. Najcenniejszym zabytkiem 4,5-tysięcznego kurortu malowniczo położonego w dolinie rzek Bystrej i Bochotniczanki, jest XVIII-wieczny pałac Małachowskich (na parterze Muzeum Bolesława Prusa, kuracjusza i kronikarza Nałęczowa), otoczony Parkiem Zdrojowym z XVIII w. Przepływa przezeń Bochotniczanka, są też: staw, Pijalnia Wód, Palmiarnia, Stare Łazienki, Domek Grecki, Willa Angielska, Termy Pałacowe i Atrium Spa. Rośnie tu wiele ciekawych okazów drzew i krzewów, m.in.: skrzydłorzechy chińskie, tulipanowce amerykańskie, katalpy. W samym miasteczku zwracają uwagę zabytkowe wille w stylu szwajcarskim, włoskim i zakopiańskim.
Wskakujemy na rowery przed bramą zachodnią Parku Zdrojowego. Zanim udamy się w stronę wąwozów, robimy małą pętelkę wokół Nałęczowa. Mijamy willę Wołyń z przełomu XIX i XX w. (murowana, drewniane elementy dekoracyjne) i XIX-wieczną Kurzajkę zwaną też Józefinką, dawną ochronkę prowadzoną przez nałęczowskie społeczniczki. Skręcamy w prawo w ul. Chmielowskiego i wjeżdżamy w las gęsto poprzecinany wąwozami. Przed nami "Starówka" - dawna szkoła Towarzystwa Popierania Przemysłu Ludowego, nazywana również Szkołą w Wąwozach. To willa z białego kamienia i cegły z początku XX w., projektu Jana Koszczyca-Witkiewicza, architekta i konserwatora zabytków.
Wkrótce asfalt zamienia się w gruntową ścieżkę biegnącą w górę lasu. W lewo odbija ulica Klonowa, która wiedzie do niezwykłego miejsca - kawiarni Jaśminowej (www.naleczow.com.pl/jasminowa). Na pagórku wśród kwitnących właśnie jaśminów stoi drewniany domek z 1897 r., królestwo pani Jaśminowej - Izabeli Nowotny, która urządziła tu przytulną kawiarnię-galerię. W ogrodzie wystawa współczesnej fotografii, na ganku ławeczki, a w środku XIX-wieczny salonik z sofami i stoliczkami przykrytymi haftowanymi obrusami. Zamawiamy kajmak babci Frani z porzeczką (pycha!) i herbatę, oczywiście jaśminową (sekretny przepis gospodyni). Słychać tylko szum drzew i świergot ptaków.
Objeżdżamy las dookoła. Szeroka ścieżka zamienia się w polną dróżkę, wreszcie w drogę z betonowych płyt, która prowadzi do ul. Wiercińskiego, dalej Paderewskiego i wsi Charz. Skręcamy w lewo, w Spacerową, mijając potężny "grzybek" na wzgórzu - to wieża ciśnień z 1973 r.
Jeszcze kawałek przez las i już wieś Nowy Gaj. Tu, w zakolu rzeki Bystrej, wśród drzew nieopodal mostu stoi murowany młyn Hipolit z 1937 r., dziś gospodarstwo agroturystyczne (do wynajęcia dwa pokoje,<a class=c1n href="http://www.mlynhipolit.pl">www.mlynhipolit.pl</a> ) i muzeum minerałów. Na parterze przytulna kuchnia z kominkiem i salonem, który pełni też rolę sali wystawowej. Właściciel młyna Grzegorz Bukowski z pasją opowiada o zbiorach, które liczą ok. 20 tys. eksponatów. Pokazuje fulguryt (krzemionka stopiona przez uderzenie pioruna) z Arizony, kolorowe agaty z Brazylii, fragment szczęki mezozaura z okolic Kazimierza Dolnego, tuf wulkaniczny z Wezuwiusza, ząb mamuta i skamieniałe odchody dinozaurów (o dziwo bardzo malutkie). Dobra wiadomość dla ciekawskich - wszystkiego można dotknąć! Na koniec gospodarz urządza nam na podwórzu zawody w płukaniu „złota głupców”, czyli pirytu (ten mosiężno-żółty minerał często zawiera jego domieszki). Stajemy przy korycie z wodą, zakasujemy rękawy i potrząsając specjalnymi „talerzami”, próbujemy wypłukać „złoto” z piachu. Szczęściarze mogą zabrać swoje skarby.
***
Wracamy z Nowego Gaju do Nałęczowa, by ruszyć stąd na zachód czerwonym szlakiem rowerowym. Za wsią Chruszczów popas przy drodze zwanej Gościńcem z widokiem na wzgórze całe w paskach kolorowych pól. Na jego czubku spore wgłębienie - wedle legendy stał tu niegdyś kościół, który zapadł się pod ziemię. Ponoć do dziś słychać nocą bicie kościelnych dzwonów. Pewnie stąd i nazwa - Dzwonna Góra.
Gościniec biegnie do dna Doliny Bystrej, czerwony szlak pieszy skręca w lewo do Wąwolnicy, a nasz rowerowy prowadzi ku wsi Zarzeka. Stoi tu ciekawa modernistyczna kapliczka słupowo-latarniowa z lat 40. XX w., projektu wspomnianego już Jana Koszczyca-Witkiewicza. W środku figura Matki Bożej z Dzieciątkiem, dzieło Zygmunta Bartkiewicza z Wąwolnicy.
I oto wyłania się przed nami ta wieś. Wąwolnica była jednym z najstarszych grodów na Lubelszczyźnie, miejscowa parafia powstała na przełomie XI i XII w. Za panowania Kazimierza Wielkiego stał tu zamek obronny i murowana kaplica.
Wśród zieleni drzew wyrasta strzelista wieża neogotyckiego kościoła z początku XX w. - bazylika mniejsza pod wezwaniem św. Wojciecha. Cała z czerwonej cegły, trójnawowa, w ołtarzu głównym figura Madonny z XIII/XIV w. wycięta w lipowym drewnie. Tuż obok kaplica Matki Bożej Kębelskiej - dawne prezbiterium nie istniejącego dziś XV-wiecznego kościoła. Stoi w niej słynąca z cudów figura Matki Bożej Kębelskiej z XV w. (też z lipowego drewna). Należy do "rodziny" gotyckich pięknych madonn, wzorowano ją na kamiennej rzeźbie Matki Bożej z Vimperka. U stóp kościelnego wzgórza wyrasta na łące piętnaście krzyży stacji różańcowych, tworzących Sanktuarium Matki Bożej Kębelskiej. W pierwszą niedzielę września odbywa się tu odpust, na który przybywają rzesze pielgrzymów - zjawia się nawet 100 tys. osób.
W miejscowości Zgórzyńskie skręcamy w lewo i przez most na Bystrej jedziemy do wsi Mareczki, by zatrzymać się przy wąwolnickim cmentarzu parafialnym na zboczu doliny Sanicy. Założono go w 1824 r., na lessowym wzgórzu poprzecinanym wąwozami. Wrastają w nie nagrobki, tworząc malowniczą całość. Tuż obok, wzdłuż drogi, biegnie wąskotorowa Nałęczowska Kolejka Dojazdowa (54 km, Nałęczów - Wąwolnica - Karczmiska - Opole - Poniatowa - Wilków).
Przed cmentarzem skręt w prawo i już wąwóz Lipinki; właściwie to tzw. głębocznica - wąwóz drogowy z utwardzonym dnem. Jak dla mnie - numer 1 tej wyprawy. Zbocza miejscami wysokie na kilkanaście metrów zdają się być niemal pionowe, wyrasta z nich plątanina korzeni i pni, a niebo przesłania baldachim z zielonych koron. Możemy przyjrzeć się tu z bliska żółtawym pokładom lessu. Gdzieniegdzie można nawet znaleźć kukiełki lessowe, zwane też laleczkami, powstałe z wytrącającego się z lessu węglanu wapnia. Mają nieregularny kształt (niekiedy kulisty) i - zgodnie z nazwą - przypominają małe kukiełki.
Chcemy zahaczyć o wieś Rąblów, gdzie stoi pomnik upamiętniający bitwę partyzancką z 14 maja 1944 r. Niestety, przegapiamy zjazd, co okazuje się dopiero kilka kilometrów dalej. A ponieważ coraz bardziej się chmurzy, zbaczamy ze szlaku i jedziemy jak najkrótszą drogą do Kazimierza, mijając niewielkie wsie - Stanisławówkę, Rzeczycę i Skowieszynek. Co prawda wąwozów tu nie ma, ale i tak jest ładnie.
Kazimierz Dolny nad Wisłą, perła renesansu
Wreszcie Kazimierz Dolny nad Wisłą, perła renesansu. Ale dziś nie będziemy zwiedzać ani renesansowej fary, ani XVII-wiecznego kościoła św. Anny, ani Muzeum Nadwiślańskiego w pięknej kamienicy Celejowskiej. Nie zajdziemy też do kościoła i klasztoru oo. Reformatów (1589-91), barokowej synagogi z drugiej połowy XVIII w. i nie wespniemy się na zamkowe wzgórze. Renesansowe spichlerze też muszą poczekać...Krótki popas na rynku i w drogę - ku wąwozom. Do najpopularniejszych należy pomnik przyrody Korzeniowy Dół - głębocznica lessowa łącząca Góry Drugie z leżącym w dolinie Grodarza przedmieściem Doły; Norowy Dół łączy z kolei Góry Pierwsze z ul. Puławską (kończy bieg w dolinie Wisły przy Spichlerzu Bliźniaczym), zaś w Kamiennym Dole znaleziono kości krokodyla sprzed 62-64 mln lat...
My ruszamy ku wąwozowi Małachowskiego. Z rynku jedziemy w stronę ul. Nadrzecznej, która przechodzi w brukowaną kocimi łbami ul. Małachowskiego. Niestety, jest dość stromo, a i zmęczenie daje o sobie znać - musimy zejść z rowerów. Niedaleko stąd do Domu Dziennikarza i Kuncewiczówki, czyli Willi pod Wiewiórką, w której mieszkali Maria i Jerzy Kuncewiczowie. W prawo odbija naturalny wąwóz, ale jest zbyt mokro, a i komary zaczynają dokuczać, więc się tam nie zapuszczamy. Bruk zastępuje ścieżka. U wylotu wąwozu płyta upamiętniająca podpułkownika hrabiego Juliusza Małachowskiego. Poległ w powstaniu listopadowym 18 kwietnia 1831 r., mając 29 lat. Tu opuszczamy żółty szlak (biegnie w lewo do przedmieścia Czerniawy i cmentarza żydowskiego) i jedziemy gruntową drogą w dół wąwozu. Za chwilę będziemy podziwiać zachód słońca nad Równiną Bełżycką.
www. kraina.org.pl
Profesjonalia w Kazimierzu 10-11 września
Jak wygląda warzelniana kadź od środka i jak przebiega sam proces warzenia? Jak smakuje chmielowa szyszka? Jak profesjonalnie nalewać piwo? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań poznamy podczas drugich Profesjonaliów Piwowarów i Barmanów w Kazimierzu Dolnym, które odbędą się od 10 do 11 września. W programie: interaktywna ścieżka edukacyjna, korowód z udziałem szczudlarzy i plantatorów chmielu, degustacja piwa, konkurs na najlepszego piwowara i barmana. Na kazimierskim rynku wystąpią m.in.: Robert Makłowicz, Teatr Cieni, Teatr AKT, Kabaret Moralnego Niepokoju, zespół The Beatlmen i Adam Sztaba z orkiestrą.
www.profesjonalia.pl
- hotele
- loty
- Oferty Booking.com
- Oferty FRU.PL
Podróże.gazeta.pl na Facebooku
Aktualna oferta

Podróżuj z nami co tydzień.
Przykładowy newsletterZaplanuj wakacje
Polska na weekend
Kontakt z redakcją
- ul. Czerska 8/10
- 00-732 Warszawa
- redakcja.podroze@gazeta.pl
















