Rosja od zmierzchu do świtu
19.08.2010
, aktualizacja: 19.08.2010 16:08
"Kiedy w Sankt Petersburgu zaczyna się dzień, my od dawna już pracujemy a na Kamczatce kładą się spać. Taka bolszaja jest nasza Rosja" - powiedział mi Dymiitr z Nowosybirska. Dla nas była dostatecznie duża żebyśmy zdołali wyrobić sobie o niej własny pogląd, z dala od polskiego punktu widzenia. Próbowaliśmy również - na tyle na ile potrafimy - przybliżyć Rosjanom współczesną Polskę, wbrew propagandzie władz robiących wielką politykę. W zaciszu domowych ścian okazało się, że dzieli nas jedynie historia, a łączy wspólna, słowiańska dusza.

Fot. Joanna i Grzegorz Zalescy
Po tym zdjęciu szaman wpadł w trans i zaczął uzdrawiać

Fot. Joanna i Grzegorz Zalescy
Na bajkalskich bezdrożach pasą się setki krów, które wieczorami same wracają do swoich domostw

Fot. Joanna i Grzegorz Zalescy
Po przejściu na drugą stronę skały podobno można znaleźć odpowiedź na nurtujące nas pytania - nie próbowaliśmy

Fot. Joanna i Grzegorz Zalescy
Irkuck zachował urok XIX-wiecznego miasteczka

Fot. Joanna i Grzegorz Zalescy
Dzikie, nadbajkalskie konie
ZOBACZ TAKŻE
- Planeta Indie (10-12-10, 13:16)
- Dookoła świata: Chiny - w górę Jangcy (30-09-10, 13:57)
- Mongolia najładniej wygląda w galopie (02-09-10, 11:20)
- Wyprawa nie dla każdego. Syberia - wędrując w Skale (15-02-10, 06:00)
- Koleją transsyberyjską z Irkucka do Moskwy: 5 tysięcy kilometrów w 5 dni (29-09-08, 06:00)
- Kolej Transsyberyjska (03-04-08, 14:23)
- Romuald Koperski, podróżnik, laureat nagrody Kolos 99, autor książek "Pojedynek z Syberią" i "Syberia na gapę" (01-05-07, 00:00)
- Prysznic w plackarcie. List z Kolei Transsyberyjskiej (01-05-07, 00:00)
- Kamazem przez Syberię. Z Jakucka do Uriung Chaja (19-02-07, 06:00)
- Magia Syberii (25-12-06, 06:00)
- Podróż dookoła świata: Indonezja - archipelag tysiąca wysp (15-02-11, 16:42)
- Podróż dookoła świata: Borneo - w sercu dżungli (31-01-11, 13:30)
- Podróż dookoła świata. Zakochaj się w Wietnamie - część I (02-11-10, 12:34)
- Podróż dookoła świata. Chiny - Szanghaj powraca do przeszłości (20-09-10, 16:02)
- Chiny - pożegnanie bez sentymentów (25-10-10, 11:13)
- Chiny - osiem dni w Tybecie (11-10-10, 11:03)
- Tajlandia - kraina przyjemności (30-12-10, 14:32)
- Zakochaj się w Wietnamie - część 2. (15-11-10, 18:36)
GALERIA ZDJĘĆ
- Morze na Syberii - Bajkał (01-05-07, 00:00)
Komuno (nie) wróć
Pierwszym wspólnym tematem były oczywiście nostalgiczne wspomnienia lat dziecięcych, przeżytych w absurdalnej rzeczywistości PRL-u i ZSRR. Wyczekiwanie w kolejkach, radość z otrzymania cytrusowego owocu czy indoktrynacja w szkole - to wspólne dziedzictwo, niedostępne dla nacji zza żelaznej kurtyny. Dla naszych rówieśników jednak komunizm to definitywnie skończona epoka, a wszelkie jej obecnie istniejące symbole traktują jak pozostałości po czasach starożytnych. Nazwy ulic nic dla nich nie znaczą, manifestacji komunistów nie zauważają, a Lenina w mauzoleum nie oglądali - "Bo to w końcu tylko trup".
Ludzie, którzy przeżyli w komunie nie tylko dzieciństwo, naturalnie przejawiają czasem chęć powrotu do dawnego systemu. Najsilniej dotyczy to Rosjan, którzy po rozpadzie ZSRR znaleźli się w odrębnych państwach - Uzbekistanie, Kazachstanie itp. Ciocia Luda (Koreanka z rosyjskim obywatelstwem) przez dwadzieścia pięć lat była cenionym chirurgiem w Uzbekistanie. Po odzyskaniu niepodległości Uzbecy zaczęli czyszczenie stanowisk zajmowanych przez znienawidzonych Rosjan i Ciocia Luda na pięć lat wylądowała na zmywaku w podrzędnej restauracji.
Dla obywateli tych krajów dodatkową przeszkodą jest również uciążliwe przekraczanie granic - w porównaniu do czasów, kiedy ZSRR stanowiło rozległą unię europejsko-azjatycką. "Kiedyś wszyscy mogliśmy podróżować bez paszportów" - powiedział mi jeden z towarzyszy podróży. W starych, dobrych czasach wyjeżdżał do Europy również każdy mężczyzna w wieku dwudziestu lat - na dwuletnią, darmową wycieczkę z biura podróży pod nazwą "Wojska Układu Warszawskiego". Wycieczki te rzewnie wspominają teraz kierowcy taksówek, gdy tylko dowiadują się, że pochodzimy z Polski. Jakoś trudno mi podzielać tą nostalgię... "Myśmy nie mogli nigdzie wyjeżdżać" - odpowiadam i ucinam dalszą rozmowę, przeczuwając, że w tym temacie raczej nie dojdziemy do porozumienia.
Ostatnim argumentem za powrotem ZSRR jest w dzisiejszej Rosji poczucie małej stabilizacji, którą dawał poprzedni system. "Przynajmniej wszyscy mieli na chleb i mogli liczyć na pomoc lekarza" - przekonywał Vladimir. Częściowo przyznaję mu rację, kiedy widzę, że w Rosji rozwarstwienie społeczne przekracza granice zdrowego rozsądku.
Nowosybirsk śpiewa hymn
Pytanie o stosunek Rosjan do swojego kraju rozbija się o wiele szczegółów, nie dających jednak ostatecznie pełnego obrazu.
W Sankt Petersburgu ludzie czują się, jakby byli w środku Europy, gdzie ich Rosja jest silna, ucywilizowana, kosmopolityczna. Moskwa to metropolia żyjąca własnym życiem. Mieszkańcy czują się tu ważni z powodu samego tylko przebywania w stolicy, ale również najmocniej odczuwają twardą rękę władzy. Na dalekiej syberyjskiej prowincji przeważa poczucie pominięcia i opuszczenia, ale za to można swobodniej oddychać i na więcej sobie pozwalać.
Podczas pobytu w Nowosybirsku wybraliśmy się na mecz piłki nożnej. Nie był to mecz międzypaństwowy, mimo to orkiestra zagrała rosyjski hymn, odśpiewany jednogłośnie przez cały stadion. Taka deklaracja patriotyzmu może imponować, dopóki nie zajrzy się pod jej podszewkę. "Kochamy Rosję, ale władzy nie tolerujemy" - powiedziała mi po meczu Julia. Cóż z tego, skoro wśród ludzi panuje swoista zmowa milczenia, jak w mafijnej dzielnicy, której mieszkańcy nie puszczą pary z ust o ukrywających się wśród nich przestępcach. "Mogą likwidować gazety, ale jak podniosą ceny wódki - będzie rewolucja" - zażartował gorzko Paweł z Angarska, obrazując najcelniej poczucie obywatelskie u Rosjan.
Wino nad Angarą smakuje jak nad Wisłą
Możecie być pewni, że jeśli Rosjanie zaproszą was na wieczorną herbatę, zobaczycie na stole cały obiad, owoce, szampana i odświętnie ubranych gospodarzy. Nie byłoby w tym nic dziwnego - w końcu wiele nacji jest gościnnych - gdyby całemu spotkaniu nie towarzyszyło fantastyczne poczucie swobody. Nie musimy się obawiać, że jednym niesprawnym ruchem lub słowem naruszymy jakieś kulturowe tabu. Wręcz przeciwnie, wobec rosyjskiej otwartości możemy sobie czasem pozwolić na więcej niż podczas towarzyskiej kolacji w Polsce. Siedem tysięcy kilometrów od Polski poszliśmy z naszymi gospodarzami napić się wina na brzegu Angary. W pewnym momencie rozmowy ucichły i wszyscy zwróciliśmy się w stronę rzeki podziwiać zachód słońca. "Widzisz, z Chińczykiem już tak sobie nie pomilczysz" - powiedział mi Paweł podczas powrotu, a ja poczułem, jak wielka Rosja, leżąca na dwóch kontynentach, tęsknie patrzy w stronę małej Europy.
Czterej pancerni i nasz prezydent
Pomimo, że byliśmy kiedyś jedną rodziną, Rosjanie niewiele wiedzą o swoich dawnych krewnych. "Cziterech czołgistów i sabaka" , "Vabank" oraz "Tomek na Dzikim Zachodzie" to jedyne pozycje z polskiej literatury i filmu, o których słyszeli. W porównaniu z porcją rosyjskich lektur, które poznaje nasz licealista, wiedza Rosjan jest więc niewspółmierna.
Najgorętszym tematem podczas naszego pobytu była oczywiście tragedia smoleńska, szeroko opisywana w rosyjskich mediach. My prezentowaliśmy zdroworozsądkowe stanowisko, obalając wszelkie teorie spiskowe, w tym jedną - najbardziej absurdalną - zasłyszaną w Uzbekistanie i mówiącą, że to Jarosław zaplanował zamach na brata, aby potem przejąć władzę.
Największym polem do żartów były podobieństwa językowe. Współczesny język rosyjski zawiera wiele znanych nam, lecz archaicznie brzmiących wyrazów: bieżyć, rugać, okraszać, itp. Mieliśmy zatem małą przewagę nad Rosjanami i przy odrobinie wysiłku, kiedy mówili powoli, mogliśmy ich zrozumieć lepiej niż oni nas. Zasada ta bowiem nie działa w drugą stronę. Oczywiście wszystkim rozmowom towarzyszyły wybuchy śmiechu, ponieważ wiele słów brzmi tak samo, ale znaczy zupełnie co innego - po rosyjsku kawior to nie ikra lecz dywan, a dywan to kanapa...
Irkuck jak amerykańskie Klondike
Rosjanie zagarnęli sobie prawa do Bajkału niczym Amerykanie do góry Rushmore. Opowieści, że Bajkał kryje w sobie tajemnicę rosyjskiej duszy to wymysł literatów podległych rządowej propagandzie. Rosjanie przybyli na tereny zamieszkałe od stuleci przez Buriatów, Jakutów i Ewenków dopiero w XVII wieku. Bajkał wydaje się jednak obcy nawet tubylczym plemionom, które przy pomocy szamanów próbują obłaskawić jego dziką naturę.
Miastem, z którego większość podróżników rozpoczyna swoją syberyjską wędrówkę jest Irkuck. Od początku istnienia pełnił rolę bazy wypadowej w nieznane, północne rejony Rosji. Kiedyś zbierali się tu naukowi badacze i poszukiwacze złota w drodze na Kamczatkę i na Alaskę, teraz jest punktem odpraw turystów nad Bajkał. Z tego powodu miasto zachowało swój unikalny charakter, w którym rustykalne, drewniane domy mieszają się z niewielką liczbą nowych wieżowców.
W jednym z takich domków mieści się miłe muzeum księcia Sergieja Wołkońskiego, zasłużonego żołnierza wojen napoleońskich i późniejszego spiskowca przeciwko carowi. Za udział w powstaniu dekabrystów wysłano go na wieczne wygnanie na Syberię. Muzeum jest nie tyle poświęcone Wołkońskiemu, co jego żonie - księżnej Marii Wołkońskiej, która z miłości pojechała za mężem na koniec świata. Sądząc po jej zmęczonej twarzy, widzianej na fotografiach, był to wybór okupiony wielkim poświęceniem, a i zdanie wyjęte z pamiętnika księżnej mówi samo za siebie: "Po pięciu latach myślałam, że wrócimy po dziesięciu; gdy minęło piętnaście - myślałam, że po dwudziestu. Po dwudziestu pięciu latach życia tutaj już w nic nie wierzę, mam tylko nadzieję, że nasze dzieci doczekają powrotu".
1
2
następne »
- hotele
- loty
- Oferty Booking.com
- Oferty FRU.PL
Podróże.gazeta.pl na Facebooku
Aktualna oferta

Podróżuj z nami co tydzień.
Przykładowy newsletterZaplanuj wakacje
Polska na weekend
Kontakt z redakcją
- ul. Czerska 8/10
- 00-732 Warszawa
- redakcja.podroze@gazeta.pl




więcej zdjęć








