Pamiątka z wakacji. Bransoletka

W suahili "kazuri" znaczy "małe i piękne". Taka też jest ręcznie robiona biżuteria i ceramika, jaką odkryłam w Nairobi, stolicy Kenii, w eleganckiej dzielnicy willowej Karen
W pobliżu jest dom Karen Blixen (stąd nazwa), w którym w 1947 r. zamieszkała Susan Wood, córka misjonarzy angielskich, żona chirurga Michaela Wooda, założyciela East African Flying Doctor Service. W 1975 r. lady Susan przy pomocy dwóch afrykańskich kobiet zaczęła wyrabiać korale w małej szopie na tyłach swojego ogrodu. Szybko okazało się, że więcej kobiet potrzebuje pracy, więc powiększyła fabryczkę, tworząc Kazuri Beads - w 1988 r. zatrudniała już ponad 120 pracownic.

Od 2001 r. właścicielami fabryki są Mark i Regina Newmanowie. Zatrudniają 340 kobiet, głównie matek samotnie wychowujących dzieci (każda ma co najmniej czworo). Przyjeżdżają tu matatu z okolicy Nairobi na godz. 8, kończą pracę o 16. Zarabiają 5-6 dol. dziennie (350-500 szylingów kenijskich), wyrabiając 30 tys. koralików. Ich pracy dogląda dziesięciu mężczyzn.

To właśnie jeden z nich oprowadził nas po fabryce. W kilku dużych, widnych salach siedzą przy stołach kobiety. Jedne malują pędzelkami gotowe korale (wzory też powstają w fabryce), inne robią naszyjniki, wazony, kubki, miseczki. Każda potrafi zrobić wszystko - przed podjęciem pracy przechodzą szkolenie. Na ścianach reprodukcje obrazów religijnych, kolorowy portret fundatorki i duża tablica z numerami zamówień do poszczególnych krajów - 75 proc. wyrobów idzie na eksport do Australii, Ameryki, Anglii, Holandii. Pod ścianami stoją piece do wypalania gotowej biżuterii - w nocy, bo w dzień jest za gorąco.

Wszystkie te kolorowe cuda powstają z gliny dowożonej z Mount Kenia, 200 km od Nairobi. Gdybym tego nie widziała, nie uwierzyłabym, że z tych nieforemnych, szarych grud ziemi mogą powstać piękne przedmioty.

W fabrycznym sklepie wybór jest tak oszałamiający, że najlepiej zamknąć oczy i wybrać coś na chybił trafił. Tak też zrobiłam. Moja bransoletka za 11 dolarów (ok. 40 cm długości) zwija się na przegubie jak wąż, ale jej kolorystyka przypomina mi cudowną sawannę z widzianymi pod światło stadami zebr, żyraf, antylop i słoni.