Hiszpania. List z Kraju Basków. Zugarramurdi
16.08.2010
, aktualizacja: 16.08.2010 10:51
Tonące we wszystkich odcieniach zieleni bajkowe Zugarramurdi pokazali mi baskijscy znajomi...
ZOBACZ TAKŻE
- Hiszpania. Na wakacjach dla seniorów (08-11-10, 12:21)
- Andaluzja. Dwa dni w górach Sierra Nevada (25-10-10, 06:00)
- Podróże językowe. Hiszpański na co dzień i od święta (23-08-10, 06:00)
- Piękne miasta Hiszpanii. Viva Segovia! (17-05-10, 06:00)
- Madryt. Zwiedzanie z dziećmi (21-03-11, 06:00)
- Miasta za grosze. Jak tanio zwiedzić Barcelonę (29-07-10, 06:00)
- Hiszpania z pociągu. El Expreso de La Robla (02-08-10, 06:00)
Na północy Nawarry, 4 km od francuskiej granicy, kryje się baskijskie miasteczko Zugarramurdi liczące 250 mieszkańców. Jeśli przyjedziemy tu podczas jednego z licznych świąt, poczujemy, jakbyśmy przenieśli się w czasie. Wrażenie potęguje dochodząca zewsząd muzyka i Baskowie w tradycyjnych biało-czerwonych strojach pląsający w niezmiennych od stuleci tańcach. Turyści zjeżdżają tu zaintrygowani opowieściami o sorginak i akelarre - czarownicach i ich sabatach.
***
Zugarramurdi stało się sławne z powodu procesu Świętej Inkwizycji z 1610 r., kiedy 53 osoby oskarżono tu o czary i udział w akelarre, które miały się odbywać w piątki w jaskiniach na obrzeżach miasteczka. Większość z oskarżonych nie doczekała procesu. Zmarła w więzieniu lub w drodze do Logrono, gdzie 7 listopada miało miejsce auto-da-fé (akt wiary), czyli ostatni etap procesu inkwizycyjnego. 11 osób skazano na spalenie na stosie, 21 - na więzienie, konfiskatę dóbr i wygnanie, 21 uniewinniono. Nazajutrz spłonęło na stosach sześcioro skazańców (tylu przetrwało do procesu), zamiast pozostałych pięciorga spalono drewniane figury. Na ogłoszenie i wykonanie wyroku przybyło 20 tys. ludzi z całego kraju.
Mieszkańcy Zugarramurdi nie pragnęli tak głośnego procesu. Uważali, że sami dadzą sobie radę z problemem czarów. Do pierwszych oskarżeń doszło tam w grudniu 1608 r. 20-letnia Maria de Ximildegui wyznała podczas spowiedzi w kościele Naszej Pani Wniebowziętej, że brała udział w sabatach. Prosząc o rozgrzeszenie, wskazała kilka innych osób. Wszystkie przyznały się do winy i przeprosiły społeczność miasteczka na placu przed kościołem. Ktoś jednak doniósł o tym inkwizycji, a ta przyjrzała się sprawie dokładniej. Torturami wymusiła oskarżenie kolejnych osób o czary. Tropienie czarownic trwało dwa lata i odbiło się głośnym echem w całej Hiszpanii.
***
Dziś uroczystości upamiętniające te wydarzenia rozpoczynają się na niewielkim placu przed kościołem Wniebowzięcia, w centralnym punkcie miasteczka. Z reguły obchodzone są w pierwszą sobotę czerwca przed przesileniem letnim. Od rana na placu i pobliskich uliczkach rozstawiane są stragany z rękodziełem i baskijskimi przysmakami (głównie sery owcze i cydr). Wróżki przepowiadają przyszłość z kart tarota, a przebrani w XVII-wieczne stroje mieszkańcy odgrywają scenki z zatrzymania czarownic lub tańczą przed kościołem.
Potem warto zajrzeć do starego szpitala (nie da się go przeoczyć), w 2007 r. zaadaptowanego na punkt informacji turystycznej i Muzeum Czarownic (Sorginen Museoa). Odbywają się w nim wykłady o baskijskich czarownicach (po baskijsku, hiszpańsku i francusku), jest całoroczna ekspozycja. Sorginen Museoa (bilet 4 euro) to skarbnica wiedzy o procesach czarownic i metodach działania inkwizycji, ale też o roli kobiet w społeczeństwie i mitologii baskijskiej w XVII w., o pogańskich rytuałach i świętach. Przede wszystkim to jednak miejsce pamięci o ofiarach Świętej Inkwizycji.
***
Trzeba też zajrzeć do jaskiń na obrzeżach miasteczka, gdzie miały się odbywać zloty czarownic. Główną grotę wydrążył tryskający do dziś strumień Urbia, nazywany Rzeką Piekieł. Jaskinia jest ogromna - ma 120 m długości, a w najwyższych punktach 12 m wysokości (obok są dwie podobnie wysokie).
Podczas czerwcowych uroczystości, tuż przed zmrokiem, odbywa się tam rytuał "wezwania straconych czarownic". Warto wziąć w nim udział, mamy bowiem szansę na spełnienie jednego marzenia. Wystarczy wypisać je na kartce i wrzucić do kociołka, w którym "wiedźma" miesza tajemniczą miksturę. Potem pali jego zawartość, a popiół rozrzuca na cztery strony świata.
Po zapadnięciu ciemności w jaskini zaczynają się występy artystyczne (bilet 3,50 euro). W tym roku wystąpił znany w Kraju Basków zespół muzyczny Oskorri, nogi same rwały się do tańca.
Kolejnym punktem programu jest widowisko teatralne "Akelarre". Aktorom w długich szatach przewodzi mistrz rytuału w koziej masce, wszyscy poruszają się w rytm niepokojącej muzyki. Wyglądają niezwykle! Jaskinia pogrążona jest w półmroku rozświetlanym blaskiem dziesiątków pochodni.
Całość kończy pokaz audiowizualny, przeznaczony dla widzów dorosłych, bo dużo w nim nagości i scen przesyconych erotyką (luźna interpretacja tego, co rzekomo działo się podczas dawnych akelarre).
Na jaskiniowe atrakcje warto zaplanować kilka godzin - mijają błyskawicznie!
***
A 18 sierpnia mieszkańcy Zugarramurdi zgromadzą się w jaskini jak co roku na zikiro-jate - uroczystym posiłku. Składają się nań: piperrada - tradycyjne baskijskie danie z cebuli, zielonej papryki, pomidorów i papryczki chili - rosół i zikiro - baranina pieczona w ognisku na palach (wstęp 33 euro, ale uczta warta ceny, www.turismozugarramurdi.com ).
Tonące we wszystkich odcieniach zieleni bajkowe Zugarramurdi pokazali mi baskijscy znajomi. Warto nacieszyć oczy urodą liczących setki lat kamiennych domków o pobielonych ścianach, otoczonych niskimi murkami. Na drewnianych okiennicach często ujrzymy zasuszone słoneczniki (po baskijsku: eguzkilore), które mają chronić dom przed czarami. W nocy te "małe słońca" mają być dodatkowym zabezpieczeniem. Nie wiem, czy pomagają, ale są piękne.
Dojazd
Najwygodniej samochodem; autobusem lub pociągami RENFE (www.renfe.com ), np. z Pampeluny lub San Sebastian do Parku Naturalnego Bértiz, stąd do Zugarramurdi ok. 50 km - można pojechać rowerem, ale szlak jest dość trudny.
Jednodniowa wycieczka autokarowa (wtorek) z Pampeluny do Zugarramurdi, grot Urdax i Parku Naturalnego Bértiz - 60 euro, w tym tradycyjny obiad, www.anavarra.com
***
Zugarramurdi stało się sławne z powodu procesu Świętej Inkwizycji z 1610 r., kiedy 53 osoby oskarżono tu o czary i udział w akelarre, które miały się odbywać w piątki w jaskiniach na obrzeżach miasteczka. Większość z oskarżonych nie doczekała procesu. Zmarła w więzieniu lub w drodze do Logrono, gdzie 7 listopada miało miejsce auto-da-fé (akt wiary), czyli ostatni etap procesu inkwizycyjnego. 11 osób skazano na spalenie na stosie, 21 - na więzienie, konfiskatę dóbr i wygnanie, 21 uniewinniono. Nazajutrz spłonęło na stosach sześcioro skazańców (tylu przetrwało do procesu), zamiast pozostałych pięciorga spalono drewniane figury. Na ogłoszenie i wykonanie wyroku przybyło 20 tys. ludzi z całego kraju.
Mieszkańcy Zugarramurdi nie pragnęli tak głośnego procesu. Uważali, że sami dadzą sobie radę z problemem czarów. Do pierwszych oskarżeń doszło tam w grudniu 1608 r. 20-letnia Maria de Ximildegui wyznała podczas spowiedzi w kościele Naszej Pani Wniebowziętej, że brała udział w sabatach. Prosząc o rozgrzeszenie, wskazała kilka innych osób. Wszystkie przyznały się do winy i przeprosiły społeczność miasteczka na placu przed kościołem. Ktoś jednak doniósł o tym inkwizycji, a ta przyjrzała się sprawie dokładniej. Torturami wymusiła oskarżenie kolejnych osób o czary. Tropienie czarownic trwało dwa lata i odbiło się głośnym echem w całej Hiszpanii.
***
Dziś uroczystości upamiętniające te wydarzenia rozpoczynają się na niewielkim placu przed kościołem Wniebowzięcia, w centralnym punkcie miasteczka. Z reguły obchodzone są w pierwszą sobotę czerwca przed przesileniem letnim. Od rana na placu i pobliskich uliczkach rozstawiane są stragany z rękodziełem i baskijskimi przysmakami (głównie sery owcze i cydr). Wróżki przepowiadają przyszłość z kart tarota, a przebrani w XVII-wieczne stroje mieszkańcy odgrywają scenki z zatrzymania czarownic lub tańczą przed kościołem.
Potem warto zajrzeć do starego szpitala (nie da się go przeoczyć), w 2007 r. zaadaptowanego na punkt informacji turystycznej i Muzeum Czarownic (Sorginen Museoa). Odbywają się w nim wykłady o baskijskich czarownicach (po baskijsku, hiszpańsku i francusku), jest całoroczna ekspozycja. Sorginen Museoa (bilet 4 euro) to skarbnica wiedzy o procesach czarownic i metodach działania inkwizycji, ale też o roli kobiet w społeczeństwie i mitologii baskijskiej w XVII w., o pogańskich rytuałach i świętach. Przede wszystkim to jednak miejsce pamięci o ofiarach Świętej Inkwizycji.
***
Trzeba też zajrzeć do jaskiń na obrzeżach miasteczka, gdzie miały się odbywać zloty czarownic. Główną grotę wydrążył tryskający do dziś strumień Urbia, nazywany Rzeką Piekieł. Jaskinia jest ogromna - ma 120 m długości, a w najwyższych punktach 12 m wysokości (obok są dwie podobnie wysokie).
Podczas czerwcowych uroczystości, tuż przed zmrokiem, odbywa się tam rytuał "wezwania straconych czarownic". Warto wziąć w nim udział, mamy bowiem szansę na spełnienie jednego marzenia. Wystarczy wypisać je na kartce i wrzucić do kociołka, w którym "wiedźma" miesza tajemniczą miksturę. Potem pali jego zawartość, a popiół rozrzuca na cztery strony świata.
Po zapadnięciu ciemności w jaskini zaczynają się występy artystyczne (bilet 3,50 euro). W tym roku wystąpił znany w Kraju Basków zespół muzyczny Oskorri, nogi same rwały się do tańca.
Kolejnym punktem programu jest widowisko teatralne "Akelarre". Aktorom w długich szatach przewodzi mistrz rytuału w koziej masce, wszyscy poruszają się w rytm niepokojącej muzyki. Wyglądają niezwykle! Jaskinia pogrążona jest w półmroku rozświetlanym blaskiem dziesiątków pochodni.
Całość kończy pokaz audiowizualny, przeznaczony dla widzów dorosłych, bo dużo w nim nagości i scen przesyconych erotyką (luźna interpretacja tego, co rzekomo działo się podczas dawnych akelarre).
Na jaskiniowe atrakcje warto zaplanować kilka godzin - mijają błyskawicznie!
***
A 18 sierpnia mieszkańcy Zugarramurdi zgromadzą się w jaskini jak co roku na zikiro-jate - uroczystym posiłku. Składają się nań: piperrada - tradycyjne baskijskie danie z cebuli, zielonej papryki, pomidorów i papryczki chili - rosół i zikiro - baranina pieczona w ognisku na palach (wstęp 33 euro, ale uczta warta ceny, www.turismozugarramurdi.com ).
Tonące we wszystkich odcieniach zieleni bajkowe Zugarramurdi pokazali mi baskijscy znajomi. Warto nacieszyć oczy urodą liczących setki lat kamiennych domków o pobielonych ścianach, otoczonych niskimi murkami. Na drewnianych okiennicach często ujrzymy zasuszone słoneczniki (po baskijsku: eguzkilore), które mają chronić dom przed czarami. W nocy te "małe słońca" mają być dodatkowym zabezpieczeniem. Nie wiem, czy pomagają, ale są piękne.
Dojazd
Najwygodniej samochodem; autobusem lub pociągami RENFE (www.renfe.com ), np. z Pampeluny lub San Sebastian do Parku Naturalnego Bértiz, stąd do Zugarramurdi ok. 50 km - można pojechać rowerem, ale szlak jest dość trudny.
Jednodniowa wycieczka autokarowa (wtorek) z Pampeluny do Zugarramurdi, grot Urdax i Parku Naturalnego Bértiz - 60 euro, w tym tradycyjny obiad, www.anavarra.com
- hotele
- loty
- noclegi
- Oferty Booking.com
- Oferty FRU.PL
- Oferty Meteor
Podróże.gazeta.pl na Facebooku
Aktualna oferta

Podróżuj z nami co tydzień.
Przykładowy newsletter













