Wakacje na wyspach - Ikaria. Plaże Dedala, wino Dionizosa
14.06.2010
, aktualizacja: 11.06.2010 12:15
Przed sezonem piękne piaszczyste plaże Ikarii są zupełnie puste
ZOBACZ TAKŻE
- Promocje lotnicze: Grecja w tym roku w ciekawej cenie (08-10-10, 10:29)
- Wakacje na wyspie - Bracz. Skarby z kamienia (16-08-10, 06:00)
- Tylko dla bogów (03-08-09, 06:00)
- Podróże Marzeń: Grecja (01-05-07, 00:00)
- Grecja - list z Korfu. Wędrówki św. Spirydona (06-04-09, 06:00)
GALERIA ZDJĘĆ
- Grecja prawdziwa i na niby (01-05-07, 00:00)
Przed wschodem słońca wypływamy jachtem "Bavaria 50" z Kalamaki, jachtowego portu w Pireusie i bierzemy kurs na Samos, wyspę po przeciwnej stronie Morza Egejskiego, tuż przy tureckim brzegu. Wieje mocno z północy, co pozwala na szybką żeglugę. Po nawietrznej mijamy dużą wyspę Keę, po zawietrznej zaś mniejsze Kithnos i Siros. Potem przechodzimy między Mykonos a Tinos, a późnym wieczorem dostrzegamy brzegi Ikarii.
***
Nazwa wyspy pochodzi od legendarnego Ikara. Niedaleko stąd miał spaść do morza i utonąć, gdy słońce roztopiło wosk, którego użył do spojenia piór swoich skrzydeł. Dedal wyłowił zwłoki syna i pochował je na Ikarii.
Przed północą nie dopłyniemy do Samos, więc noc musimy spędzić na wyspie Ikara. Jej zachodnie i południowe brzegi są dla naszego jachtu niedostępne - tysiącmetrowe góry schodzą stromymi stokami do morza, nie zostawiając miejsca nawet na mały porcik. Jedyna jachtowa przystań na południowym brzegu znajduje się w miasteczku Agios Kyrikos. Tam też kierujemy się w zapadających ciemnościach, by już dobrze po północy dobić do pustej portowej kei.
Nazajutrz sztorm uniemożliwia wyjście w morze. Zwiedzamy więc stolicę Ikarii Agios Kyrikos. Ma zaledwie 3240 mieszkańców, potomków przybyszów z Miletu, którzy osiedlili się tu w 750 r. p.n.e. Ich domy parterowe lub dwupiętrowe, murowane, gęsto poutykane przy krętych uliczkach pnących się od nadbrzeżnego bulwaru ku skalistym górom. Zachwyca nieskazitelna biel ścian, błękit okiennic i żywa czerwień dachów. Wokół portu rozłożyło się centrum z tawernami, kafejkami i kilkoma sklepikami.
Miasto wzięło nazwę od św. Kyrikosa, najmłodszego w kościele prawosławnym męczennika. W wieku trzech lat został zamordowany w Lycaonii (dzisiejsza centralna Turcja) przez cesarza Dioklecjana za to, że wymawiał imię Chrystusa. Jego wezwanie nosi także grekokatolicka katedra nad portową zatoką. Poza tą świątynią oraz Skepsi, czyli "Kobietą Myślącą" przedstawioną w postaci kamiennego sfinksa, Agios Kyrikos nie ma zabytków. Ma natomiast niewielkie Muzeum Archeologiczne, a w nim fragmenty antycznych kolumn, uszkodzone amfory, gliniane naczynia, broń z okresu klasycznego oraz dobrze zachowana stela nagrobna z V w. p.n.e. Obejrzenie ich nie zabiera wiele czasu, wynajmujemy więc samochód (50 euro/dzień) i ruszamy na objazd wyspy.
***
Najpierw Therma (2 km na północ od Agios Kyrikos) z gorącymi źródłami, znana już w starożytności. Z leczniczych kąpieli w radioaktywnej rodanowej wodzie korzystali nie tylko mieszkańcy Ikarii, ale i sąsiednich wysp. Nie zachowały się łazienki, zniszczone podczas trzęsienia ziemi w 205 r. p.n.e. Ich miejsce zajęły nowoczesne sanatoria; przyjeżdżają tu kuracjusze z całego świata. Nie mamy chęci na wizytę żadnym z trzech dużych sanatoriów, ale odnajdujemy rzeczkę odprowadzającą leczniczą wodę z gorącego źródła wprost do morza, i w niej się kąpiemy.
Potem jedziemy wzdłuż wschodniego wybrzeża do wioski Faros. Zostawiamy samochód przy jednym z domów i idziemy kamienistą ścieżką na wysunięty najbardziej na północ przylądek Fanari. Po półgodzinnym marszu - Dracanum, jedna z najlepiej zachowanych fortec nad Morzem Egejskim. Za czasów Aleksandra Wielkiego (IV w. p.n.e.) wzniósł ją prawdopodobnie Demetriusza I Poliorketes, wybitny wódz, przez pewien czas król Macedonii. Miała kontrolować trasę żeglugi egejskiej między Ikarią a Samos. W 1827 r. zniszczyła ją wojenna flota grecka, urządzając ostre, ćwiczebne strzelanie. W pobliżu kościół św. Jerzego, poniżej plaża o tej samej nazwie, piaszczysta i pusta.
Wracamy do Faros, a potem jedziemy na zachód. Po 10 km wioska Perdiki z muzeum folklorystycznym. Biały jednopiętrowy budyneczek kryje ok. 400 eksponatów przedstawiających życie codzienne Ikarian do XVII w.
Z Perdiki udajemy się na główną szosę prowadzącą z Agios Kyrikos do Evdilos, największego miasta na północnym brzegu wyspy. Niczym szczególnym się ono nie wyróżnia, poza malowniczym położeniem nad zaciszną zatoczką. Ale 3 km dalej na zachód we wsi Kampos przetrwały resztki odeonu z I w. Na podstawie ruin można się zorientować, że był to typowy teatr rzymski z podziałem na scenę, orchestrę i widownię. W czasach starożytnych było tu dość duże miasto Oenoe, wówczas stolica wyspy. Zasłynęło w całej Grecji z wina Pramnian z winorośli uprawianych na żyznych stokach gór Pramnos. Było tak doskonałe i zdobyło taką sławę, że wspominał o nim Platon w "Dialogach", Arystofanes w "Rycerzach", Teokryt w sielankach, a Homer pisał w "Odysei": "Wprowadziwszy ich usadziła na krzesłach i tronach i przyrządziła mieszankę z sera, mąki, żółtego miodu i pramnejskiego wina i dodała zgubnych ziół, by do szczętu zapomnieli o ziemi ojczystej" (Pieśń X. Ajolos - Lajstrygonowie - Kirke, tłum. Jan Parandowski). Homer ogłosił nawet, że bóg wina Dionizos przyszedł na świat na Ikarii. Gdy pytam mieszkańca Kampos, czy mógłbym gdzieś spróbować tego wina - przecząco kręci głową.
Zamiast więc usiąść w winiarni nad lampką czerwonego wytrawnego Pramnianu, wspinamy się na szczyt wzgórza (niegdyś stała tu antyczna cytadela), by zobaczyć XII-wieczny kościół św. Ireny zbudowany w bizantyjskim stylu na fundamentach bazyliki z IV w., w miejscu dawnej świątyni Dionizosa. Tuż obok niewielkie muzeum archeologiczne, w którym zgromadzono ok. 250 znalezisk z całej wyspy. Oglądamy narzędzia neolityczne, wyroby garncarskie, gliniane statuetki, fragmenty klasycznych kolumn, starożytne monety greckie, rzeźbione stele nagrobne.
***
A potem jedziemy dalej na zachód drogą równoległą do morskiego brzegu, by po kilkunastu kilometrach zatrzymać się w Nas. Nazwa miejscowości pochodzi od greckiego słowa "naos" - świątynia. W starożytności był tu przybytek Artemidy, bogini łowów, zwierząt, lasów, gór i żeglarzy. Datuje się go na późny okres minojski - powstał więc co najmniej 3,5 tys. lat temu. Resztki w postaci kamiennej krepidomy (fundament) odnajdujemy tuż przy morzu, nad półkolistą zatoczką, do której wpada rzeka Chalares płynąca z głębi wyspy głębokim zalesionym wąwozem. Według legendy jej na dnie spoczywa posąg Artemidy, zaś na dnie morza - masywne kolumny zabrane przez wzburzone fale. W 1830 r. mieszkańcy okolicznych wiosek rozebrali resztki świątyni, aby z kamiennych bloków zbudować kościół. Maleńka zatoczka skrywa piaszczystą plażę. Trudno uwierzyć, że przed wiekami była w tym miejscu duża przystań, w której zatrzymywały się statki płynące z kontynentalnej Grecji do Azji Mniejszej. Powszechnie uważa się, że Nas była pierwszym portem i pierwszym osiedlem na wyspie. Dziś nie ma tu przystani. Kilka domków na skalistym stoku należy do 50 mieszkańców. Zajmują się uprawą ziemi, o czym świadczą wąskie, otoczone kamiennymi murkami pólka na tarasach, a w sezonie również obsługą turystów.
W Nas skończyła się gładka szosa, dalej wokół Ikarii prowadzi nas wyboista górska droga. Wyspa ma 255 km kw. powierzchni i stukilometrową linię brzegową. Należy do najbardziej górzystych na Morzu Egejskim. Są miejsca, gdzie deniwelacja rzędu 1000 m następuje na odcinku 2-3 km. Melissa, najwyższy szczyt w masywie Pramnos, ma 1042 m n.p.m.
Zatrzymujemy się w XVII-wiecznej wsi Vrakades zabudowanej starymi kamiennymi domami, by zajrzeć do Muzeum Folklorystycznego. Zainteresowały nas dokumenty i pamiątkowe przedmioty z okresu, kiedy przez niecałe cztery miesiące Ikaria była niezależnym państwem. 17 lipca 1912 r. Ikarianie wystąpili zbrojnie przeciwko Turkom okupującym wyspę od 1521 r. Zdobyli garnizon, wzięli do niewoli jego załogę, a nazajutrz ogłosili utworzenie Wolnego Państwa Ikarii, obierając na prezydenta Ioannisa Malachiasa, jednego z mieszkańców. Szybko utworzyli regularne wojsko, pocztę, urzędy. Niezależnością cieszyli się jednak tylko niecałe cztery miesiące - 4 listopada rząd Ikarii zdecydował się na wcielenie wyspy do Grecji, w której granicach pozostaje do dziś. W muzeum oglądamy myśliwskie strzelby i białą broń, za pomocą której rozbrojono turecki garnizon, znaczki pocztowe, zdjęcia Malachiasa, kopię dokumentu z decyzją o wejściu wyspy w skład Grecji. Pracownik muzeum mówi nam, że dalej wokół Ikarii podróżować się nie da, bo odcinek między wioskami Trapalo a Meganitis na południowym brzegu jest nieprzejezdny. Radzi, byśmy wrócili do Agios Kyrikos tą samą drogą, którą przyjechaliśmy do Vrakades. Tak też robimy i przed zachodem słońca docieramy do stolicy. A przed wschodem słońca opuszczamy wyspę Ikara i Dionizosa, biorąc kurs na Samos.
"Bavarię 50" - 15 m długości, 5 kabin, 10 miejsc do spania - wyczarterowaliśmy w Atenach w firmie Kavas Yachting - 1,4 tys. euro za tydzień (jako stali klienci dostaliśmy 20 proc. zniżki + 10 proc. za czarter poza sezonem)
www.yachtcharterguide.com/company/kavas_yachting
***
Nazwa wyspy pochodzi od legendarnego Ikara. Niedaleko stąd miał spaść do morza i utonąć, gdy słońce roztopiło wosk, którego użył do spojenia piór swoich skrzydeł. Dedal wyłowił zwłoki syna i pochował je na Ikarii.
Przed północą nie dopłyniemy do Samos, więc noc musimy spędzić na wyspie Ikara. Jej zachodnie i południowe brzegi są dla naszego jachtu niedostępne - tysiącmetrowe góry schodzą stromymi stokami do morza, nie zostawiając miejsca nawet na mały porcik. Jedyna jachtowa przystań na południowym brzegu znajduje się w miasteczku Agios Kyrikos. Tam też kierujemy się w zapadających ciemnościach, by już dobrze po północy dobić do pustej portowej kei.
Nazajutrz sztorm uniemożliwia wyjście w morze. Zwiedzamy więc stolicę Ikarii Agios Kyrikos. Ma zaledwie 3240 mieszkańców, potomków przybyszów z Miletu, którzy osiedlili się tu w 750 r. p.n.e. Ich domy parterowe lub dwupiętrowe, murowane, gęsto poutykane przy krętych uliczkach pnących się od nadbrzeżnego bulwaru ku skalistym górom. Zachwyca nieskazitelna biel ścian, błękit okiennic i żywa czerwień dachów. Wokół portu rozłożyło się centrum z tawernami, kafejkami i kilkoma sklepikami.
Miasto wzięło nazwę od św. Kyrikosa, najmłodszego w kościele prawosławnym męczennika. W wieku trzech lat został zamordowany w Lycaonii (dzisiejsza centralna Turcja) przez cesarza Dioklecjana za to, że wymawiał imię Chrystusa. Jego wezwanie nosi także grekokatolicka katedra nad portową zatoką. Poza tą świątynią oraz Skepsi, czyli "Kobietą Myślącą" przedstawioną w postaci kamiennego sfinksa, Agios Kyrikos nie ma zabytków. Ma natomiast niewielkie Muzeum Archeologiczne, a w nim fragmenty antycznych kolumn, uszkodzone amfory, gliniane naczynia, broń z okresu klasycznego oraz dobrze zachowana stela nagrobna z V w. p.n.e. Obejrzenie ich nie zabiera wiele czasu, wynajmujemy więc samochód (50 euro/dzień) i ruszamy na objazd wyspy.
***
Najpierw Therma (2 km na północ od Agios Kyrikos) z gorącymi źródłami, znana już w starożytności. Z leczniczych kąpieli w radioaktywnej rodanowej wodzie korzystali nie tylko mieszkańcy Ikarii, ale i sąsiednich wysp. Nie zachowały się łazienki, zniszczone podczas trzęsienia ziemi w 205 r. p.n.e. Ich miejsce zajęły nowoczesne sanatoria; przyjeżdżają tu kuracjusze z całego świata. Nie mamy chęci na wizytę żadnym z trzech dużych sanatoriów, ale odnajdujemy rzeczkę odprowadzającą leczniczą wodę z gorącego źródła wprost do morza, i w niej się kąpiemy.
Potem jedziemy wzdłuż wschodniego wybrzeża do wioski Faros. Zostawiamy samochód przy jednym z domów i idziemy kamienistą ścieżką na wysunięty najbardziej na północ przylądek Fanari. Po półgodzinnym marszu - Dracanum, jedna z najlepiej zachowanych fortec nad Morzem Egejskim. Za czasów Aleksandra Wielkiego (IV w. p.n.e.) wzniósł ją prawdopodobnie Demetriusza I Poliorketes, wybitny wódz, przez pewien czas król Macedonii. Miała kontrolować trasę żeglugi egejskiej między Ikarią a Samos. W 1827 r. zniszczyła ją wojenna flota grecka, urządzając ostre, ćwiczebne strzelanie. W pobliżu kościół św. Jerzego, poniżej plaża o tej samej nazwie, piaszczysta i pusta.
Wracamy do Faros, a potem jedziemy na zachód. Po 10 km wioska Perdiki z muzeum folklorystycznym. Biały jednopiętrowy budyneczek kryje ok. 400 eksponatów przedstawiających życie codzienne Ikarian do XVII w.
Z Perdiki udajemy się na główną szosę prowadzącą z Agios Kyrikos do Evdilos, największego miasta na północnym brzegu wyspy. Niczym szczególnym się ono nie wyróżnia, poza malowniczym położeniem nad zaciszną zatoczką. Ale 3 km dalej na zachód we wsi Kampos przetrwały resztki odeonu z I w. Na podstawie ruin można się zorientować, że był to typowy teatr rzymski z podziałem na scenę, orchestrę i widownię. W czasach starożytnych było tu dość duże miasto Oenoe, wówczas stolica wyspy. Zasłynęło w całej Grecji z wina Pramnian z winorośli uprawianych na żyznych stokach gór Pramnos. Było tak doskonałe i zdobyło taką sławę, że wspominał o nim Platon w "Dialogach", Arystofanes w "Rycerzach", Teokryt w sielankach, a Homer pisał w "Odysei": "Wprowadziwszy ich usadziła na krzesłach i tronach i przyrządziła mieszankę z sera, mąki, żółtego miodu i pramnejskiego wina i dodała zgubnych ziół, by do szczętu zapomnieli o ziemi ojczystej" (Pieśń X. Ajolos - Lajstrygonowie - Kirke, tłum. Jan Parandowski). Homer ogłosił nawet, że bóg wina Dionizos przyszedł na świat na Ikarii. Gdy pytam mieszkańca Kampos, czy mógłbym gdzieś spróbować tego wina - przecząco kręci głową.
Zamiast więc usiąść w winiarni nad lampką czerwonego wytrawnego Pramnianu, wspinamy się na szczyt wzgórza (niegdyś stała tu antyczna cytadela), by zobaczyć XII-wieczny kościół św. Ireny zbudowany w bizantyjskim stylu na fundamentach bazyliki z IV w., w miejscu dawnej świątyni Dionizosa. Tuż obok niewielkie muzeum archeologiczne, w którym zgromadzono ok. 250 znalezisk z całej wyspy. Oglądamy narzędzia neolityczne, wyroby garncarskie, gliniane statuetki, fragmenty klasycznych kolumn, starożytne monety greckie, rzeźbione stele nagrobne.
***
A potem jedziemy dalej na zachód drogą równoległą do morskiego brzegu, by po kilkunastu kilometrach zatrzymać się w Nas. Nazwa miejscowości pochodzi od greckiego słowa "naos" - świątynia. W starożytności był tu przybytek Artemidy, bogini łowów, zwierząt, lasów, gór i żeglarzy. Datuje się go na późny okres minojski - powstał więc co najmniej 3,5 tys. lat temu. Resztki w postaci kamiennej krepidomy (fundament) odnajdujemy tuż przy morzu, nad półkolistą zatoczką, do której wpada rzeka Chalares płynąca z głębi wyspy głębokim zalesionym wąwozem. Według legendy jej na dnie spoczywa posąg Artemidy, zaś na dnie morza - masywne kolumny zabrane przez wzburzone fale. W 1830 r. mieszkańcy okolicznych wiosek rozebrali resztki świątyni, aby z kamiennych bloków zbudować kościół. Maleńka zatoczka skrywa piaszczystą plażę. Trudno uwierzyć, że przed wiekami była w tym miejscu duża przystań, w której zatrzymywały się statki płynące z kontynentalnej Grecji do Azji Mniejszej. Powszechnie uważa się, że Nas była pierwszym portem i pierwszym osiedlem na wyspie. Dziś nie ma tu przystani. Kilka domków na skalistym stoku należy do 50 mieszkańców. Zajmują się uprawą ziemi, o czym świadczą wąskie, otoczone kamiennymi murkami pólka na tarasach, a w sezonie również obsługą turystów.
W Nas skończyła się gładka szosa, dalej wokół Ikarii prowadzi nas wyboista górska droga. Wyspa ma 255 km kw. powierzchni i stukilometrową linię brzegową. Należy do najbardziej górzystych na Morzu Egejskim. Są miejsca, gdzie deniwelacja rzędu 1000 m następuje na odcinku 2-3 km. Melissa, najwyższy szczyt w masywie Pramnos, ma 1042 m n.p.m.
Zatrzymujemy się w XVII-wiecznej wsi Vrakades zabudowanej starymi kamiennymi domami, by zajrzeć do Muzeum Folklorystycznego. Zainteresowały nas dokumenty i pamiątkowe przedmioty z okresu, kiedy przez niecałe cztery miesiące Ikaria była niezależnym państwem. 17 lipca 1912 r. Ikarianie wystąpili zbrojnie przeciwko Turkom okupującym wyspę od 1521 r. Zdobyli garnizon, wzięli do niewoli jego załogę, a nazajutrz ogłosili utworzenie Wolnego Państwa Ikarii, obierając na prezydenta Ioannisa Malachiasa, jednego z mieszkańców. Szybko utworzyli regularne wojsko, pocztę, urzędy. Niezależnością cieszyli się jednak tylko niecałe cztery miesiące - 4 listopada rząd Ikarii zdecydował się na wcielenie wyspy do Grecji, w której granicach pozostaje do dziś. W muzeum oglądamy myśliwskie strzelby i białą broń, za pomocą której rozbrojono turecki garnizon, znaczki pocztowe, zdjęcia Malachiasa, kopię dokumentu z decyzją o wejściu wyspy w skład Grecji. Pracownik muzeum mówi nam, że dalej wokół Ikarii podróżować się nie da, bo odcinek między wioskami Trapalo a Meganitis na południowym brzegu jest nieprzejezdny. Radzi, byśmy wrócili do Agios Kyrikos tą samą drogą, którą przyjechaliśmy do Vrakades. Tak też robimy i przed zachodem słońca docieramy do stolicy. A przed wschodem słońca opuszczamy wyspę Ikara i Dionizosa, biorąc kurs na Samos.
"Bavarię 50" - 15 m długości, 5 kabin, 10 miejsc do spania - wyczarterowaliśmy w Atenach w firmie Kavas Yachting - 1,4 tys. euro za tydzień (jako stali klienci dostaliśmy 20 proc. zniżki + 10 proc. za czarter poza sezonem)
www.yachtcharterguide.com/company/kavas_yachting
- hotele
- loty
- Oferty Booking.com
- Oferty FRU.PL
Podróże.gazeta.pl na Facebooku
Aktualna oferta

Podróżuj z nami co tydzień.
Przykładowy newsletterZaplanuj wakacje
Polska na weekend
Kontakt z redakcją
- ul. Czerska 8/10
- 00-732 Warszawa
- redakcja.podroze@gazeta.pl















