Weekend za czeską miedzą. Majówka z maikiem
26.04.2010
, aktualizacja: 22.04.2010 17:53
Na naszych oczach wyrósł potężny maik - ozdobny słup stawiany w czeskich wsiach na przełomie kwietnia i maja
ZOBACZ TAKŻE
- Wolsztyn. Parada Parowozów i atrakcje na majówkę (18-04-11, 06:00)
- TOP 10 - Urokliwe czeskie miasta. Czechy to nie tylko Praga (14-07-10, 14:28)
- Weekend ze zdrowiem - Lázne Jesenik. Bez hlavy, do połowy zada (22-02-10, 06:00)
- Pocztówka z czeskiej Igławy. Od srebra do sukna (14-12-09, 16:03)
- Czeskie Karkonosze. 5 kurortów w 5 dni (16-02-09, 06:00)
- Czeski Krumlov. Zakręcone miasto (18-08-08, 06:00)
- Praga tropem architektury XX w. (18-08-08, 06:00)
- Z wizytą w Czechach (08-04-08, 12:39)
- Karlowe Wary: Dwanaście źródełek i beczka (27-03-08, 16:45)
- Weekend na Zaolziu. Wizyta u czeskiego Indianina (10-03-08, 06:00)
- Pociągiem na Czechy. Z zamku na zamek (03-08-09, 06:00)
Postanowiliśmy spędzić wiosenny weekend za czeską miedzą. Na bazę wybraliśmy Police nad Metuji, przeurocze miasteczko (ok. 4 tys. mieszkańców) w sąsiedztwie naszego Szczelińca Wielkiego. Pastelowe, cichutkie. Kilka uliczek, kamieniczki, ratusz, pobenedyktyński klasztor i kościół (XIII-wieczne, gotyckie budowle gruntownie przebudowane w dobie baroku). Jest koniec kwietnia i ulica przy klasztorze pyszni się szpalerem pokrytych obficie różowym kwiatem japońskich wiśni sakura. Wspaniale współgrają z jasnym ugrem i bielą ścian.
***
Korzystając ze słonecznego popołudnia, wyruszamy za miasto. Po 4 km wędrówki pustą drogą wśród łagodnych wzgórz docieramy do osady Bely, pełnej starych, murowanych domów. Naszą uwagę zwraca tłum skupiony wokół mężczyzn krzątających się przy kilkunastometrowym, okorowanym smreku. Jego wierzchołek zdobią wstążki i sztuczne kwiaty, obok wieniec, zwoje lin i kozły. Po chwili - z pomocą długich lin - słup powolutku zaczyna się unosić. Mężczyźni osadzają go w specjalnym "gnieździe", utwierdzają klinami i mocują odciągi. Z zadartymi głowami wszyscy podziwiają efekt. Zaraz znajduje się butelka, potem druga, no i kieliszki...
Na naszych oczach wyrósł maik - słup stawiany tradycyjnie 30 kwietnia w centrum wsi. To w Czechach powszechny zwyczaj, a data nie jest przypadkowa: z 30 kwietnia na 1 maja przypada noc Walpurgii, noc sabatu czarownic, rodzenia się nowego światła. Połączenie fallicznej symboliki słupa i kobiecej - wianka - łączy się z kultem płodności. Inni dopatrują się odniesień kosmologicznych, widząc paralele z Yggdrasilem z mitologii nordyckiej - Drzewem Świata wiążącym zaświaty z ziemią i niebiosami (podobne słupy są stawiane w Niemczech, Skandynawii i Anglii).
Kolejne 4 km, najpierw szlakiem żółtym, potem niebieskim, i następna wieś Slavný. Tutaj słup leży jeszcze wśród wiórów. Na wystawionych przed hostinec stołach złoci się w kuflach piwo. Jest już późno, a słup powinien stanąć dzisiaj, mimo to nikt się nie spieszy. Czyżby miał rację wielki poeta Jan Neruda, kiedy pomstował, że w Czechach, żeby coś zrobić, trzeba najpierw piwo zastąpić winem?
Idziemy więc dalej. Po 2 km już o zmierzchu docieramy do wsi Suchy Dul, ładnie położonej wzdłuż potoku. Tu także poruszenie. Wszyscy spieszą na pobliskie wzgórze, my też. Czeka tam już przygotowana watra. Ale jaka! Stos drewna wielkości małego domu. Gałęzie, chrust i całkiem spore drzewa. Kiedy zapada zmrok, stos zostaje podpalony. Strzelające wysoko w niebo płomienie sypią iskrami. Wokół ognia szaleją dzieciaki poprzebierane w fantazyjne stroje, z pomalowanymi twarzami. Starsi rozmawiają, pokrzepiając się z przyniesionych ze sobą butelek.
To "palenie czarownic" także łączy się z nocą Walpurgii. Watra symbolizuje narodziny nowego światła i początek lata, które tradycyjnie liczono od tej właśnie nocy (bardzo przypomina to naszą noc świętojańską).
Późną nocą wracamy do pensjonatu. W nogach blisko 12 km, ale było warto. Nazajutrz rano odkrywamy, że na środku ryneczku w Policach, między ratuszem a kolumną św. Trójcy, też wyrósł maik. I to całkiem spory. Podobno będzie stał przez cały miesiąc maj.
***
W najbliższym sąsiedztwie Polic kuszą dwa miasteczka: Nachod i Nove Mesto nad Metuji. Z ładnymi ryneczkami i pięknymi zamkami, obydwa warte postoju i zwiedzania. Jednak nas ciągnie do Pekla. To skryty w kilkudziesięciometrowym, mrocznym jarze rzeki Metuji dawny młyn przebudowany na początku XX w. przez Dušana Jurkovica na turystyczne schronisko. Ten słowacki architekt (1868-1947) próbował wykreować styl narodowy, przypominający trochę nasz ówczesny zakopiański czy dworkowy. W Polsce słynne są jego cmentarze z okresu I wojny światowej.
Z centrum Novego Mesta wiedzie do Pekla żółty szlak (ok. 5 km), można też dojechać doskonałą asfaltową drogą biegnącą dnem jaru, równolegle do rzeki. Jar jest bardzo wąski, jego stoki pokrywa gęsty las, atmosfera tu mroczna i tajemnicza.
Bardzo ładne schronisko (tulna) stoi u ujścia do Metuji potoku Olešenka. Zrębowa konstrukcja z potężnych ciemnych bierwion, ściany kryte geometrycznymi białymi ornamentami, dach z gontu. Jest tu i restauracja z wielkim piecem z zielonych kafli. W menu - jak to u Czechów - mnóstwo knedlików z sutymi sosami, są i dania z dziczyzny, w tym pieczeń z jelenia. No i wiele znakomitych nalewek, jak choćby ziołowy Pradied.
***
Do Kuksu jedziemy z przyjaciółmi samochodem (z Polic 45 km doskonałą drogą). Od dawna marzyłem, by odwiedzić to miejsce - barok, szczególnie czeski, to moja młodzieńcza pasja.
Ta niewielka osada z trzema leczniczymi źródłami w herbie liczy dziś zaledwie 250 stałych mieszkańców. Sławę przyniosły jej budowle wzniesione przez hrabiego Franciszka Antoniego Šporka (1662-1738). Ten czeski magnat, współczesny naszego Augusta II Mocnego, był człowiekiem baroku w najpełniejszym tego słowa znaczeniu: głęboko religijny miłośnik i mecenas sztuk pięknych, teatru i muzyki, zapalony myśliwy (ustanowił Order św. Huberta), w Kuksie postanowił stworzyć wzorcowe uzdrowisko. Na północnym, wysokim skraju doliny Łaby (która tu jest zaledwie rzeczką) wzniósł swoją rezydencję, łazienki dla kuracjuszy, teatr i wiele innych budowli. Projektu nigdy nie zrealizował do końca, a wiele obiektów nie przetrwało. Pozostał długi taras stanowiący niegdyś osnowę całego założenia, szereg oficyn i imponujące schody ujęte kaskadami wód wylewanych przez dwóch potężnych Neptunów.
Po przeciwnej stronie doliny wyrósł wspaniały barokowy szpital (dziś powiedzielibyśmy raczej - dom pomocy społecznej) dla weteranów. Powstał w latach 1707-12 według projektu włoskiego architekta Giovanniego Battisty Alliprandiego i należy do najefektowniejszych dzieł późnego baroku w Czechach. Stojący na wysokiej skarpie szpital tworzą dwa bardzo długie, symetryczne skrzydła złączone po środku wyniosłą bryłą kościoła. Całość poprzedza taras i zbiegające ku dolinie schody (zgodnie z regułami barokowej architektury, kompozycje po obu stronach rzeki są powiązane).
Na parapetach tarasu stoją 34 późnobarokowe rzeźby dłuta Matyáša Bernarda Brauna (1684-1738): po stronie zachodniej personifikacje grzechów, po wschodniej cnót, w środku alegorie błogosławieństw. Poszczególne grupy oddzielają personifikacje aniołów dobrej i złej śmierci. Dziś stoją tutaj kopie, oryginały można podziwiać w galerii wewnątrz szpitala. Od jego strony południowej rozciąga się barokowy, geometryczny ogród.
Przyszpitalną aptekę zamieniono w muzeum farmacji (ponad 6 tys. obiektów). Ogromne wrażenie robi zachowane w całości barokowe umeblowanie. Bardzo ciekawe są stare reklamy lekarstw i opakowania. Ponad 14 tys. tomów tutejszej biblioteki składa się na największy księgozbiór farmaceutyczny w Czechach.
W lesie, ok. 3 km na zachód od Kuksu, stworzył pan hrabia osobliwą świątynię dumania. Wykorzystując naturalne skały, Matyáš Bernard Braun wykuł w nich świętych i sceny biblijne. Mamy więc wielkich pustelników (jak choćby św. Onufry) i pokutników (Juan Garinus), św. Jana Chrzciciela i św. Marię Magdalenę. Jest i Grota Narodzenia (stąd całe miejsce zwie się Betlejem) oraz relief przedstawiający pokłon pasterzy i przybycie trzech króli. Na innej skale - ucieczka do Egiptu, a dalej studnia Jakubowa, przy której Chrystus rozmawia z samarytanką. Nie wszystko zachowało się do naszych czasów. Z przedstawienia św. Pawła Pierwszego Pustelnika została zaledwie rozłożona księga i siedzisko, postaci przy studni mają utrącone głowy...
Od 2002 r. odbywa się w Kuksie letni festiwal kultury barokowej - Theatrum Kuks (w tym roku 26-28 sierpnia). W programie koncerty muzyki świeckiej i religijnej, przedstawienia teatralne i operowe oraz wystawy.
Co, gdzie i jak
Samochodem najprościej dostać się tu przez Kotlinę Kłodzką (przejście graniczne Kudowa Zdrój-Nachod). Koleją - do Kłodzka, dalej autobusem do Kudowy. Przystanek kolejowy Nachod-Beloves znajduje się tuż za przejściem granicznym, a autobusowy przy szosie biegnącej 150 m dalej. Na rowerach czy na piechotę można przejść z Ostrej Góry na Machov i dalej do Polic (transgraniczny szlak rowerowy czerwony nr 4000). W Policach i okolicy kilkanaście pensjonatów (informacje na stronie miasta pod zakładką: proturisty/ubytovanie). My zatrzymaliśmy się w pensjonacie Brillia, w narożniku rynku, nocleg 320 koron (12,6 euro). Restauracja i cukierenka w tej samej pierzei rynku, winiarnia po przeciwnej stronie uliczki. Warto skorzystać z rewelacyjnej mapy internetowej (www.mapy.cz ). W interfejsie należy zaznaczyć opcję „turisticka”, a ukaże się mapa szczegółowa; zaznaczenie dalszych opcji „turisticke trasy” oraz „cyklostezky” nałoży na to wszystkie szlaki! Jest nawet funkcja mierzenia odległości na planowanej trasie
W sieci
www.meu-police.cz
www.hospital-kuks.cz
www.ceska-apatyka.cz
www.bohadlo.cz/stan/kuks
***
Korzystając ze słonecznego popołudnia, wyruszamy za miasto. Po 4 km wędrówki pustą drogą wśród łagodnych wzgórz docieramy do osady Bely, pełnej starych, murowanych domów. Naszą uwagę zwraca tłum skupiony wokół mężczyzn krzątających się przy kilkunastometrowym, okorowanym smreku. Jego wierzchołek zdobią wstążki i sztuczne kwiaty, obok wieniec, zwoje lin i kozły. Po chwili - z pomocą długich lin - słup powolutku zaczyna się unosić. Mężczyźni osadzają go w specjalnym "gnieździe", utwierdzają klinami i mocują odciągi. Z zadartymi głowami wszyscy podziwiają efekt. Zaraz znajduje się butelka, potem druga, no i kieliszki...
Na naszych oczach wyrósł maik - słup stawiany tradycyjnie 30 kwietnia w centrum wsi. To w Czechach powszechny zwyczaj, a data nie jest przypadkowa: z 30 kwietnia na 1 maja przypada noc Walpurgii, noc sabatu czarownic, rodzenia się nowego światła. Połączenie fallicznej symboliki słupa i kobiecej - wianka - łączy się z kultem płodności. Inni dopatrują się odniesień kosmologicznych, widząc paralele z Yggdrasilem z mitologii nordyckiej - Drzewem Świata wiążącym zaświaty z ziemią i niebiosami (podobne słupy są stawiane w Niemczech, Skandynawii i Anglii).
Kolejne 4 km, najpierw szlakiem żółtym, potem niebieskim, i następna wieś Slavný. Tutaj słup leży jeszcze wśród wiórów. Na wystawionych przed hostinec stołach złoci się w kuflach piwo. Jest już późno, a słup powinien stanąć dzisiaj, mimo to nikt się nie spieszy. Czyżby miał rację wielki poeta Jan Neruda, kiedy pomstował, że w Czechach, żeby coś zrobić, trzeba najpierw piwo zastąpić winem?
Idziemy więc dalej. Po 2 km już o zmierzchu docieramy do wsi Suchy Dul, ładnie położonej wzdłuż potoku. Tu także poruszenie. Wszyscy spieszą na pobliskie wzgórze, my też. Czeka tam już przygotowana watra. Ale jaka! Stos drewna wielkości małego domu. Gałęzie, chrust i całkiem spore drzewa. Kiedy zapada zmrok, stos zostaje podpalony. Strzelające wysoko w niebo płomienie sypią iskrami. Wokół ognia szaleją dzieciaki poprzebierane w fantazyjne stroje, z pomalowanymi twarzami. Starsi rozmawiają, pokrzepiając się z przyniesionych ze sobą butelek.
To "palenie czarownic" także łączy się z nocą Walpurgii. Watra symbolizuje narodziny nowego światła i początek lata, które tradycyjnie liczono od tej właśnie nocy (bardzo przypomina to naszą noc świętojańską).
Późną nocą wracamy do pensjonatu. W nogach blisko 12 km, ale było warto. Nazajutrz rano odkrywamy, że na środku ryneczku w Policach, między ratuszem a kolumną św. Trójcy, też wyrósł maik. I to całkiem spory. Podobno będzie stał przez cały miesiąc maj.
***
W najbliższym sąsiedztwie Polic kuszą dwa miasteczka: Nachod i Nove Mesto nad Metuji. Z ładnymi ryneczkami i pięknymi zamkami, obydwa warte postoju i zwiedzania. Jednak nas ciągnie do Pekla. To skryty w kilkudziesięciometrowym, mrocznym jarze rzeki Metuji dawny młyn przebudowany na początku XX w. przez Dušana Jurkovica na turystyczne schronisko. Ten słowacki architekt (1868-1947) próbował wykreować styl narodowy, przypominający trochę nasz ówczesny zakopiański czy dworkowy. W Polsce słynne są jego cmentarze z okresu I wojny światowej.
Z centrum Novego Mesta wiedzie do Pekla żółty szlak (ok. 5 km), można też dojechać doskonałą asfaltową drogą biegnącą dnem jaru, równolegle do rzeki. Jar jest bardzo wąski, jego stoki pokrywa gęsty las, atmosfera tu mroczna i tajemnicza.
Bardzo ładne schronisko (tulna) stoi u ujścia do Metuji potoku Olešenka. Zrębowa konstrukcja z potężnych ciemnych bierwion, ściany kryte geometrycznymi białymi ornamentami, dach z gontu. Jest tu i restauracja z wielkim piecem z zielonych kafli. W menu - jak to u Czechów - mnóstwo knedlików z sutymi sosami, są i dania z dziczyzny, w tym pieczeń z jelenia. No i wiele znakomitych nalewek, jak choćby ziołowy Pradied.
***
Do Kuksu jedziemy z przyjaciółmi samochodem (z Polic 45 km doskonałą drogą). Od dawna marzyłem, by odwiedzić to miejsce - barok, szczególnie czeski, to moja młodzieńcza pasja.
Ta niewielka osada z trzema leczniczymi źródłami w herbie liczy dziś zaledwie 250 stałych mieszkańców. Sławę przyniosły jej budowle wzniesione przez hrabiego Franciszka Antoniego Šporka (1662-1738). Ten czeski magnat, współczesny naszego Augusta II Mocnego, był człowiekiem baroku w najpełniejszym tego słowa znaczeniu: głęboko religijny miłośnik i mecenas sztuk pięknych, teatru i muzyki, zapalony myśliwy (ustanowił Order św. Huberta), w Kuksie postanowił stworzyć wzorcowe uzdrowisko. Na północnym, wysokim skraju doliny Łaby (która tu jest zaledwie rzeczką) wzniósł swoją rezydencję, łazienki dla kuracjuszy, teatr i wiele innych budowli. Projektu nigdy nie zrealizował do końca, a wiele obiektów nie przetrwało. Pozostał długi taras stanowiący niegdyś osnowę całego założenia, szereg oficyn i imponujące schody ujęte kaskadami wód wylewanych przez dwóch potężnych Neptunów.
Po przeciwnej stronie doliny wyrósł wspaniały barokowy szpital (dziś powiedzielibyśmy raczej - dom pomocy społecznej) dla weteranów. Powstał w latach 1707-12 według projektu włoskiego architekta Giovanniego Battisty Alliprandiego i należy do najefektowniejszych dzieł późnego baroku w Czechach. Stojący na wysokiej skarpie szpital tworzą dwa bardzo długie, symetryczne skrzydła złączone po środku wyniosłą bryłą kościoła. Całość poprzedza taras i zbiegające ku dolinie schody (zgodnie z regułami barokowej architektury, kompozycje po obu stronach rzeki są powiązane).
Na parapetach tarasu stoją 34 późnobarokowe rzeźby dłuta Matyáša Bernarda Brauna (1684-1738): po stronie zachodniej personifikacje grzechów, po wschodniej cnót, w środku alegorie błogosławieństw. Poszczególne grupy oddzielają personifikacje aniołów dobrej i złej śmierci. Dziś stoją tutaj kopie, oryginały można podziwiać w galerii wewnątrz szpitala. Od jego strony południowej rozciąga się barokowy, geometryczny ogród.
Przyszpitalną aptekę zamieniono w muzeum farmacji (ponad 6 tys. obiektów). Ogromne wrażenie robi zachowane w całości barokowe umeblowanie. Bardzo ciekawe są stare reklamy lekarstw i opakowania. Ponad 14 tys. tomów tutejszej biblioteki składa się na największy księgozbiór farmaceutyczny w Czechach.
W lesie, ok. 3 km na zachód od Kuksu, stworzył pan hrabia osobliwą świątynię dumania. Wykorzystując naturalne skały, Matyáš Bernard Braun wykuł w nich świętych i sceny biblijne. Mamy więc wielkich pustelników (jak choćby św. Onufry) i pokutników (Juan Garinus), św. Jana Chrzciciela i św. Marię Magdalenę. Jest i Grota Narodzenia (stąd całe miejsce zwie się Betlejem) oraz relief przedstawiający pokłon pasterzy i przybycie trzech króli. Na innej skale - ucieczka do Egiptu, a dalej studnia Jakubowa, przy której Chrystus rozmawia z samarytanką. Nie wszystko zachowało się do naszych czasów. Z przedstawienia św. Pawła Pierwszego Pustelnika została zaledwie rozłożona księga i siedzisko, postaci przy studni mają utrącone głowy...
Od 2002 r. odbywa się w Kuksie letni festiwal kultury barokowej - Theatrum Kuks (w tym roku 26-28 sierpnia). W programie koncerty muzyki świeckiej i religijnej, przedstawienia teatralne i operowe oraz wystawy.
Co, gdzie i jak
Samochodem najprościej dostać się tu przez Kotlinę Kłodzką (przejście graniczne Kudowa Zdrój-Nachod). Koleją - do Kłodzka, dalej autobusem do Kudowy. Przystanek kolejowy Nachod-Beloves znajduje się tuż za przejściem granicznym, a autobusowy przy szosie biegnącej 150 m dalej. Na rowerach czy na piechotę można przejść z Ostrej Góry na Machov i dalej do Polic (transgraniczny szlak rowerowy czerwony nr 4000). W Policach i okolicy kilkanaście pensjonatów (informacje na stronie miasta pod zakładką: proturisty/ubytovanie). My zatrzymaliśmy się w pensjonacie Brillia, w narożniku rynku, nocleg 320 koron (12,6 euro). Restauracja i cukierenka w tej samej pierzei rynku, winiarnia po przeciwnej stronie uliczki. Warto skorzystać z rewelacyjnej mapy internetowej (www.mapy.cz ). W interfejsie należy zaznaczyć opcję „turisticka”, a ukaże się mapa szczegółowa; zaznaczenie dalszych opcji „turisticke trasy” oraz „cyklostezky” nałoży na to wszystkie szlaki! Jest nawet funkcja mierzenia odległości na planowanej trasie
W sieci
www.meu-police.cz
www.hospital-kuks.cz
www.ceska-apatyka.cz
www.bohadlo.cz/stan/kuks
- hotele
- loty
- Oferty Booking.com
- Oferty FRU.PL
Podróże.gazeta.pl na Facebooku
Aktualna oferta

Podróżuj z nami co tydzień.
Przykładowy newsletterZaplanuj wakacje
Polska na weekend
Kontakt z redakcją
- ul. Czerska 8/10
- 00-732 Warszawa
- redakcja.podroze@gazeta.pl
















