Z pasją o podróżach, wycieczkach i wyjazdach

Semana Santa. Gorączka w Maladze

  • Pin It
Alicja Dąbrowska
29.03.2010 , aktualizacja: 29.03.2010 12:50
A A A Drukuj
malaga, procesja, wielkanoc Fot. Shutterstock malaga, procesja, wielkanoc
Niemal przez okrągły rok zjeżdżają tu tłumy wakacjuszy. Malaga to przecież stolica Costa del Sol - wybrzeża z 320 słonecznymi dniami w roku i średnią roczną temperaturą 18 stopni C. Ale w Wielkim Tygodniu (prócz Wielkiej Soboty) ważne są tylko procesje, a wszyscy malaguenos noszą przy sobie książeczki z procesyjnym "rozkładem jazdy"!
Procesja podczas Semana Santa
Fot. Shutterstock
Procesja podczas Semana Santa
Procesja bractwa Mena z udziałem zawodowych żołnierzy
Fot. Alicja Dąbrowska
Procesja bractwa Mena z udziałem zawodowych żołnierzy
Niemal przez okrągły rok zjeżdżają tu tłumy wakacjuszy. Malaga to przecież stolica Costa del Sol - wybrzeża z 320 słonecznymi dniami w roku i średnią roczną temperaturą 18 stopni C. Ale w Wielkim Tygodniu (prócz Wielkiej Soboty) ważne są tylko procesje! Semana Santa - zwana też Semana Mayor bądź Semana de Pasión - to najważniejsze i najbardziej ekscytujące wydarzenie w całym roku, a przygotowania do niego zaczynają się wraz z... końcem Wielkanocy.

W tym roku ulice Malagi przemierzą 84 procesje. Jako pierwsza wyruszy w Niedzielę Palmową La Pollinica (z Jezusem na osiołku). Ostatnią będzie Jesucristo Resucitado (z Jezusem Zmartwychwstałym) w Niedzielę Wielkanocną. Poniosą wystawne ołtarze trony ze świętymi figurami tonące w kwiatach i w blasku świec. Najdłuższe potrwają nawet osiem godzin i skończą się nad ranem. Gazety poświęcą im specjalne wydania, radio i telewizja będą transmitować non stop. Gorączka ogarnie i mieszkańców, i cudzoziemskich przybyszy. A jak ożywi się i tak niezwykle barwne życie towarzyskie! Kluby i bary będą pełne na okrągło, o spaniu nie ma mowy...

Słychać je już z daleka - w orszaku idzie nawet kilka orkiestr (dęciaki i perkusje), grają uroczystą muzykę pisaną specjalnie na tę okazję. W dwóch szeregach ciągną nazarenos - członkowie bractwa, od kilkudziesięciu nawet do 900, w wysokich na metr spiczastych kapturach. Penitentes niosą świece, wśród nich sporo dzieci. Poprzedzają tron z figurą Jezusa i drugi z Matką Boską. Taki wędrujący ołtarz waży kilka ton, niesie go na barkach nawet kilkuset hombres de trono. Czasem Jezusowi towarzyszą inne rzeźbione w drewnie postaci - apostołowie z Ostatniej Wieczerzy (siedzą przy stole), rzymscy legioniści (na koniach), oprawcy (biczują Jezusa). Niektóre trony mają po kilkaset lat i są dziełami znanych rzeźbiarzy. Wszystkie zdobią przebogate baldachimy i kandelabry, haftowane płaszcze i dywany z tysięcy żywych kwiatów. Uczestnicy procesji rozrzucają po drodze pachnące gałązki rozmarynu, a przypadkowi śpiewacy spontanicznie intonują saetas - religijne pieśni, które brzmią jak płacz.

Wielki Tydzień wymaga żelaznej kondycji - godzinami czeka się w gęstniejącym tłumie (i upale) na moment pojawienia się paso, a potem "przebija" ku innym miejscom. Wszyscy malaguenos noszą więc przy sobie małe książeczki z procesyjnym "rozkładem jazdy" (oczywiście chodzi się pieszo, stara część Malagi jest wtedy wyłączona z ruchu). Nie ma tu żadnej improwizacji - ów "rozkład" jest precyzyjnie rozpisany na dni, godziny i miejsca. W końcu przygotowania trwają cały rok, a historia sięga pięciu wieków wstecz...

Gdy w 1487 r. Królowie Katoliccy Izabela i Ferdynand odbili Malagę z rąk Maurów, zaczęły powstawać konwenty i religijne bractwa. Grzebały zmarłych i opiekowały się chorymi. Z czasem zaczęły odgrywać Pasję, wykorzystując ruchome drewniane figury. Jedną z nich jest Jezus błogosławiący lud - do dziś niesiony w procesji.

Obecnie organizuje je 45 bractw - tzw. cofradias de penitencia. Utrzymują się ze składek, prowadzą działalność dobroczynną, np. zbierają fundusze na walkę z narkotykami w szkołach, pomagają w resocjalizacji więźniów. Do najstarszych i najważniejszych należy Esperanza założona w połowie XVI w. przez bednarzy robiących beczki na wino. Jak wszystkie w Maladze jest przypisana do "swojego" kościoła i ma własną siedzibę (calle San Jacinto 3, można zwiedzić).

Bractwa idą różnymi trasami, ale każda procesja wstępuje do katedry de la Encarnacion (Wcielenia). Trzynawową świątynię budowano od połowy XVI do XVIII w. Ponieważ funduszy wystarczyło na jedną tylko wieżę, bywa nazywana La Manquita - "Jednoręka". Spotykają się tu gotyk, renesans i barok. 15 kaplic i 25 ołtarzy to marmury i bogactwo złotych ozdób. Obok katedry zachowało się miejsce ablucji - pamiątka po czasach, gdy znajdował się tu meczet. W bliskim sąsiedztwie stoi XVII-wieczny pałac arcybiskupi z piękną barokową fasadą z ciemnoróżowego marmuru.

***

Tysiąc lat p.n.e. pojawili się w tej części Morza Śródziemnego Fenicjanie i założyli swoje kolonie, wśród nich była i Malaca (ok. VIII-VII w. p.n.e.). Od III w. p.n.e. pod panowaniem Rzymu, od V w. n.e. - Wizygotów, od 711 do 1487 r. - Maurów. Za dnia, gdy miasto odpoczywa po nocnych szaleństwach, można wspiąć się na górujące nad nim wzniesienie z kamiennym kompleksem Alcazaba (nazwa od arabskiego słowa oznaczającego cytadelę). U jego podnóża teatr rzymski z I w., z czasów Cezara Augusta.

Alcazaba to prawdziwe miasto w mieście (do niedawna zresztą była tu dzielnica cygańska, po renowacji - muzeum archeologiczne). Tu i ówdzie sterczą antyczne kolumny i kawałki tympanonów. Na każdym kroku widać też arabskie zamiłowanie do fontann - woda ciurka do rzymskich sarkofagów i kapiteli. Są i gelosias - ażurowe okna przesłonięte kamienną koronką (można przez nie obserwować świat zewnętrzny, ale ciekawski nie zajrzy do środka).

Autobus zawiezie nas na sąsiednie wzgórze Gibralfaro, szczyt, którego zamieniono w parador - miejsce widokowe (wprost z Alcazaby prowadzi doń malownicza ścieżka). Obronne mury otaczają odrestaurowany zamek z początków XI w. - dawną rezydencję arabskich emirów zamieniono w muzeum. Wokół gąszcz pinii, cyprysów, bugenwilli i żarnowców. Świetnie widać stąd 600-tysięczną Malagę, z okrągłą areną korridy w gęstwinie wieżowców i portem nad zatoką. Na tutejszych plażach już w kwietniu opala się sporo osób, a w okolicach nadbrzeżnej promenady Juan Sebastian Alcano knajpki zapraszają na pyszne ryby i owoce morza.

Gibralfaro to także restauracja z dużym tarasem. Polecam mocne espresso i słodki moscatel - wino, z którego słynie Malaga. Do tego jeszcze słodsza torrija - kawałki biszkoptowego ciasta zatopione w syropie, które tradycyjnie spożywa się w Wielkim Tygodniu.

PS Nie można opuścić Malagi, nie odwiedziwszy miejsc związanych z jej najsłynniejszym obywatelem. Pod nr 15 przy Plaza de la Merced stoi Casa Natal de Picasso - tu malarz się urodził 25 października 1881 r. i tu ma siedzibę fundacja dbająca o jego spuściznę. Nieopodal stoi kościół San Agustin, w którym był ochrzczony, oraz imponujące Muzeum Picassa

Malaga i malaga

Malaga z 600 tys. mieszkańców to drugie po Sewilli miasto w regionie Andaluzja na Costa del Sol nad Morzem Śródziemnym i szóste co do wielkości w Hiszpanii. Malaga i okolice słyną z produkcji gorzkich pomarańczy, arbuzów i melonów oraz dębu korkowego. To także winnice i znane wino Malaga z winogron z gatunku muszkatel.

W sieci

www.spain.info

www.visitcostadelsol.com

www.andalucia.org

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Semana Santa. Gorączka w Maladze black.dog 04.04.10, 20:05

    Semana Santa? www.flickr.com/photos/aadamus/sets/72157621679017307/wyjątkowe video: www.youtube.com/watch?v=MWUwTLCcEYY »

  • hotele
  • loty
  • Oferty Booking.com
  • Oferty FRU.PL

Podróże.gazeta.pl na Facebooku