Małe Pieniny na śladówkach
15.03.2010
, aktualizacja: 12.03.2010 12:19
Tylko podejście jest strome, dalsza wędrówka grzbietem to czysta przyjemność...
Mróz trzyma, kiedy z kolegą Rysiem wczesnym styczniowym porankiem wysiadamy z samochodu na parkingu w Szczawnicy. Za chwilę udamy się w stronę Małych Pienin. Mało które pasmo tak wyśmienicie nadaje się na narciarską wyrypę na śladówkach!
***
Małe Pieniny wcisnęły się pomiędzy przełęcz Rozdziela (rzeczywiście oddziela je od Beskidu Sądeckiego) i Pieniny Właściwe. W istocie są od nich większe i wyższe, ciągną się przez 14 km. Biegną wzdłuż słowackiej granicy jednostajnym grzbietem na wysokości ok. 800 m, z którego co jakiś czas strzelają skaliste kulminacje. Krajobrazowo przypominają Beskidy, ale ich wapienna budowa zadecydowała o przypisaniu tego łańcucha do "Pienińskiego pasma skałkowego" .
Głównym grzbietem Małych Pienin prowadzi niebieski szlak ze schroniska Orlica w Szczawnicy do Kosarzysk w Beskidzie Sądeckim. I tędy właśnie pójdziemy.
Nad Dunajcem unosi się ciężka mgła, gdy w kilkunastostopniowym mrozie docieramy do Orlicy, uroczego, drewnianego schroniska stojącego tuż przy drodze biegnącej z parkingu przy przystani flisackiej w Szczawnicy do Leśnicy (5 min spacerkiem). Dotąd trasa jest przetarta, wyżej sami torujemy szlak. Zakładamy narty na plecy (jest zbyt stromo, by w nich podchodzić pod górę) i brniemy w śniegu po kolana, a nawet i głębszym. Musimy dostać się na grań, to najtrudniejsza część trasy. Kto nie szedł w głębokim, świeżym puchu, ten nie wie, jaka to męka. Latem można pokonać ten odcinek w 20-30 min. My wędrujemy już ponad godzinę, a celu wciąż nie widać. Pot ciurkiem leje się po karkach, i to wcale nie tylko z powodu słońca, które świeci coraz mocniej. Mamy ochotę zrezygnować...
Wreszcie ok. godz. 9 osiągamy grzbiet. Jesteśmy w okolicach Bystrzyka (749 m). Widzimy jego skalisty wierzchołek porośnięty rachitycznymi sosnami. Stroma północna ściana Bystrzyka opada do Dunajca.
***
Skręcamy na wschód, wokół żywej duszy. Przypinamy narty i suniemy po dziewiczym śniegu. Choć to wymarzona trasa dla śladówek, poruszamy się powoli, jakby skacząc po falach - śnieg jest głęboki i narty głęboko się zapadają. Właściwie jedziemy po płaskim, tylko gdzieniegdzie z pienińskiego grzbietu wyrastają niewielkie wierchy i kilkudziesięciometrowe turnie. Śniegu jest tak dużo, że tylko czasami widzimy niebieski pasek szlaku. Musimy zdać się na nasze turystyczne doświadczenie (dobrze znamy tę trasę z letnich wypraw). Mróz nie doskwiera, bo ciężko pracujemy kijkami.
Stajemy na popas, podziwiając słynną południową ścianę Sokolicy (749 m). Za nią wyłania się Czertezik (772 m) i Góra Zamkowa (799 m), w tle Trzy Korony (982 m). Na północy w dolinie Grajcarka wije się wzdłuż drogi Szczawnica okryta płaszczem mgły, a w głębi rysują się masywne grzbiety Beskidu Sądeckiego - doskonale widać Dzwonkówkę (983 m) i Prehybę (1175 m). Na południu skrzą się Tatry Bielskie i, nieco dalej, Tatry Wysokie. Słońce jest tak mocne, że ich szczyty zlewają się z jasnym niebem.
Gdy pokonujemy kolejny wierzchołek, dobiegają nas jakieś hałasy. Wyjeżdżamy z zagajnika wprost na... tłumy narciarzy zjazdowych. Jesteśmy na Szafranówce (741 m). Działają tu wyciągi krzesełkowe dochodzące niemal do głównego grzbietu Małych Pienin. Pal to licho! - czar samotnej wędrówki prysł, więc szybko uciekamy. Mkniemy pod wierzchołki Rabsztyna i Wysokiego Wierchu. Na północy miga nam ulubiona przez paralotniarzy Jarmuta z charakterystycznym przekaźnikiem na szczycie.
Rabsztyn (847 m) to smukła, porośnięta lichymi drzewami skała wyrastająca z grani. Wysoki Wierch (898 m) to dla odmiany rozłożysta, odkryta kopa. Jest już godz. 14, więc rezygnujemy ze wspinaczki, robimy tylko kilka niesamowitych zdjęć tej lodowej pustyni.
***
Przed nami długi, prosty szlak - łagodne zjazdy i nietrudne podjazdy. To ostatni odcinek przed Wysoką, najwyższym wierzchołkiem pasma pienińskiego (1052 m) - godzina marszu.
Szlak nie ułatwia wędrówki, prowadząc teraz wąską ścieżką przez las, to w górę, to w dół. Nie możemy jechać na nartach - jest zbyt wąsko. Szukamy obejść polanami od północnej strony. Na horyzoncie pojawiają się lesiste wierzchołki Beskidu Sądeckiego - Radziejowa (1262 m) i Rogacze (1182 m).
Wreszcie puszczamy się szusami wzdłuż hal. Pędzimy, nie napotykając żadnych przeszkód, mijając z boku schronisko na Durbaszce i nie stając ani na moment.
Niestety, dzień się kończy, a przed nami jeszcze spory kawałek drogi. Rezygnujemy więc ze zdobywania Wysokiej. Ta skalna wieża wyrasta na kilkadziesiąt metrów w górę wprost ze stromego lasu. Granią od zachodu prowadzi na nią wąska ścieżka. Z Wysokiej mielibyśmy wyśmienitą panoramę Tatr, Magury Spiskiej, Gór Lewockich i doliny Popradu ze Starą Lubownią...
Zjeżdżamy z grzbietu Małych Pienin do Szlachtowej. Mkniemy łąką koło wąwozu Homole i po chwili jesteśmy na przystanku autobusowym w Jaworkach. Tuż za potokiem Grajcarek stoi Muzyczna Owczarnia - stylowa knajpka, w której odbywają się koncerty bluesowe i jazzowe. To również ulubione miejsce związanego z Krakowem słynnego brytyjskiego skrzypka Nigela Kennedy'ego (cztery lata temu świętował w niej 50. urodziny), często tu koncertuje. Niestety, nie zdążymy już dziś wstąpić do Owczarni - zapada zmrok i pora wsiadać do autobusu, który zawiezie nas do Szczawnicy.
***
Małe Pieniny wcisnęły się pomiędzy przełęcz Rozdziela (rzeczywiście oddziela je od Beskidu Sądeckiego) i Pieniny Właściwe. W istocie są od nich większe i wyższe, ciągną się przez 14 km. Biegną wzdłuż słowackiej granicy jednostajnym grzbietem na wysokości ok. 800 m, z którego co jakiś czas strzelają skaliste kulminacje. Krajobrazowo przypominają Beskidy, ale ich wapienna budowa zadecydowała o przypisaniu tego łańcucha do "Pienińskiego pasma skałkowego" .
Głównym grzbietem Małych Pienin prowadzi niebieski szlak ze schroniska Orlica w Szczawnicy do Kosarzysk w Beskidzie Sądeckim. I tędy właśnie pójdziemy.
Nad Dunajcem unosi się ciężka mgła, gdy w kilkunastostopniowym mrozie docieramy do Orlicy, uroczego, drewnianego schroniska stojącego tuż przy drodze biegnącej z parkingu przy przystani flisackiej w Szczawnicy do Leśnicy (5 min spacerkiem). Dotąd trasa jest przetarta, wyżej sami torujemy szlak. Zakładamy narty na plecy (jest zbyt stromo, by w nich podchodzić pod górę) i brniemy w śniegu po kolana, a nawet i głębszym. Musimy dostać się na grań, to najtrudniejsza część trasy. Kto nie szedł w głębokim, świeżym puchu, ten nie wie, jaka to męka. Latem można pokonać ten odcinek w 20-30 min. My wędrujemy już ponad godzinę, a celu wciąż nie widać. Pot ciurkiem leje się po karkach, i to wcale nie tylko z powodu słońca, które świeci coraz mocniej. Mamy ochotę zrezygnować...
Wreszcie ok. godz. 9 osiągamy grzbiet. Jesteśmy w okolicach Bystrzyka (749 m). Widzimy jego skalisty wierzchołek porośnięty rachitycznymi sosnami. Stroma północna ściana Bystrzyka opada do Dunajca.
***
Skręcamy na wschód, wokół żywej duszy. Przypinamy narty i suniemy po dziewiczym śniegu. Choć to wymarzona trasa dla śladówek, poruszamy się powoli, jakby skacząc po falach - śnieg jest głęboki i narty głęboko się zapadają. Właściwie jedziemy po płaskim, tylko gdzieniegdzie z pienińskiego grzbietu wyrastają niewielkie wierchy i kilkudziesięciometrowe turnie. Śniegu jest tak dużo, że tylko czasami widzimy niebieski pasek szlaku. Musimy zdać się na nasze turystyczne doświadczenie (dobrze znamy tę trasę z letnich wypraw). Mróz nie doskwiera, bo ciężko pracujemy kijkami.
Stajemy na popas, podziwiając słynną południową ścianę Sokolicy (749 m). Za nią wyłania się Czertezik (772 m) i Góra Zamkowa (799 m), w tle Trzy Korony (982 m). Na północy w dolinie Grajcarka wije się wzdłuż drogi Szczawnica okryta płaszczem mgły, a w głębi rysują się masywne grzbiety Beskidu Sądeckiego - doskonale widać Dzwonkówkę (983 m) i Prehybę (1175 m). Na południu skrzą się Tatry Bielskie i, nieco dalej, Tatry Wysokie. Słońce jest tak mocne, że ich szczyty zlewają się z jasnym niebem.
Gdy pokonujemy kolejny wierzchołek, dobiegają nas jakieś hałasy. Wyjeżdżamy z zagajnika wprost na... tłumy narciarzy zjazdowych. Jesteśmy na Szafranówce (741 m). Działają tu wyciągi krzesełkowe dochodzące niemal do głównego grzbietu Małych Pienin. Pal to licho! - czar samotnej wędrówki prysł, więc szybko uciekamy. Mkniemy pod wierzchołki Rabsztyna i Wysokiego Wierchu. Na północy miga nam ulubiona przez paralotniarzy Jarmuta z charakterystycznym przekaźnikiem na szczycie.
Rabsztyn (847 m) to smukła, porośnięta lichymi drzewami skała wyrastająca z grani. Wysoki Wierch (898 m) to dla odmiany rozłożysta, odkryta kopa. Jest już godz. 14, więc rezygnujemy ze wspinaczki, robimy tylko kilka niesamowitych zdjęć tej lodowej pustyni.
***
Przed nami długi, prosty szlak - łagodne zjazdy i nietrudne podjazdy. To ostatni odcinek przed Wysoką, najwyższym wierzchołkiem pasma pienińskiego (1052 m) - godzina marszu.
Szlak nie ułatwia wędrówki, prowadząc teraz wąską ścieżką przez las, to w górę, to w dół. Nie możemy jechać na nartach - jest zbyt wąsko. Szukamy obejść polanami od północnej strony. Na horyzoncie pojawiają się lesiste wierzchołki Beskidu Sądeckiego - Radziejowa (1262 m) i Rogacze (1182 m).
Wreszcie puszczamy się szusami wzdłuż hal. Pędzimy, nie napotykając żadnych przeszkód, mijając z boku schronisko na Durbaszce i nie stając ani na moment.
Niestety, dzień się kończy, a przed nami jeszcze spory kawałek drogi. Rezygnujemy więc ze zdobywania Wysokiej. Ta skalna wieża wyrasta na kilkadziesiąt metrów w górę wprost ze stromego lasu. Granią od zachodu prowadzi na nią wąska ścieżka. Z Wysokiej mielibyśmy wyśmienitą panoramę Tatr, Magury Spiskiej, Gór Lewockich i doliny Popradu ze Starą Lubownią...
Zjeżdżamy z grzbietu Małych Pienin do Szlachtowej. Mkniemy łąką koło wąwozu Homole i po chwili jesteśmy na przystanku autobusowym w Jaworkach. Tuż za potokiem Grajcarek stoi Muzyczna Owczarnia - stylowa knajpka, w której odbywają się koncerty bluesowe i jazzowe. To również ulubione miejsce związanego z Krakowem słynnego brytyjskiego skrzypka Nigela Kennedy'ego (cztery lata temu świętował w niej 50. urodziny), często tu koncertuje. Niestety, nie zdążymy już dziś wstąpić do Owczarni - zapada zmrok i pora wsiadać do autobusu, który zawiezie nas do Szczawnicy.
- hotele
- loty
- Oferty Booking.com
- Oferty FRU.PL
Podróże.gazeta.pl na Facebooku
Aktualna oferta

Podróżuj z nami co tydzień.
Przykładowy newsletterZaplanuj wakacje
Polska na weekend
Kontakt z redakcją
- ul. Czerska 8/10
- 00-732 Warszawa
- redakcja.podroze@gazeta.pl















