Szwecja w jeden dzień. Karlskrona
08.03.2010
, aktualizacja: 08.03.2010 14:29
Po kilku godzinach rejsu promem z Gdyni znajdziemy się w jednym z najpiękniejszych zakątków południowej Skandynawii. Karlskrona (Korona Karola), centrum prowincji Blekinge, miasto uniwersyteckie i ośrodek kultury, liczy 33 tys. mieszkańców żyjących na ponad 30 wyspach, z których większość połączono groblami, mostami i sprawną komunikacją wodną.
ZOBACZ TAKŻE
- Sztokholm (23-08-01, 13:08)
- Szwecja - śluzy w Trollhaettan (26-07-01, 16:48)
- Karlskrona - Szwecja w pigułce (08-07-11, 15:53)
- Szwecja na rowerze. Z Karlskrony na wyspę Oland (12-09-07, 18:00)
- Wenecja Północy. Sztokholm, miasto między mostami (10-09-07, 06:00)
- Szwecja. Tanum na liście UNESCO (10-09-07, 06:00)
- Szwecja - Zaczarowany świat Astrid Lindgren (29-05-03, 18:14)
- Sztokholm. Wakacje z dziećmi (30-05-11, 06:00)
Morze stanowiło o jej dziejach, wypełnia teraźniejszość i kreuje przyszłość. Nowoczesna stocznia kontynuuje bogate tradycje starej, a obronne funkcje portu ustąpiły idei otwarcia na świat. Karlskrona ma osiem nadmorskich miast partnerskich, jest wśród nich Gdynia.
***
Od drugiej połowy XVII w. przyciągała bezrobotnych z całego kraju. Cieśle, kowale, rusznikarze, rymarze i powroźnicy stworzyli tu niemal całą szwedzką flotę pełnomorską. Powiada się, że ich kolorowe, drewniane domki - 200, 300 lat temu pokrywały zachodnią część dzielnicy Björkholmen - nie mogły być większe, bo powstawały z kawałków drewna, które wychodzący z pracy robotnik mógł schować pod płaszczem. Dziś, spacerując uliczkami noszącymi nazwy korwet i szkunerów, widzimy wypieszczone elewacje, wymyślne płoty i zadbane ogródki. Na ulicach Nordenskjöldsgatan czy Wachtmeistergatan zachowało się najwięcej oryginalnej zabudowy starej dzielnicy stoczniowców. Większe chatki to dziś samodzielne mieszkania, w mniejszych urządzono saloniki lub sypialnie będące częścią nowszego domu.
Dzielnica Björkholmen sąsiaduje ze stocznią Karlskronavarvet otoczoną XIX-wiecznym murem (Varvsmuren). Zaczęto ją budować wraz z portem w 1680 r., gdy król Karol XI przeniósł tu ze Sztokholmu główny ośrodek morskiej obrony kraju. W ciągu kilku lat stanęły stoczniowe hale, zamontowano przywiezione urządzenia i przystąpiono do wojennej produkcji. Równolegle z budową suchych doków, stolarni i powrozowni powstawały domy dla oficerów marynarki, kościoły, ochronki i piekarnie. W ciągu ok. stu lat zasiedlono większość wysepek szkierowego wybrzeża. Pozyskiwano z nich granit do budowy falochronów i portowych nabrzeży oraz drewno dla stoczni.
***
Koncern Kockum (obecny właściciel stoczni) nadal produkuje na potrzeby marynarki wojennej. Idąc z Björkholmen w stronę centrum, co nieco można zobaczyć przez bramę przy Chapmansplats (zakaz fotografowania!). Przez chwilę widziałem rufę nowoczesnej korwety klasy Visby. Te znane na świecie szwedzkie okręty wojenne wyposażone są w potężne silniki Saaba, a kompozyty, z których powstaje kadłub, chronią je przed radarami. Mignęła mi też sylwetka żurawia służącego niegdyś do stawiania masztów na żaglowcach. Wysoki, żółty obiekt z miedzianym dachem postawiono w 1803 r. Mechanizm urządzenia obsługiwało prawie sto osób pracujących przy czterech kołowrotach. Budynku nie można zwiedzać, ale jego model i zasadę pracy maszyn wyeksponowano w Muzeum Marynarki Wojennej (Marinmuseum). Do zwiedzania nie udostępniono też pięciu suchych doków wykutych w granitowych skałach. Dok pięciopalczasty (jak je nazywano) powstawał w wielkim trudzie przez prawie sto lat. Pierwotnie zamierzano wykuć 31 wnęk, ale sił starczyło jedynie na pięć.
Można natomiast zwiedzić (z przewodnikiem) tereny starej stoczni częściowo leżące na Trossö (największa wyspa Karlskrony), a częściowo na Lindholmen (o wiele mniejsza) połączonych groblą. Klasycystyczny budynek wartowni z punktem obserwacyjnym na dachu był niegdyś głównym wejściem do stoczni wojskowej (obecnie do głównego portu wojennego Szwecji). Od północy docierają tu zbudowane 120 lat temu tory kolejowe, którymi transportowano budulec szkutniczy. Stojąc tyłem do wartowni, widzimy, jak wyłaniają się z tunelu pod parkiem Admiralicji (wcześniej 230-metrowym tunelem mijają rynek). Dopiero po zakończeniu zimnej wojny świat dowiedział się o systemie podziemnych przejść, ich rozgałęzień, schronów i magazynów w centrum Karlskrony.
Oglądam drewniany warsztat produkcji lin okrętowych - ma 320 m długości (trzy wieki temu nie miał sobie równych w świecie). Najstarszy nad Bałtykiem suchy dok wykuto w skałach już na początku XVIII w., a nieco później do użytku oddano krytą pochylnię Wasa. Ponad 200 lat ma budynek warsztatu rzeźbiarzy stoczniowych. Do 1939 r. działała tu szkoła dla sierot i dzieci z biednych rodzin, kształcąca chłopców okrętowych. Potem w budynku powstało Muzeum Marynarki Wojennej. Do dziś stoi przed nim pomnik chłopca okrętowego stojącego za kołem sterowym.
***
Najstarszym budynkiem w Karlskronie jest XVII-wieczny Amiralitetskyrkan, największy w Szwecji drewniany kościół, do dziś świątynia marynarki wojennej. Stoi na terenach wojskowych i do niedawna nie był udostępniany cywilom. Budowano go szybko i prowizorycznie z nadzieją, że z czasem zastąpi go murowana fara. Prosta, surowa bryła wzniesiona na planie krzyża była wielokrotnie poprawiana, uszczelniana i konserwowana. Pomalowany tzw. czerwoną farbą z Falun w swoim niebieskim wnętrzu mieści 4 tys. wiernych. Z eksponowanym w świątyni modelem żaglowca "Karlskrona" wiąże się legenda. Statek wraz z całą załogą zatonął w 1864 r. podczas orkanu u wybrzeży Florydy. Podobno w ten sposób spełniła się klątwa pierwszego właściciela wyspy Wittusa Anderssona, któremu król odebrał ją siłą - był tak wzburzony, że po trzykroć przeklął miasto. Po srogich pożarach i epidemiach Karlskronę, tak jak statek, miało pochłonąć morze.
Inna legenda wiąże się z Matsem Rosenbomem, najsłynniejszym mieszkańcem miasta, który zaraził się epidemią przywleczoną przez szwedzkie wojska z Rosji. Przeżył, ale był tak słaby, że nie mógł wrócić do pracy w stoczni. Po wielu staraniach burmistrz Karlskrony zezwolił mu na zbieranie datków w określone dni, m.in. w sylwestra. Kiedy zapukał do drzwi świętującego Nowy Rok kapitana jednej z cumujących w porcie jednostek, ten hojnie go obdarował. Gdy Rosenbom chciał się nisko skłonić w podzięce, spadł mu kapelusz. Gospodarz podniósł go i założył mu na głowę, mówiąc: "Ten, kto chce od dziś otrzymać od Rosenboma podziękowanie, musi mu sam zdjąć kapelusz". Podobne słowa widnieją na tablicy, którą trzyma figura proszącego o wspomożenie żebraka, stojąca na prawo od głównego wejścia do Amiralitetskyrkan. Wykonał ją podobno XVIII-wieczny rzeźbiarz stoczniowy Kolbe jako zadośćuczynienie za to, że przegnał sprzed swojego domu proszącego o datek Matsa.
Na placu przed kościołem Admiralicji stoi też filigranowa rzeźba z brązu Ralfa Borseliusa - bohater powieści Selmy Lagerlöf (Nagroda Nobla w 1909 r.) Nils Holgersson wyskakuje z książki leżącej na makiecie globu, by wyruszyć w swoją "Cudowną podróż".
***
Stortorget - największy szwedzki rynek (2 ha) w zamyśle Karola XI miał symbolizować potęgę kraju. Karlskronę zamierzano uczynić stolicą, centralny plac otoczyć kolumnami i imponującymi budowlami. Władca, który raczył dać miastu swe imię, patrzy teraz na dzieło życia - swojego i potomnych, z postumentu na zielonym skwerze rynku. Widzi kościół Fryderyka inspirowany architekturą Rzymu - jego dwie wysokie barokowe wieże to punkt orientacyjny widoczny z daleka, także z pokładów promów. W skromnym wnętrzu luterańskiej świątyni ciekawe są XVIII-wieczne organy z 31 rejestrami (rekonstrukcja) oraz ambona pełna symboli śmierci i przemijania. W jednej z wież wisi 35 dzwonów trzy razy dziennie wybijających melodie słyszalne daleko poza wyspą Trossö.
Zachodnią stronę rynku wieńczy ponad 200-letni, neoklasycystyczny ratusz z XX-wieczną kolumnadą na froncie, siedziba sądu (władze miejskie urzędują w zachodniej części wyspy).
Ukłonem w kierunku niemieckich osadników jest 300-letni kościół św. Trójcy inspirowany architekturą włoską. Świątynia zachowała oryginalne wyposażenie wnętrza. Pożarom oparły się m.in. mosiężne świeczniki i chrzcielnica. Architekt Nikodemus Tessin umieścił ołtarz w południowej części, co naruszało tradycje tzw. kościoła orientowanego (ołtarz zawsze w części wschodniej). Najsłynniejszemu wówczas projektantowi budowli sakralnych udało się jednak przełamać opór parafian.
Stortorget jest dobrym punktem do rozpoczęcia pieszej wycieczki po mieście. Do większości atrakcji starej Karlskrony dotrzemy stąd w ciągu kilku, kilkunastu minut.
Pomniki historii łączy kilkukilometrowa, oznakowana białymi drogowskazami trasa Världsarvsstaden Karlskrona (Światowe Dziedzictwo Karlskrony). Od 1998 r. starówka znajduje się na liście UNESCO. W centrum informacji turystycznej przy Stortorget 2 dostaniemy plan miasta i inne darmowe materiały.
***
W Muzeum Marynarki Wojennej na wysepce Stumholmen spędziłem prawie dwie godziny. Na parterze oglądałem modele XVIII-wiecznych okrętów szwedzkich (jest ich ponad 80). W środku sali scenka z 1779 r.: wokół modelu okrętu „Wasa” stoją jego konstruktorzy, admirałowie floty oraz książę Karol, brat ówczesnego króla Gustawa III. Obok rekonstrukcje warsztatów bednarza, żagielmistrza i powroźnika. Nieco dalej broń palna i biała, działa okrętowe i trofea wojenne (m.in. polska długa rusznica zdobyta przez Szwedów pod Toruniem w 1702 r.). Moją uwagę przyciągnęła rekonstrukcja fragmentu pokładu działowego okrętu „Dristigheten” podczas przygotowań do bitwy z flotą rosyjską w Zatoce Fińskiej w 1790 r. Co jakiś czas pokład ożywa: artylerzyści ładują armaty; słyszymy ich pokrzykiwania i siarczyste przekleństwa; czujemy zapach prochu i dziegciu; widzimy cyrulika opatrującego rannego ze zmiażdżoną nogą. W jednej z sal na parterze trafiłem na wystawę galionów (figury dziobowe) z dawnych okrętów wojennych. Ważące ok. 1 tony sosnowe rzeźby, w większości wykonane przez Jahana Törnströma, chrzest bojowy przeszły podczas wojny z Rosją w latach 1788-90. Oglądałem makietę twierdzy Kungsholmen broniącej dostępu do Karlskrony od strony morza i rekonstrukcje fragmentów łodzi podwodnych. Przez oryginalny peryskop (wyposażenie łodzi podwodnej „Nordkaparen”) obserwowałem okolice muzeum i fragment wybrzeża. Przed muzeum stoi łódź „Hajen”, pierwsza szwedzka podwodna jednostka morska z 1904 r., oraz trójmasztowy szkuner „Jarramas” - ostatni żaglowiec zbudowany w karlskrońskiej stoczni, zwodowany w 1900 r. (muzeum czynne wtorek-niedziela, godz. 10-18, wstęp: 50 koron, młodzież do 18 lat bezpłatnie, w recepcji krótki przewodnik w jęz. polskim, www.marinmuseum.se ).
Po Blekinge Museum oprowadzał mnie jego pracownik Rolf Johansson (mówi po polsku). Główna ekspozycja poświęcona jest powszedniemu życiu mieszkańców Karlskrony w XVIII w. Oglądamy zajęcia rybaków, szkutników i kamieniarzy, a także hrabiów - ich życie rodzinne, świętowanie, żałobę, modę. Oglądałem np. salon i małżeńską sypialnię hrabiego Hansa Wachtmeistera (pierwszy gubernator i namiestnik królewski w Karlskronie), ubrania ubogich i zamożnych, atrapy dań szlacheckiego stołu, ponadstuletnie urządzenie do pędzenia bimbru z kartofli (muzeum czynne od wtorku do niedzieli w godz. 11-17, latem - codziennie 10-18.00, wstęp bezpłatny, kawiarenka i cukiernia z własnymi wypiekami, www.bliekingemuseum.se ).
Z muzeum sąsiaduje park, ciche, osłonięte od wiatru miejsce z placem zabaw dla dzieci inspirowanym przeszłością miasta. Warto zatrzymać się przy dwóch ponad 300-letnich cisach.
"Szwecja w jeden dzień" - dwudniowy rejs Stena Line z pobytem w Karlskronie, cena podstawowa - 149 zł (prom, ubezpieczenia, miejsce w kabinie 4-os. z łazienką)
www.stenaline.pl
sieci
www.karlskrona.se
***
Od drugiej połowy XVII w. przyciągała bezrobotnych z całego kraju. Cieśle, kowale, rusznikarze, rymarze i powroźnicy stworzyli tu niemal całą szwedzką flotę pełnomorską. Powiada się, że ich kolorowe, drewniane domki - 200, 300 lat temu pokrywały zachodnią część dzielnicy Björkholmen - nie mogły być większe, bo powstawały z kawałków drewna, które wychodzący z pracy robotnik mógł schować pod płaszczem. Dziś, spacerując uliczkami noszącymi nazwy korwet i szkunerów, widzimy wypieszczone elewacje, wymyślne płoty i zadbane ogródki. Na ulicach Nordenskjöldsgatan czy Wachtmeistergatan zachowało się najwięcej oryginalnej zabudowy starej dzielnicy stoczniowców. Większe chatki to dziś samodzielne mieszkania, w mniejszych urządzono saloniki lub sypialnie będące częścią nowszego domu.
Dzielnica Björkholmen sąsiaduje ze stocznią Karlskronavarvet otoczoną XIX-wiecznym murem (Varvsmuren). Zaczęto ją budować wraz z portem w 1680 r., gdy król Karol XI przeniósł tu ze Sztokholmu główny ośrodek morskiej obrony kraju. W ciągu kilku lat stanęły stoczniowe hale, zamontowano przywiezione urządzenia i przystąpiono do wojennej produkcji. Równolegle z budową suchych doków, stolarni i powrozowni powstawały domy dla oficerów marynarki, kościoły, ochronki i piekarnie. W ciągu ok. stu lat zasiedlono większość wysepek szkierowego wybrzeża. Pozyskiwano z nich granit do budowy falochronów i portowych nabrzeży oraz drewno dla stoczni.
***
Koncern Kockum (obecny właściciel stoczni) nadal produkuje na potrzeby marynarki wojennej. Idąc z Björkholmen w stronę centrum, co nieco można zobaczyć przez bramę przy Chapmansplats (zakaz fotografowania!). Przez chwilę widziałem rufę nowoczesnej korwety klasy Visby. Te znane na świecie szwedzkie okręty wojenne wyposażone są w potężne silniki Saaba, a kompozyty, z których powstaje kadłub, chronią je przed radarami. Mignęła mi też sylwetka żurawia służącego niegdyś do stawiania masztów na żaglowcach. Wysoki, żółty obiekt z miedzianym dachem postawiono w 1803 r. Mechanizm urządzenia obsługiwało prawie sto osób pracujących przy czterech kołowrotach. Budynku nie można zwiedzać, ale jego model i zasadę pracy maszyn wyeksponowano w Muzeum Marynarki Wojennej (Marinmuseum). Do zwiedzania nie udostępniono też pięciu suchych doków wykutych w granitowych skałach. Dok pięciopalczasty (jak je nazywano) powstawał w wielkim trudzie przez prawie sto lat. Pierwotnie zamierzano wykuć 31 wnęk, ale sił starczyło jedynie na pięć.
Można natomiast zwiedzić (z przewodnikiem) tereny starej stoczni częściowo leżące na Trossö (największa wyspa Karlskrony), a częściowo na Lindholmen (o wiele mniejsza) połączonych groblą. Klasycystyczny budynek wartowni z punktem obserwacyjnym na dachu był niegdyś głównym wejściem do stoczni wojskowej (obecnie do głównego portu wojennego Szwecji). Od północy docierają tu zbudowane 120 lat temu tory kolejowe, którymi transportowano budulec szkutniczy. Stojąc tyłem do wartowni, widzimy, jak wyłaniają się z tunelu pod parkiem Admiralicji (wcześniej 230-metrowym tunelem mijają rynek). Dopiero po zakończeniu zimnej wojny świat dowiedział się o systemie podziemnych przejść, ich rozgałęzień, schronów i magazynów w centrum Karlskrony.
Oglądam drewniany warsztat produkcji lin okrętowych - ma 320 m długości (trzy wieki temu nie miał sobie równych w świecie). Najstarszy nad Bałtykiem suchy dok wykuto w skałach już na początku XVIII w., a nieco później do użytku oddano krytą pochylnię Wasa. Ponad 200 lat ma budynek warsztatu rzeźbiarzy stoczniowych. Do 1939 r. działała tu szkoła dla sierot i dzieci z biednych rodzin, kształcąca chłopców okrętowych. Potem w budynku powstało Muzeum Marynarki Wojennej. Do dziś stoi przed nim pomnik chłopca okrętowego stojącego za kołem sterowym.
***
Najstarszym budynkiem w Karlskronie jest XVII-wieczny Amiralitetskyrkan, największy w Szwecji drewniany kościół, do dziś świątynia marynarki wojennej. Stoi na terenach wojskowych i do niedawna nie był udostępniany cywilom. Budowano go szybko i prowizorycznie z nadzieją, że z czasem zastąpi go murowana fara. Prosta, surowa bryła wzniesiona na planie krzyża była wielokrotnie poprawiana, uszczelniana i konserwowana. Pomalowany tzw. czerwoną farbą z Falun w swoim niebieskim wnętrzu mieści 4 tys. wiernych. Z eksponowanym w świątyni modelem żaglowca "Karlskrona" wiąże się legenda. Statek wraz z całą załogą zatonął w 1864 r. podczas orkanu u wybrzeży Florydy. Podobno w ten sposób spełniła się klątwa pierwszego właściciela wyspy Wittusa Anderssona, któremu król odebrał ją siłą - był tak wzburzony, że po trzykroć przeklął miasto. Po srogich pożarach i epidemiach Karlskronę, tak jak statek, miało pochłonąć morze.
Inna legenda wiąże się z Matsem Rosenbomem, najsłynniejszym mieszkańcem miasta, który zaraził się epidemią przywleczoną przez szwedzkie wojska z Rosji. Przeżył, ale był tak słaby, że nie mógł wrócić do pracy w stoczni. Po wielu staraniach burmistrz Karlskrony zezwolił mu na zbieranie datków w określone dni, m.in. w sylwestra. Kiedy zapukał do drzwi świętującego Nowy Rok kapitana jednej z cumujących w porcie jednostek, ten hojnie go obdarował. Gdy Rosenbom chciał się nisko skłonić w podzięce, spadł mu kapelusz. Gospodarz podniósł go i założył mu na głowę, mówiąc: "Ten, kto chce od dziś otrzymać od Rosenboma podziękowanie, musi mu sam zdjąć kapelusz". Podobne słowa widnieją na tablicy, którą trzyma figura proszącego o wspomożenie żebraka, stojąca na prawo od głównego wejścia do Amiralitetskyrkan. Wykonał ją podobno XVIII-wieczny rzeźbiarz stoczniowy Kolbe jako zadośćuczynienie za to, że przegnał sprzed swojego domu proszącego o datek Matsa.
Na placu przed kościołem Admiralicji stoi też filigranowa rzeźba z brązu Ralfa Borseliusa - bohater powieści Selmy Lagerlöf (Nagroda Nobla w 1909 r.) Nils Holgersson wyskakuje z książki leżącej na makiecie globu, by wyruszyć w swoją "Cudowną podróż".
***
Stortorget - największy szwedzki rynek (2 ha) w zamyśle Karola XI miał symbolizować potęgę kraju. Karlskronę zamierzano uczynić stolicą, centralny plac otoczyć kolumnami i imponującymi budowlami. Władca, który raczył dać miastu swe imię, patrzy teraz na dzieło życia - swojego i potomnych, z postumentu na zielonym skwerze rynku. Widzi kościół Fryderyka inspirowany architekturą Rzymu - jego dwie wysokie barokowe wieże to punkt orientacyjny widoczny z daleka, także z pokładów promów. W skromnym wnętrzu luterańskiej świątyni ciekawe są XVIII-wieczne organy z 31 rejestrami (rekonstrukcja) oraz ambona pełna symboli śmierci i przemijania. W jednej z wież wisi 35 dzwonów trzy razy dziennie wybijających melodie słyszalne daleko poza wyspą Trossö.
Zachodnią stronę rynku wieńczy ponad 200-letni, neoklasycystyczny ratusz z XX-wieczną kolumnadą na froncie, siedziba sądu (władze miejskie urzędują w zachodniej części wyspy).
Ukłonem w kierunku niemieckich osadników jest 300-letni kościół św. Trójcy inspirowany architekturą włoską. Świątynia zachowała oryginalne wyposażenie wnętrza. Pożarom oparły się m.in. mosiężne świeczniki i chrzcielnica. Architekt Nikodemus Tessin umieścił ołtarz w południowej części, co naruszało tradycje tzw. kościoła orientowanego (ołtarz zawsze w części wschodniej). Najsłynniejszemu wówczas projektantowi budowli sakralnych udało się jednak przełamać opór parafian.
Stortorget jest dobrym punktem do rozpoczęcia pieszej wycieczki po mieście. Do większości atrakcji starej Karlskrony dotrzemy stąd w ciągu kilku, kilkunastu minut.
Pomniki historii łączy kilkukilometrowa, oznakowana białymi drogowskazami trasa Världsarvsstaden Karlskrona (Światowe Dziedzictwo Karlskrony). Od 1998 r. starówka znajduje się na liście UNESCO. W centrum informacji turystycznej przy Stortorget 2 dostaniemy plan miasta i inne darmowe materiały.
***
W Muzeum Marynarki Wojennej na wysepce Stumholmen spędziłem prawie dwie godziny. Na parterze oglądałem modele XVIII-wiecznych okrętów szwedzkich (jest ich ponad 80). W środku sali scenka z 1779 r.: wokół modelu okrętu „Wasa” stoją jego konstruktorzy, admirałowie floty oraz książę Karol, brat ówczesnego króla Gustawa III. Obok rekonstrukcje warsztatów bednarza, żagielmistrza i powroźnika. Nieco dalej broń palna i biała, działa okrętowe i trofea wojenne (m.in. polska długa rusznica zdobyta przez Szwedów pod Toruniem w 1702 r.). Moją uwagę przyciągnęła rekonstrukcja fragmentu pokładu działowego okrętu „Dristigheten” podczas przygotowań do bitwy z flotą rosyjską w Zatoce Fińskiej w 1790 r. Co jakiś czas pokład ożywa: artylerzyści ładują armaty; słyszymy ich pokrzykiwania i siarczyste przekleństwa; czujemy zapach prochu i dziegciu; widzimy cyrulika opatrującego rannego ze zmiażdżoną nogą. W jednej z sal na parterze trafiłem na wystawę galionów (figury dziobowe) z dawnych okrętów wojennych. Ważące ok. 1 tony sosnowe rzeźby, w większości wykonane przez Jahana Törnströma, chrzest bojowy przeszły podczas wojny z Rosją w latach 1788-90. Oglądałem makietę twierdzy Kungsholmen broniącej dostępu do Karlskrony od strony morza i rekonstrukcje fragmentów łodzi podwodnych. Przez oryginalny peryskop (wyposażenie łodzi podwodnej „Nordkaparen”) obserwowałem okolice muzeum i fragment wybrzeża. Przed muzeum stoi łódź „Hajen”, pierwsza szwedzka podwodna jednostka morska z 1904 r., oraz trójmasztowy szkuner „Jarramas” - ostatni żaglowiec zbudowany w karlskrońskiej stoczni, zwodowany w 1900 r. (muzeum czynne wtorek-niedziela, godz. 10-18, wstęp: 50 koron, młodzież do 18 lat bezpłatnie, w recepcji krótki przewodnik w jęz. polskim, www.marinmuseum.se ).
Po Blekinge Museum oprowadzał mnie jego pracownik Rolf Johansson (mówi po polsku). Główna ekspozycja poświęcona jest powszedniemu życiu mieszkańców Karlskrony w XVIII w. Oglądamy zajęcia rybaków, szkutników i kamieniarzy, a także hrabiów - ich życie rodzinne, świętowanie, żałobę, modę. Oglądałem np. salon i małżeńską sypialnię hrabiego Hansa Wachtmeistera (pierwszy gubernator i namiestnik królewski w Karlskronie), ubrania ubogich i zamożnych, atrapy dań szlacheckiego stołu, ponadstuletnie urządzenie do pędzenia bimbru z kartofli (muzeum czynne od wtorku do niedzieli w godz. 11-17, latem - codziennie 10-18.00, wstęp bezpłatny, kawiarenka i cukiernia z własnymi wypiekami, www.bliekingemuseum.se ).
Z muzeum sąsiaduje park, ciche, osłonięte od wiatru miejsce z placem zabaw dla dzieci inspirowanym przeszłością miasta. Warto zatrzymać się przy dwóch ponad 300-letnich cisach.
"Szwecja w jeden dzień" - dwudniowy rejs Stena Line z pobytem w Karlskronie, cena podstawowa - 149 zł (prom, ubezpieczenia, miejsce w kabinie 4-os. z łazienką)
www.stenaline.pl
sieci
www.karlskrona.se
- hotele
- loty
- noclegi
- Oferty Booking.com
- Oferty FRU.PL
- Oferty Meteor
Podróże.gazeta.pl na Facebooku
Aktualna oferta

Podróżuj z nami co tydzień.
Przykładowy newsletter















